Przede wszystkim polska szkoła potrzebuje rewolucji
ale się jej tak szybko nie doczeka. W krajach lepiej rozwiniętych gospodarczo od naszego, rewolucja zaczęła się już dawno temu. Wystarczy zajrzeć do publikacji naukowców z USA, Niemiec czy Francji na temat pedagogiki konstruktywistycznej (bo polskich jak np. prof. UAM Stanisława Dylaka - politycy oświatowi nie znają), by zobaczyć, jak poważnie traktuje się tam politykę edukacyjną i konieczność inwestowania w zupełnie nowy model nauczyciela i procesu dydaktycznego. W Niemczech przeważają w tej chwili na rynku i w debacie publicznej trzy autorytety naukowe i oświatowe, które odsłaniają obywatelom negatywne skutki utrzymywania szkolnictwa w dotychczasowym stanie rozwiązań dydaktycznych i strukturalnych. Może im jest nieco łatwiej, bo jak tylko pojawiają się z publicznymi wykładami w środowiskach lokalnych lub w mediach tacy eksperci, jak Gerald Hüther , Jesper Juul czy Richard David Precht , to murowana jest bardzo liczna publiczność (oglądalność programów z nimi) i zaciekawienie także ...