poniedziałek, 24 listopada 2014

Filolodzy angielscy w Rzeszowie mają już dość "turystyki habilitacyjnej" na Słowację


Otrzymałem List Otwarty pracowników Instytutu Filologii Angielskiej Uniwersytetu Rzeszowskiego, który został przez nich skierowany nie tylko do JM Rektora, ale także do Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego dr hab. Marcin Grygiel pisze do Pani minister co następuje:

Do Pani Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego
prof. dr hab. Leny Kolarskiej-Bobińskiej


Szanowna Pani Minister,

W związku z zamieszaniem, jakie powstało w Instytucie Filologii Angielskiej, w którym jestem zatrudniony na etacie profesora nadzwyczajnego, zwracam się do Pani Minister o wyjaśnienia związane z rozwojem adiunktów, którzy dążą do usamodzielnienia się i otrzymania stopnia doktora habilitowanego. Jak pokazują załączone dokumenty w naszej jednostce zachęca się pracowników do zdobywania tytułu „docenta” na Słowacji i szerokiej współpracy z uczelnią w Koszycach. Na zebraniach i w wysyłanych mailach pokazuje się wyższość procedury słowackiej – jej przejrzystość i brak uznaniowości. Już trzech pracowników IFA posiada tytuły naukowe uzyskany na Słowacji, a inne osoby są w trakcie procedury lub do niej się przymierzają.

Po przeprowadzeniu procedury na Słowacji, gdzie wymagana jest tylko jedna monografia – z doktoratu – i recenzentów powołuje wyłącznie rada wydziału, osoby takie u nas w ciągu paru miesięcy zostają profesorami, dyrektorami i dziekanami. Ponieważ istnieje szereg kontrowersji, artykuły prasowe mówią nawet o „turystyce habilitacyjnej”, bardzo prosiłbym o przyjrzenie się sprawie bliżej i udzielenie jasnej wykładni z uwzględnieniem istniejącej sytuacji w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Rzeszowskiego, czy takie osoby uzyskują te same prawa co osoby otrzymujące stopień doktora habilitowanego według polskiej procedury.

Jeśli ta procedura jest właściwa, powinna obowiązywać w całej Polsce, tak jak powszechna stała się w IFA. W szczególności prosiłbym o odniesienie się do cytatu z listu pani dr hab. prof. UR Lucyny Falkiewicz Wille: „Tym sposobem rodzi się pokolenie „samodzielnych” pracowników nauki, nieznanych w innych ośrodkach polskich i nieposiadających żadnych możliwości promowania w przyszłości młodej kadry. Są to działania osłabiające i tak już słabą pozycję rzeszowskiej anglistyki, gdzie pracowników utwierdza się w przekonaniu, że ich byt zależy od kadry słowackiej i dobrej woli Dyrektora.” Rozumiem, że troską Ministerstwa jest dbałość o jakość nauki polskiej, a Rzeszów to część Polski.

W załączeniu przesyłam pełną treść otwartego listu pani dr hab. prof. UR Lucyny Falkiewicz-Wille do Rektora UR, który opisuje tę sprawę i wydruk jej maila do pracowników w Rzeszowie, Polsce i na świecie. Z wyrazami szacunku



Jak tak dalej pójdzie i ministerstwo będzie nadal opóźniać konieczne i ostateczne rozwiązanie wskazanego w liście problemu, to będziemy mieli w kraju "inflację" samodzielnych pracowników naukowych, wśród których część najzwyczajniej w świecie "załatwia" sobie dyplom docenta przy żenująco niskich wymogach w tym zakresie w niektórych jednostkach słowackich uniwersytetów. Już rok temu sprawa miała być rozwiązana. Niestety, operujący w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego "tajny lobbysta" sprawia, że przedłuża się i odracza przerwanie tego procederu, na który zwracały już uwagę trzy komitety naukowe Polskiej Akademii Nauk, Prezydium Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów czy władze Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego.

Nie publikuję tu listu pani prof. UR dr hab. Lucyny Falkiewicz-Wille, gdyż zawiera on szereg, bardzo poważnych zarzutów, jakie są w nim kierowane pod adresem władz Instytutu Filologii Angielskiej, i nie tylko. Nie chodzi tu o ujawnianie problemów tej jednostki. Jak wynika z jego treści, są one tożsame z tymi, jakich doświadczają pracownicy naukowi innych uniwersytetów, akademii, instytutów, katedr czy zakładów, w których zatrudnia się osoby ze słowackimi dyplomami. Problem nie leży w wiarygodności tych dyplomów, gdyż tego nikt nie powinien w Polsce podważać, tylko w fakcie, że niektórzy z habilitujących się na Słowacji nie tylko że nie mają żadnego dorobku naukowego, ale i nie tworzą go po uzyskaniu tamtejszej docentury. Potwierdza to zatem zarzut o "załatwieniu" sobie dyplomu, który staje się okazją do nieetycznego konsumowania akademickich przywilejów w naszym kraju.

Jeżeli ktoś jest zainteresowany poziomem habilitacji na Słowacji, to może pojechać do Nitry, by naocznie i nausznie przekonać się o tym na miejscu. Jak bowiem informują władze Wydziału Pedagogicznego UKF, wkrótce odbędzie się obrona pracy habilitacyjnej (nieopublikowanej) wraz z wykładem habilitacyjnym nauczyciela akademickiego z Polski. Trzymamy kciuki za powodzenie:

1) Dekan Pedagogickej fakulty Univerzity Konštantína Filozofa v Nitre oznamuje, že dňa 5. 12. 2014 sa v zasadacej miestnosti dekana PF UKF v Nitre, Dražovská cesta 4, uskutoční:

o 12.30 h habilitačná prednáška dr Krzysztofa Poloka (Wydział Humanistyczno-Społeczny, Akademia Techniczno-Humanistyczna, Bielsko-Biala, Poľsko) v odbore 1.1.10 Odborová didaktika na tému „Rozbudowa leksykonu mentalnego ucznia, czyli pochwała konsekwencji i wiedzy“ a obhajoba habilitačnej práce „English as an international vehicle: a glottodidactic approach“.

Pan dr Krzysztof Polok jest adiunktem Wydziału Humanistyczno-Społecznego Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej i tłumaczem przysięgłym o tematyce prawniczej i medycznej. Doktoryzował się z językoznawstwa. Ubiega się o habilitację nie z pedagogiki, gdyż nie jest pedagogiem, ale z kierunku kształcenia, który jest oznaczony na Słowacji jako dyscyplina metodyczna nr 1.1.10. - metodyka nauczania języka obcego. O tym, co sądzą o jego dydaktycznych umiejętnościach, możemy przeczytać w Internecie. Opinie nie są ani reprezentatywne, ani wyczerpujące, a jakich mamy studentów, każdy akademik wie. Chciałem Państwu przybliżyć publikacje kandydata na docenta, ale w kraju takowych nie znalazłem. Inna rzecz, że nie wszystko musi być w Internecie.