niedziela, 29 listopada 2015

Pedagodzy społeczni wyrażają sprzeciw wobec projektowanych zmian w edukacji sześciolatków


Przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN działają różne zespoły problemowe, które niezależnie od swoich doraźnych zadań formułują także z własnej inicjatywy opinie na temat m.in. polityki oświatowej. Przewodniczący Zespołu Pedagogiki Społecznej przy KNP PAN prof. dr hab. Tadeusz PILCH przeprowadził konsultacje wśród akademików z całego kraju, którzy zajmują się badaniami środowisk społecznych, socjalizacyjnych, w tym także szkolnych, by wydać merytoryczną opinię.

Dziennikarze - już opozycyjnej wobec władzy prasy - cytują wygodne dla ich kolejnej manipulacji fragmenty powyższego Listu, toteż dlatego publikuję go w całości. Jest to o tyle cyniczna gra, że przecież przez prawie osiem lat czynili wszystko, by wesprzeć manipulacją przekazu nie tylko skandalicznie wprowadzane obniżenie wieku obowiązku szkolnego, ale także wydanie dydaktycznego kiczu, jakim jest tzw. "rządowy elementarz" i zmarnowanie przez MEN z tego właśnie powodu setek milionów zł.

Oto pełna treść przesłanych Pani Premier i Minister Listu i Stanowiska:

Zespół Pedagogiki Społecznej przy KNP PAN uznał za konieczne zajęcie stanowiska wobec groźby cofnięcia obowiązku szkolnego dla 6 – latków. Decyzja ta jest kontynuacją filozofii naszego działania wyrażającej się w zaangażowaniu w doniosłe dla Polski i naszej przyszłości problemy, porzucenia na zawsze niesławnej praktyki milczenia i obojętności wobec najważniejszych nawet decyzji władzy państwowej i politycznej. Tymczasem wyrażenie stanowiska jest zarówno szansą korygowania niesłusznych decyzji, ale przede wszystkim jest naszą powinnością, którą wynika z naszego naukowego statusu określonego przysięgą doktorską - jeśli czyniona jest w słusznym celu.

Publikujemy nasz list, który wysłaliśmy do Pani Premier, do Pani minister, odpowiednich komisji sejmowych, oraz do bliźniaczych Zespołów KNP PAN – z pełną listą nazwisk naszego Zespołu. Może się jednak zdarzyć, że nie każdy z kolegów podziela nasze stanowisko. Prosimy wówczas o wycofaniu swojego podpisu pod naszym apelem/protestem. Zostawiamy w tej kwestii pełną dowolność decyzji każdemu członkowi naszego Zespołu. Apelujemy do Kolegów innych Zespołów, aby włączyli się w aktywną walkę o oblicze polskiego szkolnictwa, bez intencji udziału w sporach politycznych, lecz w imię dobra polskiego dziecka i naszej przyszłości
Zespół Pedagogiki Społecznej przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN

Przewodniczący: Prof. dr hab. Tadeusz Pilch

W-ce przewodniczący: Dr. hab. Ewa Jarosz, prof. UŚ ; Dr. hab. Mirosław Sobecki, prof. UwB

Sekretarz: dr Aneta Ostaszewska

Członkowie Zespołu Pedagogiki Społecznej Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN:
Profesorowie tytularni (prof. dr hab.)
Prof. dr hab. Józefa Brągiel, Uniwersytet Opolski (UO)
Prof. dr hab. Maria Deptuła, Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (CM UMK)
Prof. dr hab. Barbara Kromolicka, Uniwersytet Szczeciński (US)
Prof. dr hab. Krystyna Marzec-Holka, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego (UKW)
Prof. dr hab. Maria Mendel, Uniwersytet Gdański (UG)
Prof. dr hab. Jerzy Modrzewski, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (UAM)
Prof. dr hab. Jerzy Nikitorowicz, Uniwersytet w Białymstoku (UwB)
Prof. dr hab. Anna Nowak, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Prof. dr hab. Andrzej Olubiński, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski (UWM)
Prof. dr hab. Jacek Piekarski, Uniwersytet Łódzki (UŁ)
Prof. dr hab. Andrzej Radziewicz-Winnicki, Uniwersytet Zielonogórski (UZ)
Prof. dr hab. Barbara Smolińska-Theiss, Akademia Pedagogiki Specjalnej (APS),
Prof. dr hab. Ewa Syrek, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Prof. dr hab. Wiesław Theiss, Akademia Pedagogiki Specjalnej (APS)

