piątek, 27 listopada 2015

Zaczyna się czas kontestacji polityki oświatowej kolejnych ignorantów w MEN


Tak, jak przewidywałem latem tego roku, kiedy po raz pierwszy pojawiły się doniesienia o planowanych zmianach oświatowych w programie PiS, bezwzględne zwycięstwo tej formacji politycznej skutkuje tym, do czego poprzednicy dochodzili przez kilka lat, mianowicie ignorancją i arogancją. W tym przypadku buta zaczyna się już na samym początku, gdyż nie trzeba niczego udawać, ukrywać. Poprzednicy nauczyli obecną formację, że społeczeństwo można traktować przedmiotowo, a szkolnictwo instrumentalnie.

Straty? Jakie straty? Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Już od nominacji nowej ministry edukacji (mój Pani Boże, dlaczego nas tak pokarałeś) mamy do czynienia z nieprawdopodobną butą, którą musi łagodzić dla dobra wizerunku tej formacji premier rządu. Jak stwierdziła Beata Szydło w czasie posiedzenia rządu:

To będą zmiany ewolucyjne, a nie rewolucyjne. Zmieniamy ustawę zmieniającą obowiązkowy wiek szkolny. Wracamy do wieku 7 lat dla dzieci, przy dobrowolności wyboru przez rodziców. Jeśli chodzi o zmiany systemowe, to one będą szeroko konsultowane. W tej chwili pani minister rozpoczyna te konsultacje. My od początku mówiliśmy, że w oświacie zmiany przebiegać będą ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Będzie nad czym pracować.

Niestety, na niewiele zdadzą się tego typu komunikaty i działania, zapewne podpowiadane przez kolejnych pijarowców, gdyż środowisko nauczycielskie, ale także częściowo rodzicielsko-uczniowskie i społeczne już ma dość słuchania nieodpowiedzialnych zmian w ustroju szkolnym, zanim do nich doszło.

Już tradycją polskiej pseudodemokracji staje się reformowanie oświaty przez "nieczytatych", ale za to operujących banałami i sloganami. Nawet, jak pojawia się rozsądny, naukowy głos jakiegoś eksperta, to natychmiast traktują to jako atak na formację rządzącą, a to znaczy, że na nasz kraj i jego aksjonormatywne (ideologiczne) fundamenty. Zacytuję tu krótki wierszyk wybitnego polskiego filozofa i prakseologa Tadeusza Kotarbińskiego z jego tomiku "Wesołe smutki" (Warszawa: PWN s.97):

Laiku! Jeśli prawda, że zamierzasz śmiele,
Wzgardliwym sądem uczcić muzy mojej trele,
Pomnij, że sąd laika wydany o dziele,
O dziele mówi mało, o laiku – wiele.


W sieci protestują już NAUCZYCIELE. Jeszcze nie wyszli na ulice, ale wkrótce to nastąpi, jeśli tylko ministra zacznie realizować zamiary, które kompromitują rząd i tę formację ze względu na brak merytorycznego i strategicznego przygotowania do ich wprowadzenia. Tymczasem przedstawicielami nauczycieli są związki zawodowe, oczywiście lewicowe ZNP i wbita w mur zakłopotania "Solidarność".

Burzą się RODZICE, a to przecież oni doprowadzili ten rząd do zwycięstwa, bo dość mieli tamtej władzy - pełnej obywatelskich frazesów na ustach, ale antydemokratycznej i równie butnej. Co czyni ministra A. Zalewska? Zaprasza na konsultacje do MEN... rodziców, rzecz jasna tych, którzy przeprowadzili w naszym kraju rodzicielską rewolucję pod hasłem "ratuj maluchy!". Zdaje się, że nadchodzi czas inwersji i powyższe motto może obrócić się także przeciwko nim.

Oporuje MŁODZIEŻ, ale ta jest do tego przygotowana już od początku ruchu Anonymous, więc nie ma problemu, by porwać ją do działania przeciwko proponowanym zmianom, jak i przeciwko tym, którzy ośmielą się je wprowadzać. Ignorancja musi obrócić się w opór, więc może jednak rządzący politycy poczytają trochę lektur na ten temat?

