piątek, 20 marca 2015

Socjolodzy z PAN krytycznie o polityce w zakresie nauki i szkolnictwa wyższego






W dniu wczorajszym odbyły się wybory Prezesa Polskiej Akademii Nauk na kadencję 2015-2019. Była to już druga tura po nieudanym powołaniu przez członków Akademii nowego Prezesa, bowiem dotychczasowy prof. Michał Kleiber musiał już rozstać się z tym stanowiskiem na skutek obowiązującej prawnie kadencyjności funkcji Prezesa. Do kolejnej tury przystąpiło dwóch kandydatów: znana polskiemu środowisku akademickiemu, szczególnie Komitetowi Nauk Pedagogicznych PAN, dotychczasowa Wiceprezes PAN prof. Mirosława Marody z Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN, jako że jest socjologiem oraz prof. Jerzy Duszyński (ur. w 1949 r.), biochemik z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN, pełniący obowiązki dziekana Wydziału II Nauk Biologicznych i Rolniczych PAN.

Prezesa PAN wybrano (niemalże jak Papieża) dopiero w drugim podejściu, gdyż za pierwszym razem żaden z kandydatów nie uzyskał bezwzględnej większości głosów (50%+1). W wyniku powtórzenia głosowania, w drugiej turze wyborów, po uzyskaniu 111 głosów Prezesem PAN został prof. Jerzy Duszyński, który w latach 2008-2009 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego kierowanym przez prof. Barbarę Kudrycką. Jego kontrkandydatka uzyskała poparcie 68 członków Akademii.

Ogólnopolskie dzienniki z jednej strony przypomniały skandaliczne naruszenie prawa i dobrych obyczajów w nauce w Wydziale I (ujawnił to na kilka dni przed wyborami w Liście otwartym do społeczności naukowej i Polskiej Akademii Nauk dr hab. prof. PAN Cezary Wójcik dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN), co niewątpliwie mogło przyczynić się do spadku poparcia dla naszej socjolog, z drugiej strony Gazeta Wyborcza przybliżyła w wywiadzie z kandydatami na Prezesa PAN ich poglądy na: rolę PAN w nauce polskiej, konieczną do rozwoju i konkurowania w świecie optymalność budżetu PAN oraz stosunek kandydatów do niezbędnych reform w samej Akademii.

W tym kontekście odniosę się do bratniego pedagogom Komitetu Socjologii PAN, który w mijającej w tym roku kadencji wielokrotnie skupiał swoją uwagę na problemach funkcjonowania nauki i szkolnictwa wyższego w naszym kraju. Pedagodzy mają to do siebie, że interesują się nie tylko tym, co ma miejsce w ich środowisku, ale także w komitetach naukowych psychologów, socjologów, filozofów, historyków, kulturoznawców czy językoznawców. Ostatnio zajrzałem na stronę Komitetu Socjologii PAN, by zobaczyć, czym interesują się nasze koleżanki i koledzy z tej samej przecież dziedziny nauk. Podoba mi się formalne informowanie na stronie komitetu naukowego nie tylko o tym, co było treścią obrad i jakie podjęto uchwały czy przyjęto stanowisko, ale także, kto w istocie brał udział w posiedzeniu plenarnym.

Komitet Socjologii PAN liczy 41 członków - podobnie, jak w przypadku innych komitetów naukowych PAN, wybranych w sposób tajny w ogólnopolskich wyborach. Socjologom przewodniczy profesor zw. Uniwersytetu Jagiellońskiego - Krzysztof Frysztacki. Wśród członków tego gremium jest m.in. minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. dr hab. Lena Kolarska-Bobińska, ale - jak wynika z protokołów obrad - nie uczestniczyła i nie uczestniczy w obradach swojego komitetu naukowego zapewne z braku czasu. Ciekaw jestem, czy czyta treść uchwał oraz wnioski z obrad profesorów socjologii, którzy ostatnio poświęcili szczególną uwagę polityce rządu w sprawach nauki i szkolnictwa wyższego?

