czwartek, 7 stycznia 2016

Wysłuchanie obywatelskie w sprawie sześciolatków (współ-)sprawców i afirmatorów haniebnej zmiany



Nie będę w sobotę - 9 stycznia 2016 r. - w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego (Kampus Główny ul. Krakowskie Przedmieście 26/28) na zorganizowanym przez Wydział Pedagogiczny UW, Fundacje: Przestrzeń dla edukacji; Idealna Gmina; Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego; Inicjatyw Oświatowych; Stowarzyszeń Nauczycielskich oraz Stowarzyszenie Rodzice w Edukacji - wysłuchaniu publicznym, które ma dotyczyć uchwalonej przez Sejm RP nowelizacji ustawy o systemie oświaty, określanej też mianem kolejnej ustawy o sześciolatkach. Tej ustawy jeszcze nie podpisał Prezydent, więc zaniepokojeni jej treścią obywatele zamierzają się spotkać i porozmawiać ze sobą.

Oczywiście, będą rozmawiać przekonani z przekonanymi, czyli opozycja, bo nie przypuszczam, by w tym wysłuchaniu uczestniczył którykolwiek z posłów strony rządowej czy urzędnik z Kancelarii Prezydenta. Od 1989 r. prowadzę badania, kierowałem czterema eksperymentami pedagogicznymi, opublikowałem szereg rozpraw na temat koniecznych zmian w polskiej edukacji, więc szkoda mi czasu na wysłuchiwanie tego, co jest mi doskonale znane, a o czym także pisałem w tym blogu. Nie przypuszczam bowiem, żeby w myśl mającego miejsce wczoraj Święta Trzech Króli którykolwiek z "czarnych kreatorów" zmian oświatowych w latach 2007-2015 przyszedł w szacie pokutnej i przeprosił za to, co złego uczynił.

W tym właśnie sensie to wysłuchanie nie ma już najmniejszego sensu, gdyż ustawa przeszła już niemal całą ścieżkę legislacyjną. Nie jest to przecież w tej sprawie jakieś szczególne tempo procedowania, bo tak poprzednie rządy, jak i obecny już przekonały Polaków, że potrafią upchnąć kolanem (a nie jest to pejoratywne określenie) każdą ustawę albo porą nocną, albo w okresie wakacyjnym czy przedświątecznym.

Komitet Nauk Pedagogicznych PAN nie został poproszony o konsultacje w sprawie treści tej Ustawy, toteż nie zajmował wobec niej żadnego stanowiska. Jedynie problemowy Zespół Pedagogiki Społecznej przy KNP PAN pospieszył z wyrażeniem swojego niepokoju, nie mając w ręce nawet projektu ustawy. Inna rzecz, że posłowie też go otrzymali w ostatniej chwili, więc co tu martwić się o komitet naukowy czy jego zespół ekspercki od problematyki środowiskowych uwarunkowań socjalizacji, wychowania i kształcenia dzieci, młodzieży oraz dorosłych?

Obywatelskie wysłuchanie stanowić ma zatem przestrzeń dla zaistnienia stanowisk pozostałych, opuszczonych przez MEN a zainteresowanych stron.

Rozpocznie się ono o godzinie 10.00, a jego porządek jest następujący:

10.00 - 10.20 Wyjaśnienie przez moderatora celu obywatelskiego wysłuchania publicznego oraz zasad jego prowadzenia

10:20 - 10:40 Przedstawienie projektu zmian w ustawie o systemie oświaty przez przedstawiciela wnioskodawców (obecność niepotwierdzona)

10:40 - 11:40 Przedstawienie opinii instytucji i ekspertów, którzy wystosowali pisemne stanowiska, listy i opinie w sprawie projektu do MEN i Sejmu

11:40 - 12:00 Przerwa

12:00 - 16:00 Prezentacja opinii przedstawicieli instytucji, ekspertów i osób prywatnych, które zgłosiły się do zabrania głosu w procesie rejestracji (w losowej kolejności zabierania głosu.

Zainteresowani mogą zarejestrować się na specjalnie utworzonej stronie.

