piątek, 24 lutego 2012

Jak władze odwracają kota ogonem

Premier rządu zapowiada konieczność wprowadzenia zmian w Karcie Nauczyciela. Jeszcze nie wiemy, czego one mają dotyczyć, ale nie bez powodu pojawiają się na łamach codziennej prasy drobne "przecieki", które - jak twierdzą politolodzy - są sterowane przez władze, by wyczuć nastroje społeczne. Pierwsze zapowiedzi zmian już pojawiały się wcześniej, a dotyczyły czasu pracy nauczycieli. Nie bez powodu prowadzone są przez socjologów - z podporządkowanego MEN - Instytutu Badań Edukacyjnych badania ogólnopolskie mające wykazać (bo taka była zapowiedziana hipoteza samosprawdzająca się), że nauczyciele pracują w szkołach za mało, czego wskaźnikiem ma być jedynie czas ich pracy dydaktycznej w szkole, w klasach lekcyjnych, świetlicach, warsztatach czy salach gimnastycznych.

Mówi się o fatalnych wynikach kształcenia w szkołach podstawowych, które - jak wiadomo są fundamentem pod dalsze sukcesy lub porażki uczniów - spowodowane są zdaniem rządzących m.in. złym przygotowaniem nauczycieli do wykonywania zawodu. Zdaniem premiera D. Tuska nauczycieli w szkołach jest za dużo, podobnie zresztą jak samych szkół. Te ostatnie udaje się z powodzeniem zamykać, natomiast władze nie mogą pozbyć się nadmiaru nauczycieli, na co ponoć miał użalać się szef rządu w czasie spotkania z minister edukacji Krystyną Szumilas w ramach analizy osiągnięć i planów także tego resortu. Co ciekawe, tego samego dnia premier spotkał się z ministrem obrony narodowej, więc nie wiemy, czy aby nie wiąże się z powołaniem mężczyzn w kamasze, gdyby chcieli zanadto protestować przeciwko planowanym zmianom?

To przypominamy panu premierowi i pani minister:

1) Na obniżenie standardów wykształcenia nauczycieli zgodziła się b. minister edukacji Katarzyna Hall, a podtrzymała ten stan prawny obecna minister - Krystyna Szumilas;

Oto ciekawy przykład:

ORE ogłosił wyniki konkursu na programy nauczania (konkurs został sfinansowany ze środków unijnych). W zakresie edukacji wczesnoszkolnej nagrodzony został program "Nowoczesna Edukacja – szkoła w działaniu" Marzeny Kędry. W programie tym treści i osiągnięcia w zakresie kształcenia językowego przedstawiają się następująco: "Uczeń kl. I-III zna alfabet, potrafi wskazać różnicę między głoską i literą. Dzieli wyrazy na sylaby. Wyróżnia wyrazy w zdaniach i zdania w tekście".

Czy my musimy cofać dzieci w ich rozwoju? Takie traktowanie języka nie tylko ogranicza możliwości komunikowania się dzieci za pomocą pisma, a zatem ogranicza ich rozwój, ale jest także przyczyną ich trudności w czytaniu i pisaniu. Pisałem o tym m.in. 4 grudnia 2011.

2) To decyzją rządu i parlamentu w budżecie państwa planuje się mniej środków na edukację publiczną, a samorządy zmusza do realizacji coraz większej liczby zadań, które kosztują;

3) To rząd wywiera presję na samorządy, by oszczędzały kosztem jakości kształcenia, wychowania i sprawowania opieki nad dziećmi i młodzieżą, by pozbywały się małych szkół, bo w molochach i karykaturalnych już zespołach szkół np. podstawowych z gimnazjami (co daje 9-letnią szkołę, zamiast wcześniejszej 8-letniej) realizuje się zadania publicznej oświaty taniej;

4) To decyzją ministrów edukacji oraz nauki i szkolnictwa wyższego każdy może być nauczycielem, nawet po 3-semestralnych studiach podyplomowych, które są poza wszelką kontrolą jakości kształcenia, nie wspominając o bylejakości ich kadr.

