Oświata psuje się od głowy
To, że coś psuje się od głowy, wcale nie musi oznaczać zwrócenia uwagi na to, co się dzieje w centrum. To prawda, że jeśli władze centrale podejmują niewłaściwe decyzje, a zarządzają oświatą – że użyję tu stwierdzenia prof. Krzysztofa Konarzewskiego w odniesieniu do jednego z ministrów edukacji – jak pijany chłop furmanką”, to trudno się dziwić, że ona się przewraca i do wyznaczonego celu cala lub w ogóle nie dojedzie. Odbywający się w sobotę – 5 listopada w Warszawie VI Ogólnopolski Kongres Obywatelski, tym razem w całości poświęcony edukacji, gdyż jego hasło przewodnie brzmiało: Jaki rozwój, jaka edukacja w XXI wieku? Odsłonił, jako kolejna tego typu forma debat, jak bardzo zła jest kondycja polskiej polityki oświatowej. Ministerstwo Edukacji Narodowej jest w rozsypce, bo w czasie obrad plenarnych tego Kongresu nikt nie raczył nawet zabrać głosu, zaś incydentalna, choć niezmiernie ważna prestiżowo, kilkuminutowa obecność Prezydenta III RP Bronisława Komorowskie...