Samodzielni pracownicy naukowi (dr hab.):

Dr hab. Maciej Bernasiewicz, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Dr hab. Tomasz Biernat, prof. UMK, Uniwersytet Mikołaja Kopernika (UMK)
Dr hab. Ewa Bobrowska, prof. UJ, Uniwersytet Jagielloński (UJ)
Dr hab. Katarzyna Borzucka-Sitkiewicz, prof. UŚ, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Dr hab. Mariusz Cichosz, prof. UKW, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego (UKW)
Dr hab. Wioleta Danilewicz, prof. UwB, Uniwersytet w Białymstoku (UwB)
Dr hab. Grażyna Gajewska, prof. UZ, Uniwersytet Zielonogórski (UZ)
Dr hab. Halina Guzy-Steinke, prof. UKW, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (UKW)
Dr hab. Mirosław Górecki, prof. UW, Uniwersytet Warszawski (UW)
Dr hab. Elżbieta Górnikowska-Zwolak, prof. GWSP, Górnośląska Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Kardynała Augusta Hlonda w Mysłowicach (GWSP)
Dr hab. Jarosław Jagieła, Akademia im. J. Długosza w Częstochowie
Dr hab. Ewa Kantowicz, prof. UWM, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski (UWM)
Dr hab. Urszula Kazubowska, Uniwersytet Szczeciński (US)
Dr hab. Kazimiera Krakowiak, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II (KUL)
Dr hab. Danuta Lalak, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, Uniwersytet Warszawski (UW)
Dr hab. Jolanta Muszyńska, Uniwersytet w Białymstoku (UwB)
Dr hab. Inetta Nowosad, prof. UZ, Uniwersytet Zielonogórski (UZ)
Dr hab. Danuta Raś, prof. UŚ, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Dr hab. Adam Solak, prof. UKSW, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW)
Dr hab. Zofia Szarota, prof. (UP im. KEN), Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie (UP im. KEN)
Dr hab. Alicja Szerląg, prof. UW, Uniwersytet Wrocławski (UWr)
Dr hab. Jerzy Szmagalski, prof. APS, Akademia Pedagogiki Specjalnej (APS)
Dr hab. Lucyna Telka, prof. UŁ, Uniwersytet Łódzki (UŁ)
Dr hab. Danuta Waloszek, prof. UP, Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie (UP im. KEN)
Dr hab. Mikołaj Winiarski, prof. SAN, Społeczna Akademia Nauk (SAN)
Dr hab. Jolanta Wojciechowska, prof. UG, Uniwersytet Gdański (UG)
Dr hab. Zdzisław Wołk, prof. UZ, Uniwersytet Zielonogórski (UZ)
Dr hab. Ewa Wysocka, prof. UŚ, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Dr hab. Teresa Wilk, prof. UŚ, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Dr hab. D. Urbaniak-Zając, prof. UŁ, Uniwersytet Łódzki (UŁ)

Adiunkci (dr):

