Przejdź do głównej zawartości

Edukacyjny chaos



Z każdego chaosu wyłoni się kiedyś porządek, ale dlaczego jego ofiarami w edukacji publicznej mają być uczniowie szkół ponadpodstawowych (ponadgimnazjalnych)? Minister edukacji zapytany przez jedną z dziennikarek o chaos w szkolnictwie, który jest spowodowany spiętrzeniem dwóch roczników klas pierwszych w liceach ogólnokształcących odpowiedział zgodnie z kulturą aroganckiej władzy: "To pani ma chaos w głowie".

Ciekaw jestem, jaki ład w głowie ma minister Dariusz Piontkowski, skoro przyznaje, że nie wie, co dalej czynić, co zmieniać, co utrwalać i co konserwować w szkolnictwie III RP? Komunikat MEN wyraźnie wskazuje na istniejący w tym resorcie bałagan: „Chcemy uzyskać informacje na temat tego, jak polską szkołę postrzegają uczniowie, rodzice, ale także związkowcy, przedstawiciele samorządów terytorialnych. Chcemy także usłyszeć propozycje, co jeszcze należałoby zmienić”.

Po czterech latach potwierdziły się przewidywane przez ekspertów spoza ośrodków władzy fakty:

- pozorowane konsultacje i debaty oświatowe (obrady „Okrągłego stołu” edukacyjnego) - w celach propagandowych, skoro nie ma żadnych opracowań, raportów i wynikających z nich wniosków;

- zlekceważenie wiedzy naukowej na temat refom ustroju szkolnego;

- przelewanie milionów środków na konta popierających władze podmiotów (fundacji, stowarzyszeń, szkół prywatnych itp.), które rzekomo miały przygotować ekspertyzy, a przedłożyły publicystyczną makulaturę;

- wykorzystanie deformy do próby zniszczenia wiarygodności samorządów terytorialnych jako podmiotów prowadzących placówki oświatowe;

- zniszczenie części infrastruktury gimnazjalnej, zmarnotrawienie majątku i kapitału dydaktycznego tych szkół w związku z ich wygaszeniem;

- polityczne, przedwyborcze zarządzanie oświatą przez manipulowanie wysokością subwencji oświatowej w ramach jej dodatkowego wzrostu i przydziału głównie szkołom wiejskim;

- traktowanie funkcji kierowniczych w MEN jako trampoliny do dalszych karier politycznych;

- totalny bałagan organizacyjno-prawny (np. wydłużenie okresu awansu zawodowego a następnie przywrócenie jego poprzedniej wersji; odebranie nauczycielom przedszkoli dodatków za wychowawstwo, by go następnie przywrócić, itd.);

- skandaliczne przyzwolenie na udział w komisjach egzaminacyjnych osób bez kwalifikacji pedagogicznych oraz na zatrudnianie w szkołach osób także bez takich kwalifikacji;

- dalsze podtrzymywanie nauczycielskiego stanu w ekonomicznej nędzy, bo nieadekwatne jego wynagradzanie w stosunku do posiadanego wykształcenia oraz kulturowego wkładu w kształcenie dzieci i młodzieży;

- manipulowanie opinią publiczną nierzetelnymi danymi oświatowymi;

- przerost administracji oświatowej (nadzoru pedagogicznego);

- wykluczenie wszystkich innych modeli i strategii reformowania edukacji szkolnej od zmian odgórnie wprowadzanych przez władze centralne;

- blokowanie procesów uspołecznienia oświaty;

- buta urzędnicza.

Na portalu MEN czytamy m.in.: "Ministerstwo Edukacji Narodowej dbając o wysoką jakość polskiej edukacji wychodzi naprzeciw oczekiwaniom całego środowiska oświatowego – nauczycieli, uczniów, rodziców oraz organów prowadzących szkoły i placówki." Spuśćmy na tę deklarację zasłonę milczenia.

Popularne posty z tego bloga

Akademicki savoir-vivre

Mój ostatni wpis i reakcje nań komentatorów sprawił, że postanowiłem - w duchu pedagogicznym - przywołać kwestie, które wiążą się z dobrym wychowaniem. Abstrahuję w tej chwili od faktu, że anonimowa korespondencja z grzecznością wobec adresata ma niewiele wspólnego, ale jestem w tej kwestii tolerancyjny, zdając sobie sprawę z problemów, jakie mogą wynikać dla nadawcy, jego otoczenia czy adresata ze względu na treść listu. Zostawiam to zatem na boku.

Podejmę jednak kwestię, na którą zwracają uwagę także językoznawcy, słusznie uczulając nas na właściwy sposób komunikowania się ze sobą, a co jest niewątpliwie częścią wspomnianego przeze mnie dobrego wychowania. Mam też świadomość, że kategoria dobrych manier, konwenansów jest dzisiaj staroświecka, dla wielu de mode, ale jako przedstawiciel nauk o wychowaniu mogę się o nią upomnieć, niezależnie od tego, czy będzie się to komuś podobało, czy nie.

Zacznę od korespondencji, bo coraz częściej komunikujemy się ze sobą drogą elektroniczn…

O absurdalności nauczycielskiego strajku włoskiego

Nie jestem zwolennikiem strajku włoskiego w edukacji (przed-)szkolnej, gdyż uderza on bardzo silnie w etos i pedagogię tej pięknej profesji. Następuje pogłębienie podziału między nauczycielami pasjonatami a nauczycielami, którzy, jeśli nawet kierują się w swojej pracy zawodowej chęcią dzielenia się z uczniami wiedzą i umiejętnościami, będą to musieli stanąć przed koniecznością odpowiedzi na pytanie: KIM JESTEM JAKO NAUCZYCIEL?

Sponiewieranie tej profesji przez partię władzy z pomocą zdradzieckiej decyzji Komisji Oświaty NSZZ "Solidarność", zniszczyło nie tylko nauczycielski etos, ale i ruch jedynie możliwego i potencjalnie skutecznego protestu w formie strajku okupacyjnego przedszkoli i szkół. Także, nieudolne kierowanie akcją strajkową przez władze ZNP spowodowało, że każda inna forma protestu - po zawieszeniu akcji strajkowej - a sprowadzająca się do strajku włoskiego - NIE MA JUŻ ŻADNEJ WARTOŚCI I ZNACZENIA. Ten rodzaj protestu jest NIESKUTECZNY uderzając w resztki naucz…

Kiedy punkt widzenia Anny Zalewskiej na reformę szkolną zależy od miejsca siedzenia

Mija dziesięć lat od momentu, kiedy Anna Zalewska udzieliła portalowi doba.pl z Dzierżoniowa wywiadu, w którym zachwalała reformę AWS z 1999 r.

Każdy, kto wysłucha jej krótkiej, a jakże istotnej - w obliczu czekających nas strajków - wypowiedzi, przekona się o trafności porzekadła: "Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia".

W 1999 r. Anna Zalewska zachwycała się reformą szkolną w Polsce, krytykując ją jedynie w takim zakresie, w jakim nie powiodło się ówczesnemu ministrowi edukacji jej przygotowanie i "oprzyrządowanie". Za przykład właściwie wdrażanej reformy szkolnej podała Finlandię wskazując na to, że sukcesy edukacyjne Finów są wynikiem:

po pierwsze, wpompowania przez rząd do systemu szkolnego ogromnych nakładów finansowych;

po drugie, reforma była przygotowywana przez 7 lat;

po trzecie, należało zapewnić nauczycielom wysokie płace, by byli umotywowani i przygotowani do zmiany.

Pani mgr Anna Zalewska ma krótką pamięć. Już mnie martwi to, co będzie mówić…