Organizator informuje, na czym polega wysłuchanie publiczne, chociaż to publicznym nie będzie. Przytoczę fragment, byśmy wiedzieli, w czym rzecz, a zarazem je krótko skomentuję w odniesieniu do konkretnego wydarzenia:

Wysłuchanie publiczne jest jedną z metod prowadzenia konsultacji publicznych dotyczących ważnych rozstrzygnięć w sferze polityk publicznych. W trakcie wysłuchania instytucje i osoby zainteresowane przedmiotem konsultacji wygłaszają swoje stanowiska względem propozycji poddawanej konsultacjom. Najczęściej organizatorem wysłuchania jest instytucja proponująca dane rozwiązanie (np. władze wykonawcze) lub instytucja odpowiedzialna za jego uchwalenie (zgodnie z Regulaminami Sejmu i Senatu mogą je organizować obydwie Izby Parlamentu).

W świetle wcześniejszej informacji będzie to zatem spotkanie obywatelskie, a nie wysłuchanie, gdyż jesteśmy w fazie POKONSULTACYJNEJ, a więc mamy przysłowiową "musztardę po obiedzie". Nie wynika z komunikatu, że jego organizatorem są w/w instytucje.

Czytajmy dalej o zasadach wysłuchania publicznego:

Istotą wysłuchania jest dopuszczenie do wyrażenia swojej opinii wszystkich (osób i instytucji), którzy same uznają, że mają do przekazania istotne argumenty w danej sprawie. Przymiotnik publiczne oznacza, że mogą w tym przedsięwzięciu brać udział (jako mówcy i słuchacze) wszyscy, którzy wyrażą takie życzenie i którzy zaakceptują reguły zawarte w regulaminie wysłuchania. Wysłuchanie czyni proces konsultacji bardziej otwartym i partycypacyjnym. Wysłuchanie zapobiegać ma sytuacji, w której ważne argumenty dotyczące spraw publicznych pojawiają się jedynie w gronie decydentów lub wskazanych przez nich środowisk politycznych lub eksperckich.

Także z tego akapitu wynika, że to "wysłuchanie" niczemu nie zapobiegnie, bowiem poprzednia ekipa rządzącą, a obecna ją kopiująca w jeszcze lepszym stylu, już dawno przekonały Polaków, że żadne debaty, spotkania, wynurzenia frustratów lub pasjonatów określonych rozwiązań niczemu nie zapobiegną i nie będą służyć niczyjej partycypacji. Nikt bowiem z rządzących o nią nie prosi, ani też się o nią nie upomina.
Czytajmy dalej wyjaśnienia na temat istoty wysłuchań:

Wysłuchanie - jak sama nazwa wskazuje - jest to jedna z rzadkich sytuacji, w których decydenci świadomie przyjmują rolę słuchaczy, a nie mówców. Ważne jest też to, że istotą wysłuchania nie jest bynajmniej polemika czy budowanie konsensusu między uczestnikami. Uczestnicy mają ściśle określony czas wypowiedzi a ich kolejność jest losowana. Idzie o to, aby możliwe skutecznie wyrównać szanse na przedstawienie swojego poglądu wszystkim uczestnikom. Czasem są to poglądy sprzyjające proponowanemu rozwiązaniu, czasem mu przeciwne, czasem wyrażone solidnymi argumentami i poparte materiałem empirycznym, a czasem są to wystąpienia emocjonalne, osobiste świadectwa i anegdotyczne dowody. Wszystkie one mają prawo się pojawić dopóki nie przekroczą zawartych w regulaminie reguł.

W czasie tego wysłuchania będą miały miejsce poglądy przeciwne treści uchwalonej ustawy i jej uzasadnieniu. Zwolennicy bowiem swoje już załatwili. Nie muszą spotykać się z kimkolwiek, by powracać do tego tematu.


Moim zdaniem takie wysłuchanie mogłoby mieć miejsce przed posiedzeniem Sejmu, tylko po co, skoro ci, którzy byli zwolennikami skierowania sześciolatków do szkoły ze względu na ekonomiczny interes minionej władzy i jej beneficjentów już ze sobą spotykali się wielokrotnie, a głosów ówczesnej opozycji nie mieli zamiaru ani wysłuchiwać, ani liczyć się z naukowymi ekspertyzami. Wystarczyło PO i PSL "zakupienie" posłusznych "naukowców", którzy zaprzeczając swojemu powołaniu postanowili poprzeć zmianę, która z psychorozwojową i społeczną dojrzałością szkolną dziecka nie miała nic wspólnego.