Dr Zbigniew Babicki, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW)
Dr Jolanta Biała, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach (UJK)
Dr Katarzyna Białobrzeska, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (UWM)
Dr Elżbieta Bielecka, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, Uniwersytet Warszawski (UW)
Dr Marcin Boryczko, Uniwersytet Gdański (UG)
Dr Barbara Dobrowolska, Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach (UPH)
Dr Dorota Gierszewski, Uniwersytet Jagielloński (UJ)
Dr Ewa Golbik- Madej, Gliwicka Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości
Dr Marta Guzik-Tkacz, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (UWM)
Dr Agnieszka Górska, Wyższa Szkoła Ekonomii i Informatyki TWP w Olsztynie
Dr Dorota Jaworska, Uniwersytet Gdański (UG)
Dr Anna Jeznach, Collegium Mazovia Innowacyjna Szkoła Wyższa Dr Cezary Kurkowski, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (UWM)
Dr Beata Kosmalska, Uniwersytet Gdański (UG)
Dr Ewa Kozdrowicz, Uniwersytet Warszawski (UW)
Dr Magdalena Kuleta-Hulboj, Uniwersytet Warszawski (UW)
Dr Cezary Kurkowski, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (UWM)
Ks. dr Andrzej Łuczyński, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II (KUL)
Dr Agnieszka Majewska-Kafarowska, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Dr Monika Noszczyk-Bernasiewicz, Uniwersytet Śląski (UŚ)
Dr Anna Odrowąż - Coates, Akademia Pedagogiki Specjalnej (APS)
Dr Agnieszka Olczak, Uniwersytet Zielonogórski (UZ)
Dr Katarzyna Palka, Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach
Dr Izabela Plieth – Kalinowska, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (UKW)
Dr Małgorzata Rębiałkowska-Stankiewicz, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (UKW)
Dr Anna Róg, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach (UJK)
Dr Katarzyna Rychlicka-Maraszek, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, Uniwersytet Warszawski (UW)
Dr Alicja Siegień-Matyjewicz, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (UWM)
Dr Bohdan Skrzypczak, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, Uniwersytet Warszawski (UW)
Dr Jolanta Sokołowska, Uniwersytet Gdański (UG)
Dr Tomasz Sosnowski, Uniwersytet w Białymstoku (UwB)
Dr Longina Strumska-Cylwik, Uniwersytet Gdański (UG)
Dr Małgorzata Szpunar, Uniwersytet Gdański (UG)
Dr Tomasz Wach, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II (KUL)
Dr Małgorzata Wolska-Długosz, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach (UJK)
Dr Mirosław Wójcik, Górnośląska Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Kardynała Augusta Hlonda w Mysłowicach
Dr Dorota Zaworska-Nikoniuk, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (UWM)
Dr Alicja Zbierzchowska, Uniwersytet Gda


TREŚĆ LISTU OTWARTEGO

Szanowna Pani Premier RP - Beata Szydło
Szanowna Pani Minister - Anna Zalewska

Zespół Pedagogiki Społecznej działający przy Komitecie Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk przekazuje Pani opinię zawierającą najwyższy niepokój i dezaprobatę dla planów cofnięcia obowiązku szkolnego dla dzieci 6 – letnich. Zespół nasz skupia pracowników naukowych wszystkich Uniwersytetów, Szkół Pedagogicznych, innych placówek naukowych, a także nauczycieli, pracowników oświaty i opieki. Sądziliśmy, że zapowiedź cofnięcia obowiązku szkolnego dla dzieci polskich o rok, jest tylko elementem igrzysk politycznych między wrogimi sobie partiami, który nie zasługuje na poważne traktowanie i zniknie wraz z zakończeniem groteskowych walk w przedwyborczej kampanii.

Niestety okazało się, że bezbronna oświata i szkolnictwo są szczególnie wyrazistym polem manifestowania zwycięstwa wyborczego, widocznym dla każdej polskiej rodziny i nie kojarzonych z doraźną szkodą dla dzieci i interesów kraju, wobec czego można jej użyć dla zamanifestowania swojej politycznej przewagi. Nie miejsce tu na merytoryczne uzasadnienie słuszności obniżenia obowiązku szkolnego dla dzieci. Ale oczywista zasadność tego zabiegu wynika zarówno z prawideł rozwoju osobniczego współczesnych dzieci i młodzieży, których akceleracja w ostatnim półwieczu była niewiarygodnie dynamiczna, jak również z faktu, iż obniżenie wieku rozpoczynania edukacji jest jednym z najefektywniejszych sposobów wyrównywania szans rozwojowych dla dzieci ze środowisk społecznie zaniedbanych, likwidowania narastającego w naszej ojczyźnie zjawiska wykluczenia i marginalizowania grup defaworyzowanych.