Co gorsza, do protestu przygotowują się już NAUKOWCY, przy czym niektórzy reagują zbyt nerwowo i pospiesznie tak, jakby - ich zdaniem - możliwe było powstrzymanie władzy, która ma wszystkich oporników w dalekim poważaniu. Nie pomoże też tworzenie jakiegoś Ruchu Obrony Demokracji, bo jego dzisiejsi założyciele sami tę demokrację niszczyli, niektórzy nawet bardzo aktywnie. Lepiej niech najpierw przejrzą własne publikacje, raporty z rzekomo naukowych badań czy publicystyczne wypowiedzi, bo szybko zostaną one obrócone przeciwko nim. I bardzo dobrze.

To jak teraz będzie zmieniana a jak zakłamywana rzeczywistość? Poczekajmy, obserwujmy, badajmy. "Kto sił - do roboty!"



19 komentarzy:

  1. "Wycofywanie się z obowiązku szkolnego dla sześciolatków "to drastyczne przewinienie wobec polskiego dziecka" uważa Zespół Pedagogiki Społecznej działający przy Komitecie Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk." [GW] Można prosić o link do tej deklaracji?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrzuciłam na swojego bloga: http://alesny.pl/oswiata-epicentrum-nowego-trzesienia-ziemi/

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze, skąd takie tezy? Naprawdę wszyscy protestują? Rodzice, młodzież, uczeni? Taki przekaz idzie z telewizji, ale ja nie znam ani jednej osoby, która sprzeciwiałaby się działaniom PiS-u, jeśli chodzi o przywrócenie normalności w Polskiej oświacie. Większość chce likwidacji traumatogennych gimnazjów, przywrócenia obowiązku szkolnego od siódmego roku życia itd. I jeszcze chciałabym zapytać, gdzie Pan Profesor widzi butę nowej Pani Minister? Kobieta chce rozmawiać, przyjmuje rodziców, nawet rozwiązuje jakieś prywatne konflikty szkolne (z sukcesami). W czym problem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę znaleźć w moim wpisie określenia "wszyscy". Proszę nie pisać , że min. rozwiązała konflikt, bo jest to taki sam zabieg propagandowy , jak za PO i PSL. A miało nie być pijaru.

      Usuń
  4. Jakoś nadzwyczaj cicho o szkolnictwie wyższym. Czy przywrócone zostanie kolokwium habilitacyjne? Czy podjęte zostaną jakieś działania mające na celu walkę z wyłudzaniem habilitacji na Słowacji?

    OdpowiedzUsuń
  5. W sieci protestują już NAUCZYCIELE (niektórzy gimnazjalni)
    Burzą się RODZICE (nieliczni)
    Oporuje MŁODZIEŻ (gdzie???)
    Do protestu przygotowują się już NAUKOWCY (prywatnych uczelni lansu i banausu)

    Strach natomiast padł na DYREKTORÓW gimnazjów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga, Dziękuję.

    Czy środowisko pedagogów zamierza zając podobnie klarowne stanowisko (za lub przeciw) w sprawie likwidacji gimnazjów?

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy 18:11 plecie androny. Dyrektor i woźna to najmniejszy problem - pozostaną na swoim miejscu, bo w wielu podstawówkach nie ma miejsca na nowych uczniów i nowe klasy, więc w gimnazjum utworzy się kolejna podstawówkę.
    Jedno gimnazjum przypada na 2 SP.
    Jak przenieść do podstawówek gabinety fizyczne, chemiczne? Czy nauczyciele fiz-chem-biol-geogr etc. będą mieli pensum w podstawówkach? I czy będą jeździć z podstawówki do podstawówki, by wyrobić pensum, skoro dziś już sa gimnazja, w którym fizyk czy chemik nie ma pełnego pensum?
    Jeśli w klasach 7-8 będą w sumie 2 godz. chemii, to do zapewnienia pensum w 1 szkole potrzeba 9 oddziałów, razy minimum 20 uczniów razy 8 roczników. W niektórych gminach zabrakłoby chyba nawet dorosłych.
    Co zrobić w małych gminach, gdzie właśnie na 1 gimnazjum w gminie przypadają 4 wiejskie podstawówki z małymi klasami i małą liczbą oddziałów? Co zrobić z tymi często nowymi lub wyremontowanymi budynkami? Co z programami nauczania?