5) To rząd zachęcił regulacjami prawnymi do przejmowania szkół publicznych przez organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, fundacje, wciskając im niskie kwoty, mające niejako refundować koszty kształcenia w sprywatyzowanych de facto placówkach. Z możliwości przekazywania szkół (bez ich wcześniejszej likwidacji)stowarzyszeniom rodziców, fundacjom czy osobom fizycznym korzysta coraz więcej gmin. Na podstawie art. 5 pkt 5g ustawy o systemie oświaty organ prowadzący może bowiem, liczącą nie więcej niż 70 uczniów, placówkę przekazać osobie prawnej lub fizycznej bez uprzedniej likwidacji. w ten sposób ukrywa się rzeczywistą liczbę "zlikwidowanych" placówek oświatowych w kraju.

6) Totalny bałagan zapanował w opiece przedszkolnej.Premier poinformował dzisiaj, że rząd chce - dopiero - w 2013 roku uruchomić pomoc dla przedszkoli w formie subwencji lub dotacji z budżetu państwa, by rodzice ponosili możliwie niskie koszty związane z tą opieką. Z jednej strony prawi się komunały na temat dobrodziejstwa związanego z edukacją przedszkolną, a z drugiej zostawia z tym samorządy bez adekwatnego do zadań programowych tych placówek wsparcia finansowego.

7) Zaniedbane przez władze oświatowe szkolnictwo zawodowe usiłuje ratować się tym, że przerzuca się na nauczycieli tych szkół obowiązek przygotowania nowych programów kształcenia, dając im na to zaledwie trzy miesiące. Kolejna, nieprzygotowana zmiana wchodzi w życie z dniem 1 września br. Nie ma podręczników do nauki zawodów według nowych zasad(nowa podstawa programowa kształcenia w zawodach), które zostały ogłoszone ... dopiero na początku stycznia 2012 r. Nauczyciele muszą przygotować na tej podstawie nowe programy do końca kwietnia, bo wtedy szkoły zatwierdzają w samorządach arkusz organizacyjny, czyli dokument m.in. o siatce godzin w poszczególnych klasach i przydział nauczycieli do ich nauczania. Dotychczas programy kształcenia były przygotowywane przez specjalistów, a zatwierdzało je MEN. Oczywiście, resort edukacji nie przewidział środków na doposażenie szkół, by możliwa była realizacja nowych programów kształcenia.

Mamy zatem nową strategię reformowania oświaty - jakoś to będzie.

W środowisku zawsze znajdą się tacy, którzy te zmiany poprą. Popierali wcześniejsze - o jednoznacznie destrukcyjnym dla edukacji charakterze, to poprą i kolejne.

Tymczasem 5 października 2011 r. D. Tusk tak mówił do nauczycieli:

W tej sali w "bardzo podobnym gronie złożyłem wobec was zobowiązanie, że nad zmianami w polskiej szkole będziemy pracować razem, że wszystkie zmiany, te, które ułatwiają wam pracę, jak i te, które będą stawiały wyższe wymagania, będą zmianami wspólnie zaprojektowanymi. (...) nauczyciel nie może być niewolnikiem głupich przepisów, zbyt małych pieniędzy, nieudolności urzędników czy polityków". "Nauczyciel i uczeń, rodzice i samorząd - to wszystko są równoprawne podmioty, z którymi będziemy wspólnie, dzień po dniu, rok po roku, na lepsze zmieniać polską edukację i polską szkołę". (http://biznes.onet.pl/tusk-do-nauczycieli-razem-pracujmy-nad-zmianami-w-,18512,4871381,1,news-detal)

Coś się zmieniło? TAK. Pokazała to telewizja TVN24 w programie "Szkło kontaktowe", jak premier rządu w czasie wypowiedzi minister K. Szumilas śmiał się do dziennikarzy. Widać, jak silną ma ta pani pozycję w rządzie. Przy ministrze Rostowskim na to by sobie nie pozwolił. Taki jest też realny stosunek tej władzy do oświaty. Dziennikarzy też, bo to ponoć oni kpili sobie w trakcie wypowiedzi minister edukacji, a premier nie był w stanie powstrzymać się na ten widok.