Zaniechanie takiego działania jest drastycznym przewinieniem wobec polskiego dziecka, szczególnie ubogiego, oraz winą wobec mechanizmów rozwojowych naszego kraju, który przez to zaniechanie straci nieobliczalne wartości kapitału społecznego. To co jest koniecznym działaniem na niwie edukacji narodowej i wymaga działań ratowniczych to:

1)zaprzestanie likwidowania małych szkół wiejskich, których na przestrzeni ostatnich lat zniknęło 6068, kilkaset przedszkoli, kilka tysięcy bibliotek i kilkaset innych placówek oświatowo – wychowawczych.

2) poprawienie warunków dojeżdżania blisko miliona dzieci do szkół, które obecnie są złe i przyczyniają się do narodzin nierówności dostępu do rozwoju i wykształcenia. Tu musimy dodać, że wskazywanie wobec powyższych powinności na tzw. zadania własne samorządu jest nieuczciwe, ponieważ samorządy wypełniają te obowiązki w ramach dotacji celowych, które są regularnie okrawane.

3) przywrócenie opieki zdrowotnej do szkół, ponieważ dzieci polskie w wyniku bezrefleksyjnego likwidowania tej opieki są międzynarodowym liderem w Europie w schorzeniach postawy i narządów ruchu oraz próchnicy zębów.

4) zaprzestanie likwidowania stołówek szkolnych i radykalne dofinansowanie dożywiania dzieci szkolnych, ponieważ obecnie wyniki badań renomowanych, państwowych ośrodków medycznych nad zaniedbaniami w żywieniu dzieci są alarmujące, a badania prowadzone w naszym Zespole na Warmii i Mazurach wskazują, że tylko 33% dzieci dojeżdżających do szkól, a tych jest ok. 70% zważywszy na rozproszenie osadnicze tego regionu – jada obiady w szkołach, spędzając poza domem 6 – 8 godzin.

5) zaprzestanie komercjalizowania zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych; wyrównawczych, profilaktycznych, korekcyjnych, rozwojowych rekreacyjnych i innych, ponieważ komercjalizacja tworzy niesprawiedliwe mechanizmy wykluczania ubogich dzieci. To są główne zadania sprawiedliwego państwa, które winno pamiętać o fundamentalnej prawdzie pedagogiki społecznej: jakie wykształcenie taki los! Na razie w wyniku nagannej obojętności i beztroski kolejnych rządów mamy w naszej ojczyźnie głębokie podziały społeczne, ogromne obszary upośledzenia społecznego, które dotyka szczególnie dzieci.

Argument, iż wiek obowiązku szkolnego został ustanowiony wbrew woli rodziców jest nieprawdziwy i zawodny. Warto pamiętać, że dekret o powszechnym obowiązku szkolnym ustanowiony w 1918 roku był kontestowany przez co najmniej połowę rodziców. Czy należało uszanować wolę owych rodziców i cofnąć obowiązek szkolny? Retoryczne pytanie.

Dzisiaj to manipulacje polityczne i szlachetna ignorancja nakazała uruchomienie olbrzymiego ruchu sprzeciwu wobec tej koniecznej cywilizacyjnie i kulturowo operacji. Interesy dzieci są dobrze zabezpieczone zadowalająco rozwiniętym w naszym kraju systemie diagnostycznym poradni psychologiczno – pedagogicznych. Sieć poradni należy wzmocnić, a kadry psychologów i specjalistów rozwojowych wesprzeć, aby każde dziecko bezpiecznie zostało zakwalifikowane.

