piątek, 3 lutego 2017

Polowanie na „czarownicę”, czyli jak mobbingiem zniszczyć nauczyciela


Problematykę mobbingu wobec nauczycieli w szkołach publicznych i niepublicznych podejmowałem już w blogu, ale jest to zjawisko, z którym spotykać się będą niektórzy nauczyciele niezależnie od tego, kto i jak opisuje dane zjawisko. W Kodeksie Pracy ten rodzaj przemocy w instytucjach czy środowiskach (np. w rodzinie) jest już na szczęście dobrze opisany oraz stanowi podstawę do wystąpienia na drodze sądowej przeciwko sprawcom tej bewzględnej metody, bo związanej z psychicznym znęcaniem się nad człowiekiem.

Wydawałoby się, że gdzie jak gdzie, ale w środowisku nauczycielskim czy akademickim, od którego kadr oczekuje się wysokiej kultury osobistej, nie wspominając już o pedagogicznej, stosowanie mobbingu wobec współpracownika nie tylko nie powinno mieć miejsca, ale też sami nauczyciele powinni natychmiast z nim walczyć. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy będąc po stronie milczącego świadka zła, wkrótce sami nie staną się jego ofiarami.

Przytaczam opis mobbingowanej nauczycielki, która nawet nie zdaje sobie sprawy z faktu, że tak właśnie nazywa się uporczywe znęcanie się nad nią przez dyrekcję szkoły publicznej. Autorka listu nie napisała, gdzie to wydarzenie ma miejsce, ale "uderzając w stół" sprawi, że "odezwą się nożyce" w różnych stronach naszego kraju. Polskie szkolnictwo jest, niestety, zarządzane hierarchicznie, a od 1993 r. dodatkowo poddawane jest zmieniającej się opresji światopoglądowo-ideologiczne nadzoru pedagogicznego (cóż za piękne określenie ze sfery penitencjarnej!), toteż nic dziwnego, że do ułomności ludzkich charakterów dochodzą jeszcze w stosunkach międzyludzkich podłe relacje władztwa.

LIST PANI BEATY - ku przestrodze oprawcom:

Jestem nauczycielką biologii z 30 – letnim stażem pracy. Od roku jestem w konflikcie z dyrekcją szkoły. Zaczęło się od sytuacji problemowej pomiędzy rodzicami moich wychowanków a dyrekcją szkoły z powodu matematyka (męża drugiej dyrektorki). Nie stanęłam wówczas po stronie męża dyrektorki i ... zaprzeczyłam kłamstwom drugiej dyrektorki. Od tego czasu przeżywam w szkole horror w dosłownym znaczeniu tego słowa.

Dyrektorki fabrykowały dokumenty mające mnie oczerniać, rozpowszechniały kłamstwa i plotki na mój temat. Opowiadały na "tajnych" zebraniach dla wybranych nauczycieli, że "rozwalam" szkołę. Przy pomocy rady nadzorczej (przewodniczącą jest najlepsza przyjaciółka dyrektorki) sporządziły oświadczenie, do podpisania którego namówiły większość nauczycieli i które przesłały do 9 instytucji w kraju. W mojej obronie stanęli rodzice i uczniowie (maturzyści).

Sprawę zgłosiłam do PIP oraz kuratorium. Rodzice napisali pisma do kuratorium i wojewody. Kuratorium przyjechało na jednodniową "doraźną" kontrolę... i tyle. Rodzice nie doczekali się spotkania z kuratorem ani wojewodą. Pan inspektor z PIP napisał, że nie może orzec czy działanie dyrekcji to mobbing w obliczu sprzecznych zeznań obu stron. Dyrekcja poczuła się więc bezkarna. Za to ja mam gehennę w pracy.

Nauczyciele boją się do mnie odzywać, gdyż wiedzą, że to nie po myśli dyrekcji. Inni ślepo wierzą w kłamstwa dyrekcji na mój temat. Kłamstw jest tak wiele, że napisałabym o tym kilka stron. Okłamały nawet rodziców, uczniów oraz nauczycieli, że inspektor PIP zlecił filmowanie spotkania (rzekomo wyjaśniającego) i dwóch kamerzystów spoza szkoły filmowało nas. Gdy rodzice się oburzali to kazali im wyjść.

Niektórzy nauczyciele po cichu przyznają mi, że się wstydzą tego, że podpisali to pismo ale boją się utraty pracy. Obecnie dyrektorkom przeszkadza nawet to, że na dyżurach podczas przerw podchodzą do mnie uczniowie i rozmawiają ze mną. Na uczniów bowiem nie mają wpływu. Dlatego teraz dyrektorki wykorzystują fakt, że uczniowie lgną do mnie i rozpowiadają w szkole, że "urabiam" sobie uczniów.

