środa, 9 lipca 2014

Docentury pedagogiczno-naukowe Polaków na Słowacji



Na prośbę jednego z profesorów pedagogiki, który napisał wczoraj do mnie list tej treści:

"Sądzę, że warto w kolejnym blogu pokazać zagraniczne habilitacje polskich pedagogów, bo na ogół są one skrzętnie ukrywane, nawet w portalu Nauka Polska nie znajdziemy tej informacji, a szkoda..."

odpowiadam, że na podstawie danych, jakie upubliczniają słowackie uczelnie, toczą się lub zostały już zakończone w 2014 r. następujące przewody (o przewodach z lat wcześniejszych nie będę pisał, bo jest ich ponad 100):


1) ks. dr Robert Nęcek z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie Otworzył 19.02.2014 r. na Wydziale Pedagogicznym Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberoku na Słowacji przewód z "dydaktyki przedmiotowej - teoria kształcenia i wychowania religijnego". W 2004 r. uzyskał stopień doktora nauk teologicznych, specjalność: teologia moralna. Wydał książkę pt. "Geniusz  dr Ewy Kucharskiej. Kompetencja lekarska i komunikacyjna elementem budowania wizerunku społecznego Centrum Medycznego VADIMED". W dniu 23 kwietnia 2014 o godz. 10.00 ks. dr wygłosił wykład pt. "Úloha hovorcu v Cirkvi" oraz bronił rozprawy habilitacyjnej pt. "Didaktika katolíckej katechézy a jej percepcia v prostriedkoch masmediálnej komunikacie" (Dydaktyka katolickiej katechezy i jej percepcja w środkach masowego przekazu) w ramach kierunku kształcenia 1.1.10 Odborová didaktika-teória vzdelávania náboženskej výchovy. Recenzentem z Polski był w tym przewodzie ks. prof. dr hab. Adam Maj z KUL, zaś członkiem Komisji ks. prof. dr hab. Stefan Koperek z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie.

2) Ewa Kucharska - dr nauk medycznych, lekarz chorób wewnętrznych, specjalista reumatolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie otworzyła na Wydziale Pedagogicznym Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberoku na Słowacji przewód habilitacyjny na docenturę naukowo-pedagogiczną z pracy socjalnej\. Jej rozprawa doktorska nosiła tytuł: "Wartość trzypunktowego pomiaru densytometrycznego w ocenie osteodystrofii nerkowej u chorych leczonych powtarzanymi dializami" i została obroniona w 1998, w Uniwersytecie Jagiellońskim, w Collegium Medicum na Wydziale Lekarskim. W dn. 23. kwietnia 2014 o godz. 12.00 wygłosiła wykład habilitacyjny pt. "Multimorbidita seniorov ako spoločenský problem" oraz broniła rozprawy habilitacyjnej pt. "Hospicová a paliatívna starostlivosť v Poľskej republikę" (Opieka hospicyjna i paliatywna w RP). Recenzentem w tym postępowaniu z Polski był słowacki doc. dr Stanisław Lipiński z prywatnej Wyższej Szkoły Edukacji Zdrowotnej i Nauk Społecznych w Łodzi, zaś członkiem Komisji był z Polski prof. dr hab. Sławomir Mazur jako reprezentujący w tej komisji Uniwersytet Konstantyna w Nitrze.

3) Ks. dr Mariusz Śniadkowski z Katedry Metod i Technik Nauczania Politechniki Lubelskiej otworzył w powyższej samej jednostce w dn. 19.02.2014 r. przewód z "dydaktyki przedmiotowej - teoria kształcenia i wychowania religijnego". Jest wypromowanym w Katolickimi Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II na Wydziale Nauk Społecznych doktorem nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, specjalność: pedagogika szkolna. Jego praca doktorska dotyczyła: "Uczestnictwo w Ruchu Światło-Życie a działalność animacyjna młodzieży w środowisku szkolnym" i została obroniona w 2004 r. W dniu 23 kwietnia 2014 o godz. 8.30 wygłosił wykład habilitacyjny pt. "Spoločensko-náboženská výzva pre katolícke hnutia" (Społeczno-religijne wyzwania dla ruchów katolickich) i obronił pracę habilitacyjną pt. "Integrálnosť náboženskej výchovy" (Integralność wychowania religijnego) w ramach kierunku kształcenia 1.1.10 "Odborová didaktika-teória vzdelávania náboženskej výchovy",czyli z dydaktyki przedmiotowej - teoria kształcenia i wychowania religijnego. W Polsce wydał jedną monografię w 2000 r. pt. "W trosce o człowieka. Wychowanie do życia w rodzinie" (Jedność 2000).


4) Barbara Kiereś – mgr psychologii, dr nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika w Instytucie Pedagogiki KUL, otworzyła przewód na Wydziale Pedagogicznym Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberoku na Słowacji w dn. 2.06.2014 zgłaszając jako rozprawę habilitacyjną książkę wydaną w 2009 r. pt. "O personalizm w pedagogice. Studia i szkice z teorii wychowania" (Wydawnictwo Instytut Edukacji Narodowej Radia Maryja, Lublin). Tytułu docenta nie może w tym Uniwersytecie uzyskać z pedagogiki, gdyż Wydział Pedagogiczny utracił takie uprawnienia w 2009 r. Pewnie dlatego wybrała habilitację z kierunku kształcenia jak w/w, czyli z dydaktyki przedmiotowej - teoria kształcenia i wychowania religijnego.