Warto przypomnieć sobie uzasadnienie Michała Boniego, który wprost powiedział, że skierowanie sześciolatków do szkół jest częścią programu finansowego ratowania pustej kasy ZUS. Trochę przyzwoitości przydałoby się tym, którzy podpisali się pod politycznie poprawnymi opiniami. Nic dziwnego, że afirmatorami tego "wysłuchania" są także ci, którzy sprzeniewierzyli się nauce - częściowo są to także pracownicy Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Badań Pedagogicznych.


Może poprawią sobie lekko samopoczucie, wzmocnią własny prestiż - jakże nadszarpnięty wypowiedziami krytyków ich zaangażowania w te haniebne zmiany - ale krzywd wielu niedojrzałych do szkolnej edukacji a skazanych na nią, nikt i nic już nie naprawi. One już muszą iść dalej, a o następstwach tego nikczemnego rozwiązania przekonamy się za kilka lat. Być może wówczas będzie potrzebne przesłuchanie publiczne osób za to odpowiedzialnych.

(Opublikowane tu memy polityczne pochodzą z Facebooka)

27 komentarzy:

  1. Szkoda, że Pan nie przyjdzie, nie zabierze głosu i nie posłucha innych a oni nie będę mieli szans posłuchać Pana. Tak długo jak nie będziemy chcieli ze sobą rozmawiać i słuchać osób i środowisk o odmiennych opiniach, a jedynie toczyć monolog, utwierdzając się w słuszności własnych tez i przekonań, tak długo kolejni rządzący i kolejne większości parlamentarne narzucać nam będą niekonsultowane rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw trzeba zacząć od siebie. W nauce nie ma miejsca na ideologiczne uzgodnienia, na polityczne przepychanki. Albo ktoś prowadzi badania, zna wyniki innych badań, albo włącza się w zakłamywanie rzeczywistości. Dziękuję, ale to ostatnie mnie w ogóle nie interesuje. Chętnie natomiast dowiem się, który z polskich psychologów prowadził naukowe badania na temat sześciolatków w szkołach. Bo ich dotychczasowe przepisanki pod normę polityczną są kompromitujące, toteż w tym zakresie skompromitowali się już wystarczająco. Warto, by przypomnieli sobie treść ślubowania doktorskiego, nawet jeśli są już profesorami

      Usuń
    2. Panie Profesorze, poprosimy wskazanie badań, których wyniki bez żadnych wątpliwości stwierdzają, że posyłanie młodszych dzieci do szkół, jest obiektywnie szkodliwe. Prof. Whitebreada proszę nie podawać. Jest ekspertem brytyjskim i jego działania w tej kwestii są w Wielkiej Brytanii mało skuteczne, bo tam dzieci zaczynają jeszcze wcześniej. Nie znamy polskich badań na ten temat poza dorobkiem IBE. Wyniki tych badań nie potwierdzają obawy, że edukacja szkolna sześciolatka jest dla niego niekorzystna.

      Usuń
    3. Wszystko zależy od tego, co się nazywa szkołą. Akurat na tym poziomie wiekowym w UK szkoła to wypisz wymaluj nasze przedszkole sprzed manipulacji Hall&Krajewskiej ... ;-)

      Usuń
    4. Dokładnie. Ignoranci nie potrafią zrozumieć różnicy między wiekiem życia a wiekiem rozwojowym oraz mièdzy edukacją przedszkolną ku dojrzałości szkolnej niezależnie od tego , gdzie się odbywa - w przedszkolu czy w szkole.

      Usuń
    5. Tym bardziej warto, aby Pan przedstawił swoją opinię na temat temat. Serdecznie zapraszam. Współporganizatorka. Matka osiemnastolatki, która poszła w wieku 6 lat do szkoły.

      Usuń
    6. To nie miał być argument w dyskusji za czy przeciw posyłaniu dzieci do szkoły, a jedynie podpis (w kontrapunkcie do wpisu matki "uratowanej" sześciolatki).

