czwartek, 7 grudnia 2017

Co nowego w psychologii






W Czechach ukazała się najnowsza publikacja tytularnego profesora psychologii Zbynka Vybírala, Ph.D. (ur. 3. 10. 1961 w Uherském Hradišti). Właśnie w tym roku zakończył dwunastoletnie kierowanie Katedrą Psychologii na Uniwersytecie Masaryka w Brnie. Od początku swojej akademickiej kariery zajmuje się psychologią społeczną, kliniczną, psychoterapią i psychologią krytyczną.

Ta ostatnia subdyscyplina psychologii rozwija się w Polsce bardzo wolno, bo - jak stwierdził jeden z profesorów - każdy, kto ośmieli się podjąć badania w tym nurcie może mieć mniejsze szanse na awans. Mam nadzieję, że jest to tylko czyjeś, subiektywne podejście do współczesnej myśli psychologicznej i "odkryć" w tej nauce.

O czym jest wspomniana publikacja? Najogólniej rzecz biorąc wszystkie jego studia i szkice psychologiczne dotyczą krytyki niestety zakorzenionych w kształceniu akademickim i literaturze naukowej uproszczonych schematów i interpretacji najsłynniejszych eksperymentów psychologicznych. Przeciwstawia się zredukowanemu wyjaśnianiu zachowań człowieka w kategoriach jednoczynnikowych wpływów społecznych. Jego zdaniem "krytyka nie jest po to, by coś niszczyć czy czemuś szkodzić, ale wprost odwrotnie: ma pomóc w tym, aby psychologia była postrzegana jako poważna nauka".

Środowisko psychologiczne cechuje wyraźny brak samokrytycyzmu. Nie prowadzi się badań weryfikujących opublikowane przez innych wyniki badań, a tym bardziej narzędzia diagnostyczne, testy. Zdecydowana większość psychologów zupełnie pomija kontekst społeczny, kulturowy, a nawet biograficzny tych osób, których postawy czy działania czyni przedmiotem własnych zainteresowań badawczych. Vybirala niepokoi to, że coraz większa liczba testów jest dostępna w internecie i wykorzystywana do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem.

Co gorsza, niektóre testy, jak np. test Rorschacha powinny być wycofane z praktyki diagnostycznej, gdyż jest on obciążony licznymi wadami, a psychologowie o tym milczą, co stawia pod znakiem zapytania ich etykę zawodową. Podobnie, jak ponowne analizy eksperymentu Milgrama na Uniwersytecie w Yale potwierdzają, że podano niezgodną z prawdą interpretację jego wyników, gdy ż wcale nie mogą one być dowodem na ślepe posłuszeństwo jednostek w grupie społecznej. Krytycy nie oszczędzają też Zimbardo za jego eksperyment na Uniwersytecie w Stanford. Błędne wnioski funkcjonują do dnia dzisiejszego w wielu salach wykładowych na świecie.



Czeski psycholog buntuje się przeciwko wyprowadzaniu błędnych wniosków z jednoczynnikowych korelacji między zmiennymi typu: "Im więcej X, tym więcej Y" i podaje przykłady na pseudonaukowe prawidłowości, które wielu psychologów wprowadza do powszechnego obiegu np. "Im więcej macie przyjaciół na facebooku, tym bardziej jesteście w stresie"; albo "Użytkownicy facebooka żyją dłużej" (s.16).

Problemem nie jest prowadzenie badań, ale wyprowadzanie z ich wyników uogólnionych wniosków. Podaje przykłady , także w Polsce przekładanych książek pop-sychologów (potocznych psychologów, popkulturowych) typu Manfred Spitzer, który upowszechnia bzdury typu: "wielkość mózgu jest wynikiem poszerzania przez człowieka sieci społecznej". (s. 21)

Podobnie A. Maslow wyprowadził z dwóch przypadków prawidłowość, w którą wszyscy uwierzyli, że osoby samorealizujące się doświadczają szczytowych doznań jako momentów największego szczęścia i spełnienia. "W przedmowie do książki Maslowa pt. >>Psychologia bycia<< Richard Lowry odsłania metodologiczne słabości tego badacza. Stwierdza, że w jego rozprawie znajdziemy "wątpliwą logikę", "słabą metodologię", "osobiste zamiłowania i preferencje", "ślepą wiarę" itd. (s. 35).

