Posty

Wyświetlanie postów z maja 4, 2010

Zmarła Alice Miller

Obraz
W dn. 14 kwietnia 2010 r. w Saint-Rémy-de-Provence we Francji zmarła Alice Miller, wybitna psychoanalityk i psychoterapeutka, autorka tłumaczonych na wiele języków książek o wpływie przemocy fizycznej i psychicznej wobec dzieci na ich późniejsze, dorosłe życie. Mało kto wie o tym, że była Polką, bowiem urodziła się jako Alicja Rostowska 12 stycznia 1923 r. we Lwowie. W okresie okupacji studiowała filozofię na tajnych kompletach u profesorów: Władysława Tatarkiewicza i Tadeusza Kotarbińskiego. Po II wojnie światowej, w 1946 wyemigrowała do Szwajcarii, gdzie w 1953 w Bazylei obroniła pracę doktorską z pogranicza filozofii, psychologii i socjologii. Każda z jej książek stawała się bestsellerem, gdyż swoimi badaniami - wzbogaconymi o doświadczenia terapeutyczne - przełamała tabu na temat źródeł i skutków przemocy fizycznej i psychicznej dorosłych wobec dzieci. Dzisiaj - jak sądzę - nie ma w naszym kraju absolwenta pedagogiki, który nie wiedziałby, czym jest czarna pedagogika i kto jest ...

Na ostatnią chwilę

Miesiąc maj i czerwiec należą do najtrudniejszych w pracy nauczycieli akademickich, gdyż w tym właśnie czasie ich seminarzyści dopracowują swoje prace dyplomowe (licencjackie lub magisterskie). I jak to w naszym narodzie bywa: wszystko na ostatnią chwilę. Tak ponoć większość rozlicza się z fiskusem, tak płaci rachunki, tak reaguje na różnego rodzaju zaproszenia itp. Wczoraj przyszła do mnie studentka, której nie widziałem przez cały semestr, by zapytać o to, jak będzie wyglądał egzamin magisterski. Byłem tym mocno zdumiony, bowiem nie otrzymałem od niej jeszcze ani jednej strony napisanego tekstu pracy dyplomowej. Wspomniała coś o tym, że ma dużo pracy, jakieś problemy z dotarciem do literatury, ale że na pewno pracę dostarczy mi w terminie. Poza tym, już przeprowadziła badania, tylko jeszcze nie wie, jak je ma opisać. Zapewne sądzi, że przyjmę jej rozprawę w ostatniej chwili jako konieczny do zaliczenia seminarium „wytwór”. Studentka nawet nie wie, że nie będzie miała żadnych szans n...

Nie jestem rektorem WSP w Łodzi

Obraz
o czym pisałem 5 maja br. http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2010/05/le-roi-est-mort-vive-le-roi.html#comments Piszę o tym w tym miejscu, gdyż docierają do mnie sygnały, że nie odpowiadam na korespondencję, jaka jest do mnie kierowana na adres: rektor@wsp.lodz.pl. Proszę zatem o kierowanie do mnie listów na adres: boguslawsliwerski@gmail.com lub na adres domowy.

Czy zmieniać strukturę ustroju szkolnego?

To dylemat, przed jakim stoją niemieccy politycy oświatowi. Na łamach prasy w tym kraju toczy się bowiem debata publiczna na temat szkoły i jej roli (w tym efektywności) w przygotowywaniu młodych pokoleń do życia w niezwykle dynamicznie zmieniającym się społeczeństwie. Zdaje się, że te instytucje, które jeszcze pół wieku temu były forpocztą wszelkich innowacji, nowoczesnego spojrzenia na świat, źródłem wiedzy orientującej młodych na przyszłość, dzisiaj coraz bardziej pozostają w stosunku do tych procesów w tyle, nie nadążając za licznymi zmianami technologicznymi, gospodarczymi, a nawet społecznymi. Od samego jednak powstania szkoły zastanawiano się nad tym, co zrobić, by była ona jak najbardziej przydatna wspólnocie wyznaniowej, państwu, społeczeństwu, stronnictwu politycznemu czy wreszcie samej jednostce. Reformatorzy edukacji szkolnej miotają się zatem pomiędzy roszczeniami, by była ona zorientowana albo na proces wolny od lęku i upokorzeń (negatywnego stresu), od instrumentalnego,...

O co w tym życiu chodzi?