      Usuń
  2. Zastanawiam się Panie Profesorze, kiedy wreszcie ktoś zapyta nauczycieli klas I-III oraz dyrektorów szkół podstawowych o ich opinie nt. obowiązkowej obecności sześciolatków w szkole (potrzebne są badania w tym zakresie). Moim zdaniem (osoby, która współzarządza SP i jednocześnie jest pedagogiem szkolnym), obligatoryjnie wszystkie sześciolatki w szkole to pomyłka. Każdego dnia borykamy się z niedojrzałością tych dzieci (a nie z wyposażeniem szkół). Kilku sześciolatków skutecznie uniemożliwia edukację pozostałym dzieciom. Nauczycielki "stają na głowie", by "coś" wymyślić i nic. Dzieci kierowane są do pedagoga, psychologa, poradni, a rodzice wzywani do szkoły. I tak od samego dzieciństwa dziecko słyszy, że stwarza problemy. A tymczasem w przedszkolu układałoby sobie klocki, hasało po sali, wchodziło pod ławeczki i byłoby szczęśliwe (przepraszam za to uproszczenie edukacji przedszkolnej). I jeszcze konkluzja. Kiedyś rodzic sześciolatka wędrował do Poradni PP, by udowodnić, że dziecko jest zdolne i nadaje się do szkoły. Teraz idzie tam, by udowodnić wszystkim, że ma głupie dziecko, które do szkoły się nie nadaje (mam na myśli ok. 20% odroczonych) - SKANDAL!
    Pozdrawiam i trzymam kciuki, bo nieco się Pan naraża;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Profesorze. Przywraca mi Pan wiarę w poziom pewnej elity naukowej w naszym kraju. Tak mi tego ostatnio brakowało...
    Z wyrazami szacunku - matka "uratowanej" sześciolatki, psycholog, pedagog, terapeuta dziecięcy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za przypomnienie faktu, że Tusk nie znał(albo nie mógł ujawnić) argumentów za tak(niesłychanie kosztowną politycznie!) gwałtowną zmianą i tak bezwzględnie przeprowadzaną wieku OBLIGATORYJNEGO rozpoczynania nauki W SZKOLE!!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy rzeczywiście niektórzy z Państwa nie rozumieją Autora bloga czy tylko udają?
    Przecież nie chodzi tutaj o wiek biologiczny dziecka , tylko o indywidualną ścieżkę rozwoju każdego dziecka, o przestrzeń, gdzie ten rozwój ma się odbywać i kto towarzyszy dziecku w tej drodze osiągania dojrzałości do szkoly- rodzic, nauczyciel, rówieśnicy i inni , których dziecko spotyka.
    Czy, a jeśli tak ,to kto w Polsce prowadził rzetelne , nie pod "zamówienie"badania?
    Tylko wyniki prowadzonych badań powinny być brane pod uwagę przy wprowadzaniu zmian dotyczących tej kwestii.
    Dziękuję Panie Profesorze, że nie traci Pan wiary i sił i potrafi stanąć w prawdzie !
    Dla Naukowca nie ma innej opcji , poszukiwanie prawdy to Jego powinność.
    Łączę serdeczne pozdrowienia
    Z wyrazami szacunku !

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielu tak zwanych "polityków", których kompetencją podstawową są umiejętności manipulowania ludźmi, w istocie z pogardą odnosi się do ludzi nauki. Dla władzy i jej psychologicznej atrakcyjności ludzie zrobią wiele, także zaklinając rzeczywistość. No i zaklinają ją skutecznie. I jeszcze nas zadziwią ci "szatniarze" od zgubionego płaszcza...

