poniedziałek, 29 kwietnia 2019

O pograniczu człowieczeństwa


Czas tak wielkiego konfliktu antynauczycielskiego, do którego doprowadziła nieudolna i niekompetentna do makropolitycznego zarządzania szkolnictwem minister Anna Zalewska, sprzyja temu, by sięgnąć do lektur, które łączą w sobie głęboko humanistyczną myśl z realiami naszego świata.

Zachęcam do lektury najnowszej monografii profesora Andrzeja Bałandynowicza pt. POGRANICZA CZŁOWIECZEŃSTWA (Warszawa 2018), do której wprowadzenie napisali Maria Szyszkowska i Krzysztof Czekaj. Mogę przypuszczać, że są to zapewne ich wydawnicze recenzje, choć - co zdarza się absolutnie rzadko - tę książkę opiniowało dla wydawnictwa aż czterech uczonych - specjalistów w zakresie nauk o prawie i nauk pedagogicznych (resocjalizacji). Byli nimi także Czesław Cekiera i Anna Kieszkowska. Potwierdza to zarazem wyjątkową zdolność autora książki do łączenia teorii z praktyką, ale i interdyscyplinarnego podejścia do analizowanych zjawisk społecznych i problemów naukowych.

Filozof, etyk Maria Szyszkowska (nominowana do pokojowej Nagrody Nobla) dostrzega w dziele A. Bałandynowicza kontynuację jego dotychczasowych badań w uniwersalistycznym nurcie humanizmu epoki klasycznej. To konsekwentne odwoływanie się do platońskich wartości absolutnych - Dobra, Prawdy i Piękna jako fundamentalnych w ludzkim życiu do stawania się w dążeniu do nich OSOBĄ moralną, duchową, rozumną i wrażliwą społecznie. Podziwia odwagę autora w jego zabiegach o pacyfistyczne wychowanie w czasach coraz bardziej perfidnych form i metod niszczenia człowieczeństwa nie tylko w toku ustawicznie toczących się wojen.


Krzysztof Czekaj zaś kieruje swoją uwagę na erudycyjny i profesjonalny charakter antropologicznych studiów A. Bałandynowicza na temat pogranicza człowieczeństwa w wyniku zderzania się ze sobą cywilizacji, kultur, środowisk społecznych i naturalnych w naszym cyklu życia. Podziwia podjęcie przez autora problemów miłości, odpowiedzialności, przyjaźni, pokoju, zdrowia psychicznego, sacrum i profanum, cyberprzestrzeni, łamania kodu etycznego młodzieży, tolerancji itp.

Rzeczywiście, trzeba umieć poznawać świat, że rozumieć i zmieniać jego oblicze w duchu najwyższych wartości. To, co warunkuje wolność jednostki i sztukę korzystania z jej dóbr, to przede wszystkim: "(…) wychowanie rodzinne, wzory osobowe, rzeczywiste autorytety kulturowe, wzorce obyczajowo-kulturowe, religia, stereotypy oraz mitologizacja interpersonalna. Czynniki zewnętrzo-socjalizacyjne mogą przybierać jedynie rolę statycznych symulatorów potęgujących wpływ i znaczenie okoliczności mikrośrodowiskowych na faktyczny integralny rozwój osobowościowy" (s. 19)

Jeśli ktoś jeszcze dzisiaj jest w stanie fascynować się utopią świata bez wojen bez przemocy i międzyludzkiej opresji, to w tej rozprawie znajdzie argumenty na rzecz przeciwstawiania się przez ludzkość wyniszczającym i odczłowieczającym wojnom, które skutkują szeroko rozumianymi zniszczeniami i demoralizacją. Bałandynowicz wprowadza do swoich analiz wartości kulturowe literatury pięknej - poezji, dramatów, kiedy rozważa potrzebę uchwycenia istoty światopoglądu człowieka czy myśl racjonalnego humanizmu wybitnych filozofów naszego kontynentu.