Przerzucanie na rodziców obowiązku zdobywania zaświadczeń o dojrzałości szkolnej dziecka 6-letniego jest rozwiązaniem kuriozalnym i aspołecznym. Skąd rodzice z małej wioski, z upadłego PGR – u, a takich dzieci mamy ok. 40% wezmą takie zaświadczenie. To jest niemoralne, cyniczne tworzenie mechanizmów wykluczania i marginalizowania.

Projekt Pani rządu rujnuje ideę wyrównywania szans dostępu i udziału dla polskiego dziecka. Jest negacją dla idei cywilizacyjnego i kulturowego rozwoju w wymiarze pokoleniowym. Historia Pani tego nie wybaczy.

Zespół Pedagogiki Społecznej przy KNP PAN z wszystkimi nazwiskami
".

Nie mam złudzeń, że publicznie ferowane przez nową ministrę zamiary zmian muszą spotkać się z oddolnym - naukowym, rodzicielskim, nauczycielskim i politycznym (opozycja) oporem, bowiem są przedstawiane w tak ogólnikowy sposób i w formie, która nijak ma się do zapowiadanego dialogu ze społeczeństwem. Skoro ministra A. Zalewska rozpoczęła konsultacje od rozmów z rzekomymi "ekspertami" w osobach państwa Karoliny i Tomasza Elbanowskich, to powinna wyraźnie zapowiedzieć związaną z tym symboliczną formę podziękowania im za znakomicie przeprowadzoną w ciągu minionych ośmiu lat "rodzicielską rewolucję". Do niej jeszcze nawiążę w innym wpisie.

Nie wolno pomijać w debacie publicznej bezspornych dla polskiej oświaty faktów wydarzeń, podejmowanych decyzji przez polityków i rządzących z poprzedniej koalicji PO i PSL, by dzisiaj, w obliczu koniecznego zrewidowania ich błędów oraz będącej ich następstwem ewidentnej patologii, nie zacząć naprawiać system szkolny popełniając tego samego rodzaju błędy, chociaż o innej skali rzeczowej.

W Ministerstwie Edukacji Narodowej rządzi średni personel administracji, setki urzędników, którym zależy na zachowaniu miejsc pracy, toteż zrobią wszystko, by nowa ministra postępowała równie bezsensownie, jak jej poprzedniczki. Odbieram zatem powyższy protest Zespołu prof. Tadeusza Pilcha jako ostrzeżenie, gdyż w końcu on sam też był wiceministrem edukacji narodowej (w latach 90. za rządów SLD i PSL), a w okresie rządów PO i PSL (od 2008 r.) był członkiem Rady Edukacji Narodowej. Ta zaś nigdy, także w sprawie sześciolatków (w tym kwestii destrukcyjnego wprowadzania tej rzekomo wartościowej reformy) nie zajęła żadnego stanowiska i nie wystosowała do swoich pryncypałek jakiegokolwiek protestu, ekspertyzy czy projektów zmian.

Przypominam, że w 2014 r. odbył się niezwykle ważny Zjazd Pedagogów Społecznych, który przyjął bardzo krytyczne stanowisko w sprawie rujnującej polską edukację polityki oświatowej PO i PSL. Nikt nie przejął się nim. Dzisiejszy List Otwarty jest zapewne nawiązaniem także do tamtego protestu. Co bowiem mają czynić naukowcy? Wyjść na ulice i palić bezmyślnie tworzone prawo oświatowe? Wkrótce zapewne wypowiedzą się członkowie Zespołu Edukacji Elementarnej, który działa przy KNP PAN, a ich stanowisko czy opinia wcale nie muszą pokrywać się w całości z w/w tezami.

Może jednak pani Anna Zalewska dokona najpierw przeglądu we własnym resorcie, to zobaczy, kto i w jakim zakresie przyczynił się do niszczenia polskiego szkolnictwa i odpowie sobie na pytanie, jak długo jeszcze w naszym kraju będzie obowiązywał centralizm socjalistyczny w zarządzaniu oświatą! Warto zacząć reformy od siebie, od reprezentowanej przez władze instytucji, bo homo sovieticus aż trzęsie się ze śmiechu z kolejnych naprawiaczy w strategii "top-down".