    OdpowiedzUsuń
  7. Profesorze, Bogdanie, przeczytałam Twój tekst wczoraj rano, rozmawiałam o nim z kilkoma naszymi wspólnymi znajomymi i zastanawiałam się, czy zabrać głos. Zastanawiałam się nad tym nie dlatego, że boję się z Tobą polemizować ( dysponujesz władzą w sprawach ludzkich : awansów, wyboru recenzentów itp.)- jak wiesz ja nie boję się niczego. zawsze tak było, w PRL-u , będzie i teraz. Ale przeczytałam komentarze i milczeć nie mogę. Uważam, że swoim tekstem wpisujesz się w dzisiaj dominującą narrację- pełną pretensji, pełną epitetów, odsądzających przeciwnika od czci i wiary, ideologiczną i bez argumentów. Bunt przeciwko sześciolatkom w szkole pokazał tak naprawdę nie niechęć rodziców do edukacji, do rozwoju ich dzieci .Pokazał ich lęk i niechęć do SZKOŁY JAKO INSTYTUCJI. I o tym " warto rozmawiać". Od ponad 30 lat zajmuję się krytyką szkoły. Oparłam ja na badaniach - także uczestniczących , dzisiaj nazywanych badaniami w działaniu. O tym pisałam w książkach: Oblicza nauczyciela, oblicza szkoły, Oblicza edukacji. Między pozorami a refleksyjną zmianą. Pisałam o tym w wielu artykułach. edukację pięcio, szesciotalków ( rozumiana jako organizowanie warunków do rozwoju0 trzeba jakoś zorganizować. I trzeba , i warto o tym rozmawiać. I dlatego ważne jest sobotnie wysłuchanie. Ta " ekipa" nie słucha, nie rozmawia. Naznacza i obraża, wyklucza. Wyklucza nie tylko z debaty, wyklucza, pozbawia prawa do bycia jej uczestnikiem- próbuje odebrać godność, próbuje odebrać uznanie. Dlatego zgłosiłam się na tę debatę. A Ty obrażasz tych, którzy chcą tam rozmawiać. ja nie jestem sfrustrowana , nie czuję się przegrana. Jest mi smutno, ze takie ohydne rzeczy dzieją się w moim kraju. Jak Platforma robiła błędy czułam się źle- jednak porównania nie ma. Żadnego. Powtarzam- nie czuję się przegrana- mam rozum, wewnętrzną wolność i odwagę. ale smutno mi, kiedy wszystkie inne środowiska ( socjologów, psychologów, prawników) apelują w różnych petycjach o wolność wypowiedzi , o zmianę stylu, o szacunek do Obywatela a pedagodzy milczą, a ich Przedstawiciel karci na blogu sam pomysł obywatelskiej wymiany poglądów. Ciągle pozdrawiam. Mirka Dziemianowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem nauczycielem i nie jestem z PiS, ale jak na razie NA TLE pań Hall, Krajewskiej, Kluzik&Berdzik oraz samego Tuska obecna ekipa edukacyjna to Himalaje kultury i kompetencji ... ;-)

      Usuń
    2. "Zastanawiałam się nad tym nie dlatego, że boję się z Tobą polemizować ( dysponujesz władzą w sprawach ludzkich : awansów, wyboru recenzentów itp.)- jak wiesz ja nie boję się niczego."
      Mirka, to zdanie to totalna kompromitacja. Zdumiewające, że nie tylko mogłaś tak pomyśleć, ale i napisać. Nie wstyd Ci? Czy trzeba innych mierzyć własną miarą czy może do takiej miary zostałaś przyzwyczajona przez innego a byłego członka CK?

      Usuń
  8. Jeśli spojrzysz wstecz na moje wpisy, to przekonasz się, że w nic się nie wpisuję a już po stokroć nie w to, co czyni kolejna formacja. Częściowo ma rację, tak jak poprzednia, ale częściowo brnie w jeszcze gorsze błędy. Niestety, to przykre, ale odsłaniając patologie jesteśmy poza tym dyskursem, co jednak może być też błędnie odczytywane. Czy pedagogika krytyczna ma chronić patologie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie sześciolatki w szkole to nie patologia tylko problem kolejnej grupy wiekowej wpuszczonej w patologiczna, nie podlegająca zmianie, pełną pozoru instytucję. Politycy tego nie rozumieją. Ani ci z Platformy, ani wcześniej ci z AWS, Z SLD. Dlatego nie politycy powinni decydować o edukacji. Ale nasze środowisko powinno być bardziej niezależne, bardziej rzeczowe i kompetentne i stale zabierać głos - także a takich jak sobotnia debatach. Racje jak zwykle sa po obu stronach sporu, który nie powinien mieć nic wspólnego z polityką, z ideologią. Ja mam badania, z których wynika, ze wiejskie dzieci przed pójściem do przedszkola ( czyli przed edukacją jakoś zorganizowaną)nie umiały mówić- posługiwały się pojedynczymi wyrazami, mono sylabami. To bardzo szybko, dzięki edukacji w przedszkolu się zmieniło. O tę funkcji edukacji ( wyrównywanie szans) też warto pamiętać, kiedy skazuje się sześciolatki na telewizor w domu o niskim kapitale społecznym. PIS wprowadza zmiany pod hasłem" wymażmy osiem lat z pamięci Polaków"- zupełnie tego nie rozumiem. Jakaś obsesja Platformą? Tak motywacja do zmiany jest bardzo niebezpieczna. Dobrego dnia, biegnę na rozdanie dyplomów. Dzięki, że mi odpowiedziałeś.Mirka Dziemianowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komitet Nauk Pedagogicznych PAN - o czym doskonale wiesz, bo także byłaś jego członkiem - zawsze zajmował niezależne, bo naukowe stanowisko. To, że część profesury jest służalcza wobec partyjnych ministrów, to naprawdę nie moja wina ani też moja za to odpowiedzialność. My dobrze wiemy, jakie błędy polityczne popełniają rządzący i o tym piszemy, ale - niestety - dla niektórych stopnie czy tytuły naukowe są okazją do ich wyprzedaży. Warto zatem czytać krytykę spoza tych okularów, a stosowanie argumentu personalnego - obciążonego niegodną Ciebie insynuacją - było delikatnie mówiąc nie fair. W końcu, sama wydałaś książkę i felietony krytyczne na temat fatalnej polityki tamtej władzy. Czyżby to była tylko gra słów? Dla kogo lub pod kogo?