W Komitecie Socjologii PAN działają tylko (w porównaniu z Komitetem Nauk Pedagogicznych PAN) trzy zespoły problemowe, z czego jeden już w swojej nazwie zawiera interesujący zakres zainteresowań, a mianowicie jest to Zespół ds. Ekspertyzy dotyczącej relacji między władzą a społeczeństwem. Prace tego zespołu mają zostać uwieńczone publikacją, toteż sam czekam na nią z niecierpliwością. Być może prof. M. Marody dopełni jego treść swoimi doświadczeniami z relacji, w jakie musiała wchodzić z władzami naszego kraju jako Wiceprezes PAN?

W swojej najnowszej książce pt. "Jednostka po nowoczesności. Perspektywa socjologiczna" (Warszawa 2014) M. Marody niezwykle interesująco pisze o podporządkowaniu jednostki społeczeństwu, ale zarazem pomija radykalne ograniczanie podmiotowości obywateli III RP w wyniku etatystycznej polityki władzy.
Być może zapowiedziany Raport będzie szerszym spojrzeniem socjologów na ponowoczesną rzeczywistość, którą inny socjolog Ireneusz Krzemiński określił mianem zdrady solidarnościowego etosu i projektów samorządnego społeczeństwa.


Posiedzenia Komitetu Socjologii PAN odbywają się rzadko, a przynajmniej tak wynika to z opublikowanych na stronie KS PAN protokołów, toteż odwołam się do treści posiedzenia, które miało miejsce rok temu, a jego problematyka jest nadal aktualna. Wynika z tego, że minister nauki jako socjolog zapewne bierze pod uwagę poruszone wówczas kwestie. Niektóre nadal są przedmiotem analiz, dyskusji, a nawet wniosków o ich uwzględnienie w bieżącej polityce resortu. Problemy mamy podobne.

Jak stwierdzono: Przedstawiciele wielu dyscyplin społecznych i humanistycznych zabierali publicznie głos w sprawie sytuacji polskiej nauki, natomiast głos socjologów nie jest słyszalny. Zdaniem członków Komitetu Socjologii powinien powstać memoriał w tej sprawie.

Socjologia jest w coraz bardziej rozpaczliwej sytuacji. Dolegliwość jest tym większa im dalej dany ośrodek znajduje się od centrum (w wymiarze akademickim, geograficznym). Ze względu na te okoliczności członkowie Komitetu uznali za właściwe przedstawienie – na zapowiedzianych dwóch spotkaniach – stanowiska Komitetu nt. stanu polskiej humanistyki i nauk społecznych. Problemem jest m.in. komercjalizacja nauki i fiskalizm, co odbywa się kosztem środowiska. Niepokojąca jest także pauperyzacja środowiska akademickiego, co rzutuje tak na jakość życia, jak i na wykonywaną pracę przez jego reprezentantów. Nastąpiła degradacja finansowana najmłodszych pracowników nauki. Środowisko nie może się na to godzić. Głos socjologów powinien być słyszalny.

Zaapelowano, aby Komitet włączył się nie tylko w wyrażanie stanowiska, ale także w wypracowanie rozwiązań, jak można zmienić aktualną sytuację. Ale jedynym żądaniem nie może być zwiększenie nakładów finansowych. Aktualny poziom fragmentaryzacji nie jest znany w amerykańskim środowisku naukowym. Przykłady i wzory rozwiązań zachodnich warto przywołać na spotkaniu.

Główne tematy, na które zwrócono uwagę w trakcie dyskusji:

* parametryzacja oraz ocena działalności humanistów i przedstawicieli nauk społecznych. Problemem dla środowiska nie jest parametryzacja, czy wszelka ewaluacja humanistyki i nauk społecznych, ale przyjęte kryteria, które nie są dostosowane do specyfiki tych nauk. Wcześniej też były sposoby parametryzowania nauki; teraz ustawy wprowadziły takie zasady, które wydają się absurdalne. Należy rozdzielić zasady parametryzacji obowiązujące nauki przyrodnicze od tych obowiązujących nauki humanistyczne i społeczne. Cała reforma była krojona pod nauki przyrodnicze i ścisłe, chociaż przedstawiciele tych nauk także nie są zadowoleni z efektów przeprowadzonej reformy – dają się słyszeć ich krytyczne głosy. Potrzebna jest solidarność między dyscyplinami, nie należy działać tylko w wąskim gronie własnego środowiska. To wzmocni głos przedstawicieli środowisk naukowych.

