piątek, 16 października 2020

Odsłona nekrofilnej manipulacji niewyemancypowanego "antypedagoga"

 


Zjawisko nienawiści jest stare jak ludzkość, podobnie jak manipulacji, więc nie ma co dochodzić ich praprzyczyn. Mają one spersonalizowaną aktywność i twarz, chociaż niektórzy kreatorzy tych emocji starają się ukryć swoje interesy pod pozorem troski o coś.

Dla nienawistnych publicystów prawda nie ma żadnego znaczenia. Być może muszą odreagować swoje kompleksy, problemy, porażki lub temu podobne pomniejszając innych w taki sposób, by mieć z tego osobistą satysfakcję. W języku niemieckim określa się ten typ postawy: Jemand hat Spass aus dem Hass (ktoś ma radość z nienawiści do kogoś)  lub jako Schadenfreude (mieć satysfakcję z wyrządzania szkody).   

Doskonale żywi się tym zjawiskiem, ba, jest dla niego pożywką, fenomen MANIPULACJI pojmowanej jako celowe wprowadzanie innych w błąd, by tym samym komuś zaszkodzić, na kimś się zemścić, odreagować własne emocje negatywne. Takie osoby Erich Fromm określał - jakże trafnie - mianem NEKROFILNE. 

Rzeczywiście, nekrofile są wśród nas, bo żyją dzięki żywieniu się nienawiścią do innych. Doskonale wykorzystują takie postaci  środowiska nacjonalistyczne, profaszystowskie, narodowo-patriotyczne, prawicowe, lewicowe, ortodoksyjnie ideologiczne, bo potrzebują kogoś, kto posługując się ich tezami, doktrynami, ideologią  itp. będzie mógł je upowszechniać. To, że przy okazji obrzuci innych błotem, podważy czyjś prawdziwy autorytet lub obniży czyjąś pozycję , to już nie ma dla zleceniodawców żadnego znaczenia.      

Przykładem są tu teksty Herberta Kopca opatrywane mianem "refleksje  niewyemancypowanego pedagoga".   Czyżby autor nie osiągnął najwyższego stadium moralności w swoim rozwoju, przyznając się do stanu bycia niewyemancypowanym, a więc osobnikiem niedojrzałym, heterosterownym? Czy dlatego podporządkowuje swoją publicystykę kultowi nienawistnej walki z nieistniejącą już od kilkudziesięciu lat pedagogiką, polską humanistyką czy naukami społecznymi?

Zawsze jest mi żal takich osób. Głęboko im współczuję, że żywią się chlebem fałszywych danych i używają swoich złych emocji.  Publicystyka powinna służyć prawdzie, odkrywać źródła faktów, zdarzeń i procesów, a nie być wykorzystywaną  do celów osobistej, politycznej i ideologicznej walki z kimś lub czymś, czego lub kogo ktoś osobiście nie akceptuje, nie toleruje. 

 Wprawdzie kłamliwe w swej treści artykuły sprawiają, że osoby znające fakty i mające na nie dowody materialne mają możliwość odsłonięcia PRAWDY, ale zmusza to zarazem demistyfikatorów do reprodukowania tego, przeciwko czemu od lat sami występują, a więc do informowania opinii publicznej o kłamstwach nekrofilnych manipulacjach. Jak pisał E. Fromm,  nekrofilizm, dogmatyzm, nietolerancja łączą się z masochizmem? Czy warto to odsłaniać w działaniach takich osób?

Mógłbym - rzecz jasna - kłamstwa i insynuacje w tekstach H. Kopca przemilczeć, zlekceważyć, ale narusza on normy prawne i moralne już tak dalece, że chyba trzeba zacząć stawiać temu tamę. Będę zatem informował opinię publiczną  o manipulacjach, bo warto uczyć się na nich, jak nie należy postępować. 

W ostatnim numerze miesięcznika WNET H. Kopiec  opublikował artykuł p.t. "Zdegenerowana wolność i tolerancja" . Jak można się domyślać już  z tego tytułu, autor jest zwolennikiem wolności i tolerancji, ale nie może znieść tego, że w Polsce A.D. 2020 wielu Polaków nie jest w stanie bez jego artykułu (...) dostrzec, że za frazesami o wolności, tolerancji i demokracji skrywa się inna rzeczywistość. Aby to sobie uświadomić, trzeba nieco oderwać się od stereotypowego przekonania, że totalitaryzm zawsze musi przychodzić w mundurze gestapowca i ubowca. (s.5).

