Posłowie XXV Sejmu Dzieci i Młodzieży miażdżą swoją krytyką rząd i MEN


Od samego początku powołania przez SLD w 1994 r. Sejmu dzieci i Młodzieży pisałem o socjalistycznej atrapie demokracji, o zastępowaniu takimi pseudodemokratycznymi wydarzeniami rzekomej troski władz państwa o prawo dzieci i młodzieży do głosu w ich własnych sprawach. Zawsze temat kolejnego Sejmu ustanawiany był przez formację władzy, by jak za czasów Edwarda Gierka sterować manifestacją poparcia dla niej. Tak jest jeszcze w Korei Północnej i na Białorusi, w Chinach i w Rosji.

Sądziłem, że PiS po dojściu do władzy odetnie się wreszcie od pozoranctwa i nachalnej indoktrynacji młodzieży. Skądże, wprost przeciwnie, postanowiono kontynuować tę formę jako świetnie nadająca się do manipulowania młodzieżą. Posłowie Sejmu II RP. Każdego roku na Dzień Dziecka finansuje się z budżetu państwa zjazd młodzieży z całego kraju, by w gmachu Sejmu mogła debatować o ważnych dla niej sprawach.

Tegorocznym tematem obrad brzmiał: "Posłowie Sejmu II RP. Ich losy i działalność w okresie II wojny światowej i okupacji".

"Sejm Dzieci i Młodzieży liczy 460 posłów. Organizacja izby wzorowana jest na procedurach obowiązujących w prawdziwym Sejmie, co ma przybliżać uczestnikom zasady polskiego parlamentaryzmu. Debata plenarna oraz poprzedzające ją prace komisji odbywają się według wcześniej uchwalonej ordynacji wyborczej oraz Regulaminu Sejmu Dzieci i Młodzieży. Uczestnikami Sejmu Dzieci i Młodzieży mogą być uczniowie, którzy w dniu rozpoczęcia rekrutacji mają 13 lat i w dniu sesji nie będą mieli 18 lat. W sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży można wziąć udział tylko raz.

Do projektu zgłosiło się w tym roku ponad 450 dwuosobowych zespołów. Uczniowie z zespołów, które przygotowały najlepsze prace, zostali zaproszeni do wzięcia udziału w obradach. W połowie maja spotkali się na posiedzeniach komisji problemowych, gdzie przy pomocy sejmowych legislatorów opracowali projekt uchwały dotyczącej tematu tegorocznego Sejmu Dzieci i Młodzieży.

Jej treść odnosi się do tematu tegorocznej sesji. Wybrano też m.in. marszałków. Zdecydowano, że obrady 1 czerwca poprowadzą: Aleksandra Bida z III Liceum Ogólnokształcącego im. Bohaterów Westerplatte w Gdańsku, Piotr Polakowski z Prywatnego Liceum im. Królowej Jadwigi w Lublinie i Michał Warzecha z I Liceum Ogólnokształcącego im. T. Kościuszki w Myślenicach.
."

Już w ubiegłym roku młodzież apelowała, by pozwolono jej spotkać się w Sejmie i rozmawiać o kwestiach najważniejszych z jej punktu widzenia. Tylko po co władza miałaby na to wydawać kolejne setki tysięcy złotych? Nie po to selekcjonowała z udziałem kuratorów oświaty młodzieżowych posłów, by nagle wyszli na trybunę sejmową i zaczęli mówić o tym, co ich boli, czego oczekują, jakie mają potrzeby. Właśnie po to wprowadza się do tego pseudo Sejmu nowych posłów, by nie interesowali się ubiegłorocznymi obradami, przyjętą rok wcześniej uchwałą i dyskusją nad nią, tylko by można było propagandowo wykorzystać ich wypowiedzi do celów politycznych.

W tym jednak roku wydarzyła się rzecz dotychczas niespotykana na taką skalę. W dyskusji młodych posłów nad treścią przygotowanej przez "władze" uchwały każdy z nich wypowiadał stanowisko będące lawinową krytyką rządu PiS i minister Anny Zalewskiej. W ławach rządowych było pustawo. Siedziało w nich kilku członków formacji władzy (wiceminister edukacji, szef IPN, Rzecznik Praw Dziecka). Musieli wysłuchać ze strony młodzieży wygłaszanej bez ogródek PRAWDY. W wielu przypadkach wypowiedzi młodzieży były oklaskiwane na stojąco przez wszystkich posłów.


