poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Tęsknota do "wodza"



Profesor Zygmunt Mysłakowski opublikował w Krakowie w 1938 roku niezwykle interesujące studium pt. "TOTALIZM CZY KULTURA". Niestety, politycy nie czytają albo czytają wybiórczo, także ci zajmujący się historią, naukoznawstwem, naukami o polityce itp., toteż kształtują opinię publiczną na własnych deficytach kulturowych lub wymyślonych przez siebie kategoriach typu "szumidło".

Przytoczę zatem deformatorom edukacji z Krakowa, Warszawy i Torunia fragment z książki powyższego pedagoga kultury. Warto do niej wracać po kilkudziesięciu latach. W rozdziale pt. "Tęsknota do "wodza" Z. Mysłakowski napisał:

"Jedność wewnętrzną wspólnoty urzeczywistnia się dwiema drogami:

- przez samorzutnie wyrównującą się kulturę, opartą o wielość wysiłków indywidualnych i grup małych a rozszerzającą się przez naśladownictwo, perswazję, dyskusję, rozmowy, poszczególne dążności wychowawcze, twórcze dzieła artystów, pracę uczonych, eseistów, publicystów, filozofów, przez swoiste formy rzemiosła, tradycje obyczaju, obrzędowość, odmiany regionalne kultury ludowej, wreszcie przez kontakt różnych warstw społecznych kulturotwórczych, odrębnych grup społecznych, regionalnych czy etnicznych.

- Druga droga, to droga PROPAGANDY pewnych haseł, wartości, form bytowania przez tych, którzy środki tej propagandy dzierżą w swych rękach. Środkami tymi są: SZKOŁA i SŁUŻBA WOJSKOWA, różnorodne formacje wychowania mas poza szkołą i wojskiem (stowarzyszenia śpiewacze, gimnastyczne, związki o charakterze półwojskowym), obchody świąt i uroczystości, prasa, książki popularne, tanie i masowe, pewne formy życia religijnego, biblioteki publiczne, teatr i kino, częściowo muzea i wystawy dzieł sztuki.

W czasach gdy mechaniczne środki propagandy nie istniały lub też posiadały formy zarodkowe, różnica pomiędzy dwoma sposobami tworzenia się kultury narodowej była minimalna".
(s. 62-63).

A jak jest dzisiaj z tą różnicą? Czy tak jak z jednym z gatunków piwa?