 Totalitaryzm  przyszedł - jego zdaniem - do Polski w mundurze liberalizmu i postlewicy, które tolerują środowiska katolickie i akademickie. Tylko patrzeć jak zacznie pisać o gender i LGBT. Poczekajmy, jak zacznie poniewierać profesorami etyki, filozofii, literaturoznawcami, socjologami i politologami.  

Zostawiam tę prognozę i nonsensowną diagnozę publicysty innym czytelnikom, bo szkoda czasu na polemikę z niekompetentnym tekstem. 

Po bardzo długich wspomnieniach i obśmiewaniu enerdowskiej, ultralewicowej a marksistowsko-leninowskiej Partii Niemiec, którą to ideologią być może sam w okresie PRL musiał się zachwycać jako członek PZPR na Uniwersytecie Śląskim, co potwierdza b. dziekan jego wydziału, złości się, że ta partia zakupiła w Czechach pomnik Lenina i teraz hucznie postawiła go przed swoja siedzibą. Nie byłem, nie widziałem, ale też w ogóle mnie to nie interesuje. Mieszkam w Polsce.  

Co to jednak ma wspólnego z polską pedagogiką, naukami humanistycznymi? 

Otóż zdaniem H. Kopca w 1989 r. Polska nie tylko nie wygrała wolności, ale i Polacy utracili świadomość  własnego zniewolenia przez salonową pedagogikę. Jak to dobrze, że po 30 latach postanowił on wreszcie zatroszczyć się o zniewoloną świadomość Polaków, bo dzięki temu jego refleksje wyprowadzą naród na niewyemancypowaną przestrzeń pedagogiki. On sam chociaż ostrzeże czytelników przed zakałami tego kraju i nauki. 

Zdaniem H. Kopca polska pedagogika i on sam wyemancypują się, kiedy znikną z niej "lewackie standardy intelektualne. Są [one - BŚ] trwale obecne  w polskiej lewoskrętnej akademickiej pedagogice", czego najlepszym przykładem ma być fakt wyróżnienia mnie jako - w jego mniemaniu -  czołowego polskiego pedagoga za wybitne wysiłki nagrodą PAN im. Władysława Spasowskiego - "czołowego filozofa marksistowskiego z okresu dwudziestolecia międzywojennego".

Po tej informacji Kopiec pisze o Spasowskim (czyżby wykładał o nim studentom w PRL?), jak to z synem bezskutecznie ubiegał się o wyjazd do ZSRR. Sprawę powodu  zajęcia się Spasowskim wyjaśnia kolejny akapit: 

"(...)w lewoskrętnym kręgu polskiego salonu pedagogicznego  przedwojenny komunista ma wciąż swoich wielbicieli. W skład komisji nagrody im. W. Spasowskiego wchodzą liderzy akademickiej pedagogiki: prof. Z. Kwieciński -  przewodniczący i prof. B. Śliwerski" .

Muszę zatem sprostować ów rzekomy fakt, by pan H. Kopiec znalazł sobie może jakieś inne dowody, które połaskoczą jego postsocjalistyczną duszę. Otóż nie otrzymałem  niniejszej Nagrody Polskiej Akademii Nauk, ani też nigdy nie ubiegałem się o nią. Ba, nikt nawet nie wystąpił o to, by mi ją przyznać, mimo że - jak twierdzi Kopiec - jestem liderem (bardzo dziękuję za tę ocenę, chociaż w tym kontekście to brzmi jak coś niegodnego). 

Nawet, gdyby ktokolwiek wystąpił do PAN  o przyznanie mi powyższej nagrody za jedną z 39 monografii naukowych, to musiałbym odmówić, gdyż w latach 2012-2019 byłem przewodniczącym Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Osoba pełniąca z wyboru, a przy tym społecznie, tę zaszczytną funkcję  nie ma prawa być nagradzaną przez PAN powyższym wyróżnieniem. W pełni to doceniam i popieram.  

Nie wstyd zatem tak kłamać i dorabiać mi marksistowsko-leninowską gębę? Długo jeszcze będzie ów pan zaprzeczał swojej godności głosząc nieprawdziwe fakty? Po chrześcijańsku mu wybaczam, bo już nie wie staruszek, co czyni. 

