wtorek, 13 października 2020

Mowa nienawiści ma się w Polsce dobrze , także z udziałem niektórych pedagogów, publicystów, działaczy, a przede wszystkim MEDIÓW

 

Psycholog, prof. Janusz Reykowski wydał z zespołem swoich współpracowników z Instytutu Psychologii PAN  (IP PAN) niewielkiej objętości publikację p.t. Nienawiść w przestrzeni publicznej (Warszawa 2020). Jej recenzentem był socjolog prof. Ireneusz Krzemiński. Publikacja zapoczątkowuje nową serię wydawniczą „Społeczne wyzwania współczesności”.

Jednym z nich – jak uznano – stało się uczucie nienawiści, które zaistniało w wielu państwach demokratycznych w przestrzeni publicznej w formie mowy nienawiści. Angielski czasownik to hate (nienawidzić) wszedł do polszczyzny jako „hejt” i robi niezwykłą karierę [s1]. Profesorowie Ida Kurcz i Piotr  Szarota  konstatują nie tylko rozprzestrzenianie się hejtu, ale jego ekstremalną postać jaką jest morderstwo prezydenta Gdańska z w wyniku wojny politycznej w naszym kraju.

Psycholodzy IP PAN wskazują na to, że przyczyną zdziczenia obyczajów jest [g]wałtowne nasilenie agresji i coraz częstsza aprobata języka nienawiści w dyskursie publicznym i przestrzeni społecznej stały się w ostatnim czasie nie tylko przedmiotem wielu tekstów publicystycznych, ale także badań i analiz naukowych [s. 2].   

Inspiracją do napisania i wydania tej książki była konferencja naukowa, która odbyła się w Pałacu Staszica w dn.24 października 2019 r.  W rok po wyborach parlamentarnych i na kilka miesięcy przed wyborami prezydenta RP postanowiono „snuć opowieść o nienawiści na różne sposoby”. To dobrze, bo nienawiść nie ma barw światopoglądowych, ideologicznych, partyjnych, wyznaniowych, kulturowych, instytucjonalnych, społecznych, aczkolwiek mogą owe zmienne rzutować na jej ujawnienie się, zakres i skalę oddziaływania na ludzi.

Szukałem zatem nowe wymiary zaistnienia nienawiści lub stawiania jej barier w społeczeństwie polskim. Znakomicie się stało, że pierwszym tekstem okazała się socjologiczna analiza mowy nienawiści w kontekście normatywnych regulacji wolności słowa. Profesor Iwona Jakubicka-Bronowska z Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Jej zdaniem mowa nienawiści kwitnie w społeczeństwie, w którym  obywatele bombardowani są sprzecznymi wobec faktów, zdarzeń, procesów czy osób informacjami, których wiarygodności z różnych powodów nie jesteśmy w stanie sprawdzić.  Największym sprawcą mowy nienawiści są MEDIA, które wykorzystywane są przez różne siły polityczne i społeczne do  manipulowania ludźmi, by pozyskać ich poparcie dla jednego ze zantagonizowanych podmiotów czy środowisk.

Obywatele są zatem zanurzani w wykreowanej przez wydające się im jako najbardziej wiarygodne czy odpowiadające im „równoległe rzeczywistości”. Ostatecznie jednostka skazana jest na konfrontację informacji pochodzących z różnych źródeł, konfrontacja ta może pozwolić  na analizę doprowadzającą do wyłuskania z morza sprzecznych informacji  pewnej wspólnej treści. Ale konfrontacja taka że skończyć się całkowitym niepowodzeniem. Wówczas pozostaje obdarzenie jednego źródła lub grupy źródeł informacji  zaufaniem i przyjęcie za prawdziwy kreowanego przez nie obrazu rzeczywistości [s. 6].

Powołując się na ustalenia w naukach społecznych autorka pokazuje różne rodzaje mowy nienawiści, wykorzystywane do oddziaływania fałszem na ludzi przez zakłamywanie rzeczywistości. Są to:

- postprawda, czyli sytuacja, w której […] obiektywne fakty mają mniejsze znaczenie w kształtowaniu opinii publicznej niż odwołanie się do osobistych przekonań [s.8],

- alternatywne fakty, to operowanie fałszywymi stwierdzeniami, przez operowanie alternatywnymi faktami;

- fake newsy, to informacja całkowicie nieprawdziwa, stworzona celowo, w formie i treści wydającej się prawdziwą;

- astroturfing, to tworzenie fałszywych inicjatyw społecznych.

Nimi posługują się nie tylko media, politycy, zantagonizowane środowiska społeczne, ale także osoby, które usiłują przez fabrykowanie informacji realizować osobiste cele czyimś kosztem. Wielokrotnie opisywałem działania takich osób w swoim blogu. 

Przykładem astroturfing jako manipulacji społeczeństwem jest zakładanie fundacji, które rzekomo moją służyć szczytnym i szlachetnym celom, a w rzeczywistości są środkiem do realizacji prywatnych interesów ich założycieli. Takie podmioty zakłamują rzeczywistość przez stawianie komuś zarzutów czy wywoływanie wrażenia, że czyjeś działania społeczne są kierowane przez kogoś z zewnątrz (s. 9-10).

Autorka interesującego tekstu przywołuje także normy prawne polskiej Konstytucji i Kodeksu Karnego, ale dochodzi do wniosku, że nie są one skuteczne, gdyż nie odstraszają potencjalnych nekrofilów.  Przywołuje zatem za Timothy Ash’em, że (…) mowa nienawiści musi być potępiana moralnie, choć już nieprawnie [s.18].

Istniejący także w Polsce podział Polaków według kategorii „MY – ONI”, „lepsi-gorsi”, „prawdziwi-nieprawdziwi” sprawia,  że każdy, kto wpisuje się w kreowanie czy podtrzymywanie powyższych podziałów  służy dehumanizacji i skrajnemu wykluczaniu ludzi.  Są to obiektywni lub subiektywni wrogowie humanum.  

 

Ps. Mam nadzieję, że śląski hejter nie zacznie grzebać w życiorysie prof. Janusza Reykowskiego,  by zaprzeczyć naukowo uzasadnionym racjom w niniejszej książce.