piątek, 17 kwietnia 2020

Dobre myśli - ponadczasowe idee na trudne czasy - pod rozwagę politycznym hipokrytom


Dzisiejszy wpis dedykuję nie tylko tym, którzy mienią się chrześcijanami, konserwatystami, ale także i ich oponentom ziejącym jadem nienawiści. Katolicy postępują tak wbrew nauce społecznej Kościoła katolickiego, także na łamach prasy narodowo-katolickiej czy w innych mediach. Uprawiają społeczną krucjatę wrogości i nienawiści.

W tym roku akademickim Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie obchodzi Jubileusz dwudziestolecia, ale jego początki sięgają 1954 r., kiedy to powstała Akademia Teologii Katolickiej (ATK). To tę akademię przekształcono ustawą sejmową w uniwersytet państwowy. "Aktualnie uczelnia kształci około 10 000 studentów i doktorantów na 43 kierunkach studiów, posiada 13 uprawnień do nadawania stopnia doktora oraz 10 uprawnień do nadawania stopnia doktora habilitowanego". Jedno z uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego w dziedzinie nauk społecznych posiada ta Uczelnia dla dyscypliny naukowej - pedagogika.

Uczelnia ma piękną historię i akademickie tradycje sięgające swoimi korzeniami do Uniwersytetu Warszawskiego, na którym powołano w 1816 r. Wydział Teologiczny. Pragnę jednak dzisiaj przywołać wybrane myśli patrona UKSW - Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego (3.08.1901-28.05.1981). Autorka znakomicie napisanej biografii Prymasa - Ewa K. Czaczkowska syntetycznie ujęła w swoim wprowadzeniu życie wybitnego Polaka:

"Urodził się, gdy Polska była jeszcze pod zaborami. Przeżył dwie wojny i powstanie warszawskie, widział śmierć, cierpiał głód i tułaczkę. W dzieciństwie przeżył śmierć matki. Przez długie lata zmagał się z chorobą" (s.30).

Książka o kardynale Stefanie Wyszyńskim pozostawi głęboki ślad w każdym czytelniku, który przeżył przynajmniej większość z czasu jego życia i działalności religijnej, patriotycznej, charytatywnej. Szczególnie teraz, kiedy doświadczamy kontrrewolucyjnej zmiany politycznej i aksjonormatywnej w życiu społeczno-politycznym, poglądy Prymasa Tysiąclecia są kluczowe ze względu na ich głębokie zakorzenienie nie tylko w losach i doświadczeniach z okresu okupacji i dramatycznego pozbawienia go przez reżim minionego ustroju prawa do przewodzenia Kościołowi katolickiemu w naszej ojczyźnie.

Dla współczesnej pedagogiki życie, dokonania, myśli i nauczanie Prymasa wpisują się w wyjątkową, a wciąż badaną przez współczesnych humanistów tradycję rozwoju nauki społecznej Kościoła katolickiego oraz w jej zakresie także pedagogiki chrześcijańskiej, która miała swoich mistrzów w okresie II Rzeczypospolitej. Mój wybór obejmuje kilkanaście cytatów ze względu na ich ponadczasowy charakter:

* "Wolność narodu wspiera się na wolności osoby ludzkiej. Wolność osoby jest więc początkiem wolności narodu i państwa" (s. 290);

* "Czy państwo musi wszystko wiedzieć, co czyni obywatel? Przecież takie państwo staje się więzieniem, nie jest już demokracją" (s. 339);

* "Zapewne nie wszystkie [przemiany społeczne] dadzą się pogodzić z katolicką nauką społeczną. Inne są zbyt bolesne dla człowieka pracującego, który dość często ma wrażenie, że jest niewolnikiem nowoczesnych faraonów i wszechwładzy państwa (...) Idzie tylko o uchronienie się od niebezpieczeństwa etatyzacji i biurokratyzmu, który z obywatela czyni niewolnika i zwierzę spożywcze" (s. 155);

* "Jeżeli uprawnienia obywateli, zagwarantowane w Konstytucji PRL, zależne są od jednego człowieka, to mamy do czynienia z ustrojem totalitarnym, a obywatele są niewolnikami jednego człowieka" (s. 339);

* Kościół żyje przez dwadzieścia wieków na ziemi dzięki temu właśnie, że umiał skupiać wokół siebie ludzi i budować przyszłość, choćby na ostatnim kamieniu dobra, jaki pozostał jeszcze w duszy, (…) że umiał stanąć przy człowieku, choćby ten stał pod szubienicą (s. 140);

* (...) niszczenie religii prowadzi do erozji moralności w życiu społecznym i ekonomicznym, a zatem obraca się przeciw całemu społeczeństwu; próby niweczenia Kościoła są równocześnie zamachem na ludzką uczciwość, prawość, sumienność i wzajemne zaufanie, do którego chrześcijaństwo nieustannie wychowuje swoich wyznawców" (s. 338);


* "Być świadkiem sloganowego kłamstwa, ciasnoty i tupetu półinteligenckiego - nie jest łatwo" (s. 340);

* "Jeżeli otwierają drogę, jeżeli dają trybunę, i to nie byle jaką, bo sejm, jeżeli nie stawiają warunków, jeżeli obiecują, że nie będą cenzurować przemówień poselskich - to nie wolno odmówić. Musicie wejść i demonstrować, że reprezentujecie inną kulturę, że jesteście z innego świata. Nie miejcie tylko zbyt wielkich złudzeń. Ale musicie mieć odwagę, by zaryzykować. Oraz odwagę, by odejść, gdy taka będzie potrzeba" (s. 347);

* Nie ma większego nieszczęścia dla Narodu, jak społeczeństwo zastraszone, milczące, niezdolne do wyznania prawdy!