Podobnie jest z psychoanalizą Z. Freuda czy z eksperymentem Ascha. Ten ostatni wcale nie dowodzi tego, że grupa ma dominujący wpływ na konformizm jednostek. W 2015 r. brytyjski psycholog Ian Parker zaczął wydawać serię książeczek pod wspólnym tytułem "Psychologia po..." - po psychoanalizie, po kryzysie, po dekonstrukcji itp. (s. 29) Wyniki wielu badań są często efektem oczekiwań samego eksperymentatora. Warto zatem sięgnąć do metaanaliz Johna Bargh'a, który od lat prowadzi blog "Psychology Today Blog".

Profesor Vybiral ostrzega także pedagogów przed tym, by nie nabierali się na rozprawy, które tylko brzmią bardziej naukowo z racji posiadania odwołań do neuronauk. Tak w przeszłości, jak i obecnie niektórzy psycholodzy kłamali i popełniali błędy w swoich badaniach, do których nie zamierzali się przyznać. Ukrywają je w statystycznych manipulacjach danymi, bo nikt tego nie sprawdzi. I nadal nie sprawdza. Spitezr w wydanej ostatnio także w Polsce książce pt. "Digitalna demencja" swoje twierdzenia o efekcie izolacji jednostki w wyniku korzystania z internetu wyprowadza z badań z... 1998 r.!

Zdaniem Vybirala należy traktować wyniki eksperymentalnych badań psychologicznych z dużą rezerwą dodając w interpretacji ich wyników, że: "w takich sytuacjach większość ludzi uczyni..." lub "w takich warunkach ludzie mają skłonność do reagowania..." . Indeks powtarzalności tych wyników jest wysoce niski.(s. 42) W tej sytuacji nic dziwnego, że niektórzy postrzegają współczesnych psychologów jako szamanów. Jedni bowiem namawiają ludzi do tego, by byli empatyczni, podczas gdy drudzy tę empatię deprecjonują. Dla jednych psychopatia jest zaburzeniem psychicznym, zaś inni piszą "Dlaczego warto być psychopatą".

Najbardziej zdumiewający jest rozwój tzw. psychologii codzienności, która jest niczym innym jak pop-psychologią. Wystarczy znaleźć dowolny problem w codzienności naszego życia, by znalazło się setki psychologów piszących książki na temat tego, jak go rozwiązać. Oni tylko czyhają na niepewnych siebie ludzi, z kompleksami, obniżoną samooceną, depresyjnych, sfrustrowanych, niezaspokojonych, by sprzedać im kit w pięknym opakowaniu.(s. 45)

Wystarczy zajrzeć do najbliższej księgarni, by przekonać się, że więcej w niej jest książek na temat tzw. "rozwoju osobistego", niż rzeczywiście udowodnionych wyników badań naukowych. Śmieszy czeskiego profesora język, którym posługują się rektorzy uczelni wprowadzając do regulaminów karykaturalne już kodeksy językowe np. "o mężczyźnie będziemy mówić jako "o osobie bez waginy" itp.

Pojawiają się też tak absurdalne tezy jak np. trzech psychologów, których artykułem z 1999 r. musiał zająć się nawet Kongres USA. Twierdzili bowiem, że nie ma nic destrukcyjnego w relacjach seksualnych między dziećmi a dorosłymi. (s. 47) W USA profesor Kenneth Pope zaprotestował w 2008 r. przeciwko zmianom w kodeksie etycznym psychologów amerykańskich, które pozwoliły władzy na stosowanie w ramach śledztw opresji wobec osób przesłuchiwanych. (s. 50)

Z książki prof. Vybirala przebija wniosek, by pamiętać, że wszystko to, co zostało przedstawione przez psychologów na podstawie ich badań (...) nigdy nie dotyczyło wszystkich ludzi. Silną stroną psychologii - co nie ulega wątpliwości - jest odkrywania ukrytych prawidłowości i związków, rozpoznawanie trendów, ale także tego, że należy się respekt wobec indywidualności, wyjątków, szczególnym cechom i odstępstwom. (s. 59)

Może ktoś przetłumaczy i wyda tę publikację w naszym kraju, bo jest napisana w sposób klarowny i znakomicie udokumentowana odwołaniami do literatury naukowej.

Dylematy seminarzystów na uczelni