Znakomicie, że A. Bałandynowicz przypomina genialną teorię dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego, który ostrzegał przed psychopatami w strukturach każdej władzy, gdyż to zaburzenie ich osobowości, oparte na silnych stanach popędowych i emocjonalnych, predestynuje ich do panowania nad jednostkami, grupami społecznymi czy społeczeństwami "Zgoda na rządy psychopatów (…) jest aktem przyzwolenia na pozorowaną wspólnotowość żerującą na prawdach egoistycznych i mających wyłącznie wartości subiektywne, a nie afirmujące wartość osoby jako dobra najwyższego" (s. 113).

Dla pedagogów, podobnie jak służb związanych z resocjalizacją, niesłychanie ważne jest "pozytywne infekowanie" swoich podopiecznych takimi wartościami, jak optymizm, odwaga, miłość, współczucie, spontaniczność, wiara, zaangażowanie i równowaga psychiczna. Autor postrzega pacyfizm jako władzę zintegrowanego w swym rozwoju człowieka nad samym sobą, jego jedność z światem przyrody oraz stan relewantny do współczesnego kulturalizmu państwowo-normatywnego.

Powszechna globalizacja i urynkowienie relacji międzyludzkich nie powinny prowadzić do zacierania się granic autonomii jednostki. "Wiedza, kompetencje, umiejętności oraz zainteresowania i zdolności twórcze nie mogą się plasować na poziomie potrzeb minimalnych kształtujących kondycję psychospołeczną osoby" (s. 138). Ważne jest bezpieczeństwo wewnętrzne obywateli oraz zewnętrzne w relacjach z innymi państwami. Jak wynika z mądrości poprzednich pokoleń: Si vis pacem, para iustitiam, czyli jeśli chcesz pokoju, to czyń sprawiedliwie.

To przesłanie przydałoby się także rządzącym w Polsce. "Imperatyw sprawiedliwości związany z ładem społecznym , czyli solidaryzmem wspólnotowym, zakłada konieczność występowania trzech wartości cząstkowych stanowiących o jego istocie Są nimi: uczciwość, pomocowość i skuteczność, które winny zaistnieć we wzajemnych stosunkach między władzą a obywatelami"(s. 143).

Niestety, ale to rządzący naruszają węzeł zaufania i odpowiedzialności, kiedy kierują się w swoich decyzjach przede wszystkim interesem ekonomicznym. Rządzenie przez dzielenie jest upełnomocnieniem wykluczania osób tworząc "(...) tkankę społeczną opartą na dominacji i hegemonii uprzedmiotowienia" (s. 172).

Pedagodzy i socjolodzy znajdą w rozprawie A. Bałandynowicza jego sposób postrzegania uwarunkowań samobójstw i zajmowania przez suicydologów postaw społecznych wobec tych autodestrukcyjnych aktów. Podejmuje też nietypową dla zainteresowań prawników kwestię złożoności życia osób z niepełnosprawnością i ich integracji społecznej. Problem cyberprzemocy jest tu pogłębiony o hipotezy znieczulenia, społecznego uczenia się, sublimacji emocji i kompasu postępowania.

Autor pisze także o szkole jako instytucji generującej przemoc i przestępczość wśród uczniów "problemowych". Powinien jednak wyjść poza dostarczone informacje i dostrzec w tej instytucji także inne czynniki i podmioty warunkujące agresję i naruszanie norm prawnych. Pedagodzy resocjalizacyjnie znajdą w tej publikacji ciekawe programy i projekty pozytywnej resocjalizacji (np. korczakowski pomysł na mediacje; Teaching Family Program, autorski model probacji).

"Odniesienie się do innego człowieka to dialog: inne imię miłości jako zaprzeczenie wrogości, nieufności, a praktykowanie miłości bliźniego" (s. 245). Polecam tę myśl rządzącym w każdej strukturze, instytucji czy społeczności.