Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2014

Ministerstwo edukacji trampoliną do Europarlamentu

Marcin Król napisał w jednym ze swoich tekstów: Jeżeli polityk dla zdobycia władzy gotów jest zaprzedać duszę diabłu kłamstwa, a my na to nie reagujemy, to znaczy, że stajemy się wspólnikami w kłamstwie (Kłamstwo robi z nas idiotów, Magazyn Świąteczny Gazety Wyborczej z dn. 28-29.09.2013, s. 14). Niby wszyscy o tym wiemy, jesteśmy tego świadomi, ale oswajamy się z obecnością fałszu we własnym otoczeniu, to i nie dziwi on nas w nieco szerszym układzie relacji międzyludzkich. Zapewne niektórzy pamiętają porzekadło, że "kłamstwo ma krótkie nogi", toteż wcześniej czy później odsłania się nam dzięki innym lub jego sprawcom. Przychodzi bowiem moment sprawdzenia czyjejś wiarygodności.

Kiedy kilka lat temu Premier Donald Tusk ogłaszał skład nowego gabinetu na otwarcie drugiej kadencji wyraźnie zaznaczył, że jego nowi ministrowie będą pełnić rolę zderzaków. Sam też to nieco złośliwie komentowałem, bo uważałem za niegodne potraktowanie przez Premiera bądź co bądź osób w sposób tak p…

Kolejni nominowani przez Prezydenta III RP pedagodzy - profesorowie nauk społecznych oraz pozytywne habilitacje z pedagogiki

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski wręczył w dn. 26 marca 2014 r. w Belwederze akty nominacyjne 37 nauczycielom akademickim oraz pracownikom nauki i sztuki. Wśród nich znaleźli się dwaj pedagodzy, profesorowie:

Ryszard GERLACH profesor nauk społecznych z Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy

oraz

Andrzej TWARDOWSKI profesor nauk społecznych z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.


Profesor Ryszard Gerlach od ukończenia studiów pedagogicznych w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Bydgoszczy, która dzisiaj jest już Uniwersytetem, jest jej wierny. Swoją rozprawę doktorską obronił na Wydziale Filologiczno-Historycznym WSP im. Powstańców Śląskich w Opolu, a dotyczyła ona problematyki doskonalenia zawodowego pracujących w ówczesnym zakładzie przemysłowym. Przygotował ją pod kierunkiem prof. dr. hab. Zygmunta Wiatrowskiego. Od początku swojej kariery naukowej jest ściśle związany z subdyscypl…

Bez’owa szkoła, czyli szkoła bez tablicy i kredy, bez nudy, bez tajemnic, bez zmiany obuwia, bez...

Wczoraj postanowiłem kontynuować z Natalią (uczennicą szkoły w Holandii) rozmowę o tym, czym różni się nasze gimnazjum od tego, do którego ona uczęszcza w swoim kraju. Jak Czesi uważają, że coś jest znakomite, to mówią na to „bezva”. Pomyślałem, że metafora bezy będzie najbardziej adekwatna do tego, co jest treścią poniższej rozmowy. Okazuje się, że w każdym kraju jest taka bezo’owa szkoła, czyli placówka „bez” czegoś, co jest już w niej passe, zbyteczne, przestarzałe, nieadekwatne do istniejących technologii, stanu wiedzy, kultury dydaktycznej nauczycieli i troski o jakość kształcenia młodych pokoleń.

Natalia, czy klasy w Twojej szkole w porównaniu z polską szkołą, którą widziałaś, są inaczej wyposażone?
- Każda klasa w gimnazjum Natalii jest wyposażona w tablicę interaktywną. Nigdzie nie ma u nas klasycznych, czarnych tablic i kredy. Na każdych zajęciach korzystany z tablicy interaktywnej, albo wyświetlane są slajdy, albo prezentacje w Power Point, albo łączymy się z internetem…

Natalia lubi swoją szkołę... w Holandii

W ub. roku przytoczyłem relację gimnazjalistki z Holandii o specyfice jej edukacji szkolnej, starając się wychwycić w krótkim wywiadzie odmienność uczenia się w kraju tulipanów. Dziewczynka przyleciała z mamą do Polski, by w odwiedzić w Łodzi chorą babcię. W Holandii jest tak, że jak dziecko dobrze się uczy, nie ma żadnych problemów, to może udać się na usprawiedliwione wagary. Nie ma przy tym żadnych zaległości, gdyż - jak już pisałem wcześniej - każdy uczeń ma ze sobą ipada, za pomocą którego łączy się ze szkolnym serwerem, a tam, na swojej stronie uzyskuje codziennie dokładne informacje o tym, co było przedmiotem zajęć danego dnia, jakie należało posiąść wiadomości i co powinien umieć. Może sobie ściągnąć plik tekstowy czy graficzny lub multimedialny omawiający i wyjaśniający dane zagadnienie. Dzieci uczą się zatem samodzielnego rozwiązywania problemów i zadań w takich sytuacjach.