42 komentarze:

  1. Święta racja Profesorze. Przede wszystkim jednak rząd Tuska przyspieszył likwidację koncepcji szkoły państwowej, przekazując szkolnictwo samorządom. To bardzo radykalna zmiana modelu oświaty a nie ma żadnych krajowych ekspertyz, które by pozwalały rzetelne przewidywać jej skutki. W moim przekonaniu samorządy są absolutnie nieprzygotowane na prowadzenie polityki oświatowej i decyzje rządu doprowadzą do zapaści szkolnictwa publicznego. To nie USA. Nie mamy kadr do lokalnego zarządzania oświatą, a przed wszystkim świadomości wójtów, burmistrzów i radnych, że to profesjonalna działalność, którą nie może zajmować się żona kolegi, która zrobiła maturę i zaoczny licencjat w kiepskiej szkółce. Bogaci na tym nie stracą - dzieci do prywatnych szkół a za zaoszczędzone na szkołach pieniądze gmina naprawi chodnik.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to "efekty" tej Pani i wkrótce wymagania dla dzieciaków zrobią z nas zacofanych w edukacji. Dotąd nasi uczniowie (jeszcze z 10 lat temu) coś znaczyli jak szli do szkół za granica- teraz wyrównają poziom do amerykanów z filmików na YT. Jeszcze mamy w Ramach Kwalifikacji tak samo traktować studenta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze - MEN nie dopuszcza programów nauczania od 2009 roku. Pedagog uniwersytecki nie musi nic o szkole wiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem o tym, i co z tego wynika dls Anonimowego? Może by tak przejść do istoty rzeczy? Zwracam uwagę na czas, jakim dysponują nauczyciele zawodów.

    OdpowiedzUsuń
  5. ORE 23 lutego 2012 r ogłosił wyniki konkursu na programy nauczania w zakresie edukacji wczesnoszkolnej ,I miejsce zajął program "SMAKOWANIE ŚWIATA" Marzeny Kędry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrodzony program Marzeny Kędry nosi tytuł "Nowoczesna Edukacja - szkoła w działaniu":
      http://www.ore.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=300&Itemid=994#autorzy
      Uczniowie, którzy będą nauczani według tego programu, nie zdobędą wiedzy o języku nawet w śladowych ilościach.
      Na tym widocznie polega nowoczesne nauczanie według autorki, recenzentów i organizatorów konkursu.

      Usuń
    2. nagrodzony program Marzeny Kędry "Nowoczesna...",to program z 2010 roku, aktualny,nagrodzony program z 23 lutego 2012 roku ,to "Smakowanie świata".

      Usuń
    3. Program "Nowoczesna Edukacja - szkoła w działaniu" został udostępniony przez ORE w 2011 r., i nadal jest najnowszym programem, uznanym za modelowy.
      Program ten mógł zostać wdrożony przez nauczycieli do pracy z uczniami nie wcześniej niż w bieżącym roku szkolnym (2011/2012).
      Z całą pewnością można stwierdzić, że dzieci nauczane według tego programu, będą miały poważne problemy w czytaniu i pisaniu.

      Usuń
    4. Marzena Kędra opracowała program, w którym w ogóle nie uwzględniła wiedzy o języku. Jak się okazuje, Marzena Kędra opracowuje również dla MEN opinie o podręcznikach nauczania wczesnoszkolnego.
      Jak w takim razie uczniowie mają odnosić sukcesy, skoro programami i podręcznikami zajmują się tacy "specjaliści"?

      Usuń
    5. Program "Nowoczesna Edukacja - szkoła w działaniu" nie przeszkadzał - jak widać - ani poprzedniej, ani pani obecnej minister. W końcu jest to program "modelowy".

      Usuń
    6. "Z całą pewnością można stwierdzić, że dzieci nauczane według tego programu, będą miały poważne problemy w czytaniu i pisaniu"--BZDURA !!!,byłam na praktyce w tej szkole,dzieci tym programem "pracują' od lat !!!,wspaniale czytają,piszą,polecam wizytę i sprawdzenie,wydaje mi się,że "Anonim" to malutki "zazdrosnik"...

      Usuń
    7. Gdyby autorka programu nauczania choć trochę zainteresowała się badaniami dotyczącymi umiejętności dzieci (a wyniki badań są dostępne nawet w prasie codziennej), mogłaby się z nich dowiedzieć, że 90% pięciolatków nie ma żadnych trudności z wydzieleniem w słowach sylab:
      http://wyborcza.pl/1,111537,8562725,Dajcie_im_plasteline___polskie_dzieci_nie_potrafia.html
      Być może wtedy nie mielibyśmy „modelowych” programów, w których oczekuje się tego rodzaju umiejętności od trzecioklasistów.

      Usuń
    8. MEN i ORE poprzez swoje działania wspólnie doprowadzili do prawdziwej zapaści w zakresie nauczania języka ojczystego.
      Sytuację stara się reanimować Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowe Centrum Kultury i Rada Języka Polskiego poprzez akcję "Ojczysty - dodaj do ulubionych".
      Autorka programu, niestety, ojczystego do ulubionych nie dodała.