W ekspresowym tempie uzyskała pozytywną recenzję swojej pracy habilitacyjnej już w dwa tygodnie później, którą okazała się w/w książka z pedagogiki, a nie z teorii kształcenia i wychowania religijnego. Recenzentem tej rozprawy z Polski był ks. dr hab. Jan Zimny (także nominowany docentem w Katolickim Uniwersytecie w Rużomberoku). "Imponująca" jest treść recenzji słowackiego docenta.

5) Iwona Dąbrowska-Jabłońska z Uniwersytetu Opolskiego, Instytut Nauk Pedagogicznych otworzyła przewód na Wydziale Pedagogicznym Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberoku na Słowacji z kierunku kształcenia "praca socjalna". Jest z wykształcenia pedagogiem. Wypromowała się z pedagogiki społecznej. Do oceny przedłożyła szereg publikacji, w tym wydany w Uniwersytecie Opolskim w 2012 r. skrypt pt. "Terapia pedagogiczna. Wybrane zagadnienia teoretyczne i praktyczne" i zapewne jako rozprawę habilitacyjną tę, która jest pracą podoktorską pt. "Sytuacja szkolna dziecka urodzonego w zamartwicy. Rodzaje zagrożeń i możliwości pomocy" (Wyd. UPO, Opole 2002).To właśnie ta praca była w 2000 r. przedmiotem obrony doktoratu (promotorem była prof. Józefa Brągiel).


6) Ewa M. Skorek z Uniwersytetu Zielonogórskiego zamknęła przewód na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie uzyskując tytuł pedagogiczno-naukowy z kierunku kształcenia "logopedia". Wśród recenzentów nie było nikogo z Polski. Może dlatego, że temat jej pracy brzmiał: "Psychological and Social Problems of Stuttering Children. The Role of Speech Therapists in Complex Therapy." Wcześniej, pani dr Ewa M. Skorek uzyskała w 1998 r. stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, a temat doktoratu brzmiał: "Stosunki koleżeńskie dzieci z zaburzeniami mowy w klasach I-III". Zamieszczona w bazie OPI informacja jest niezgodna z prawdą, bowiem informuje, że w/w uzyskała stopień doktora habilitowanego nauk społecznych w zakresie pedagogiki, specjalność: pedagogika specjalna - logopedia. Otóż na Słowacji nie ma ten tytuł takiej nazwy. W słowackiej klasyfikacji jest to kierunek kształcenia "logopedia" w dziedzinie nauk społecznych i z niego można uzyskać docenturę. To, że przewód przebiegał na Wydziale Pedagogicznym nie ma związku z pedagogiką. W Polsce logopedia nie jest dyscypliną naukową. Jako kierunek kształcenia może być realizowana na wydziałach filologicznych a nawet medycznych.

7) Małgorzata Dobrowolska - psycholog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach; Wydział Pedagogiki i Psychologii; Instytut Psychologii otworzyła przewód na tytuł pedagogiczno-naukowy z pracy socjalnej w Uniwersytecie Konštantína Filozofa w Nitrze na Wydziale Filozoficznym. Postępowanie jest w toku. Jej recenzentem z Polski będzie - też po słowackiej docenturze - dr Wiesław Kowalski z prywatnej Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji w Lublinie. Wśród słowackich recenzentów są: prof. PhDr. Jozef Matulník, PhD. (VŠZaSP Bratislava)i doc. PhDr. Miriam Slaná, PhD. (TU Trnava). W składzie Komisji habilitacyjnej jest z Polski, także po słowackich habilitacjach - doc. nauk teologicznych dr Paweł Czarnecki z Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie. W 2006 r. kandydatka do docentury obroniła w swojej uczelni rozprawę doktorską z psychologii pt. "Analiza funkcjonowania człowieka w warunkach zatrudnienia tymczasowego. Satysfakcja z pracy i koszty psychologiczne". Tym razem - jak widać - postanowiła rozstać się ze swoją dyscypliną.

8) Piotr Tomasz Nowakowski z KUL w Lublinie, wypromowany doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika otworzył przewód na docenta z pracy socjalnej w prywatnej Wyższej Szkole Nauk o Zdrowiu i Pracy Socjalnej św. Elżbiety w Bratysławie. Przedłożył do oceny rozprawę habilitacyjną pt. SEKTY A OSTATNÍ KONTROVERZNÉ JAVY Z POHRANIČIA NÁBOŽENSTVA AKO PREDMET ZÁUJMU SOCIÁLNEJ PRÁCE (Sekty i inne kontrowersyjne zjawiska z pogranicza religii jako przedmiot zainteresowań pracy socjalnej). Jej recenzentem z Polski będzie - też po słowackiej docenturze - dr Wiesław Kowalski z prywatnej Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji w Lublinie. Jako recenzent też uzyskał docenturę w tej słowackiej szkole. Wśród słowackich recenzentów byli: prof. PhDr. Daniel Dancák, PhD. ( VŠZaSP Bratislava) i doc. Mgr. Kamil Kardis, PhD. (PU Prešov).


