piątek, 7 czerwca 2019

Partyjny nadzór oświatowy preferuje ubeckie metody wychowawcze


Podobno z kuratoriów słane są do szkół oczekiwania, by zachęcać uczniów do podejmowania nowej roli społecznej - anonimowego sygnalisty. "MEN zwrócił się do wszystkich kuratorów oświaty o zobowiązanie dyrektorów szkół i placówek w ramach sprawowanego nadzoru pedagogicznego do przeprowadzenia rad pedagogicznych na temat obowiązków w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa uczniom, wynikających z przepisów prawa oświatowego, procedur zachowania w sytuacjach kryzysowych i nadzwyczajnych. Jednym z postulatów kuratorów jest tworzenia tzw. skrzynek dla sygnalistów."

Któż to taki? SYGNALISTA – to nowe słowo, którego znaczenie niesłusznie przypisuje się koordynatorowi służb specjalnych Mariuszowi Kamińskiemu. Miano sygnalisty przypisuje się osobie, która poinformuje kierownictwo instytucji publicznej, przedsiębiorstwa, spółki itp. o mających w niej miejsce nadużyciach i korupcji.

Jak wynika z definicji sygnalisty ma to być: "(...)osoba zgłaszająca wiarygodne informacje o podejrzeniu popełnienia przestępstwa korupcyjnego dotyczące urzędu lub przedsiębiorstwa, w którym lub dla którego, świadczy pracę. Osoba, której prokurator przyzna taki status, uzyska od państwa ochronę i pomoc prawną polegającą m.in. na ochronie zawodowej oraz prawnej."

Nihil novi. Już mieliśmy takie pseudopedagogiczne odkrycia w czasach ministra edukacji Romana Giertycha (2006-2007).

Teraz ktoś postanowił odgrzać stary kotlet. W MEN znajdzie się w każdej kadencji taki urzędnik, który usilnie będzie chciał przekonać ministra o potrzebie swojego istnienia. Być może w tym urzędzie panuje donosicielstwo jako jeden ze sposobów komunikacji, skoro postrzega się szpiclowanie jako złoty środek na...? No właśnie, na co? Przed jesiennymi wyborami jest jak znalazł.

O skrzynce dla sygnalisty pisał już w swoim blogu Dariusz Chętkowski.

Szkoła publiczna zamiast wychowywać, staje się środowiskiem demoralizującym. Proponuję, by MEN używało bardziej czytelnych określeń dla swoich pomysłów rodem z totalitarnego systemu kreując takie role, jak:

- donosiciel,

- szpicel,

- kolaborant,

- szpieg,

- denuncjator,

- kabel,

- gumowe ucho,

- kapuś,

- kompars,

- konfident,

- inwigilator,

- bezpieczniak,

- kret

- wtyczka

- ogon?

Drodzy kuratorzy, wykorzystajcie te synonimy, żeby upozorować pluralizm w waszej polityce nadzoru pedagogicznego. Zapewne znajdzie się partyjny koleś, który zacznie produkować skrzynki na donosy. Można też ogłosić konkurs na najciekawsze skrzynki drewniane. Niech kapusie będą ekologiczni.

Może też zainstalować co najmniej trzy rodzaje skrzynek sygnalistów: jedną na nauczycieli (oczywiście w kolorze czerwonym), drugą na dyrektora szkoły (w kolorze czarnym), a trzecią na uczniów (w kolorze zielonym). Na lekcjach informatyki w szkołach ponadpodstawowych uczniowie mogliby skonstruować skrzynki elektronicznych donosów z możliwością dźwiękowego nagrania, ale zniekształcającego głos nadawcy. Tu jest szerokie pole do PO-PiSu.

Szkoła staje się miejscem donosów, bo nie można z niej już niczego wynieść. Może zamierza się jeszcze powoływać szkolnego świadka koronnego, wybierając po makarenkowsku najgorszego ucznia, łobuza, szkolnego dręczyciela czy bandyty, by zaproponować mu promocję do następnej klasy, jeśli złoży na kogoś donos?

W końcu przykład idzie z góry. Niech dzieci uczą się w szkole świata mafijnej cooltury. Nie wierzycie? Przeczytajcie wpis na fb:

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zgodnie z prawdą uprzejmie donoszę, jak Profesor sygnalizował w poprzednim wpisie, że w szkołach oficjalne zajęcia już się zakończyły 3 czerwca, codziennie rano słyszę od dzieci pytanie, po co maja iść do szkoły skoro muszą tam siedzieć 6 godzin bez sensu. Na zajęciach szumnie nazwanych edukacja dla bezpieczeństwa też siedzą i patrzą w sufit bo cały rok uczyły się bandażowania palca, na religii cyrki odchodzą niemiłosierne, na wuefie od połowy maja ćwiczą tylko jeden narodowy taniec (za chwilę będzie to chocholi taniec) polonez, jeszcze na angielskim i matematyce coś się dzieje, tak wćwicza się młodzież w pozór

Anonimowy pisze...

Wśród pedagogów to pogląd niepopularny, ale jednak trzeba go promować. Konstytucja nakłada wyłącznie obowiązek nauki, wychowanie dzieci zostawiając wyłącznej prerogatywie rodziców (opiekunów prawnych). Każde działanie wychowawcze, czy to ubeckie, czy mnisio święte, lewacko-kosmopolityczne, czy prawicowo-szowinistyczne, czy jakiekolwiek inne, prowadzone przez państwową przymusową szkołę, jest uzurpacją władzy państwa nad wolnymi obywatelami.
Do prowadzenia jakichkolwiek działań wychowawczych uprawnione są wyłącznie szkoły z wyboru, działające na zlecenie rodziców. Ale nie szkoły z rozdzielnika, egzekwujące przymus wychowawczy pod szyldem "nauki".

Unknown pisze...

Sygnalista nie jest nowym terminem. Znany był w naszym wojsku juz w latach 60-tych. Sygnalistów było wielu.