środa, 25 października 2017

Generowana przez polityków Macdonaldyzacja nauk społecznych i kształcenia nauczycieli


Wczoraj zakończyły się obrady Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Posiedzenie otworzył prorektor Uniwersytetu w Białymstoku prof. UwB Jerzy Halicki wraz z dziekanem Wydziału Pedagogiki i Psychologii prof. UwB dr hab. Mirosławem Sobeckim stawiając pytanie: Co jest większe - w świetle projektowanych reform w szkolnictwie wyższym i nauce: nadzieje czy obawy?

Socjopedagogiczny kontekst dla szkolnictwa na świecie, a nie tylko w Polsce scharakteryzował prof. dr hab. Zbyszko Melosik - wiceprzewodniczący KNP PAN. Jego zdaniem, globalizacja dotyczy szkolnictwa wyższego w Polsce w sposób szczególny. Wiele lat temu został w naszym kraju wyzwolony przez resort nauki i szkolnictwa wyższego imperatyw produkowania wiedzy, wytwarzania nierówności akademickich i generowania wśród nauczycieli akademickich niepewności. Uczeni, zamiast pisać artykuły ze względu na ich merytoryczne znaczenie w ich dyscyplinie naukowej i w Polsce, zamiast prowadzić badania i publikować książki, muszą oni nieustannie debatować nad zagrożeniami i wzajemnie się nimi straszyć. Niepewność staje się zatem moderatorem naszych zachowań.

Zdaniem Profesora od kilkunastu lat nakręcana jest przez macierzysty resort rywalizacja między uniwersytetami redukując przyjaźnie, współpracę naukową na rzecz spełniania niejako w osamotnieniu wyreżyserowanych przez władze wskaźników. Te zaś prowadzą do dzielenia naukowców na zwycięzców i przegranych. Nie uczymy się innowacyjności, tylko adaptacji, do której musimy być w pełnej gotowości. Presja, "wrzucana" z centrum władzy zmiana warunków i kryteriów oceny jednostek i nauczycieli akademickich sprawia, że brak kontroli nad własną pracą naukowo-badawczą osłabia sens aktywności akademickiej. Trajektoria walki uniemożliwia wypracowanie uniwersytetom długofalowej polityki rozwoju. Rankingowanie niemalże wszystkiego sprawia, że jesteśmy zredukowani do danych liczbowych w tabelach czy powierzchownych lub symbolicznych informacji. W takiej procedurze tracimy podmiotowość , co tylko pogłębia kryzys uniwersytetów.

(od lewej: M. Konopczyński, Z. Melosik, M. Sobecki)

Myśl naukowca przekształca się i dojrzewa w czasie, ale w tych warunkach toczy się ona pod presją ograniczeń, w wyniku których trzeba się spieszyć. Zaczynamy produkować wiedzę, wiedzę na zamówienie, bo na o są środki finansowe. Oczekiwane są od nas krótkoterminowe badania, których wyniki nadawałaby się do natychmiastowej aplikacji w praktyce. Tego typu strategia prowadzi do zanikania szkół naukowych na rzecz Mcdonaldyzowania uniwersytetów, Mcbadań i kształcenia Mcstudentów, którzy przygotują Mcprace dyplomowe . Uniwersytety mają być zarządzanie po menedżersku. Tu obowiązują „aktywa i pasywa”, obiektywne koszty i korzyści, zaś akademicy są oceniani kalkulatywnie oraz motywowani przez bodźce i sankcje. Profesor przestaje być mistrzem, a badacz staje się producentem i konsumentem wiedzy.

Profesor Z. Melosik pytał pod koniec swojego referatu o to: Jakie kryteria definiują wartościową wiedzę? Czy konieczna jest radykalna desakralizacja uniwersytetów? Czy neurotyzacja pracy akademickiej sprzyja poprawie jakości badań naukowych, skoro niszczy ona poczucie własnej wartości? Jakie zatem działania powinno się podejmować w kulturze niepewności?