      Usuń
  10. Boję się, że jedna władza, która nie umiała rozmawiać z naukowcami, ekspertami, entuzjastami, dyrektorami, nauczycielami, uczniami i rodzicami, zostanie/została zastąpiona przez inną, która też nie potrafi. Czy mylę się ?
    Czy środowisko naukowe pedagogów może wypracować jakieś wspólne stanowisko w sprawię najistotniejszych problemów edukacji powszechnej ? A może to jest niepotrzebne ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myli pan role, nie rozumie, że to politycy wdrażają zmiany? Trochę żałosne.

      Usuń
    2. No tak, czyli stanowisko jest niepotrzebne, bo politycy wdrażają zmiany ? A zwykli uczniowie, rodzice i nauczyciele nie potrzebują wyrazistej opinii uczonych o tym co robią codziennie w szkole przez 14 lat ? Wydaje mi się, że potrzebują, ale być może znów mylę się.

      Usuń
    3. Stanowisko jest potrzebne, a Komitet Nauk Pedagogicznych je zajmuje i publikuje. Nie mamy wpływu na ignorantów i arogantów u władzy. Powinien Pan to doskonale rozumieć, bo przecież też był Pan u boku b. ministry edukacji jako jej doradca, co ktoś tu Panu wypomina. I co Pan osiągnął?

      Usuń
  11. Nasuwa mi się pytanie: chronić dzieci przed szkołą, czy ją pilnie uzdrawiać ?
    Dla wielu rodziców to nie jest pytanie abstrakcyjne lub retoryczne. Bardzo wielu rodziców stara się mniej lub bardziej skutecznie chronić swoje dziecko przed "patologiczną, nie podlegającą zmianie, pełną pozoru instytucją." Ja też to robię. Przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wstyd panu? Popierał pan tamtą władzę a teraz usiłuje troszczyć się o dzieci?

      Usuń
  12. Na przyszły rok w budżecie zaplanowano 44 mld zł 847 mln 768 tys. zł. jako dopłatę z budżetu do emerytur. Chodzi o dopłatę ponad to, co idzie ze składek. Proszę te pieniądze porównać z wydatkami budżetowymi na szkolnictwo wyższe czy na naukę lub inne sfery związane z rozwojem. Jak Pan w takiej sytuacji obroni swoje stanowisko wobec próby wydłużenia wieku aktywności zawodowej poprzez obniżenie wieku obowiązku szkolnego? Moim zdaniem Platforma wykazała się w tym względzie odpowiedzialnością i troską o los tych dzieci, o które toczy się spór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowieku! A jak za 12 lat cały rocznik dodatkowo trafi na rynek pracy to ją znajdzie? Bo dziś jest akurat bezrobocie, a w przyszłości dzięki automatyzacji, komputeryzacji etc. będzie jeszcze większe i tylko dla naprawdę świetnie wykwalifikowanych ... ;-)

      Usuń
    2. Oczywiście PRACA będzie dla naprawdę świetnie wykwalifikowanych ... ;-)

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.