9) Jadwiga Daszykowska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II podaje. OPI podaje nieprawdziwą informację, jakoby uzyskała stopień doktora habilitowanego nauk społecznych w zakresie pedagogiki. W istocie bowiem, jak podaje sama Uczelnia, a jest nią prywatna Wyższa Szkoła Nauk o Zdrowiu i Pracy Socjalnej św. Elżbiety w Bratysławie jej przewód był z kierunku kształcenia , który ma odrębną na Słowacji klasyfikację niż pedagogika: 3.1.14. "Sociálna praca", czyli jest docentem, pracy socjalnej, a nie pedagogiem. W 2005 r. obroniła rozprawę doktorską z pedagogiki pt. Czas wolny a jakość życia nauczycieli studiujących. (Studium porównawcze na przykładzie wybranych uczelni Krakowa i Rzeszowa) w Akademii Pedagogicznej im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, na Wydziale Pedagogicznym. Docenturę na Słowacji z pracy socjalnej uzyskała 17 czerwca 2014 r. na podstawie rozprawy pt. "Profilaktyczny wymiar czasu wolnego w koncepcji chrześcijańskiego wychowania społecznego Karola Wojtyły – Jana Pawła II". Jej recenzentem z Polski był habilitowany także na Słowacji i w tej samej uczelni - doc. dr Wiesław Kowalski. Spośród słowackich recenzentów byli: doc. Mgr. Kamil Kardis, PhD. (PU Prešov) i Dr.h.c. prof. MUDr. Vladimír Krčméry, DrSc. predseda VR VŠZaSP sv. Alžbety.


W dniu dzisiejszym otrzymałem kolejne dane:

10) Ewa Elżbieta Piwowarska - Rada Wydziału Pedagogicznego w dn. 26 marca 2014 r. zatwierdziła dopuszczenie do obrony w przewodzie na docenta na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Preszowskiego w Preszowie w ramach kierunku kształcenia oznaczonego kodem 1.1.5. - pedagogika przedszkolna i elementarna. Recenzentami w tym przewodzie są: doc. Marta Uberman z Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz dwóch słowackich docentów - Bożena Supsakova z Bratysławy i Michał Tokar z Uniwersytetu Preszowskiego. Rozprawa habilitacyjna nosi tytuł" "Modelowanie plastyczne u dzieci w wieku od 3 do 9 roku życia". Wykład habilitacyjny nosi tytuł: "Ilustracje książkowe jako wizualny i edukacyjny komunikat". Kandydatka do docentury uzyskała w 2000 r. na podstawie dysertacji pt. "Przemiany w edukacji plastycznej uczniów szkoły podstawowej XIX i XX wieku" w Uniwersytecie Opolskim, na Wydziale Historyczno-Pedagogicznym,stopień doktora nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika. W OPI brak danych na temat wydanej w kraju monografii naukowej.

11) Eugenia Rostańska z Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej, zatrudniona w Katedrze Pedagogiki wygłosiła w Uniwersytecie Preszowskim w dn. 25 marca 2014 wykład habilitacyjny i obroniła pracę habilitacyjną pt. Skúsenosť v komunikácii dieťaťa a učiteľa. Dyadický a relačný kontext (Doświadczenia komunikacyjne dzieci i nauczyciela. Dydaktyczny i relacyjny kontekst) w ramach kierunku kształcenia (kod 1.1.5) Pedagogika przedszkolna i elementarna. Członkiem Komisji z Polski była dr hab. Eleonora Sapia-Drewniak prof. Uniwersytetu Opolskiego, zaś recenzentami: prof. dr hab. Irena Adamek – z prywatnej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi. Spośród słowackich recenzentów wybrano: prof. PhDr. Dana Slančová, CSc. z Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Preszowskiego i doc. PhDr. Oľga Zápotočná, PhD. – z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu w Trnawie. W czasie tego posiedzenia Rada Naukowa UP jednogłośnie nadała w/w tytuł docentki. Nowa docent uzyskała na podstawie rozprawy doktorskiej pt. "Stymulacja składni w mowie dziecku sześcioletniego" stopień doktora nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w 1989 r.

12) Jolanta Sylwia Karbowniczek - prof. Wszechnicy Świętokrzyskiej w Kielcach (Wydział Humanistyczno-Pedagogiczny) oraz Akademii IGNATIANUM w Krakowie otworzyła w dn. 20. 6. 2013 r. na Uniwersytecie Preszowskim, na Wydziale Pedagogicznym przewód na tytuł profesora. Jej praca doktorska pt. Trudności w przyswojeniu treści programowych przez uczniów klas I-III oraz sposoby ich przezwyciężenia" została obroniona w WSP Tadeusza Kotarbińskiego w Zielonej Górze w 1997. Stopień doktora habilitowanego uzyskała w 2004 r. na Wydziale Pedagogicznym - renomowanego - Międzynarodowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. A. Szołochowa w Moskwie na podstawie tam przedłożonej pracy pt. "Dynamika zmian w nauczaniu początkowym po wprowadzeniu reformy systemu oświaty w Polsce". Wówczas recenzentami jej habilitacji byli z Polski profesorowie: Wojciech Pomykało i Karol Poznański. Rada Naukowa Uniwersytetu Preszowskiego uruchomiła postępowanie na tytuł profesora w dn. 30. 10. 2013 r. Członkiem komisji w tym postępowaniu z Polski jest prof. dr hab. Kazimierz Żegnałek z Uniwersytetu Przyrodniczno-Humanistycznego w Siedlcach. Recenzentami są: z Polski prof. zw. dr hab. Marian Śnieżyński (Akademia Ignatianum w Krakowie), zaś ze Słowacji: prof. PhDr. Milan Portik, PhD. – PU v Prešove, Pedagogická fakulta i z Czech prof. PhDr. Helena Grecmanová, Ph.D. –UP v Olomouci, Pedagogická fakulta.