Kolejną z referujących uczonych była prof. dr hab. Barbara Kromolicka – wiceprzewodnicząca KNP PAN, a także członkini Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Omówiła wyniki obrad Kongresu Nauki Polskiej, w którym uczestniczyła bardzo aktywnie. Jak stwierdziła, wreszcie ochłonęliśmy po pierwszych doniesieniach z obrad i upowszechnionego projektu ustawy. Teraz zaczynamy dyskutować i rozumieć zakres oraz także pozytywne zapisy projektowanych zmian.
To prawda, że niektóre uniwersytety zmieniły nawet przysięgę dla doktorantów, w której zamiast „poszukiwanie prawdy” mają „starać się prowadzić badania naukowe”. To tylko pokazuje, jakiego typu zaangażowanie jest oczekiwane od młodych adeptów nauki.



(fot. B. Kromolicka, J. Nikitorowicz)




Kongres w Krakowie był dowodem na to, że reforma jest niezbędna. Z jednej strony są zbyt niskie nakłady na kształcenie studentów, z drugiej zaś otrzymujemy w wyniku rożnych diagnoz miażdżący obraz stanu nauki polskiej. Nie ulega wątpliwości, że w wyniku dwóch totalitaryzmów powstała w Polsce luka cywilizacyjna, która sprawia, że są uzasadnione powody niepełnej zdolności środowisk akademickich do uczestniczenia w możliwej konkurencji o granty międzynarodowe. Tymczasem jesteśmy tak traktowani, jakby w Polsce od ponad 70 lat rozwijał się kapitalizm i kwitła demokracja.

W czasie Kongresu Nauki Polskiej obradowały panele dyskusyjne z udziałem ekspertów . Nie było w nich krytycznych analiz, nie było zdecydowanego sprzeciwu wobec projektu reform w szkolnictwie wyższym i nauce. Zwracano uwagę – jak mówiła prof. B. Kromolicka - na dwa ich fundamenty: odbiurokratyzowanie szkolnictwa wyższego i inne zarządzanie uczelniami (zwiększenie autonomii uczelni jest tu pozorem, bo mają one wprowadzić rozwiązania, których chce rząd) oraz na doskonałość naukową. Konieczny jest odpowiedzialny rozwój naukowy pracowników, odejście od „punktozy”, od zbierania publikacji w czasopismach o niskiej punktacji na rzecz wydawania ich w wyżej punktowanych, najlepiej zagranicznych periodykach.

Polska pedagogika może wzmocnić naukę w świecie, tylko konieczna jest większa śmiałość badaczy i perfekcyjna znajomość języka angielskiego. Nauki o kształceniu i wychowaniu mają służyć społeczeństwu, a więc należy konstruować projekty badacze o charakterze aplikacyjny. Nie może to jednak zaburzać czy deprecjonować wartości prowadzonych w pedagogice badań podstawowych.


(fot. Prowadzący dyskusję - prof. Stefan M. Kwiatkowski)

Słuszne jest wprowadzenie w ocenie parametrycznej jednostek posiadający kategorię B jeszcze jednej, a mianowicie B+. Bardzo dobry jest pomysł, by ocena parametryczna dotyczyła nie grup dyscyplin, ale jednorodnych dyscyplin naukowych, dzięki czemu jednostki prowadzące badania pedagogiczne będą oceniane z innymi w ramach pedagogiki.
Nie uzyskuje akceptacji projekt likwidacji minimum kadrowego, gdyż przerzucenie na Polską Komisję Akredytacyjną weryfikowania zgodności kwalifikacyjnej kadr akademickich z ich dorobkiem naukowym jest nie do zrealizowania w tak dużej liczbie jednostek. Jak dotychczas PKA nie doprowadziła jednak do zlikwidowania - pomimo ocen negatywnych - jednostki, która nie spełniała kryterium minimum kadrowego w zakresie kształcenia, a co dopiero mówić o nauce.

Niewątpliwie wartościowe jest wprowadzenie stypendiów dla doktorantów oraz finansowanie wreszcie z budżetu państwa studentów studiów stacjonarnych w uczelniach niepublicznych (może na zasadzie odpisu od podatków?). Pedagodzy popierają likwidację niestacjonarnych studiów doktoranckich oraz pozytywnie odnoszą się do idei wydłużenia czasu studiów niestacjonarnych.


Podsumowując swoje wystąpienie prof. B. Kromolicka stwierdziła, że wszyscy rektorzy uniwersytetów, politechnik i akademii są za reformą Jarosława Gowina. Wzbudziło to zdziwienie, gdyż w mediach spotykamy się z odmienną postawą wobec całości projektowanych zmian.

(cdn.)