18 komentarzy:

  1. Jestem zdumiona tym protestem. Przecież posłanie sześciolatków do szkół było totalnym niewypałem i pedagodzy akademiccy dobrze o tym wiedzą. Wiedzą też, że MILIONY rodziców protestowały przeciwko temu. Wiedzą, że szkoły są nieprzygotowane, że dochodzi do sytuacji kuriozalnych (np. "tajnych kompletów"). Wreszcie mamy władzę, którą obchodzą obywatele, a środowisko akademickie zamiast wyrazić wolę wsparcia i rozmów rozkazuje na dzień dobry. Nie rozumiem już, o co pedagogom-akademikom chodzi. Naprawdę sześciolatki w szkołach to taki świetny pomysł? Szkoda, że wypowiadają się na ten temat profesorowie, których dzieci zaczynały edukację szkolną w wieku 7 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sami profesorowie [choć większość podpisanych to akurat prości doktorzy ;-) ] i ich podpisani pod listem PODWŁADNI też poszli do szkoły w wieku lat 7 ... ;-)

      Usuń
    2. A ich prapradziadkowie pewnie do żadnych szkół nie chodzili - gratuluję argumentacji ...

      Usuń
    3. moje dziecko poszło do szkoły w tym roku, a październiku skończyło 6 lat. Jestem przewodniczącą trójki klasowej, rozmawiam z rodzicami, jeszcze nie zdarzyło mi się spotkać osoby która by żałowała decyzji pójścia dziecka do szkoły w wieku 6 lat. Podobnie ja i moje dziecko również bardzo się cieszymy że nie odroczyliśmy obowiązku szkolnego.

      Usuń
    4. To zależy od dziecka - ZAWSZE, nawet w PRL, była MOŻLIWOŚĆ posłania rozwiniętego(!) 6-latka do szkoły i kilka procent rodziców z tego korzystało. A tu był PRZYMUS posłania do szkoły WSZYSTKICH ... ;-)

      Usuń
  2. Szanowny Panie Profesorze,
    list, który otrzymałam 25 listopada różni się w treści od tego, który Pan otrzymał. Stąd pewnie u mnie specyficzny dobór cytatów - bo w mojej wersji (a to ta trafiła do ZNP) nie ma słowa o konkretnych działaniach ratowniczych.
    List ten wysłałam m.in. Pani Agnieszce Leśny i opublikowała treść u siebie: http://alesny.pl/oswiata-epicentrum-nowego-trzesienia-ziemi/
    Na poniedziałek jestem umówiona z prof. Pilchem - chętnie wyjaśnię skąd listy tak różne w treści, ale nie w wydźwięku.
    Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Justyna Suchecka

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mnie trafiłta tu zacytowana wersja korespondencji. Być może Profesor miał dla prasy inną. Nie wiem. Nie jest to przecież stanowisko Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, o czym warto wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nie miejsce tu na merytoryczne uzasadnienie słuszności obniżenia obowiązku szkolnego dla dzieci." Może jednak wypadałoby przytoczyć jakieś argumenty?
    Bardzo mnie ciekawią te "prawidła rozwoju osobniczego współczesnych dzieci ". Już pewien profesor fizyki twierdził, że dzieci rozwijają się szybciej bo jego trzyletni wnuk potrafi obsługiwać tablet.
    A uwaga o wyrównywaniu szans rozwojowych dla dzieci ze środowisk społecznie zaniedbanych, jest straszliwą demagogią. Jeżeli ci ludzie w to wierzą to jestem przerażona. A jeżeli są cynikami to zaczynam się bać. Wcześniej w szkole dla dziecka zaniedbanego oznacza brak szans na wyrównanie deficytów. W przedszkolu ta szansa by była, a w szkole nie. Każdy uczciwy nauczyciel to potwierdzi, każdy rodzic, którego dziecko zetknęlo się z zaniedbanym dzieckiem też. Te dzieci stają na przegranej pozycji. Piszę bardzo emocjonalnie bo w klasach moich dzieci widzę zaniedbane, niedpoilnowanie dzieci. Biedę i brak zaradności w Polsce się dziedziczy. Mamy kolejne pokolenia biednych ludzi, i posłanie dzieci do szkoły w wieku szesciu lat nie spowoduje ani przyspieszenia ich rozwoju ani wyrównaia szans.

