Posty

Wyświetlanie postów z listopada 1, 2011

Oświata psuje się od głowy

Obraz
To, że coś psuje się od głowy, wcale nie musi oznaczać zwrócenia uwagi na to, co się dzieje w centrum. To prawda, że jeśli władze centrale podejmują niewłaściwe decyzje, a zarządzają oświatą – że użyję tu stwierdzenia prof. Krzysztofa Konarzewskiego w odniesieniu do jednego z ministrów edukacji – jak pijany chłop furmanką”, to trudno się dziwić, że ona się przewraca i do wyznaczonego celu cala lub w ogóle nie dojedzie. Odbywający się w sobotę – 5 listopada w Warszawie VI Ogólnopolski Kongres Obywatelski, tym razem w całości poświęcony edukacji, gdyż jego hasło przewodnie brzmiało: Jaki rozwój, jaka edukacja w XXI wieku? Odsłonił, jako kolejna tego typu forma debat, jak bardzo zła jest kondycja polskiej polityki oświatowej. Ministerstwo Edukacji Narodowej jest w rozsypce, bo w czasie obrad plenarnych tego Kongresu nikt nie raczył nawet zabrać głosu, zaś incydentalna, choć niezmiernie ważna prestiżowo, kilkuminutowa obecność Prezydenta III RP Bronisława Komorowskie...

Jak zmieniać polską edukację?

Obraz
Tuż przed jutrzejszym VI Kongresem Obywatelskim, jaki odbędzie się w Warszawie w gmachu Politechniki Warszawskiej, a poświęconym przyszłości polskiej edukacji, pojawia się Raport Instytutu Obywatelskiego (Platformy Obywatelskiej) autorstwa Witolda Kołodziejczyk (red. naczelny miesięcznika „Edukacja i Dialog”) oraz Marcina Polaka (twórca i redaktor naczelny portalu o nowo¬czesnej edukacji Edunews.pl, prawnik i ekonomista) pt. „ Jak będzie zmieniać się edukacja? Wyzwania dla polskiej szkoły i ucznia” (www.instytutobywatelski.pl). Jak piszą we wstępie: „ Celem niniejszej analizy jest zwrócenie uwagi na powszechne zjawiska i procesy, które (już) mają istotny wpływ na to, jak i po co się kształcimy. Chcemy pokazać, jak edukacja może się zmieniać w następnych 2–3 dekadach i jakie wiążą się z tym wyzwania dla ucznia, nauczyciela, dyrektora szkoły, wreszcie dla całego systemu edukacji. Podejmiemy próbę spojrzenia w przyszłość w oparciu o istniejące zasoby danych i analizy, ma...

Pseudoakademickie syfony

Byłoby dobrze, gdyby niektórzy założyciele wyższych szkół prywatnych skupili się uczciwie na tym, co leży w ich gestii statutowej i intelektualnej, a nie porywali się z motyką na słońce. Domyślam się, że poziom zawyżonej samooceny i aspiracji w stosunku do realiów prowadzonych przez nich firm, bo przecież tylko nieliczne mają akademicki charakter, są podporządkowywane logice rynku, biznesowi, a zatem m.in. warunkom popytu i podaży. Oni popyt mają duży, tylko podaż jakoś u nich mała. Rzecz dotryczyu prób wyłudzania tego, co ich placówkom nie przysługuje. Wyłudzanie polega na tym, że podejmuje się w "kreatywny" sposób – i to w jak najgorszym tego słowa znaczeniu - przedkładanie Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego wniosków o uprawnienia naukowe do nadawania stopni naukowych w ramach określonej dyscypliny wiedzy. Cóż to takiego? Powiadają ci wyłudzacze. Wystarczy zatrudnić kilku profesorów i doktorów habilitowanych, którzy są już na emeryturze, by swoimi nazwiskami i do...

Cenzura oświatowa w XXI wieku, czyli o zakazanym blogu

Obraz
Pewien właściciel wyższej szkoły prywatnej w naszym kraju, na terenie której jest swobodny dostęp do internetu dla studentów, nauczycieli i administracji, założył wszystkim pracownikom administracji blokadę na stronę mojego blogu. Są też i inne zakazane strony, ale tymi w tym wpisie się nie interesuję. Nie ma się co jemu dziwić. Prawdopodobnie opisywane w blogu różne patologie akademickie, i nie tylko, egotycznie odnosi do siebie i swojej firmy. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie ukrywam, że bardzo mi to pochlebia, bo to oznacza, że pracownicy mają czego się obawiać, skoro wszystkie nieszczęścia tego świata, jakie opisuję w blogu, są dostrzegane przez ich pracodawcę. Zarazem bardzo im współczuję, bo niemalże codziennie, któryś z nich jest wypytywany, o kim to dzisiaj Śliwerski napisał w swoim blogu. Muszą koniecznie dopasować sobie jakieś wydarzenie czy osobę do tego czegoś lub tego kogoś, co mogłoby chociaż częściowo być podobne do wydarzenia lub do "bohatera" moich...

O nieprzemijaniu

Obraz
Święto Zmarłych i Dzień Wszystkich Świętych przywołują nam tych, którzy - zanurzeni za doczesnego życia w strumieniu czasu i zaangażowania - pozostawili nam po sobie to, co nie przemija. Przynajmniej tak długo, jak my żyjemy i ci, którym przekazujemy - jak w sztafecie pokoleń – „pałeczkę” osobistej i społecznej pamięci. Nosimy w swoich sercach jedno z najbardziej osobistych doświadczeń bycia i spotykania się z tymi, którzy – paradoksalnie, choć już ich nie ma, to jednak nadal są wśród nas. To nie prawda, że ich przeszłości i przyszłości już nie ma, gdyż one trwają w ich dziełach i biografii oraz pojawiają się w naszych dziełach i dokonaniach jako coś najbardziej rzeczywistego. Przenosimy swoją postawą, pracą i twórczością doświadczenie TYCH, których już pożegnaliśmy, ale wiemy, jak bardzo są nadal potrzebni nam i innym w tym nieustająco zmieniającym się upływie czasu, w naszej i cudzej przestrzeni codziennego życia. Ich teorie, poglądy, opinie czy przeżycia przenoszone przez kolejne...