      Usuń
    9. W Polsce niemal 1/4 uczniów klas I-III wymaga dodatkowych zajęć wyrównawczych z czytania (dane pochodzą z raportu PIRLS 2006). Przyczyną tego stanu rzeczy jest nauczanie czytania i pisania prowadzone w oderwaniu od kształcenia językowego, co zostało potwierdzone w badaniach naukowych. Wykazano również, że z roku na rok coraz bardziej obniżają się umiejętności dzieci w posługiwaniu się językiem pisanym.
      MEN i ORE promują jednak tzw. przykłady „dobrych praktyk” i wynikami badań naukowych się nie przejmują.

      Usuń
  6. "Nowoczesna Edukacja - szkoła w działaniu", a uczeń będzie niegramotny. Ale niegramotne są też osoby odpowiedzialne za konkurs. Wystarczy zobaczyć na stronie ORE, jak zapisują nazwy przedmiotów, np. Język Polski, Historia Sztuki. Ciekawe, czyj to pomysł z tą "Nowoczesną Edukacją", a nie "Nowoczesną edukacją"?
    A może w tej "Nowoczesnej Edukacji" obowiązują jakieś nowoczesne reguły stosowania wielkich i małych liter?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ORE inspiruje się nowoczesnymi trendami pisowni (Wychowanie Fizyczne) obowiązującymi w gazetkach reklamowych hipermarketów (Sok Pomarańczowy Bez Cukru).

      Usuń
  7. Panie Profesorze. No chyba uwziął się Pan MEN. Ciągle pan krytykuje i krytykuje, tak jakby ministerstwo robiło wszystko źle i nic dobrze. Wygląda na to, że jest Pan permanentnym przeciwnikiem MEN. I nie dziwię się ! Ja jestem również, tylko chyba jeszcze bardziej. Ja już nie krytykuje działań kolejnych ministerstw lub poszczególnych ministrów. Jestem przeciwnikiem każdego MEN, ponieważ jestem przeciwnikiem jego formuły i zasad działania. To jest organizacja typu Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Najkrócej: jest to instytucja, które chce robić dobrze ludziom. Wiemy z doświadczenia, że jest to niemożliwe.

    "Nauczyciel i uczeń, rodzice i samorząd - to wszystko są równoprawne podmioty, z którymi będziemy wspólnie, dzień po dniu, rok po roku, na lepsze zmieniać polską edukację i polską szkołę". Jeśli są to słowa premiera, to znaczyłoby, że nie rozumie sytuacji. Prawdopodobnie ktoś podsunął mu to zdanie, a on je odczytał.

    Gdzieś przeczytałem, że w Niemczech jest tyle MEN ile landów. Czy to prawda ? Jak to działa ? Czy ten pluralizm jest produktywny i pożyteczny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem permanentnym krytykiem fikcji, pozoru i braku profesjonalizmu, a już szczególnie ignorancji władzy i jej arogancji w stosunku do obywateli. Politolodzy słusznie twierdzą, że rząd PO +PSL stracił już słuch społeczny. Oni są już totalnie ogłuszeni przeświadczeniem o nieomylności i wszechwładztwie, chociaż pracują z naszego mandatu i za nasze pieniądze. Czasami MEN chwalę, ale bywa to dość rzadko, bo nie ma za co.

      Tak, m.in. Niemcy, Szwajcaria - to kraje, w których nie ma żadnego ministerstwa edukacji. Decentralizacja władzy i oddanie jej terytorialnym samorządom pozawla na dostrajanie rozwiązań oświatowych do potrzeb regionalnych i możliwości poszczególnych landów czy kantonów. Edukacja jest w Niemczech w strukturze terytorialnych ministerstw kultury. Edukacja+kultura. U nas jest centralizm państwowy. Jak w PRL. Hallowej nie udało się zlikwidować kuratoriów oświaty, bo to przecież "stołki" dla swoich.