Natomiast pragnę przy tej okazji poinformować czytelników bloga, że  jest to Nagroda Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych Polskiej Akademii Nauk, co - w powyższym kontekście i wypowiedzi stawiałoby w bardzo złym świetle całą Akademię, bo przecież nie mnie, skoro nie mam z tym nic wspólnego. 


NAGRODA PAN przyznawana jest za najlepsze dzieło naukowe uczonemu - pedagogowi raz na trzy lata i łączy się także z finansową premią (nierówną tym, jakie przyznają sobie rządzący). 
O przyznaniu Nagrody decydują członkowie korporacji. Ja nie byłem, nie jestem i dzięki członkom PAN nie będę członkiem tej korporacji, ani Kapituły tej Nagrody

W składzie Komisji może być tylko członek PAN. Ja mogłem i korzystałem z prawa, by jako przewodniczący rekomendować Komitetowi Nauk Pedagogicznych, a za pośrednictwem uchwały Komitetu - władzom Wydziału I PAN najlepsze dzieło jednego z pedagogów.  

 

Zamieszczam listę byłych członków tych komisji (niektórzy już nie żyją), to może H. Kopiec będzie miał materiał na napisanie jeszcze kilkudziesięciu innych "fałszywych" i propagandowych tekstów. Z kulturą i etyką nie ma to nic wspólnego, ale czyż nie za to płaci mu redakcja? Składy komisji nagród naukowych Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN  w kadencji 2015-2018

Komisja nagrody w dziedzinie archeologii im. Erazma Majewskiego

1.    Stanisław  TABACZYŃSKI                                   przewodniczący

2.    Andrzej Buko

3.    Karol Myśliwiec

4.    Piotr Skubiszewski            

 Komisja nagrody w dziedzinie demografii

1.    Irena KOTOWSKA                                                 przewodnicząca     

2.    Aleksander Welfe

3.    Jerzy Wilkin

 Komisja nagrody w dziedzinie ekonomii im. Fryderyka Skarbka

1.    Zdzisław SADOWSKI                                            przewodniczący

2.    Henryk Chołaj

3.    Stanisław Gomułka

4.    Wiesław Grudzewski

5.    Andrzej K. Koźmiński

6.    Aleksander Welfe

7.    Jerzy Wilkin                        

 Komisja nagrody w dziedzinie filozofii im. Tadeusza Kotarbińskiego

1.    Jan WOLEŃSKI                                                      przewodniczący

2.    Piotr Gutowski

3.    Andrzej Walicki

 

Komisja nagrody w dziedzinie historii im. Joachima Lelewela

1.    Henryk SAMSONOWICZ                                      przewodniczący

2.    Andrzej Friszke

3.    Karol Modzelewski

4.    Jerzy Strzelczyk                 

5.    Janusz Tazbir

6.    Michał Tymowski

 Komisja nagrody w dziedzinie historii kultury

1.    Janusz TAZBIR                                                      przewodniczący

2.    Jerzy Axer                           

3.    Aleksander Posern-Zieliński

4.    Jerzy Szacki

 Komisja nagrody w dziedzinie historii sztuki

1.    Stanisław MOSSAKOWSKI                                  przewodniczący

2.    Andrzej Rottermund

3.    Piotr Skubiszewski

4.    Elżbieta Witkowska-Zaremba

  Komisja nagrody w dziedzinie językoznawstwa im. Kazimierza Nitscha

1.    Stanisław GAJDA                                                   przewodniczący

2.    Jacek Fisiak

3.    Franciszek Grucza

 Komisja nagrody w dziedzinie literatury i filologii im. Aleksandra Brucknera

1.    Michał GŁOWIŃSKI                                               przewodniczący

2.    Grażyna Borkowska

3.    Maria Janion

4.    Ryszard Nycz                                 

5.    Hubert Orłowski

6.    Piotr Salwa

 Komisja nagrody w dziedzinie orientalistyki

1.    Stanisław MOSSAKOWSKI                                  przewodniczący

2.    Piotr Skubiszewski

3.    Janusz Tazbir

4.    Michał Tymowski

 Komisja nagrody w dziedzinie nauk politycznych

1.    Henryk OLSZEWSKI                                             przewodniczący   

2.    Stanisław Filipowicz

3.    Władysław Markiewicz

4.    Janusz Reykowski

 Komisja nagrody w dziedzinie pedagogiki im. Władysława Spasowskiego

1.    Zbigniew KWIECIŃSKI                                          przewodniczący

2.    Władysław Markiewicz                                         

3.    Czesław Kupisiewicz

              