* W naukach humanistycznych i społecznych system parametryczny funkcjonuje fatalnie. Wywalczono więcej punktów za monografie, to jedno osiągnięcie. Ale to bardzo złudny sukces – w dalszym ciągu praca nad monografią i publikacje w pracach zbiorowych są niedoszacowane (niedowartościowane) w stosunku do punktów, jakie uzyskuje się za publikację artykułu w czasopiśmie (przy równoczesnym uznawaniu praktyk podpisywania się pod jednym artykułem kilku/kilkunastu osób).

Praktyki i zasady parametryzacji prowadzą do absurdów. Bywa, że ośrodek naukowy, który ma renomę światową ma niską ocenę parametryczną w kraju i zmniejszone środki na działalność.

* Nadregulacja powoduje rozmaite działania pozorne; z pozycji Ministerstwa tego nie widać; mechanizmy adaptacyjne rozwijają się w sposób niebywały (następuje przystosowanie do tej patologicznej sytuacji). Powinno się wziąć pod uwagę patologizację praktyk młodego pokolenia, które zwraca uwagę już wyłącznie na zbieranie punktów a nie rozwiązanie problemów. Ludzie wzajemnie się cytują; aby uzyskać punkty powstają nowe czasopisma; książki rozpisuje się na czasopisma. Zepsuty miernik psuje instytucje, zahamowanie nadregulacji jest w gestii Ministerstwa.

Dostosowanie się środowiska do tych szkodliwych zmian umacnia tylko system; dlatego też należy zrezygnować z coraz to nowych regulacji. Dobra parametryzacja to kilka osiowych kryteriów, według których można ocenić instytucje – specyfiki każdej z nich nie da się uwzględnić.

* Polskie nauki społeczne mają przede wszystkim służyć polskiemu społeczeństwu, to jest ich wartość. Tymczasem cała masa aktywności polskich naukowców w ogóle nie jest oceniana, bowiem ekspertyzy, badania stosowane, raporty na poziomie gminy – nie są w ogóle brane pod uwagę w parametryzacji. Szalenie ważna jest działalność, która ma służyć do rozwiązywania problemów społecznych.

* Brakuje audytu wprowadzonych przez Ministerstwo zmian. Nikt z inicjatywy Ministerstwa nie zrobił stosownych badań, które miałyby na celu sprawdzenie tego, jaki mają skutek wprowadzone regulacje. Nieznane są rezultaty – finansowe, personalne – wprowadzonej reformy.

* Problemem ośrodków akademickich jest gorset biurokratyczny. Środowisko akademickie zmuszone jest do bezsensownych działań, które często nie wynikają z logiki postępowania naukowego i społecznych potrzeb (np. bada się nie to co jest szczególnie drażliwe dla społeczności lokalnej, ale co ma szansę na zainteresowanie u zagranicznego wydawcy; publikuje się w czasopiśmie, mimo że wypowiedź byłaby bardziej wartościowa gdyby przybrała formę monografii). Warto się zastanowić się czy ten typ zarządzania nauką może służyć innowacyjności, jeżeli każde formy aktywności naukowo-badawczej będą kontrolowane przez biurokratów – a także osoby, które wiele lat temu wypadły z nauki (nie znają jej aktualnych realiów), a teraz decydują o jej kształcie.

Kwestia finansowana nauki w sytuacji niżu demograficznego i komercjalizacja nauki.

a) Weryfikacji wymaga dalsze dystrybuowanie środków według ilości studentów – tak dalej być nie może. Kierunki na państwowych uniwersytetach powinny być finansowane bez względu na ilość studentów.

b) Komercjalizacja nauki. Wiele dyscyplin prowadzi badania, które nie zawsze znajdują bezpośrednie zastosowanie w przemyśle czy gospodarce – ale mają kluczowe znaczenie dla rozwoju samej dyscypliny, wzbogacają wiedzę o świecie, funkcjonowaniu społeczeństw, żywych organizmów.

c) Założenie, że ośrodki akademickie będą się utrzymywały z grantów nie ma racji bytu. Takie rozwiązanie nie sprzyja rozwojowi nauki, zarówno biorąc pod uwagę przedmiot badań poszczególnych dyscyplin, który często jest niedowartościowany, jak i biorąc pod uwagę sposób parametryzowania dyscyplin, małe i peryferyjne ośrodki akademickie pozbawione są równych szans, nie mają możliwości konkurowania z dużymi ośrodkami o ograniczone środki z grantów.

