Na koloniach fajnie jest
Minęła już połowa sierpnia. Powoli dobiegają końca kolonijne turnusy. Miałem tego lata możliwość zaobserwowania kolonijnego życia dwóch turnusów w jednym z ośrodków nadmorskich. Nie jest to zatem podstawą do jakichkolwiek uogólnień, a jedynie okazją do sformułowania kilku spostrzeżeń i refleksji. Oba kolonijne turnusy odbywały się nad polskim morzem, dzięki czemu nie było obaw, że dzieci nie zostaną na nie dowiezione i z powrotem odwiezione do miejsc zamieszkania, gdyż Polska to nie Egipt, a organizatorami kolonii nie było żadne z upadłych biur turystycznych. W jednym ośrodku, usytuowanym w obskurnym budynku z lat głębokiego socjalizmu, nieestetycznym, brudnym, z małymi pokoikami dla dzieci, program zajęć był standardowy: rano ok. 7.00 - pobudka poranna toaleta śniadanie 8.30-9.00 czas wolny : 9.00-10.00 (dzieci nudzą się w pokojach, niekoniecznie własnych) I wersja - piękna pogoda: Wyjście na plażę - czas wolny. Nikt niczego dzieciom nie organizuje. Jak, niestety, niekt...