Wszystkim tym, którzy dokonali znaczącego wkładu w nauki społeczne gratuluję! Oczekującym na zamknięcie przewodu życzę powodzenia. To tyle - jak na dzień dzisiejszy - danych, jakimi dysponuje także nasze Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

I jeszcze jedna uwaga. Dziękuję za przekazywane uwagi, pozwalające na wprowadzenie korekt do danych. Okazuje się, że w różnych miejscach publicznej informacji nie zawsze są one ze sobą zgodne. Staram się reagować na bieżące prośby o takowe zmiany.

Proszę natomiast nie pisać, że nasi profesorowie nie mogliby dzisiaj otworzyć na Słowacji przewodu doktorskiego czy habilitacyjnego, gdyż nie są rejestrowani w WoS. Proszę nie liczyć na to, że w Polsce nie wiemy, jakie obowiązują kryteria otwierania przewodów doktorskich na Słowacji. Radzę zacząć od siebie, od indeksu Hirscha Polaków, którzy uzyskali docenturę na Słowacji, no i koniecznie zapoznajcie się z ich publikacjami, także po uzyskaniu słowackiego tytułu. Polecam wcześniejsze moje wpisy na temat słowackich awansów i skandali z plagiatami, także niektórych Polaków. Wstyd poza granicami wydaje im się mniejszy?











26 komentarzy:

  1. Panie Profesorze,
    ale nikt inny jak polscy profesorowie umożliwiają "robienie" habilitacji na Słowacji. Ktoś recenzuje, ktoś wprowadza do towarzystwa itp.
    Przecież wiadomo, kto jeździ i udziela się u sąsiadów Słowaków. Może więc warto, aby osoby z autorytetem w Polsce wskazywały te praktyki pokazując konkretne osoby?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Profesorze,

    nie jestem z branży pedagogów, znam jednak wiele naprawdę wartościowych osób, które pragną się rozwijać naukowo, organizują konferencje, zapraszają nawet do prowincjonalnych ośrodków naukowców z zagranicy, dużo publikują, prowadzą pisma, ale muszą szukać promotorów np. w Rużomberoku czy Bratysławie.

    Chciałbym zapytać w związku z tym, czy jest Pan pewien, że drogi rozwoju naukowego młodych doktorów są w Polsce dla ambitnych i pracowitych otwarte? Jaki jest poziom kadry profesorskiej - czy nie boi się trochę konkurencji? Czy nie jest tak, że wielu profesorów weszło na śliwkę i wciągnęło drabinę, bo owoców mało?

    Piszę tak złośliwie, bo ryba psuje się od łba...

    Pozdrawiam chłodno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zajmuję się pedagogiką. Nie mogę wypowiadać się na temat innych dyscyplin naukowych, gdyż nie uczestniczę w ich postępowaniach. Dwukrotnie, ze względu na interdyscyplinarny charakter habilitacji, byłem recenzentem w przewodzie socjologów (ze względu na moje kwalifikacje badawcze dotyczące tego samego przedmiotu badań).
      Wiem, że mają miejsce na Słowacji znakomite przewody z filozofii, językoznawstwa czy historii. To jest naturalne, kiedy istnieje potrzeba przeprowadzenia badań komparatystycznych, slawistycznych itp. Wiele przewodów z pedagogiki, o czym już wielokrotnie pisałem, naszych koleżanek czy kolegów a prowadzonych na Słowacji spełniało bardzo wysokie standardy prawa słowackiego w tym zakresie. Dzisiaj, wielu tak wyhabilitowanych prowadzi w Polsce badania naukowe, organizuje konferencje, aplikuje o krajowe środki w NCN czy NCBR, a co ważne, jest znanych z publikacji w języku polskim jak i angielskim, a dla mnie także słowackim czy czeskim.
      Dla młodych doktorów, w pedagogice od początku transformacji nigdy nie było lepszych warunków do własnego awansu. Komitet Nauk Pedagogicznych , każdego roku prowadzi Letnie Szkoły Młodych Pedagogów, w czasie których właśnie młodzi mogą konsultować z profesorami z całego kraju , nie tylko z pedagogami, ale też z socjologami, filozofami, psychologami czy politologami swoje projekty badawcze, pomysły, dzielić się dylematami. W KNP PAN prowadzimy zespoły problemowe dla młodych, a nie dla profesorów, Zespół Samokształceniowy Doktorów, wydajemy po każdej Szkole publikacje tylko młodych naukowców. Tydzień temu ukazało się pierwsze naukowe czasopismo PAREZJA, które jest efektem nieustannego wsparcia młodych przez profesorów. Nie twierdzę, że w polskich uniwersytetach, akademiach jest wszystko cudowne. Po to jednak Komitet Nauk wprowadził poziome struktury i formy także elektronicznego wsparcia, by tym, którzy naprawdę chcą i potrafią, pomóc. Profesorów tytularnych akurat w pedagogice jest mało. Być może niektórzy wciągnęli drabinę, ale my tworzymy nowe. Wielu dziekanów wychodzi 'ze skóry", by tylko pomóc, dofinansować, zachęcić młodych do rozwoju. Muszą tylko chcieć. To już nie jest socjalizm i nie ma cenzury. Wszyscy jesteśmy prześwietlani.
      Niestety, ryba psuje się od łba także niektórych młodych i starszych.

