Od pomiaru kompetencji piętnastolatków do politycznej nadinterpretacji PISA 2025, czym jest rzekomo polska edukacja
Co trzy lata powraca ten sam rytuał - OECD publikuje wyniki PISA, media ogłaszają zwycięzców i przegranych, politycy znajdują w tabelach potwierdzenie własnych reform, a komentatorzy zaczynają wskazywać kraje, na które „warto teraz odwiedzać i podglądać”. Raz takim wzorem była Finlandia, w międzyczasie pojawił się Singapur, a w 2026 roku coraz częściej wybrzmiewa w narracji niekompetentnych polityków Estonia. Jedni mówią o sukcesie polskiej szkoły, inni o globalnym kryzysie edukacji, jeszcze inni o konieczności rozwijania ciekawości, wytrwałości, sprawstwa czy uczenia się w świecie cyfrowym. Problem polega na tym, że im dalej odchodzimy od tego, co PISA rzeczywiście mierzy, tym łatwiej raport zamienia się z narzędzia badawczego w opowieść o świecie edukacji. A przecież istota monitoringu nienaukowych badań umiejętności piętnastolatków w ramach programu OECD-PISA jest stosunkowo prosta. Badanie pozwala porównać, jak reprezentatywne populacje uczniów z różn...