Komisja  nagrody w dziedzinie prawa im. Leona Petrażyckiego

1.    Stanisław WALTOŚ                                                przewodniczący

2.    Ewa Łętowska

3.    Henryk Olszewski

Komisja nagrody w dziedzinie psychologii im. Władysława Witwickiego

1.    Jan STRELAU                                                        przewodniczy

2.    Jerzy M. Brzeziński

3.    Dariusz Doliński

4.    Józef Kozielecki

5.    Edward Nęcka

6.    Janusz Reykowski

7.    Bogdan Wojciszke                         

 

Komisja nagrody w dziedzinie socjologii im. Ludwika Krzywickiego

1.    Piotr SZTOMPKA                                                   przewodniczący

2.    Andrzej K. Koźmiński

3.    Mirosława Marody                          

4.    Władysław Markiewicz

5.    Jerzy Szacki

 

Niech się zatem pan Kopiec nie martwi, niech wykaże w swojej wątpliwej moralnie dociekliwości, gdzie jest ten salon i jakie są jego profity? 

Historykom oświaty i nauki załączam jeszcze jeden kluczowy w tej sprawie list, który skierowałem do członków Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN w dn. 24 czerwca 2012 r. 

 







Wydział Pedagogiczny ChAT

00-246 Warszawa

ul. Miodowa 21c

e-mail: boguslawsliwerski@gmail.com


Warszawa, 24.06.2012

Członkowie

Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN

 

w związku z zapytaniem skierowanym do mnie przez członka KNP PAN prof. dr hab. Wiesława Theissa, a dotyczącym zasadności utrzymywania przez Komitet Nauk Pedagogicznych nazwy nagrody naukowej Wydziału I Nauk Społecznych PAN z pedagogiki im. Władysława Spasowskiego, proszę o wyrażenie drogą elektroniczną na mój adres: boguslawsliwerski@gmail.com opinii:  Czy jesteście Państwo ZA:

1)    usunięciem imienia Władysława Spasowskiego z nazwy nagrody PAN

2)    pozostawieniem nazwy nagrody bez patrona

3)    innym patronem nagrody, by była ona im.  ……………………………………..

4)    pozostawieniem dotychczasowej nazwy tej nagrody

                                                                                                                                                                                                                 ……………………… (podpis)

 

Termin konsultacji mija 2 lipca 2012 r.

 

Przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN

                                                  Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski 

 

Jak sądzicie? Czy była pozytywna odpowiedź członków KNP PAN na popartą przeze mnie inicjatywę prof. Wiesława Theissa w tej sprawie?  NIE. 

Natomiast dla prawdy historycznej cytuję natychmiastową reakcję prof. Zbigniewa Kwiecińskiego: 

 

-----Wiadomość oryginalna-----
Wysłano: wtorek, 26 czerwca 2012 07:02
Do: "Śliwerski Bogusław" <boguslawsliwerski@gmail.com>
Temat: Re: badania

 Bogdanie,

otrzymałem: Jestem za nazwą nagrody "w zakresie pedagogiki" lub "w zakresie nauk pedagogicznych" bez patrona. Zbigniew Kwieciński

Na ten wniosek odpowiedziało 

Ciekawe, jak w obliczu tych faktów czuje się taki hejter - Herbert Kopiec - fałszując historię PAN, manipulując danymi w niegodnym emerytowanego doktora stylu?   

Swoją drogą, czy warto być liderem w pedagogice? Czy w ogóle wolno tak określać kogokolwiek, skoro nie ma się ku temu naukowych kwalifikacji? Trzeba jednak być profesorem, by rzetelnie i kompetentnie oceniać dokonania lub ich brak u innych. Za wysokie zatem są progi...  

Życzę autorowi dużo zdrowia, troski o własną psychikę i skupienia się na lekturze dzieł bardziej godnych osób. Powinien H. Kopiec wiedzieć, że salon się zmienił, a on do żadnego swoimi kłamstwami nie trafił i nie trafi.  Przykro jest patrzeć, jak emeryt nie dba o własną godność. Czyżby postanowił reprodukować typowe dla okresu stalinizmu formy walki z wolnością, tolerancją i prawdą?