      Usuń
    2. Profesor podaje konkrety, a anonimowy 10:27 posługuje się ogólnikami. Może jednak trochę więcej odwagi, danych, prawdziwych, a nie takiego kreowania biednych, pozostawionych pod drzewem bez drabiny młodych. My sobie poradzimy, bo ministerstwo i NCN stworzyło nam znakomite możliwości do uniezależnienia się finansowego w realizacji własnych projektów. Mnie odpowiada reforma Kudryckiej, bo odcięła głowy nadpsute, a pozostawiła szanse współpracy z młodymi tym profesorom, którzy chcą i potrafią, ale nie odcinać kupony od dyplomów, także słowackich. W moim uniwersytecie są po słowackich docenturach "pustogłowi", nic niepublikujący, nie potrafiący nawet poprowadzić wykładu. Tak więc ryba zepsuła się na południu, być może z braku dostępu do wody. Ja pozdrawiam ciepło młodych i cieszę się na kolejne spotkanie i dyskusje w Sandomierzu.

      Ania

      Usuń
  3. Myli się anonimowy. Jak widać z danych w powyższym wpisie, polscy profesorowie czy doktorzy habilitowani,. w większości po słowackich habilitacjach i profesurach, są jednostkami w składzie Komisji, która liczy 3 członków i 3 recenzentów. O nadaniu stopnia decyduje rada naukowa wydziału licząca kilkadziesiąt osób, a w niej nie ma ani jednego Polaka. No, chyba, że na Wydziale Pedagogicznym w KU w Rużomberoku. Z jednej strony nie demonizowałbym opinii polskich naukowców. Opisywałem w blogu fakt nadania dr Z. Brańce z Krakowa docentury z pedagogiki mimo negatywnej opinii polskiej profesor z UŁ Ewy Marynowicz - Hetki. Takie są reguły demokracji proceduralnej. Także w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myślę, że uczciwa, kompetentna recenzja jest obowiązkiem zawodowym i moralnym tych, którzy posiedli większą wiedzę. Nie widzę powodów, by nie wypowiadać się w sprawie prac ocenianych za granicą. Uczciwość profesorów jest swego rodzaju gwarancją pozwalającą na inne niż spekulacyjne opinie w sprawie tamtejszych docentur. Inaczej - upowszechniamy stereotypy i już nie ważne, czy zawyżając, czy zaniżając ich oceny. Chciałabym, żeby polscy profesorowie przyjmowali zaproszenia do recenzji i uczciwie wydawali opinie o pracach bronionych za granicą - choćby jak Pani Prof. Marynowicz-Hetka, którą bardzo cenię i szanuję. Jeśli wydała negatywną opinię, to mimo tego, iż praca przeszła, jest to dla nas ważna informacja. Tym samym jeśli Pani Profesor oceni pozytywnie inną pracę w zagranicznym przewodzie - nie będę miała wątpliwości, że to dobra praca, choć broniona na słowackiej ścieżce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Panie Profesorze, obecne prawo w Polsce, zgodnie ze znowelizowaną Ustawą nie pozwala osobom, którym odmówiono nadania stopnia doktora habilitowanego OBRONY.

    Bandyci, zbrodniarze wojenni, złodzieje mają prawo do obrony, a w Polsce osobie, która otrzymała negatywne recenzje, wyrok wydaje się zaocznie.

    Moja habilitacja przepadła pomimo, że recenzje zawierają mnóstwo błędów merytorycznych i napisane zostały z rażącym naruszeniem obowiązującego prawa. Ale nikomu z mojej komisji habilitacyjnej ani rady wydziału nie przeszkadzało przegłosować uchwały o odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego.

    A rada wydziału ma zawsze rację. Profesorowie mają władzę...

    Dlatego dopóki nie powstaną w Polsce obiektywne zasady oceny dorobku, a profesorowie nie będą brali odpowiedzialności za napisane słowo ludzie będą szli tam, gdzie będą czuli się bezpiecznie. I będą robili habilitacje gdziekolwiek byle nie we własnym kraju, gdzie zostają skazani bez możliwości wypowiedzenia ostatniego słowa...

    Panie Profesorze, w końcu zabiegamy o współpracę międzynarodową, ale jak to zwykle bywa wybieramy to co nam pasuje - konferencja naukowa międzynarodowa tak, ale międzynarodowa habilitacja już nie...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Anonimowy. Nie rozumiem, na jakiej podstawie twierdzi Pan/Pani. że:
    "zgodnie ze znowelizowaną Ustawą nie pozwala osobom, którym odmówiono nadania stopnia doktora habilitowanego OBRONY."