(fot. PriScn ipad'a Natalii z planem zajęć na bieżący tydzień)


Tym razem byłem jednak ciekawy, …

Żegnamy dzisiaj znakomitego teoretyka wychowania , który wprowadzał nas w życie wartościowe

Wczoraj dotarła do mnie kolejna, przykra wiadomość o śmierci znakomitego teoretyka wychowania - warszawskiego pedagoga/fenomenologa dra hab. Stanisława Rucińskiego. W dniu dzisiejszym (czwartek 27 marca 2014 r.) odbędą się zatem dwa pogrzeby, w dwóch miastach, dwóch - jakże zasłużonych dla polskiej pedagogiki - naukowców. O pierwszym już pisałem, żegnając Go kilka dni temu, a mianowicie o prof. dr. hab. Ryszardzie Borowiczu z Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu, ale kolejna, tak bolesna wiadomość stała się dopełnieniem i pogłębieniem mojego smutku.

Zmarły pedagog był wyjątkowym, niepowtarzalnym w zakresie swoich dociekań metapedagogicznych profesorem Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Pedagogicznego. Po przejściu na emeryturę pracował jeszcze na stanowisku wykładowcy w Salezjańskim Instytucie Wychowania Chrześcijańskiego oraz jako profesor w Wyższej Szkole Nauk Społecznych – Pedagogium w Warszawie.

Stanisław Ruciński ukończył w 1953 r. studia w zakresie nauk społecznych na …

Współczynnik naukawego samouwielbienia

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest chyba odporne na krytykę, jaka ma miejsce w Polskiej Akademii Nauk, w komitetach i stowarzyszeniach naukowych czy jednostkach związanych z nadawaniem stopni naukowych. Kontynuuje zatem politykę jedynie naukometrycznego oceniania czasopism. Są jednak wśród nich takie, które w swej merytorycznej istocie naukowymi nie są, ale dzięki tzw. obiektywnym kryteriom stają się nimi. Powołany przez PAN zespół do spraw wypracowania kryteriów i procedur wdrożenia do powyższej oceny - jakościowej weryfikacji czasopism (kierował nim prof. dr hab. Krzysztof Mikulski, a w nim pedagogikę reprezentowała prof. dr hab. Henryka Kwiatkowska) napotykał od ponad roku na obojętność, marginalizację czy odwlekanie poważnej debaty na ten temat. Problem ten zdaje się, że podjął w czasie Kongresu Kultury Akademickiej - prof. J. Woleński, który wielokrotnie w Wydziale I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN krytykował skandaliczne wprost upełnomocnienie przez MNiSW na …

Jak historia myśli pedagogicznej kołem się toczy...

Zapytani przeze mnie w jednym z miast Polski studenci pedagogiki o to, z czym im kojarzy się postać Sebastiana Petrycego z Pilzna, odpowiadali nieśmiało i pytająco:

- Czyżby z browarem Pilsner?

No tak, jak Pilzno, to dla globalnych młodzieńców jedynie albo głównie - piwo. Dobrze, że się nie pomylili regionalnie i nie stwierdzili, że Sebastian Petrycy to ten od babiczki, ktera pochaz'i z Chrzanowa ...


Tymczasem Agnieszka Michalkiewicz-Gorol obroniła przed tygodniem na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji rozprawę doktorską pt. "Aretologiczny wymiar koncepcji pedagogiczno-filozoficznej u Sebastiana Petrycego z Pilzna", którą przygotowała pod kierunkiem filozofa prof. UŚl dr hab. Krzysztofa Ślezińskiego. Ponowoczesność kultury tak bardzo drażni współczesną młodzież i młode pokolenie nauczycieli, że coraz chętniej i częściej sięgają do odległych dziejów humanistyki, by odnaleźć w nich oazę spokoju ducha, poczucie pewności, radość doświadczania codzienności i walor wycho…

Spotkałem świetnego PEDAGOGA

Doktorant Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, a zarazem doktorant Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie - mgr Michał Paluch zaprosił mnie do swojego "LABORATORIUM SIŁ SPOŁECZNYCH". To jest jednak moja nazwa tego, co on czyni, bowiem w rzeczywistości nazwą własną jest - TRANSGRANICZNE CENTRUM WOLONTARIATU, które mieści się w Zamku w Cieszynie. Godne miejsce dla godnego ruchu społecznego.

Wiele już widziałem w swoim życiu inicjatyw, projektów, działań społecznych, ale to przebiło wszystkie. Być może podobnych inicjatyw jest więcej, bo pojęcie wolontariatu kojarzy się z czymś oczywistym, jako powszednim rozwiązaniem w polskiej rzeczywistości. To jednak nie jest typowy wolontariat. W TCW mamy do czynienia z autorskim modelem systemowego kształcenia (w modelu dydaktyki adekwatnej) i socjalizowania młodych ludzi do autentycznej roli liderów życia publicznego.