    Co do pańtwa Elbanowskich to rozumiem, że ich zachowanie może irytować. Nie ze wszystkim co mówią się zgadzam. Ale trzeba im przyznać jedno -- jeżeli w ostatnich latach w szkole zaszła jakaś pozytywna zmiana, to na skutek ich działań. Nagłośnienia, zwrócenia uwagi, czasem irracjonalnego zachowania. W ostatnim tygodniu przeczytałam o nich masę obraźliwych uwag i wpisów. Pod artykułami pani Sucheckiej od takowych sie aż roi. Obrażano ich fizyczność, płodność, religijność a co najgorsze cały czas sugeruje się, że ich dzieci są głupie. Smutne to. Marzy mi się, że zwolennicy posyłania dzieci sześcoletnich do szkół nie będą się wykręcać mówiąc: "argumenty są oczywiste", "w całej Europie", "moja wnuczka w Angliii". Niestety, ludzie, którzy mówią o dzieciach siedmioletnich w I klasie jako debilach i niedorozwiniętych, opóxnionych to teraz standard.

    "Argument, iż wiek obowiązku szkolnego został ustanowiony wbrew woli rodziców jest nieprawdziwy i zawodny." Czyli rodzice radośnie przyklasnęli temu pomysłowi? Ochoczo posłali swoje dzieci na dwie zmiany do szkół? Pozwolili na sztuczne skumulowanie dwóch od lat najliczniejszych roczników w klasach?

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Panie Profesorze, a może warto skonfrontować zamieszczony list z opinią prof. dr hab. Doroty Klus-Stańskiej, która znajduje się w tym blogu pod datą 29.06.2013r. Środowisko naukowe pedagogów na pewno zgada się z umieszczonym tam stwierdzeniem, że Prof. Dorota Klus - Stańska z UG jest wybitnym dydaktykiem wczesnoszkolnym. Czy zatem autorzy w/w listu odnieśli się do bardzo wnikliwej analizy sytuacji dzieci sześcioletnich, przedstawionej wówczas przez autorkę? Gdzie była GW, tak szybka obecnie w przekazywaniu opinii naukowców?

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto, warto. Niestety, pedagodzy społeczni w ogóle nie konsultowali się z pedagogami wczesnej edukacji. Z treści tego Listu wynika bardziej troska pedagoga społecznego o los dzieci w środowiskach wiejskich, ubogich w infrastrukturę kulturalną. Nie traktowałbym tego Listu jako Stanowiska Komitetu Nauk Pedagogicznych- bo nim nie jest. Troska o los dzieci zapomnianych, niedostrzeganych przez władze różnych szczebli jest jak najbardziej uzasadniona. O ile dobrze pamiętam wypowiedzi Prof. T. Pilcha ze Zjazdu Pedagogów Społecznych, to jest on rzecznikiem instytucjonalnego wspomagania przez państwo dzieci w środowiskach ekskluzji społecznej i kulturowej. Zapewne tym przesłaniem kierował się formułując powyższe stanowisko.
    Moim zdaniem, jest zdecydowanie za wcześnie na jakiekolwiek oceny czegoś, co nie ma skonkretyzowanej w projekcie ustawy jakiejkolwiek zmiany. Dajemy się wypuścić politykom na toczenie wzajemnych sporów, by mogli zorientować się, co dalej uczynić z tym fantem. Piszę o tym od wielu lat, że nie ma znaczenia to, w jakim wieku dzieci uczęszczają do szkoły. Istotne jest bowiem to, co rozumiemy przez "szkołę", kto w niej jest zatrudniony, jakie ma kwalifikacje i w jakim stopniu włączenie małego dziecka do instytucji szkolnej wspiera lub osłabia jego rozwój, konieczną równowagę psychofizyczną. Nie ulega wątpliwości, bo dysponujemy dziesiątkami badań naukowych, że polska edukacja przedszkolna i pedagogika przedszkolna gwarantowały i gwarantują doprowadzenie dziecka do dojrzałości szkolnej, którą większość dzieci osiąga w wieku 7 lat, a nie 6 czy 5. Badania IBE - zmanipulowane i ocenzurowane - i tak potwierdzają tę właśnie prawidłowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że ten list Pedagogów Społecznych zamąci ludziom w Ministerstwie w głowie - nie sądzę, żeby poza samymi pedagogami akademickimi ktoś wnikał w to, ile komórek liczy KNP PAN. A zatem ten list wygląda po prostu jak ostateczna opinia superspecjalistów z KNP PAN. I to jest smutne, dlatego, że całe rzesze pedagogów akademickich nie zgadzają się z treścią tego listu! Dlaczego wypowiedzieli się na ten temat w takiej, oficjalnej, formie Pedagodzy Społeczni, nie pytając o zdanie akademików zajmujących się wczesną edukacją?? To nie fair.