    Zgodnie z ustawą o stopniach ,,, przysługuje każdemu prawo do odwołania do Centralnej Komisji. Proszę jednak dobrze zapoznać się z prawem i korzystać z niego. Ono rzecz jasna nie zastąpi argumentacji merytorycznej, ale zapewnia, że w przypadku naruszenia procedur prawnych przez jednostki i/lub w wyniku nieuzasadnionych ocen osiągnięć naukowych habilitanta CK rozpatruje uzasadnioną przez zainteresowanego treść odwołania i podejmuje stosowną uchwałę. Wiele odwołań jest przyjmowanych i przewody są kontynuowane.
    Natomiast stwierdzenie - "Dlatego dopóki nie powstaną w Polsce obiektywne zasady oceny dorobku" jest tu niespójne z poprzednią kwestią. W każdej dziedzinie nauk są obowiązujące metodologiczne kanony prowadzenia badań naukowych, jest też wiedza, która ma zobiektywizowany charakter. Jeśli ktoś by napisał jak pewien poseł SLD stwierdził , że Powstanie Warszawskie było w 1989 r. , to chyba nie ma anonimowy wątpliwości, że da się to jednoznacznie zweryfikować.
    Jeszcze raz powtarzam, nie ma czegoś takiego jak międzynarodowa habilitacja. W przypadku Słowacji - uzyskanie tytułu pedagogiczno-naukowego docenta, który nie jest odpowiednikiem polskiego stopnia naukowego "doktor habilitowany" - zostaje ów tytuł w tamtym kraju przypisany do kierunku kształcenia, a nie do dyscypliny naukowej.
    Już o tym pisałem wielokrotnie. To ministra B. Kudrycka a nie CK wydała rozporządzenie o obszarach, dziedzinach i dyscyplinach naukowych. W nim nie znajdują się te, którymi posługują się Słowacy na użytek własnej dydaktyki. Tak więc są to habilitacje zagraniczne, a nie międzynarodowe. Sam zabiegam o współpracę międzynarodową. Realizuję ze Słowakami różne projekty badawcze a także recenzowałem słowackich i czeskich docentów do ich profesur jako zagraniczny dla nich profesor. W przewodach Polaków nigdy nie brałem udziału. Jak Anonimowy sądzi, dlaczego Słowacy na wniosek polskich kandydatów wyznaczają kolegów z kraju, którzy na Słowacji uzyskali docenturę, a rzadko w naszym kraju czy we Francji lub w Niemczech?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Profesorze, z całym szacunkiem, ale piszemy o dwóch różnych sprawach. Ja piszę o OBRONIE swoich osiągnięć, w przypadku negatywnej recenzji, przez habilitanta. Możliwości bezpośredniej polemiki z recenzentem. Teraz, zgodnie z nową ustawą, takiej możliwości nie ma. Recenzenci wydają wyrok, który zatwierdza rada wydziału.
      Kłóci się to ze swobodą polemiki naukowej opartej na dialogu i wymianie myśli. A to przecież wymiana poglądów rozwija.

      Śledząc bogaty dorobek recenzyjny zamieszczony na stronie CK można zauważyć, że często recenzje (delikatnie mówiąc) są niekompetentne. Niektórzy recenzują osiągnięcia "na pierwszy rzut oka" :)

      Na stronie internetowej pewnego doktora można było znaleźć przykłady takich złotoustych profesorów (bez zbędnego szperania na stronie CK).

      I jeżeli ktoś otrzyma TAKĄ recenzję (jedną lub więcej) to staje się ona podstawą odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego, habilitant nie ma możliwości zabrania głosu...

      Pan, Panie Profesorze pisze natomiast o ODWOŁANIU, do którego prawo przysługuje już po ogłoszeniu uchwały, po głosowaniu i zakończeniu postępowania. Odwołać się można "w przypadku naruszenia procedur prawnych przez jednostki..." Innej możliwości nie widzę.

      A jeżeli nie naruszono procedur, a uchwałę nadano z powodu negatywnych recenzji, to czy ktoś jeszcze sięga do tych recenzji? Otóż nie. Profesor piszący recenzję ma zawsze rację i nie można podważyć jego opinii :)

      I wiem, że będzie Pan bronił kolegów, zbyt długo pracuję w tym środowisku i znam mechanizmy jego funkcjonowania.

      I jeszcze pewien fakt - w światowym rankingu nasze uczelnie zajmują: UJ - 325 miejsce, UW - 394 :)

      Czy zatem jesteśmy mniej inteligentni od reszty świata, czy to system źle funkcjonuje?

      Dlatego młodzi naukowcy powinni się rozwijać tam, gdzie będą mieli ku temu możliwości. Polska? Słowacja? Wielka Brytania? Francja? Czemu nie. W końcu żyjemy w jednej Europie :)

      Łączę pozdrowienia

      PS Do twarzy Panu w tej muszce :)

      Usuń
    2. Istotnie. Odniosłem się do starej procedury, bo teraz trwają jeszcze postępowania wg tamtych zasad. Pan pisze o nowej procedurze. Tu jednak także ma pan prawo do odwołania. Natomiast racja, że nie może pan stanąć twarzą w twarz z radą wydającą negatywną uchwałę w pańskiej sprawie. Nadal jednak ma pan prawo odwołania się do CK. Nie bronię kolegów, kiedy nie mają racji. To zresztą sprawia, że ich liczba topnieje. CK jest po to, by rozpatrzeć zastrzeżenia habilitanta , jeśli ten ma uzasadnione powody do nierzetelności naukowej recenzenta. Proszę o trochę więcej zaufania do organu, który powinien rozpatrzeć sprawę poza wszelkimi niemerytorycznymi kontekstami, jakie się niestety zdarzają. Wg nowej procedury jest pan wnioskodawcą któremu przysługuje prawo do odwołania. Trudno odnosić się do upublicznionych treści recenzji. Przyzna pan, że nareszcie są one jawne. Niech się wstydzi ten, który je pisze na kolanie lub niemerytorycznie, o ile to rzeczywiście ma miejsce.

      Usuń
  7. Polska ma 10-krotnie więcej szkół wyższych niż Słowacja. Może dlatego od tak wielu lat opisywane przez M. Wrońskiego w Forum Akademickim przykłady nieuczciwości akademickiej część naszych naukowców zniechęca do przebijania się przez patologie . Być może szukają poza granicami szans na awans, skoro w ich uczelnianych jednostkach nie jest o to łatwo ze względów pozamerytorycznych. Niech więc i Słowacy poczytają o tych patologiach w Polsce. Ma pan rację, że są u nas znakomici naukowcy, którzy na Słowacji uzyskali docenturę. Znam takich z Uniwersytetu Śląskiego czy Zielonogórskiego. Pewnie są i inni.