To tytuł wywiadu, jakiego udzielił Tygodnikowi Powszechnemu (2010 nr 18) wybitny podróżnik, zdobywca obu biegunów Ziemi w ciągu jednego roku bez pomocy z zewnątrz - Marek Kamiński. Dzieli swoje życie na trzy etapy: pierwszym jest odkrywanie świata, drugim jego podbijanie, a trzecim rodzina. Do każdego z nich pięknie się odnosi, odpowiadając przy okazji pytań na niektóre kwestie. Poznajemy go także w nowej roli, mniej znanej polskiemu odbiorcy, a mianowicie jako menedżera założonej przez siebie – zresztą w wyniku niezamierzonych okoliczności życiowych - firmy Gama San, która stała się nie tylko źródłem jego dochodów, ale także polem doświadczalnym w zarządzaniu. Budowanie firmy – jak stwierdza - przypomina przygotowania do wyprawy: najpierw pojawia się faza marzeń, później planowania, dalej szukanie rozwiązań. (…) W biznesie ważna jest droga, a nie cel. Gdy człowiek jest tak bardzo skupiony na osiąganiu celu, to pod jego nosem może mu przechodzić prawdziwe życie. Cele i zyski tak, a...

Rezygnuję! Le roi est mort, vive le roi!

W dniu 5 maja 2010 r. złożyłem rezygnację z funkcji rektora Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi, dziękując moim Współpracownikom za dotychczasowe współdziałanie w roli, którą przyszło mi pełnić, nie na moje przecież życzenie, przez ponad 5 lat. Jestem w pełni zadowolony z tego, co dotychczas zrealizowałem wraz z wszystkimi tymi osobami, które rzeczywiście były tej uczelni oddane, tak z pracownikami naukowymi, studentami, jak i z kadrą administracyjną włącznie. Z małej, mającej niespełna stu studentów wyższej szkoły zawodowej przekształciliśmy się w tak krótkim czasie w dynamicznie rozwijającą się uczelnię, która na dwóch kierunkach studiów kształci ponad 1,5 tys. studentów. Nas to cieszyło, choć u innych wywoływało zazdrość, a nawet i wściekłość. Najlepszymi wskaźnikami mojego wkładu w rozwój WSP są m.in.: - uzyskane przez WSP uprawnienia do kształcenia na kierunku „pedagogika specjalna” na studiach I stopnia oraz na kierunku „pedagogika” na studiach II stopnia. - uzyskana pozytywn...

Naukawa półtusza

Na wydziale pedagogicznym jednego ze słowackich uniwersytetów pewna pani - doktor pedagogiki, pełniąca zresztą funkcję kierowniczą w jednej z polskich uczelni publicznych i zatrudniona zarazem w innej uczelni niepublicznej, postanowiła zatroszczyć się o swój awans naukowy – o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego. Jak ktoś chce być samodzielnym pracownikiem naukowym, to jest oczywiste, że musi udowodnić nabycie w tym zakresie określonych kompetencji, wykazać się publikacjami, udziałem w konferencjach naukowych, wypromowaniem pedagogów, udziałem w zespołach badawczych lub indywidualnym prowadzeniem badań, współpracą zagraniczną itd., itd. Wspomniana pani doktor nauk humanistycznych powinna zatem podjąć pewien wysiłek umysłowy, poczytać, przeanalizować stan dotychczasowych badań w interesującym ją obszarze zagadnień i po opracowaniu własnej koncepcji przeprowadzić (zgodne z obowiązującymi w naukach humanistycznych standardami) badania naukowe, a następnie opublikować ich wyniki. W...

Kurza twarz

Niejedna już z wyższych szkół niepublicznych składała do odpowiedniej instancji wniosek o uzyskanie uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora z nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika. Okazuje się bowiem, że jest to dla danej szkoły ważne w ubieganiu się o status akademii czy wzmocnienie prestiżu, pozyskanie kilku punktów w różnego rodzaju rankingach czy wzmocnienie zysków z tego tytułu (dla niektórych nawet w sposób wątpliwy etycznie). Właścicielom szkół niepublicznych wydaje się, że jak zatrudnią na rok przed złożeniem wniosku minimalną liczbę doktorów habilitowanych i profesorów tytularnych, to uzyskają akceptację recenzenta takiego wniosku i droga do reprodukowania naukowców będzie dla nich stała otworem. Nic bardziej mylnego. Na szczęście w ocenie wniosków obowiązują kryteria udokumentowanej jakości prowadzonego procesu naukowo-badawczego. Tego się kupić nie da. To nie jest pietruszka. Wsłuchiwałem się bardzo uważnie w negatywne opinie recenzentów tych wniosków, g...