sobota, 30 czerwca 2012

Polityczne gospodarowanie prawdą o wynikach matur


W głównych "Wiadomościach" TVP1 w dn. 29.06.2012 r. minister edukacji Krystyna Szumilas oznajmiła z radością, że w tym roku matury wypadły lepiej, niż w poprzednim, gdyż w 2011 zdało ją 75,5% młodzieży, a w tym roku egzamin dojrzałości zdało 80% uczniów. Można zatem cieszyć się z tego, bo chociaż tej próby nie zdał co piąty maturzysta (65 tys. uczniów) z przystępujących do matury, a 13% maturzystów oblało tylko jeden przedmiot, to jednak jest jeszcze szansa na podwyższenie wskaźnika sukcesu. W sierpniu zainteresowani będą mogli zdawać maturę poprawkową, a jej pozytywny wynik może podwyższyć wskaźnik sukcesów tegorocznych maturzystów. Wówczas już rząd będzie skakał do góry nie tylko na Narodowym Stadionie im. Kazimierza Górskiego w Warszawie.

Analizując poszczególne przedmioty egzaminacyjne, CKE poinformowała, że z języka polskiego zdało 97% uczniów, z matematyki 85% zaś z języka angielskiego aż 91% uczniów. Niemały odsetek, bo wynoszący 7% spośród wszystkich zdających maturę, stanowią osoby, które nie zdały z więcej, niż jednego przedmiotu. Mało kto zwraca uwagę na to, że egzamin maturalny, podobnie zresztą jak pozostałe egzaminy państwowe, jest przygotowywany na bazie tylko standardów edukacyjnych, gdyż nie są one jedynym czynnikiem jego konstruowania. Innym, ukrytym jest bowiem wynik wcześniejszego egzaminu próbnego, na podstawie którego ustala się dla danego rocznika poziom jego możliwych osiągnięć egzaminacyjnych. To na tej podstawie "kalibruje" się poziom trudności zadań maturalnych do pożądanego przez rządzących wyniku. To politycy zarządzają wynikiem egzaminów państwowych.

Wystarczy obniżyć poziom wymagań, by podwyższyć dla kolejnego rocznika szanse zdania matury na wyższym poziomie, niż miało to miejsce w ubiegłych latach. W ten sposób władza może z każdym rokiem doprowadzać do coraz wyższych wyników matur, chwaląc się na prawo i lewo, jak to znakomicie poprawił się za jej rządów proces kształcenia. Ujawniał ten proceder b. dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej prof. Krzysztof Konarzewski, kiedy w jednym z wywiadów stwierdził, że w Polsce wygrywają
(...) testy podporządkowane nie tyle wymogom teorii pomiaru, ile wyobrażeniom polityków o sprawiedliwych pytaniach. Sprawiedliwych, czyli niebudzących oburzenia wśród nauczycieli i rodziców. To dlatego resort edukacji bez przerwy zmienia reguły gry. Wcześniej, kiedy nie był dyrektorem CKE pisał wprost:

Egzaminy służą selekcji uczniów w obrębie systemu. O samym systemie nie mówią nic. Jest tak dlatego, że każdy egzamin musi być dostosowany do średniego poziomu egzaminowanych. Budowę testów egzaminacyjnych otwiera decyzja polityczna w sprawie pożądanego odsetka porażek (powiedzmy - między 10 a 20 proc. abiturientów). Następnie dobiera się progowy wynik (powiedzmy - 30 proc. możliwych punktów) pozwalający uzyskać założony odsiew. Jeśli chcemy ocenić jakość wykształcenia Polaków i pracę szkół, powinniśmy się włączać w międzynarodowe badania porównawcze. Dają one znacznie szersze, rzetelniejsze i bardziej miarodajne informacje o naszej oświacie, a kosztują sto razy mniej. (http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050722/publicystyka/publicystyka_a_9.html)

Po co więc burza w szklance wody i rozdzieranie szat w mediach tytułami artykułów: "Maturzyści znowu polegli na matmie" (notabene w tym artykule jest kilka błędów ortograficznych!), "Co piąty maturzysta nie zdał", "Maturalny pogrom" itp., skoro nie podaje się prawdy o tym, jak politycy manipulują egzaminami państwowymi? "Wiadomości" TVP1 też zmanipulowały moją wypowiedź i to dwukrotnie, raz podając nieprawdziwą informację pod moim nazwiskiem "Polska Akademia Nauk" (nikt nawet nie raczył mnie zapytać o mój status zawodowy, chociaż wywiadu udzielałem przed gmachem Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, gdzie prowadzę zajęcia dydaktyczne ze studentami), a drugi raz wycinając wszystkie zdania krytyczne o polityce oświatowej Platformy Obywatelskiej. Tak konstruuje się w społeczeństwie fałszywą świadomość.