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  8. Ma pani rację. Nieuczciwość ma miejsce w każdym kraju. Opisuje ją nie tylko Marek Wroński, także dziennikarze prasowi . Pisałem o plagiatach ministrów Niemiec. W Polsce badają te kwestie PKA, NiK,CK i MNiSW. Minister nauki powołała specjalną komisję. Mamy nadzieję, że nowelizacja ustaw będzie sprzyjać poprawie sytuacji. Sami jednak musimy też na to reagować. Prowadzone są w Polsce badania przez socjologów i pedagogów szkoły wyższej. Uzyskiwanie dyplomów poza granicami kraju -jak pusze prof. E. Łętowska - ma różne przyczyny i jakość, tak jak wszędzie. Wiąże się z porównywalnością dyplomów i kwalifikacji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie rozumiem, dlaczego Pan to robi? Przecież ci ludzie mają prawo habilitować się na jakiej chcą uczelni, a polskie prawo na to zezwala. Publikowanie takich list może skrzywdzić niejednego człowieka, znajdującego się na takiej liście.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szanowna Jaskółko. Wyjaśniam to w swoim tekście. Dwa dni wcześniej opublikowałem listę habilitowanych z pedagogiki w Polsce. Otrzymałem list od profesora z Wrocławia z prośbą, bym podał też habilitowanych poza granicami. Czy jest w ich działaniu coś niezgodnego-Pani zdaniem -z prawem, że mają siè czegoś obawiać? Ja nigdy nie podważałem prawomocności dekretów słowackich uczelni. Natomiast zwracam uwagę na rozbieżności -podobnie jak prof. Ewa Łętowska -:co do równoważności dyplomów. Ta debata trwa w Polsce od 2008 r. o czym wie MNiSW, gdyż samo prowadzi w tej kwestii analizy. Są stanowiska trzech komitetów naukowych PAN -Pedagogicznego, Socjologicznego i Filozoficznego. Jeśli ma Pani wiedzę, że jest w tym coś nieuczciwego po stronie habilitowanych na Słowacji, to proszę to zgłosić do ministerstwa. Ja informuję opinię publiczną na podstawie danych publicznych a nie jakichś tajnych, więc osoby które habilitują się np. na Słowacji nie mają chyba powodu do niepokoju? Czy habilitowani w Polsce też powinni się czegoś obawiać? Czego?

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałbym zapytać, czy formalnie jest możliwość uzyskania habilitacji (docentury, która teoretycznie nie jest równoważna z polską habilitacją) na Słowacji - żeby ratować się przed utratą pracy, a następnie przystąpić do habilitacji polskiej. Jak to wygląda z prawnego punktu widzenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. I to w obie strony. Proszę sobie wyobrazić, że pewien doktor otworzył przewód habilitacyjny na UMK w Toruniu. Kiedy otrzymał negatywną recenzję, ale były też pozytywne, więc dopuszczono go do kolokwium, nie zdał go. Zaznaczam, że nie uczestniczyłem w tym przewodzie, a znam historię z przekazu oralnego w środowisku. Dziekan ogłosił wynik negatywnej uchwały Rady Wydziału, na co ów pan roześmiał się do rozpuku komunikując, że nie ma problemu, bo właśnie dwa tygodnie wcześniej dostał akt docenta na Słowacji. Do dzisiaj pracuje chyba w jednej z prywatnych wyższych szkółek, oczywiście jako doktor habilitowany.
      Otóż może anonimowy wnioskować o postępowanie habilitacyjne w Polsce z dyscypliny naukowej ujętej w rozporządzeniu MNiSW z 2011 r. . Nie ma to znaczenia, czy ma pan dyplom zagraniczny. Wnioskuje się do CK.

      Usuń
  12. No tak, tylko kto za to wszystko zapłaci? Habilitacja w Polsce kosztuje ok. 15 tys. Na Słowacji przypuszczam są to porównywalne koszty.
    Czy pracując na państwowej uczelni można składać dokumenty kilkakrotnie?