TCW wyprowadza nastoletnich uczniów z ławek sz…

Bardzo dobre rozwiązanie MEN

Tytuł mojego postu jest dwuznaczny, co odnotowuję już na samym wstępie, by zanadto nie cieszyły się anonimowe służby doręczeniowe (to lepiej brzmi od służb donosicielskich). Sejm przyjął poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty wprowadzającej m.in. stanowisko asystenta nauczyciela. Za ustawą głosowało 230 posłów, przeciw było 198, a 6 posłów wstrzymało się od głosu.

Można rzecz jasna zapytać, o co tu chodzi? Czyżby znowu MEN podjęło jakąś złą decyzję, przed której wdrożeniem w życie usiłowali bronić jedyni sprawiedliwi, czy może część posłów głosująca przeciwko zapomniała o tym, że powinna służyć polskiemu narodowi, a w tym przypadku objętym powszechnym obowiązkiem szkolnym - polskim dzieciom?

Otóż wprowadzenie do szkół nauczycieli asystentów jest bardzo dobrą decyzją posłów, którzy przygotowali takie rozwiązanie. Szkoły publiczne powinny być otwarte nie tylko na nauczycieli-asystentów, ale także na nauczycieli-wolontariuszy, szeroko rozumianych sojuszników naszy…

...już wieczór a w blogu nic z czwartku...

Wczoraj, zmarł nagle w Instytucie Pedagogiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu - jeden z najbliższych i najbardziej oddanych pedagogice współczesnych socjologów w naszym kraju - prof. zw. dr hab. Ryszard Borowicz. Kiedy otrzymałem krótką informację o Jego śmierci, oddalałem jej treść od siebie, bo przecież nic nie zapowiadało tak nagłego Jego odejścia. Przed tygodniem widziałem Go wśród członków Rady Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK. W dn. 19 marca 2014 r. szedł na wykład ze studentami pedagogiki i... Jego wykład został odwołany - na zawsze.


Nie przygotował nas do tego rozstania, bo sam był niezwykle aktywny, dynamiczny, z pasją prowadząc konferencje czy wykłady, śledząc na bieżąco wydarzenia w nauce i szkolnictwie wyższym, a zarazem włączając się - w miarę własnych, a licznych obowiązków akademickich - do kolejnych działań, które mogłyby chociaż w części poprawić stan rozwoju nauk humanistycznych i społecznych, w tym także pedagogiki. Mój Boże, jak tu pisać o Ryszardzie w …

Święty Mikołaj z podrMENcznikiem

Doprawdy jestem pod wrażeniem wypowiedzi pani minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej w dniu wczorajszym. Widać, że okazała się świetną uczennicą specjalistów od public relation. Wystarczyło kilka szkoleń i wypadła nareszcie znakomicie. W tym jest optymistyczny akcent, że nawet jeśli Jaś się czegoś nie nauczył, to nauczy się tego będąc Janem.

Jeszcze tydzień temu, kiedy w zaciszu gabinetów trwały negocjacje z Marią Lorek, która miała "wygrać" MEN-skie zamówienie, pani minister mówiła tak; "Autorami podręczników są zawsze ludzie, którzy są autorami podręczników (...) Podręcznik jest przygotowywany od podstaw. Podstawą każdego podręcznika jest podstawa programowa". (W Sieci 17-13.03.2014, s. 12). Gdyby ktoś skupił się na treści tej wypowiedzi, to nie musiałby być jasnowidzem, żeby przewidzieć finał sprawy, która prawdopodobnie była przygotowywana dużo wcześniej. Zapewne zastanawiano się nad tym, jak ją zapowiedzieć, by można było ominąć prawo. Jest to możliw…

Jedna z odsłon wartości pedagogicznych studiów w III RP

Wydana w Toruniu przez Dagnę Dejnę i Filipa Nalaskowskiego rozprawa pt. "Publiczni i Niepubliczni. Przełom" (Toruń 2013) jest wynikiem ogólnopolskich badań, jakie prowadzili ci młodzi naukowcy UMK wśród studentów pedagogiki uczelni publicznych i niepublicznych. Już sam zamysł badawczy jest ważny, bowiem istotnie od kilku lat spotykamy się z lawinową krytyką szkolnictwa wyższego w III RP ze względu na mające w nim miejsce patologie – oszustwa, wyłudzenia, malwersacje, pozoranctwo, itp.

Sam wiele uwagi poświęciłem także temu sektorowi polskiej edukacji, toteż mam świadomość tego, jak bardzo są też potrzebne tzw. twarde dane empiryczne dotyczące powyższych zjawisk. Czas przestać obracać się wokół przypadków, karykaturalnych rozwiązań czy działań, ale ujrzeć wspomniane zjawiska w świetle znacznie poważniejszych i także terytorialnie szerszych diagnoz. Obawy Autorów są słuszne, bowiem sami zawodowo są wpisani w strukturę i funkcje jednego z uniwersytetów, a zatem mogą obawia…