      Usuń
  8. >Hallowej nie udało się zlikwidować kuratoriów oświaty, bo to przecież "stołki" dla swoich.<
    Akurat Hall chciała tylko więcej władzy - rolę[i kadry;-)] kuratoriów miały przejąć COJE, ROJE itd. podległe jej. Wywołało to kontrakcję wojewodów (i ich szefa MSWiA Millera!), bo to im kuratorzy podlegają...
    Czyli poszło o władzę, a nie o chęć likwidacji stołków dla swoich...;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Panie Profesorze, dziękuję za informację. Również nie rozumiem tak silnej centralizacji w dziedzinie edukacji. Toż to piramidalna patologia ! Wyglądy jakby edukacja była traktowana podobnie jak resorty siłowe: MON i MSW. No i pomału MEN nabiera takowego charakteru - siłowego. Ale nie zdziwiłbym się gdyby okazało się, poziom otwartości na dialog i konsultacje jest w MON o wiele wyższy niż w MEN.
    Ilekroć gdy proponuję likwidację MEN i zastąpienie go kilkoma instytucjami, chociaż dwiema, to przypuszczam, że jest to odbierane jak idiotyzm. Wygląda na to, że Niemcy i Szwajcarzy poszli w coś takiego. Belgowie chyba też. Dlaczego my uważamy jednolitość i centralizm są lepsze od pluralizmu ? Dlaczego godzimy się na to ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście mam doświadczenie w nauczaniu języka angielskiego w przedszkolu i obserwuję skutki reformy edukacyjnej, które się odbijają na praktyce funkcjonowania przedszkola. Krótko mówiąc jest jedno wielkie zamieszanie. Nowe reformy i zmiany są traktowane przez dyrektora, nauczycieli i rodziców jak kolejny eksperyment, w który nie warto się wczytywać bo już jutro może ulec kolejnej zmianie. W tym wszystkim nauczanie przedszkolne języków obcych ma ten walor i tą zaletę w polskiej edukacji, że jest ono w małym stopniu „zinstytucionalizowane”. Zależy w dużym stopniu od nauczyciela, jego wizji i podejścia. Nauczyciel ma w niej większą wolność, chociaż i jest pozostawiony bez wsparcia programowego. Pytanie jednak jest w tym jak się odnajdzie dziecko, które uczyło się języka obcego w przedszkolu w pierwszej klasie z podręcznikiem Bugs World na przykład? Z moich obserwacji, dzieci na tych zajęciach się nudzą, a nauczyciele nie radzą sobie z grupą o tak różnym starcie.
    Program Marzeny Kędry przeczytałam go od A do Z. Ciężko mi uwierzyć w to, że ktoś, kto pracuje z dziećmi, ma tak niskie wobec nich oczekiwania. Patrzyłam dziś w pracy na 3-6-latki i myślałam, że dopiero od pierwszoklasisty zgodnie z modelowym programem można oczekiwać „zrozumienie wypowiedzi innych”, i nawet to jest w tym wieku ponadprogramowe. Wszystkie dzieci bez wyjątku w wieku 6 lat w przedszkolu, gdzie ja pracuję, już czytają. Co oni będą robić na zajęciach z polskiego w pierwszej klasie? Nadzieja tylko na kreatywnych nauczycieli… Zmartwiły mnie również wyniki badań Anny Jurek dotyczące problemów czytania i pisania dzieci. Nie uświadamiałam sobie, że jest to problem na taką skalę…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekać,tylko programy pisać !!!www.bip.ore.edu.pl/bip_download.php?id=450

      Usuń
    2. A od czego jest ORE?
      Od wydawania unijnych pieniędzy na takie konkursy?
      Od tworzenia biurokratycznych absurdów?
      A może by tak pracownicy ORE sami w końcu opracowali jakiś sensowny program, bo na razie tylko czekają, że ktoś im go napisze i jeszcze na dodatek przekaże prawa autorskie.

      Usuń
    3. Ton komentarza „Nie narzekać, tylko programy pisać!!!” wskazuje, że napisał go jakiś władca-ekonom, który uważa, że trzeba nauczyciela-niewolnika pogonić do roboty.
      Nauczyciel, według tego ekonoma, nie ma nawet prawa mieć własnego zdania na temat nagrodzonego „modelowego” programu nauczania.

      Usuń
    4. Nauczyciel ma prawo,mieć własne zdanie,ale "liczące się zdanie",będzie wówczas,jeżeli popracuje tym programem.Zachęcam bliżej poznać Autorkę tego programu,chociaż poczytać o niej w googlach.

      Usuń
    5. co ma wiedza o autorce do jej publikacji?