    OdpowiedzUsuń
  13. W Polsce koszty postępowań habilitacyjnych czy na tytuł naukowy profesora w przeważającej większości pokrywają jednostki uczelniane, które zatrudniają danego kandydata do awansu. To ich władzom przecież zależy na tym, by nie tylko pracować z młodą kadrą, ale i rozwijać określoną szkołę naukową. Bardzo rzadko ma miejsce prywatne finansowanie własnego przewodu. Ale i to jest możliwe dzięki nowelizacji ustawy w 2011 r. Postępowanie jest bowiem uruchamiane na wniosek osoby zainteresowanej, która wcale nie musi być w ogóle zatrudniona. Do 2011 r. było to niemożliwe. Nie wiem, czy koszty postępowań - gdyby odnosić je do prywatnego finansowania - nie są porównywalne, skoro w słowackiej uczelni państwowej habilitacja kosztuje ok. 2,5 tys,. EUR, ale do tego dochodzą przecież liczne koszty podróży i związanych z tym koszty utrzymania, przekładów streszczeń na język słowacki, udziału w konferencjach itd.? Ba, w bratysławskiej Wyższej Szkole św. Elżbiety koszt habilitacji wynosi dwukrotnie więcej , niż w Polsce, bo 10 tys. EUR. Nie wnikam w jakość i wymagania.
    Tak więc, czy pracuję w szkole państwowej, prywatnej czy w ogóle nie jestem związany profesjonalnie ze szkolnictwem wyższym, mogę składać wniosek do CK o otwarcie postępowania habilitacyjnego we wskazanej przeze mnie jednostce uczelni posiadającej takie uprawnienia. Nie ma to znaczenia, ile razy ubiegamy się o awans. Oczywiście, trzeba spełnić kryteria, które zostały określone w rozporządzeniu min. B. Kudryckiej. Nie ma kolokwium i nie ma wykładu. Liczą się osiągnięcia naukowe, dydaktyczne i organizacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  14. A jeśli uczelnia macierzysta nie wyrazi zgody na finansowanie habilitacji, bo np. chce zwolnić pracownika: za rok kończy mu się umowa o pracę, już nie opłaca się w niego inwestować. Przecież studentów jest coraz mniej. Czy wtedy trzeba płacić z własnej kieszeni? Czy uczelnia może odmówić finansowania habilitacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczelnia nie ma obowiązku finansowania postępowania habilitacyjnego. Można natomiast pracując w niej lub będąc zwolnionym złożyć wniosek do Narodowego Centrum Nauki o grant badawczy, który będzie obejmował wynagrodzenie, koszty materialne badań, dofinansowanie publikacji. To ogromna pomoc. Nie można jednak aplikować o pokrycie kosztów przewodu.

      Usuń
  15. najbardziej bulwersujące jest to, że niektórzy pseudoprofesorzy, którzy uzyskali habilitację na Słowacji sprawują funkcje kierownicze w szkołach wyższych! To niepedagogiczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyplom docenta pracy socjalnej jak kartka na wódkę za "komuny", za tą kartkę można było sobie wybrać 1/2 litra wódki albo czekoladę. Z dyplomem słowackiego docenta pracy socjalnej można sobie potem wybrać karierę i tytuł uczelnianego profesora albo pedagogiki, albo socjologii. KPINA Z NAUKI. Czy ci profesorowie szczególnie z Polski są zdrowi na umyśle? Przecież tematy tych prac na docenturę (habilitację) oraz "dorobek naukowy" nijak się mają do pracy socjalnej, pedagogiki czy socjologii.

      Usuń
  16. "Spór o plagiat w szkole wyższej" to artykuł Dominiki Pietrzyk z dn.
    16-07-2014, w którym pyta: Czy podejrzenie o popełnienie plagiatu musi skutkować utratą stanowiska rektora? Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów (CK) zdecydowała o wznowieniu postępowania w sprawie nadania doktoratu Pawłowi Czarneckiemu, rektorowi Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie (WSM). Dlaczego? Marek Wroński, redaktor„Forum Akademickiego", zarzucił mu na łamach pisma plagiat pracy doktorskiej i habilitacji. Minister nauki nie widzi podstaw do zawieszenia Czarneckiego w pełnieniu obowiązków rektora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie skończyłem czytać "imponującą" recenzję habilitacyjną. Jestem pod wrażeniem finezji stylu i subtelności językowych. Powala zwłaszcza gruntowna znajomość aksjologii i jej źródeł. A i uwaga o przypisach, z podkreśleniem samodzielności... naprawdę robi wrażenie. Gratulacje dla uczelni i jej luminarzy.
    A teraz poważnie. Jak po takiej ścieżce naukowej można spojrzeć studentom w oczy…? Na jakiej konferencji się pokazać…?
    Panie Prof. Śliwerski, bardzo dobrze Pan robi informując opinię publiczną. Każdy jest wolny i oczywiście może ubiegać się o docenturę gdzie chce, ale niech to będzie jasne gdzie, skąd i jaką drogą...

    OdpowiedzUsuń
  18. Panie profesorze, to nie jest wina osób chcących się rozwijac w danej dziedzinie, a Wasza i Pańska również! Słowacja to nie jedyny kierunek gdzie Polacy wyjeżdżają, zdążają się specjalizacje również w innych krajach Europy, przykładowo w Niemczech. Zatrudniam wielu lekarzy stomatologów, każdy po specjalizacji i to co Ci ludzie musieli przejść podczas nauki woła o pomstę do nieba. Po pierwsze po skończeniu studiów kompletnie nie mają żadnej wiedzy praktycznej i dopiero zdobywają ją na zasadzie prób i błędów przez okres conajmniej dwuch lat. Cóż to za system kształcenia? W Czechach i na Słowacji od samego początku nauka polega na pracy w gabinecie i to ma jakiś sens. A co do doktoryzowania się i habilitacji, to życzę z całego serca Panu i Panu podobnym ażeby wszyscy studenci wyjechali za granicę. Może wtedy komuś z Was wpadnie do głowy pomysł, że może należy tą Waszą dumę i wielkopanskie zachowanie schować do kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że anonimowa jest kimś "z nich" , skoro tak kończy swoją wypowiedź. To znaczy, że nie rozumie lub nie chce zrozumieć faktu, że niedopuszczalne jest - a nie wyniosłe - naruszanie norm przyzwoitości i habilitowanie się na podstawie pracy doktorskiej czy "publikacji" popularnonaukowych. Proszę dobrze przeczytać wszelkie krytyczne teksty na temat tej turystyki, a dopiero potem krytykować tych, którzy nie godzą się z matactwami i klasycznym wyłudzaniem stopni naukowych.
      Być może ma pani rację pisząc o sowich doświadczeniach, ale ja piszę o zupełnie im przeciwnych.

      Usuń