W NCN nauki społeczne i humanistyczne zostały zmajoryzowane przez psychologię, ze względu na przyjęte kryteria parametryzacyjne.

Jeżeli na uczelnie nakłada się obowiązek nauczania i prowadzenia badań naukowych – to na badania powinny być pieniądze, które pozwalałby realizować ten obowiązek. Sprowadzanie tego obowiązku do systemu grantowego jest niewystarczające. Ośrodki, które nie mają wystarczającej ilości studentów powinny prowadzić badania, a ich pracownicy robić stopnie naukowe. Należy robić audyty co się dzieje w środowisku, parametryzacja nie pokazuje kto coś robi, albo nie robi i jaka jest tego wartość.
Potrzebna jest dywersyfikacja dystrybuowanych środków na poziomie Ministerstwa.

Należy zarządzać zmian w nowych procedurach habilitacyjnych. Nastąpiła depersonalizacja procesu habilitacyjnego, regulacje zaprzeczają temu co jest kwintesencją rozwoju nauki.

Również system boloński wymaga reformy.

*Publiczne dewaluowanie znaczenia nauk humanistycznych i społecznych wpływa nie tylko na pogarszającą się atmosferę na studiach, ale także – co podkreślają władze uczelni, pracownicy, doktoranci i studenci – może spowodować daleko idące i fatalne w skutkach konsekwencje, grożące nawet likwidacją nauk, które są gwarantem społecznego rozwoju, kreatywności, innowacyjności i budują społeczne tożsamości. Stowarzyszenie Inżynierów Amerykańskich bije na alarm, że inżynierowie są pozbawieni refleksji, że powinni mieć zajęcia z obszaru nauk humanistycznych i społecznych.

* Szkodliwość rozpowszechnianych opinii na temat złej sytuacji socjologów na rynku pracy. Konieczne jest rozbicie tego stereotypu – że ukończenie socjologii oznacza bezrobocie. Jest on kreowany i podsycany w mediach masowych, ale też szkodliwe opinie wypowiadane są przez urzędników państwowych i samorządowych, np. Marszałek jednego z województw wypowiedział się do prasy, że socjologia kształci bezrobotnych i zachęcał rodziców, żeby nie wysyłali dzieci na socjologię. Jeżeli tak ważny urzędnik wypowiada tego typu opinie, to jest to poważny problem.


Może zatem warto podtrzymywać tak trafną diagnozę stanu szkolnictwa wyższego i nauki w dzisiejszej debacie publicznej, by znowu nie narzekano, że ministerstwo wprowadzało błędne zmiany, a naukowcy milczeli? Nie milczeli i nie milczą!

7 komentarzy:

  1. Witam Profesorze,

    faktycznie jesteśmy po wyborach na stanowisko Prezesa Polskiej Akademii Nauk na kadencję 2015-2018.Właściwie była to trzecia sesja Zgromadzenia Ogólnego PAN poświęcona owym wyborom, gdyż dwie poprzednie odbyły się kolejno 23.10 i 11.12.2014 r., ale nie wyłoniły kandydata na to stanowisko.Tutaj warto podkreślić, iż stanowisko Prezesa Polskiej Akademii Nauk jest obok stanowiska Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego najważniejsze w sektorze nauki i wiedzy Rzeczypospolitej Polskiej.Polska Akademia Nauk to największa i najważniejsza ogólnopolska instytucja naukowa, która składa się z dwóch pionów:administracyjno-korporacyjnego, naukowo-badawczego.
    Warto dodać, że Polska Akademia Nauk dysponuje siecią 70 instytutów naukowo-badawczych, a które są najnowocześniejszymi i najlepszymi placówkami badawczymi w Polsce.W rankingu Komitetu Ewaluacji Jednostek Naukowych 12 zajęło kategorie A+, 44 kategorie A, 14 kategorie B.Absolutnie jest to najlepszy wynik spośród wszystkich pionów nauki polskiej.Ciekawostką też jest, iż owe Instytuty PAN stanowią raptem 7% spośród wszystkich jednostek prowadzących badania w RP (jest ich blisko 1000) i zatrudniają jedynie 6% z ogółu zatrudnionych polskich uczonych (110-112 tysięcy osób). Można powiedzieć maleństwo, ale to tylko pozory, gdyż 35% rocznego, indeksowanego międzynarodowo dorobku nauki polskiej przypada właśnie na Instytuty Polskiej Akademii Nauk.Ponadto większość strategicznych, interdyscyplinarnych i multidyscyplinarnych badań naukowych jest realizowanych właśnie w Centrum Badawczym PAN.
    Dlatego prof. Bogusław Śliwerski ma racje, a kiedy żartobliwie stwierdza, że wybory odbyły się niemalże jak na Papieża.Osobiście jestem zadowolony z wyboru akademików pomimo, iż jestem humanistą.Prof. Mirosława Marody to wybitna polska socjolożka, członek krajowy korespondent PAN, o niekwestionowanym dorobku i pozycji w polskim środowisku akademickim i socjologicznym, ale jej koncepcja rozwoju Akademii w najbliższej przyszłości była standardowa.Przewidywałem wybór prof. Jerzego Duszyńskiego to mądry człowiek, który potrafi myśleć strategicznie kilkanaście lat do przodu i taki człowiek jest potrzebny Akademii.
    Kwestia listu otwartego do społeczności naukowej i PAN autorstwa dr hab.prof. PAN Cezarego Wójcika dyrektora Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN kat.B/KEJN, nie wzbudziła wielkiej sensacji, bo nieprawidłowości tam zaistniałe są powszechnie znane, od dość dawna i sprawa znalazła swój finał w Prokuraturze.Toczy się śledztwo w tej sprawie.Znamy też wkład w odnowę placówki dokonany przez Pana dr hab.prof. PAN Cezarego Wójcika.Novum jedynie stanowi podobno ciąg utarczek administracyjno-prawnych z prof. Mirosławą Marody, choć dowodów formalno-prawnych autor listu nie przedstawił, a wszystkich szczegółów po prostu nie znamy.Każda tego typu sprawa ma różne wymiary i odcienie.
    Na koniec podzielam opinie Komitetu Socjologii PAN, w kwestii tak naprawdę braku jakiejkolwiek polityki naukowej państwa polskiego.Żartobliwie dopowiem, że spraw dotyczących sektora wiedzy w RP zdecydowanie nie rozwiąże niewidzialna ręka rynku, a jedynie odpowiedzialna, racjonalna i dalekowzroczna polityka państwa.Ewidentny jej brak doprowadzi do upadku cywilizacyjnego i gospodarczego Polski.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. jeżeli nieprawidłowości w INE PAN były znane od dość dawna dlaczego nic nie zrobiono wcześniej? Dlaczego musiał to zrobić dopiero prof. Wójcik? Co zrobiła prof. Marody w tej sprawie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dokładnie prześledzić chronologie wydarzeń problemowych, które stopniowo narastały od 2010 r. włącznie, aż po nominacje dr hab.prof. PAN Cezarego Wójcika na stanowisko dyrektora INE PAN bodajże w maju 2013 r.Opinii publicznej przekazano informacje o nieprawidłowościach związanych z organizacją studiów podyplomowych w Instytucie.Później przeprowadzono audyt zewnętrzny na wniosek nowego dyrektora, a złożony u Prezesa PAN.W trakcie audytu pojawiły się nieprawidłowości w INE PAN opisane przez dyr. Wójcika, co spowodowało skierowanie całej sprawy do Prokuratury przez Prezesa PAN.Toczy się śledztwo w sprawie.Problemy zrodziły nowe problemy, ale reakcja władz PAN była zdecydowana.Pamiętajmy też, iż Instytuty PAN, choć stanowią integralny pion Akademii, to posiadają osobowość prawną, a władze PAN nie mogą ingerować w wewnętrzną organizacje pracy Instytutów vide casus studiów podyplomowych.Reakcja w sprawie audytu była opóźniona, ale się odbyła.Natomiast istotne jest to, jak wygląda INE PAN dziś i jakie są komentarze studentów, doktorantów i pracowników Instytutu.Podobno Rada Naukowa tej placówki zgłosiła postulat o odwołanie dyr. Wójcika do Prezesa PAN, czy doszło do konfliktów wewnętrznych w Instytucie? Informacja owa wzbudziła moje wielkie zdumienie, ponieważ przeczy entuzjastycznym wiadomościom dyr. Wójcika.Gdzie jest prawda? Kto mówi prawdę?
      Dalej postulat Rady Naukowej INE PAN poparła Rada Kuratorów Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN, która uzyskała szczegółową opinie o wewnętrznej sytuacji w Instytucie.Na podstawie negatywnych opinii gremiów wyżej wymienionych prof. Mirosława Marody, jako Wiceprezes PAN złożyła wniosek do Prezesa PAN, o odwołanie dyr. Wójcika w trybie natychmiastowym bodajże 13 marca bieżącego roku.Generalnie sprawa INE PAN była omawiana na wniosek licznych akademików na sesji Zgromadzenia Ogólnego PAN 19 marca w Warszawie.Decyzje w sprawie dyr. Wójcika po dokładnym zapoznaniu się z nią i problemami Instytutu podejmie już nowo wybrany Prezes PAN prof. Jerzy Duszyński.
      Reasumując, to wszystkie sprawy o podłożu personalnym, zazwyczaj mają różne wymiary i odcienie.Prawda znajduje się gdzieś pośrodku.