Natomiast badania ankietowe wśród uczniów w szkole już w 2015 roku wykazały, że uczniowie uznali mnie za nauczyciela, który najciekawiej prowadzi lekcje. Uczniowie uznali także, że jestem (wraz z inną nauczycielką) najbardziej sprawiedliwa. Aby się na mnie zemścić dały mi karę nagany i karę upomnienia za coś czego nie zrobiłam.

Karę upomnienia sąd uchylił, natomiast przy karze nagany sugerował przyjęcie jej jako tylko "rocznego wpisu do akt". Karę nagany dostałam, gdyż rzekomo odmówiłam wyjścia ze szkoły podczas ewakuacji. Natomiast ja miałam wtedy "okienko" i sama słyszałam, że dyrektorka mówiła uczniom, że "to tylko ćwiczenia, to tylko próba". Dlatego pozostałam w sali, a dyrektorka spędziła ponad 500 uczniów do sali gimnastycznej bo chciała zataić fakt, że uczeń rozpylił gaz pieprzowy.

Dopiero gdy uczniowie zaczęli mdleć zadzwoniła po pomoc. Ewakuację szkoły ogłoszono, gdy sekretarz miasta wyraźnie skrytykował dyrektorkę w obecności nauczycieli za jej decyzje. Jednak nikt nie użył sygnału dźwiękowego ogłaszającego ewakuację a dwóch nauczycieli, którzy przyszli do mnie do sali (nie miałam lekcji) prosili tylko bym poszła z nimi do Sali gimnastycznej. To jednak nie uchroniło mnie przed naganą, gdyż sędzina powiedziała, że powinnam się domyślić, że jest zagrożenie.

Piszę trochę chaotycznie ale uzbierało się tego bardzo dużo. Dyrektorki skierowały mnie nawet do psychiatry (poprzez lekarza medycyny pracy) pisząc, że jestem rozchwiana emocjonalnie i mam napady płaczu oraz stanowię zagrożenie dla osób trzecich. Poza tym informowały lekarza, że miałam zwolnienie lekarskie (niecały miesiąc) od psychiatry. Psychiatra rozpoznał wcześniej u mnie zespół stresu pourazowego.

Rzeczywiście jeden raz płakałam w szkole i to z bezsilności, gdy dowiedziałam się o kolejnych plotkach. Na szczęście psychiatra, do którego skierowała mnie lekarz medycyny pracy orzekł, że nie stanowię zagrożenia i nie jestem chora psychicznie.

Niedawno dostałam polecenie od dyrekcji wykonania prac na temat pomocy/ochrony zwierząt podczas zimy. Trzy pierwsze uczennice, które oddały mi na lekcji to zadanie poprosiły o możliwość zawieszenia swoich plakatów w szkole. Zgodziłam się. Dyrektorka natychmiast to wykorzystała i dała mi kolejną karę za "pozostawienie uczniów bez opieki". Na tej samej lekcji do sali wrócił sam (bez opieki) uczeń, który był wezwany na rozmowę do pedagog szkoły.

Inni nauczyciele pozwalają uczniom iść do toalety, do szatni, wysyłają uczniów do sekretariatu, wysyłają do ogłoszeń w szkole, sprzedawania ciasteczek, roznoszenia jabłek lub nawet zwalniają do rozkładania sprzętu nagłaśniającego w auli. Niestety tylko ja zostałam za podobne działania ukarana. Na wymuszonym przeze mnie spotkaniu wyjaśniającym (wcześniej dyrektorka nie dała mi możliwości wypowiedzenia się słownie. Kontaktowała się ze mną tylko pisemnie.

Dlatego tym razem poprosiłam o taką możliwość) broniłam się powołując się na §2 §3 Kp. oraz Art. 94. 9) Kp. Wtedy dyrektorka odpowiedziała mi, że nie wiem czy karze innych. To jest świetne tłumaczenie, gdyż rzeczywiście nie mam możliwości sprawdzenia tych informacji. Jednak postępowanie innych nauczycieli sugeruje, że tak nie zrobiła, gdyż nie wysyłaliby uczniów z różnymi poleceniami, gdyby taką karę dostali.

Gdy podczas rozmowy powiedziałam, że nie pozostawiłam uczniów bez opieki tylko wyraziłam zgodę na samodzielne powieszenie plakatu na korytarzu, dyrektorka oznajmiła "dobrze zaraz to dopiszę". Gdy głośno zdziwiłam się, że ma już gotową pisemną karę to nic nie odpowiedziała. Karę dostałam 27 stycznia i mam 7 dni na odwołanie się.

Mam w związku z tym pytanie: czy dyrektorka ma podstawy prawne by dać mi karę za wyrażenie zgody na powieszenie przez 3 uczennice 3 plakatów ich autorstwa na korytarzu szkolnym? Prześledziłam prawo oświatowe, lecz nic nie znalazłam na ten temat. Czy w odwołaniu mam powoływać się na podane wyżej artykuły z kodeksu pracy?