      Usuń
    2. Nie zamąci - może gdzieś tam u ludzi w natłoku medialnych protestów przeciw nowej władzy ... ;-)

      Usuń
  7. Wreszcie konkret - w ostatnim akapicie. Czy 6-latek będzie w szkole, czy w przedszkolu...wsjo rawno. Ważne, żeby "legendarny" dywanik był używany, ważne żeby rodzice nie weszli na głowę nauczycielowi dlatego, że dopiero mają literkę A, a szkoła sąsiednia - już L, ważne żeby nauczyciele mentalnie byli przygotowani, że dzieci w ławce nie wytrzymują 30 minut (a sześciolatki nawet 20-stu), ważne żeby rodzic zrozumiał (bo w żadnej "reformie" edukacji nie był podmiotem), że brak siedzenia w ławce przez 45 minut nie oznacza cofania w rozwoju.... I ważne też, żeby poprzez pstryknięcie palcami nie okazywało się, że dziecko nadaje się do szkoły, bo ono "przecież świetnie czyta". Widzę to codziennie - prowadzę prywatną "podstawówkę", książki można pisać. Pozdrawiam Adrian Fojcik, absolwent UŁ

    OdpowiedzUsuń
  8. Pilnie proszę o wiadomość w sprawie ewentualnego dopisania lub
    wycofania nazwiska z listy, znajdującej się pod listem kierowanym do
    Pani Premier Beaty Szydło oraz Pani Minister Anny Zalewskiej,

    serdecznie pozdrawiam,
    Aneta Ostaszewska

    OdpowiedzUsuń
  9. Szanowny Panie Profesorze
    Z najwyższym zdumieniem dostrzegłem swoje nazwisko na liście osób podpisanych pod protestem. Nikt mnie nie pytał o zdanie, ani nie przesłał tekstu protestu. Moja opinia w sprawie cofnięcia obowiązku szkolnego dzieci sześcioletnich jest zupełnie odmienna (znam problem empirycznie).
    Serdecznie pozdrawiam
    Tomasz Biernat, Katedra Pracy Socjalnej WNP UMK

    OdpowiedzUsuń
  10. Szanowny Panie Profesorze,
    podobnie jak w przypadku Pana prof. Tomasza Biernata ze zdumieniem odnalzałem swoje nazwisko pod w/w petycją. Uważam to za poważne nadużycie !
    Jarosław Jagieła, Zakład Pedagogiki Społecznej
    i Terapii Pedagogicznej, AJD w Częstochowie

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż zmiany podejmowane bez ustalenia tego ze specjalistami, to troche dziwne. Bez organizacji pozarządowej chyba cieżko coś wskurać co?

    OdpowiedzUsuń