      Usuń
    6. Przyjmując logikę Anonimowego, stawiam pytanie:
      Na jakiej podstawie recenzenci oceniają programy, skoro "liczące się zdanie, będzie wówczas, jeżeli popracuje się tym programem"? :)

      Usuń
    7. wszystko zależy od kryteriów oceny takiej pracy. Jeśli podstawą było to, że lepszy rydz niż nic, to jest jak jest.

      Usuń
    8. Fakty są faktami. Nagradza się programy, w których nauka o języku sprowadza się do pięciu pojęć(!)
      Przed takimi programami należałoby wszystkich ostrzegać, a nie pouczać nauczycieli, że "liczące się" zdanie będzie wówczas, jeżeli będą stosowali takie programy.
      Szkoda wszystkich dzieci, które są (lub będą) w taki sposób nauczane.

      Usuń
    9. "co ma wiedza o autorce do jej publikacji?", a to,że to jest wybitny pedagog,nauczyciel akademicki i wspaniały samorządowiec!i program jest "modelowy",bo widzi WSPÓŁCZESNE DZIECKO !!!

      Usuń
    10. Anonimowy zapomniał o wyliczeniu zasług rodziny tej autorki -:)

      Usuń
  11. Wygląda na to, że zajrzał tu przedstawiciel władzy. Zapraszamy częściej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Skąd się tu wziął znawca od "liczącego się zdania"?
    Mam wrażenie, że jest nie z tej epoki-:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż, program nauczania - musi uwzględniać podstawę programowa, dlatego te zapisy, które krytykujecie. Ale jak dobrze poczytacie- SĄ TAM TREŚCI PONADPODSTAWOWE i ciekawie dobrany materiał, warto zobaczyć na PROCEDURY OSIĄGANIA CELÓW, o których nikt nie pisze. Autorzy programów i podręczników nie maja wyścia, ale musza uwzględniać "chora" podstawę programową, bo nikt nie zatwierdzi im programów i podręczników. Myslę, że tepostulaty powinniśmy zgłaszać do MEN. Byłam w tej szkole na praktyce i gwarantuję, że dzieci nie uwsteczniają się, a wręcz odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowni dyskutancji. Przecież te treści,o których dyskutujecie są zapisane w programie nauczania i w podstawie programowej na koniec kl. I, a nie po kl. I-III. Myślę, że każdy nauczyciel wybierając program nauczania nie może go wiernie realizować - powinien go zmodyfikować, a więc dostosować do potrzeb swoich uczniów!A tak na marginesie chciałabym, aby moje dziecko było tak nauczanie. Pani anglista chyba nie przeczytała tego programu ze zrozumeniem, bo inaczej nie pisałaby "Ciężko mi uwierzyć w to, że ktoś, kto pracuje z dziećmi, ma tak niskie wobec nich oczekiwania"- a gdzie indywidualizacja, przecież do szkoły przychodza dzieci, które maja trudności i sa też takie, które świetnie sobie radzą. O tym wszystkim jest w tym programie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lec, co prawda, przestrzegał: "Nigdy nie dyskutuj z głupim", ale czasem, niestety, nie ma innego wyjścia.
      Program s. 22 (strona prawa jest przewidziana dla kl. III):
      "• Zna alfabet, potrafi wskazać różnicę między
      głoską i literą.
      • Dzieli wyrazy na sylaby.
      • Wyróżnia wyrazy w zdaniach i zdania w tekście".
      I taka wiedza o języku jest przewidziana w tym programie.
      To Anonimowy, niestety, nie potrafi czytać ze zrozumieniem, ale chętnie zarzuca to innym.

      Usuń
    2. Dyskusja dyskusją, a teraz szkoła "z tego" programu przygotowuje się do nadania imienia szkole,wybitnego pedagoga -C.F.

      Usuń
  15. Tak masz rację-tak pisze. Weź pod uwagę zapisy podstawy programowej-niestety taką mamy- dla przeciętnego ucznia. Ale w tym programie sa też takie treści
    Ponadpodstawowe:
    • Pisze swobodne teksty, opowiadania z zachowaniem trzyczłonowej budowy,
    • Pisze pytania do wywiadu.
    • Sporządza wykaz np. zabytków historycznych,
    przyrodniczych.
    • Układa opowiadania twórcze
    Układa swobodne, spójne wypowiedzi i wielozdaniowe opowiadania twórcze na podstawie przeżyć,obserwacji, obcowania z kulturą, czytanej literatury.Umie czytać cicho ze zrozumieniem, potrafi zdać sprawę z treści przeczytanego utworu po jednorazowym przeczytaniu.
    • Wyróżnia w utworach literackich opowiadania,
    opisy, dialogi.
    I też są takie wymagania w tym programie. Warto przeczytać jak pracować z tym programem. W

