Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 1, 2010

Studenckie bratanie się z Leopoldem Ritterem von Sacher-Masochem...

Tym, razem oddaję miejsce w swoim blogu studentce Uniwersytetu Łódzkiego, której wypowiedź jest nawiązaniem do dwóch wcześniejszych wpisów, a zatem nie mogłaby się znaleźć jako komentarz tylko do jednego z nich. Skoro studiuje już na IV roku to znaczy, że jej "eksperyment" w zakresie studiowania pedagogiki i przeżywania różnych sytuacji w relacjach rówieśniczych trwa znacznie dłużej, niż tytułowego dla Jej wypowiedzi bohatera literackiego. Nawiązuje do typologii środowisk akademickich, jaką proponował prof. Lech Witkowski, odnosząc ją do braci studenckiej. A pisze tak: Refleksje Pana Profesora L. Witkowskiego nad kondycją nauki polskiej (Witkowski L., Cztery ligi w nauce polskiej) zachęciły mnie do podjęcia próby – analogicznie do pracy Pana Profesora - wiwisekcji własnego „gniazda” – a zatem proszę Państwa – cztery ligi studentów! Nim jednak przejdę do owej typologii - wydaje mi się, iż warto napomknąć – choć w syntetycznym ujęciu – o warunkach, jakie kształtują zastę...

Studenckie typy i typki

Nadchodzi trudny okres tak dla studentów, jak i ich nauczycieli akademickich. Ci pierwsi muszą rozliczyć się z własnej pracy nad sobą, z poziomu i umiejętności istotnych do zaliczenia poszczególnych przedmiotów, ci drudzy zaś muszą także dokonać podsumowania swojej pracy naukowo-dydaktycznej (to przecież także konieczność złożenia swoim zwierzchnikom sprawozdań za pracę w minionym roku; udowodnienia, że ma się więcej publikacji, niż 40 czy 50) i odłożyć swoje indywidualne pasje naukowe, by sprawdzić to, co potrafią ich studenci. Spójrzmy na studentów, bo o ligach akademickich i typach zaangażowania kadr nauczycielskich w szkolnictwie wyższym trafnie pisał Lech Witkowski (polecam jego najnowszą książkę: (Ku integralności edukacji i humanistyki II. Postulaty, postacie, pojęcia, próby, Toruń 2009). JEDNA Z MOŻLIWYCH TYPOLOGII Dla studentów tzw. pierwszej ligii, ekstraklasy - zaliczenie jest efektem ubocznym ich intensywnej, samodzielnej czy we współpracy z innymi pracy studyjnej, realiz...

Akademicki savoir-vivre

Obraz
Mój ostatni wpis i reakcje nań komentatorów sprawił, że postanowiłem - w duchu pedagogicznym - przywołać kwestie, które wiążą się z dobrym wychowaniem. Abstrahuję w tej chwili od faktu, że anonimowa korespondencja z grzecznością wobec adresata ma niewiele wspólnego, ale jestem w tej kwestii tolerancyjny, zdając sobie sprawę z problemów, jakie mogą wynikać dla nadawcy, jego otoczenia czy adresata ze względu na treść listu. Zostawiam to zatem na boku. Podejmę jednak kwestię, na którą zwracają uwagę także językoznawcy, słusznie uczulając nas na właściwy sposób komunikowania się ze sobą, a co jest niewątpliwie częścią wspomnianego przeze mnie dobrego wychowania. Mam też świadomość, że kategoria dobrych manier, konwenansów jest dzisiaj staroświecka, dla wielu de mode , ale jako przedstawiciel nauk o wychowaniu mogę się o nią upomnieć, niezależnie od tego, czy będzie się to komuś podobało, czy nie. Zacznę od korespondencji , bo coraz częściej komunikujemy się ze sobą drogą elektron...

O bezprawnym podwyższaniu sobie statusu naukowego przez niektórych naukowców

Obraz
Okazuje się, że nie tylko studenci mają problem z rozróżnieniem tego, kto jest kim w ich uczelni. Nawet ci, którzy pełnią w uczelniach publicznych lub niepublicznych funkcje dziekanów czy prodziekanów, jak i ci, którzy organizują różnego rodzaju konferencje naukowe czy wydają publikacje naukowe przypisują sobie tytuł naukowy, choć go w rzeczywistości nie posiadają. Nie ma problemu, gdy ktoś ma tytuł zawodowy licencjata, magistra czy inżyniera lub tytuł im równorzędny. Nie ma go także wówczas, kiedy ktoś posiada pierwszy stopień naukowy, jakim jest doktor określonej dyscypliny naukowej. Problem pojawia się jednak wówczas, kiedy osoba ze stopniem naukowym doktora została zatrudniona w szkole wyższej na stanowisku profesora nadzwyczajnego . Zapis przy nazwisku takiego naukowca wygląda następująco: prof. nadzw. dr Jan K……. albo dr Jan K……. prof. nadzw. Niektórzy podają przed lub po nazwisku zamiast skrótu „nadzw. (od stanowiska profesora nadzwyczajnego) nazwę swojej uczelni np. dr Jan K…...

Słownik Współczesnych Pedagogów

Pod patronatem WN PWN powstaje pierwszy od wielu, wielu lat „Słownik Współczesnych Pedagogów”. Jednostki organizacyjne niektórych szkół wyższych w naszym kraju zadbały o to, by w ramach wydań jubileuszowych opublikować chociaż krótkie biogramy pracujących w nich samodzielnych pracowników naukowych w dyscyplinie pedagogika (profesorów i doktorów habilitowanych), by podkreślić ich udział w rozwoju tej nauki (np. J. Chłosta, Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Olsztynie 1969-1999, Wydawnictwo WSP, Olsztyn 1999). Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego wydało przed dwunastu laty „Słownik Pedagogów Polskich” (red. W. Bobrowska-Nowak i D. Drynda, Wyd. UŚl, Katowice 1998), który obejmuje 250 biogramów nieżyjących już wówczas naukowców. Brak danych o znaczących dla rozwoju pedagogiki mistrzach utrudnia ich następcom nie tylko przygotowywanie prac monograficznych, ale także artykułów o podejmowanych przez nich problemach, które powinny być osadzane także w kontekście dokonań ich wcześniejszych badaczy. J...