Tak więc sprawdziła się po raz kolejny prawidłowość pedagogiczna, o której pisał przed laty prof. Aleksander Nalaskowski z UMK w Toruniu, że mimo nachalnej, siermiężnej indoktrynacji władz PRL, nie udało się jej spowodować, by stał się on wiernym afirmatorem ideałów komunizmu jako wychowanek tamtego ustroju.

Wczoraj młodzież po raz pierwszy tak licznie mówiła o następujących kwestiach:

- Sejm Dzieci i Młodzieży jest atrapą demokracji, bo uchwalane każdego roku stanowisko jest wyrzucane przez rządzących do kosza. Nikogo nie obchodziło i nie obchodzi to, co młodzi ludzie sądzą o Polsce, o władzy, o polityce, o szkole, o gospodarce, o środowisku itd. Cytuję z pamięci jednego z nich: "Dzisiejsza uchwała nie będzie miała żadnego znaczenia dla nas! Rządzących nie obchodzi nasz prawdziwy los"; Inny zaś dodał: "Jesteśmy tylko pionkami na szachownicy polityków. Jesteśmy dla nich przynętą";

- Po raz kolejny wykluczono młodzież z prawa do mówienia o tym co jest aktualne, co jest dla niej najważniejsze, bo "rząd boi się naszego zdania". Narzucono nam po raz kolejny debatę o tematyce historycznej, a nie pozwolono na dyskutowanie o sprawach, które rząd zamiata pod dywan. "Tymczasem dla nas ważna jest nasza codzienność i nasza przyszłość" - mówił jeden z młodych posłów.

- Rząd nie potrafił negocjować z nauczycielami, których "użył do walki o władzę"; "zhańbiono nauczycielski zawód"; Mimo zapewnień MEN realia szkolne są inne. "Odebrano naszemu rocznikowi szanse na godną edukację. Anna Zalewska nas okłamała mówić, że dla każdego znajdzie się miejsce w szkole jego wyboru. Godziny zajęć szkolnych są dla nas nieludzkie. Kłamała tez w sprawie finansowania reformy, skoro subwencja wyniosła zaledwie 40 %.a resztę musiały dopłacić samorządy"; trwoni się pieniądze na deformę szkolną i na programy socjalne;

- Polska nie jest krajem tolerancyjnym, bowiem odchodzi się od okazywania szacunku osobom o odmiennej orientacji seksualnej. Musimy mieć prawo wyboru - mówiła nastolatka. Konieczna jest tolerancja dla osób innych poglądów.

- Jeden z posłów apelował do młodzieży: "Miejmy odwagę wychodzenia z tłumu. Decydujmy za siebie, szanujmy się nie ze względu na to, co posiadamy, jakie mamy cechy, ale ze względu na to, jacy jesteśmy";

- Nauczanie historii w szkołach jest obciążone błędami. "Mamy dość uczenia się na pamięć jedynie dat wydarzeń historycznych. Żądamy prawa do krytycznej analizy przyczynowo-skutkowej zdarzeń historycznych, ale pod kątem ich znaczenia dla lepszego rozumienia realiów dzisiejszego świata"; jak mówił jedne z posłów: "Bardziej interesuje mnie to to, co nastąpi, niż to, co było"; Inny poseł mówił o tym, że władza marginalizuje problemy globalnego ocieplenia i pytał: "Jaką przyszłość nam zaplanowaliście?"

- Nie podobają się młodym liczne, a nieprzemyślane, karygodne zmiany i reformy oświatowe. Nie akceptują głodowych pensji swoich nauczycieli. "Dlaczego nie możemy wzorować się na szkołach zachodnich?" - pytano. Skandaliczna była decyzja PiS o likwidacji gimnazjów. "Młodzież tego nie akceptuje!";

- "Histeryczna reakcja władz politycznych państwa na krytykę oznacza słabość, a nie siłę tego rządu. Mamy dość eskalowania przez rząd nienawiści";

- Wykrzyczeli z trybuny sejmowej kłamliwą propagandę TVP; mają dość dzielenia Polaków na "WY" i "ONI", gdyż powinniśmy mówić o sobie w kategorii "MY"; nie można się tak nienawidzić. "Jak mamy siebie szanować, skoro dorośli, rządzący, politycy dają nam taki zły przykład?!Co za wzór dają nam posłowie? Oni są tu dla pieniędzy, władzy i apanaży, a nam się to nie podoba. Czas nienawiść zniszczyć w sobie";