Dzisiejszy wywiad "Rzeczpospolitej” z Ireneuszem Wywiałem - nauczycielem historii w warszawskim gimnazjum i liceum ogólnokształcącym jest egzemplifikacją konfliktu między nauczycielami a resortem edukacji w realizacji kolejnych, nieudanych prób reformowania polskiego szkolnictwa. Co z tego, że osoby posiadające na poziomie co najmniej 30% wiedzę i umiejętności przychodzą na studia, skoro już na pierwszym roku trzeba nie tylko przypominać im elementarne rzeczy z kierunkowych dyscyplin, ale i organizować "korepetycje", by w ogóle mogły studiować? Co z tego, że wszyscy narzekamy na bylejakość egzaminów państwowych, także na manipulacje polityków przy ich kalibrowaniu, skoro i tak uczestniczymy w tym procesie bez szans na jego naprawę? Jak słusznie stwierdza implicite I. Wywiał - pozwalamy się oszukiwać propagandzistom twierdząc, że rozwiązania MEN zbliżają nas do Europy, a tymczasem jest to skądinąd dość oszczędne gospodarowanie prawdą.

4 komentarze:

  1. Niestety, jedno założenie jest błędne, to o egzaminie próbnym. Nie odbywa się od jakiegoś czasu - pewnie z przyczyn ekonomicznych - egzamin próbny z większości przedmiotów. Zresztą nawet gdy się odbywał, odbywał się zbyt późno, by mieć wpływ na kształt arkuszy danego rocznika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Marcinie - nie ma Pan racji. Podaję tylko dwa cytaty, bo mogłoby tu ich być więcej:

      "Komisja zapowiadała, że w tym roku szkolnym nie będzie organizować próbnej matury z matematyki - mówi Zofia Bielecka, dyr. IX LO w Lublinie. - Dlatego sami byliśmy zaskoczeni kiedy jakieś dwa tygodnie temu poinformowano nas, że eksperci komisji przygotowali jednak przykładowy arkusz egzaminacyjny i będą udostępniać go szkołom. Natychmiast postanowiliśmy, ze z niego skorzystamy. Robiliśmy już wprawdzie próbne matury z matematyki na bazie arkuszy przygotowanych przez wydawnictwa edukacyjny lub przez naszych nauczycieli. Arkusz opracowany przez CKE jest jednak dla nas najbardziej miarodajny - wyjaśnia.

      Artur Gałęski, dyr. CKE w komunikacie do dyrektorów szkół poinformował, że komisja zdecydowała się na przygotowanie i udostępnienie arkusza w związku z licznymi pytaniami i wnioskami ze strony szkół.
      http://www.kurierlubelski.pl/artykul/525401,probna-matura-2012-test-z-matematyki-i-odpowiedzi,id,t.html

      7 marca 2012 uczniowie w całej Polsce napisali próbną maturę z matematyki. Prawdziwy egzamin czeka ich w maju.

      Próbna matura 2012 z CKE z matematyki na poziomie podstawowym rozpoczęła się o godz. 9. Czas trwania - 170 minut.
      http://www.mmwroclaw.pl/394487/2012/3/7/matematyka--matura-probna--cke--marca-arkusze-wyniki-odpowiedzi?category=news

      Usuń
  2. Myślę, że gdyby zrobić obecnie maturę w starym stylu, to zdałoby ją może 50% z języka polskiego, 20-30 procent z matematyki oraz 80=90% z języka angielskiego i informatyki.

    Na jednej ze znanych mi uczelni technicznych w Polsce jakieś 10 lat temu w grupie pościgowej z matematyki było 5-8 osób, obecnie jest to połowa roku - na studiach technicznych.

    Na czym polega problem? - na obniżeniu wymagań wejściowych dla kandydatów na studia. Jakoby wszystkiemu winien jest niż. A tak naprawdę to ustawa, która uzależnia dotacje dla uczelni od liczby studentów. Natomiast ja uważam, że uczelnia powinna być rozliczana najpierw z realnych osiągnięć naukowych, a dopiero potem z liczby studentów. Po co inwestować w ludzi, którzy nie chcą się uczyć? I dlaczego mają na tym tracić rzeczywiście utalentowane i zmotywowane do pracy i nauki osoby?

    OdpowiedzUsuń
  3. To było coś kompletnie odjechanego, te prace pisane ręcznie i ryzyko popełnienia błędu sprawiało, że człowiek się zastanowił kilka razy nim cokolwiek napisał.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.