Proszę o pilną odpowiedź bo jestem już zdesperowana a dyrektorki marzą by wyrzucić mnie ze szkoły. Z poważaniem, Barbara (...)

PS.
Dotychczas nie wnosiłam skargi do sądu, gdyż sądziłam, że zwycięży u dyrektorek zdrowy rozsądek i etyka. W tej chwili już się nie łudzę i wiem, że muszę wnieść sprawę do sądu, bo dyrektorki zrobiły sobie "polowanie na czarownicę".


Polecam lekturę:

1) Bechowska – Gebhardt A., Stalewski T., Mobbing – patologia zarządzania personelem, Warszawa 2004.

2) Bernstein A., Craft-Rozen S., Trudni współpracownicy, Gdańsk 2002.

3) Dambach Karl. E., Mobbing w szkole : jak zapobiegać przemocy grupowej, Gdańsk 2003.

4) Dąbrowska-Kaczorek M., Banasik P., Jak wygrać z mobbingiem?, Gdańsk 2004.

4) Filipowicz – Artecka M., Czy to już mobbing, „Przegląd Oświatowy”, 2003 nr 11.

5) Forward S., Frazier D., Szantaż emocjonalny, Gdańsk 2001.

5) Grabowska B., Psychoterror w pracy, Gdańsk 2003.

6) Grzywa A., Manipulacja. Mechanizmy psychologiczne, Warszawa 1997.

7) Hirigoyen M.-F., Molestowanie w pracy, Poznań 2003.

8) Hirigoyen M.-F., Molestowanie moralne : perwersyjna przemoc w życiu codziennym, Poznań 2002.

9) Hołyst B., Patologia w miejscu pracy: mobbing i molestowanie seksualne, „Prokuratura i Prawo”, 2004 nr 5.

10) Kałach M., Mobbing w szkole radnej PO? Prokuratura sprawdzi, czy dyrektorka nadużyła władzy, http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/674065,mobbing-w-szkole-radnej-po-prokuratura-sprawdzi-czy,id,t.html ; tenże, Nauczyciele chcą pozwać radną PO za mobbing, http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/601759,nauczyciele-chca-pozwac-radna-po-za-mobbing,id,t.html

11 ) Kłos B., Mobbing, opracowanie dla potrzeb Kancelarii Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej,
Warszawa 2002.

12) Kmiecik – Baran K., Rybicki J., Mobbing. Zagrożenia współczesnego miejsca pracy, Gdańsk 2004.

13) Lankamer A., Ciborski P., Minga U., Mobbing w szkolnictwie, Gdańsk 2005.

14) Laszczak M., Patologie w organizacji, Kraków 1999.

15) Litzke S.M., Schuh H., Stres, mobbing i wypalenie zawodowe, Gdańsk 2007.

16) Mościcka-Teske1 A., Drabek M., Pyżalski J., DOŚWIADCZANIE MOBBINGU I WROGICH ZACHOWAŃ W MIEJSCU PRACY A WYSTĘPOWANIE OBJAWÓW WYPALENIA ZAWODOWEGO U NAUCZYCIELI, Medycyna Pracy 2014;65(4):535–542

17) Nodzyńska P., Komisja oświaty: mobbing to nie nasza sprawa, http://wyborcza.pl/1,75248,14781785,Komisja_oswiaty__mobbing_to_nie_nasza_sprawa.html#ixzz2hnMIaHP8

18) Olweus D., Mobbing fala przemocy w szkole. Jak ją powstrzymać? Warszawa 1998.

19) Orłowski S. Mobbing i bullying w szkole: Charakterystyka zjawiska i program zapobiegania, ORE, Warszawa 2011.

20) Palomares S., Schelling D., Jak sobie radzić z dręczycielem, Warszawa 2007.

21) Paner Jan Lech, Dramaty ludzkiego życia : o zjawiskach patologii społecznej, Warszawa 1987.

22) Prusko L., Mobbing niszczy osobowość, „Edukacja i Dialog”, 2005 nr 5.

23) Sancewicz W., Mobbing można udowodnić, http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060204/prawo/prawo_a_16.html

24) Siek S., Pranie mózgu, Warszawa 1993.

25) Szałkowski A., Problem mobbingu w stosunkach pracy, „Praca i Zabezpieczenie Społeczne”, 2002 nr 9, s. 4

26) Śliwerski B., Dlaczego nauczyciele tolerują mobbing w szkole? www.sliwerski-pedagog.blogspot.com z dn. 27 sierpnia 2011

27) Talik R., Mobbing – terror psychiczny w miejscu pracy, „Portowiec”, 2002 nr 14.

28) Trejderowski T., Socjotechnika. Podstawy manipulacji w praktyce, Warszawa 2009;

29) Witkowski T., Psychomanipulacje. Jak je rozpoznawać i jak sobie z nimi radzić. Biblioteka moderatora, Wrocław 2000.

30) Zielińska A., Nauczyciele i mobbing, „Niebieska Linia” 2006 nr 5.