* "Cóż bardziej dzikiego, jak wypędzać religię ze szkół, przedszkoli, dlatego, że władcy nie uczyli się religii lub stracili wiarę? (s. 75);

* "Rozluźnienie dyscypliny, demoralizacja, która w czasie wojny dotknęła całe społeczeństwo, jak widać, nie ominęła także duchowieństwa (...). Myśmy się stali "Kościołem siedzącym", zarośliśmy jak kamień w lesie, zatyło serce nasze, boimy się zmian, choć ciągle biadamy na miejsce zasiedzenia jak Hiob na nawozie. (...) Trzeba nam wrócić do obyczajów apostolskich! więcej ruchu, więcej wędrówki od wsi do wsi, od chaty do chaty! Niech plebanie nie będą twierdzami niedostępnymi, obrośniętymi krzewami, pośród których trudno znaleźć furtkę!"(s. 80);

* "Partia nie ścierpi najdrobniejszej samodzielności myślowej [...] nie można "dwóm panom służyć"" (s. 364);

* "Sprawować władzę to znaczy z pokorą służyć człowiekowi" (s. 365);

* (...) pytany o skonfiskowane kościelne majątki, mówił: "bardzo dobrze, że nam je zabrali. Majątki nie są nam potrzebne. Dzięki temu możemy się skupić na pracy duszpasterskiej" (s. 117);

* „życie społeczne tym większą ma wartość, im lepiej szanuje” istniejące w nim odrębności, im lepiej umie harmonizować i zespalać różne wspólnoty, które tworzą się, by zrealizować szczegółowe cele i potrzeby człowieka: gospodarcze, społeczne, kulturalne, religijne i moralne. Wzywał też do zachowania jedności, bo większą mądrością jest „jednoczyć niż rozbijać” (s. 72-73);

* "A więc nie jątrzyć, nie dzielić ludzi, nie przeciwstawiać ich sobie, nie wywoływać przygnębienia. Ale raczej godzić i uspokajać, jednoczyć i łączyć, zespalać w obliczu Boga, podnosić na duchu i dźwigać. (s. 140);

* Z powodu odmienności przekonań "nikt nie może być zniesławiony jako wróg. Doszukiwanie się wrogów w ludziach dlatego tylko, że dobra narodu pragną wedle swoich odmiennych przekonań, nie służy moralności społecznej i pozbawia naród wielu szlachetnych sił i inicjatyw" (s. 368);

* "lepiej umrzeć z głodu w kruchcie kościoła, niż dzielić władzę z bezbożnymi" (s. 141);

* "większości katolickich inteligentów brakuje kręgosłupa moralnego. Gotowi są iść na układy z komunistyczną władzą, dając się nawet użyć przeciw Kościołowi (...) wielu ludzi załatwia biurokratyczne obstalunki ideowe komunizmu (...) tworzy się warstwa ludzi tchórzliwych, którzy pospolite tchórzostwo, zamykające im usta przed wyznaniem prawdy, nazywają roztropnością. Jest to szkodliwe (s. 383);


* "Byłbym złym pasterzem i moglibyście słusznie nie słuchać głosu mego, gdybym od was żądał miłości i przebaczenia wszystkim nieprzyjaciołom, a sam nie stosowała się do tego przykazania. Stosuję się do niego w pełni i nikogo na świecie nie uważam za swojego wroga, bo w sercu moim nie znajduję żadnego uczucia wrogości do nikogo" (s. 387); "Ciągle was pouczam, że ten zwycięża – choćby był powalony i zdeptany – kto miłuje, a nie ten, który w nienawiści depce. […] Kto nienawidzi, już przegrał! (s. 395).

* "Musimy bardzo uważać, by nie pójść na konformizm. Kompromis musi być do ut des - daję, abyś dawał, ale nie dalej" (s. 621).

* "Partię trzeba leczyć" (...) ale większość nie pójdzie na dietę leczniczą, nie rozstanie się z malwersacjami, ze złodziejstwem, z wygodnymi willami i świadczeniami "lewymi czy prawymi" (...) Postęp nie jest dziełem partii, tylko narodu; musi zerwać z korupcją i z życiem na koszt kasy Państwa; musi się rozprawić ze złodziejami dobra publicznego; musi wypowiedzieć wojnę korupcji, defraudacjom i urządzaniu się "towarzyszy" na koszt Państwa; musi poprawić swój stosunek do społeczeństwa, do narodu i do praw obywatelskich ludzi; musi pozyskać zaufanie społeczeństwa. (s. 639).

Patrzcie, jak nic się nie zmieniło w tym zakresie w naszym kraju.

Dylematy seminarzystów na uczelni