- Konstytucja III RP jest najważniejszym aktem prawa w Polsce, toteż apelowali do Prezydenta i rządu o jej przestrzeganie;

- Krytykowano tez brak kultury politycznych w tej Izbie. Jak mówił Mateusz Syposz: Nie wszyscy posłowie szanują to miejsce debat. Plują na siebie! Nie głosują przyzwoicie, zgodnie z sumieniem i racją, tylko tak, jak każe im szef ich partii. Tu dzieli się Polskę na Polskę A i Polskę B. "Apelował: "przestańcie nas dzielić. Stop tej walce!"

- Jeden z chyba politycznej przybudówki Partii Korwin twierdził, że 1 czerwca to jedyny dzień w roku, kiedy ta partia może zabrać publicznie głos. On także uważał, że przyjęta uchwała nie ma żadnej obligacji prawnej. Pytał:"Dlaczego nie rozmawiamy o tym, co dotyczy nas?" i ostrzegał, że "Partia rządząca zbliża się do naszych domów";

- "Każecie nam upamiętniać posłów na Sejm II RP, tymczasem - skierował D. Matuszek słowa do ławy rządowej - sami tworzycie nową odmianę socjalizmu! Wkrótce będziemy Grecją i Wenezuelą. Jesteśmy na skraju katastrofy ekonomicznej"; a poseł Szymon Jarski dopełnił: "PiS boi się głosu młodych! Nie możemy dać się uciszyć. Nie chcemy kraju nienawiści. Głos młodych ma być słyszalny";

- Adrian Góra podobnie podkreślił fikcyjne zainteresowanie władzy uchwałami tego Sejmu. Władza boi się młodych. Stosuje ohydną propagandę w TVP. Zadłuża się Polskę, a ZUS okrada Polaków rękami formacji "Partia i Socjalizm"; Nie chcemy, by któraś z tych band jesienią zamknęła nam usta";

Były też wypowiedzi deklarujące zaangażowanie młodzieży w politykę. Młodzież czeka na jesienne wybory. Jak mówił Jakub Zdunek: "Chcemy włączyć się w budowę naszego państwa. Nie może tego czynić garstka ludzi za zamkniętymi drzwiami. Pozostała nam walka. Czy chcemy być rządzeni przez tyranów? Żyjemy w demokracji, więc podejmujmy trudne problemy".

Po powyższej dyskusji była już część proceduralna dotycząca uchwalenia przez ten Sejm kolejno zgłoszonych poprawek do treści uchwały. Większość z nich przegłosowano na TAK, ale były też takie, które odrzucono.


Zastanawiało mnie tylko jedno, a mianowicie, jak to jest z odpowiedzialnością młodzieży tak ostro krytykującej rząd, że do każdej poprawki Marszałek Sejmu Dzieci i i Młodzieży podawał inną liczbę osób głosujących, a odnotowałem w kolejności głosowań: 340; 427; 441; 434;440; 437; 437; 441; 442;; 438; 444; 441. Ponoć posłów było 450.

Być może niektórych ścisnął mocno żołądek z obawy o konsekwencje, jakie mogą wyciągnąć wobec nich dyrektorzy ich szkół? Jak mogli tak zawieść władze szkolne i wygłaszać publicznie krytykę władzy? A może zostaną przyjęci w szkołach jak powracający z wojny Spartanie, z tarczą?

Mamy bardzo dobrze wykształconą młodzież w czasach PiS-owskiej deformy szkolnej. Jak podaje sejmowy informator: "To projekt edukacyjny, który ma kształtować postawy obywatelskie, szerzyć wśród młodzieży wiedzę o zasadach funkcjonowania polskiego Sejmu i demokracji parlamentarnej, a od kilku lat – także aktywizować młodych ludzi do działania na rzecz ich środowisk lokalnych".

Ciekawostka polityczna: w głównym wydaniu "Wiadomości" TVPiS nie było żadnej wzmianki o tym wydarzeniu. Tak stało się po raz pierwszy od 25 lat. W TVN-owych "Faktach" tylko muśnięto temat. Cóż to??? Media nie tylko kłamią, ale i przemilczają niewygodne dla każdej władzy fakty. Zdaje się, że po raz pierwszy i ostatni młodzieży nie zamknięto ust... przynajmniej na sejmowej trybunie.