      Usuń
  3. Jeśli dobrze pamiętam, to interwencja prof. Marody sprawiła, że zwolniono osoby odpowiedzialne za te patologie. Może się mylę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Profesorze,

      osoby odpowiedzialne za organizacje owych studiów podyplomowych w INE PAN, faktycznie zwolniono z pracy i podjęto postępowanie wyjaśniające po przeprowadzonym audycie zewnętrznym.Przeczytałem dwukrotnie list otwarty autorstwa dyr. dr hab.prof. PAN Cezarego Wójcika, w kontekście zarzutów pod adresem poważanej przeze mnie prof. Mirosławy Marody i dochodzę do wniosku, iż papier wszystko przyjmie stąd trudno traktować je poważnie.Natomiast godna uwagi jest opinia wybitnego polskiego ekonomisty prof. Jerzego Wilkina, który przewodniczył zespołowi weryfikującemu rzeczywistość INE PAN, zresztą na polecenie Wiceprezes PAN prof. Mirosławy Marody.Prof. Jerzy Wilkin przedstawił syntetyzującą konkluzje z oceny pracy zespołu ds. INE PAN na sesji Zgromadzenia Ogólnego PAN 19 marca w Warszawie.Warto się z nią zapoznać.Ukazało się również bardzo ważne oświadczenie prof. Marody w sprawie listu otwartego dyr. Wójcika, które wyjaśnia wiele rzeczy.Najważniejsze jest to, aby INE PAN odzyskał całkiem niedawno utraconą doskonałość naukową.

      Usuń
  4. Dla mnie sprawa INE jest obca, więc nie mogę się wypowiadać. Bardziej interesowało mnie stanowisko Komitetu Socjologicznego PAN, którego wnioski są bardzo zbieżne także z analizami członków naszego Komitetu. Niestety, nikt nie komentuje tego, bo chyba wszyscy już oswoiliśmy się z tym, że musi być źle, a nawet jeszcze gorzej. Środowisko już tylko może konstatować sytuację w nauce i szkolnictwie wyższym, bez jakiegokolwiek już wpływu na zmianę. Czy to znaczy, że mamy czekać na to, aż młodzi wyjdą na ulicę? Czy mamy - jak dobrałem ilustrację do wpisu - udawać, że niczego nie widzimy?

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie szczegóły spraw problemowych w INE PAN również są obce, choć jak wspominałem powyżej list otwarty dyr. Wójcika nie wzbudził wielkiej sensacji, bo nieprawidłowości w kwestii organizacji studiów podyplomowych w tej placówce były wałkowane przez media, od dość dawna, a po audycie zewnętrznym doszły inne nieprawidłowości podane przez dyr. Wójcika, które też stały się już powszechne.Uważam, że wszystkie sprawy problemowe w sektorze nauki należy rozwiązywać zgodnie z literą prawa i informować o zaistniałych problemach społeczeństwo, gdyż nie ma innej drogi.Tak sądzę.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.