    Być może reforma w stylu 4+4+4 ma sens, ale to trzeba uzasadnić, a przygotowania muszą zająć LATA. I nie da się tego dobrze zrobić wbrew nauczycielom ani w drodze rewolucji. Przede wszystkim trzeba uzasadnić, dlaczego obowiązek szkolny skracamy o rok? Jak to młodym ludziom pomoże w życiu? Dlaczego o rok lub nawet 2 lata wcześniej mamy kazać im podejmować brzemienną w skutki decyzję o specjalizacji (licea są sprofilowane)?

    OdpowiedzUsuń
  8. Pan Profesor ma wiele racji. Jest rzeczą fatalną, że Pani Ministra zapowiada reformy cząstkowe, bez wcześniejszego pełnego audytu polskiej edukacji. Kolejnym błędem Pani Ministry jest brak przedłożenia założeń do reformy. Powinny być one przedmiotem debaty publicznej.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to jak będzie z tymi zalożycielami Komitetu Obrony Demokracji, co to "niszczyli demokrację"? Zechce Pan tę bzdurę wycofać?

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyaba za dużo oglądania rezimowych mediów

    OdpowiedzUsuń
  11. Nikt też nie wspomina o nauczycielach przyrody, którzy teraz w swoim przedmiocie łączą podstawy 4 przedmiotów - biologii, geografii, fizyki i chemii. Jeśli ten przedmiot zniknie z podstawówek mamy klejną niemałą grupę nauczycieli bez pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu z tych nauczycieli są po chemii, geografii czy biologii, a ten dziwny zlepek wszystkich przedmiotów zwanych przyrodą ukończyli podyplomowo. Myślę jednak, że przyroda pozostanie w obecnym kształcie.

      Usuń
  12. Panie Profesorze! Nie jestem z PiS, ale generalnie(!) i w sprawie 6-latków i w sprawie gimnazjów oni mają rację. Diabeł tkwi w szczegółach, których jeszcze nie znamy, ale to inna historia.... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Panie Profesorze,

    bardzo proszę o ustosunkowanie się w kolejnym wpisie do stanowiska Komitetu Nauk Pedagogicznych PANu. Przeczytałam list i poczułam straszne zażenowanie. Zastanawiam się jak naukowcy zajmujący się pedagogiką mogą być tak oderwani od rzeczywistości. Jak moga uważać, że posłanie dziecka do szkoły (często wymuszone rozmaitymi okolicznośiami) oznacza akceptację i zachwycenie posyłaniem dzieci sześcioletnich do pierwszej klasy? Jak można uważać, że dziecko z rodziny patologicznej na tym zyska? Wszyscy wiemy, że jeżeli dziecku nie pomoze rodzic, bo nie wytłumaczy, nie przypilnuje, nie kupi dobrych ołówków itd to takie dziecko wczesniej wpada do szuflady "zły uczeń". Gdyby tym profesorom zalezało na dobru tych dzieci to postulowaliby obowiązkową co najmniej dwuletnią edukację przedszkolną. Tam mozna wyrównać braki, tam jest pomoc. A w szkole jest od początku ocenianie i rankingowanie uczniów. Długo by pisać. Nie jestem zwolennikiem żadnej partii, ale protest naukowców teraz a radosne podskakiwanie gdy poprzednia władza wprowadzała swoje "reformy" budzi we mnie niesmak. I trudno o szacunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższych dniach będzie seria komentarzy, także do Stanowiska nie wszystkich pedagogów-tylko pedagogów społecznych.

      Usuń
    2. "Pedagog społeczny" czyli fachowiec nie od pedagogiki, a od inżynierii społecznej w obszarze oświaty, czyli używania szkoły do innych celów niż ona istnieje ... ;-)

      Usuń
  14. Powyższy artykuł totalnie bez sensu. Takie bicie piany. Tamci źli, ci jeszcze gorsi .... jakiś własny pomysł? A może tylko teoria spiskowa i na tym koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, to nie jest artykuł. Po drugie, jak anonimowy hejter dotrze do moich książek i artykułów, to będzie mógł wyrazić swoją rzeczową opinię. A tak, to bije pianę .

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.