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Język jest systemem. Dzieci muszą poznać elementy tego systemu, aby móc się nim sprawnie posługiwać. W językach fleksyjnych, takich jak język polski, fundamentem tego systemu, jest morfologia.
      Dzieci muszą wykonywać ćwiczenia morfologiczne, które pozwolą im poznać strukturę wyrazu pisanego. Morfologia stanowi bazę dla składni. Bez morfologii nie można zbudować związków wyrazowych, a te z kolei są potrzebne do budowy zdań. To są podstawy kształcenia językowego. Bez tych podstaw dzieci nie będą miały żadnych możliwości układania swobodnych spójnych wypowiedzi itd.

      Usuń
  16. To już jest bzdura. Zdaje się, że ktoś bardzo nie lubi pani M. Kędry i woli zza krzaka ją atakować, nie mając nawet odwagi ujawnić swojego oblicza. Rozumiem dyskusję merytoryczną na temat programów, podręczników, itd., ale wypisywanie takich tekstów jest niepedagogiczne.
    Chwała za to, że jako dyrektor szkoły chce jej nadać imię Celestyna Freineta. Obawiam się, że atakujący anonimowy nie przeczytał ani jednej książki tego francuskiego pedagoga Nowego Wychowania. A szkoda, bo wiele by się z jego książek nauczył.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szanowni Państwo,
    po rozmowie z Panem Profesorem postanowiłam zabrać glos w dyskusji na temat mojego programu nauczania. Każdy z Państwa ma własny pomysł na organizację procesu edukacyjnego, realizuje określone założenia. Dla mnie od 20 lat inspirację stanowi pedagogika C. Freineta, której filozofia mocno osadzona jest w przywoływanym programie nauczania. Rozporządzenie MEN z dnia 8 czerwca 2009 roku w sprawie dopuszczania do użytku w szkole programów nauczania między innymi definiuje, że „program może być dopuszczony do użytku w danej szkole, jeżeli zawiera treści zgodne z treściami nauczania zawartymi w podstawie programowej oraz sposoby osiągania celów kształcenia i wychowania, z uwzględnieniem możliwości indywidualizacji pracy w zależności od potrzeb i możliwości uczniów oraz warunków, w jakich program będzie realizowany”.
    Organizatorzy konkursu w regulaminie w ppkt. 4.2. oraz w kryteriach oceny prac konkursowych wskazali „ocena przedstawionych prac konkursowych pod względem tego czy opisany program nauczania pozwala na pełną realizację podstaw programowych, a w szczególności czy uwzględnia wynikające z podstaw programowych cele kształcenia oraz treści nauczania”. Przywoływane przez Pana Profesora i rozmówców treści nauczania są zapisane w podstawie programowej – po kl. III.
    Podobnie jak Państwo też uważam, że podstawa programowa nie spełnia moich oczekiwań, niestety nie mamy na to wpływu (a szkoda), ale możemy i powinniśmy rozmawiać. Podzielam tez opinię prof. D. Klus – Stańskiej –„polska szkoła amputuje rozum uczniowi’, dlatego ja w sowim programie starałam się pokazać jak poszerzać podstawę programową, jak organizować pracę z uczniami, aby kształtować ich umiejętności, postawy i zapobiegać „amputacji”
    Podpowiedź znajdą nauczyciele w:
    - materiale nauczania - wyszczególniono obszary wykraczające poza zapisane w podstawie programowej kształcenia ogólnego. Ich realizacja uzależniona będzie od sytuacji dydaktycznej i stanowi punkt wyjścia do rozwijania zainteresowań dzieci,
    - ponadpodstawowych treściach kształcenia i oczekiwanych osiągnięciach uczniów,
    - zestawieniu technik pedagogicznych C. Freineta, które włączone w proces kształcenia gwarantują nabycie przez dziecko kompetencji (potwierdziły to badania),
    - sposobach osiągania celów kształcenia i wychowania,
    - VI rozdziale – jak pracować z programem: „W procesie edukacji nacisk kładzie się na: - na pracę w małych zespołach, - nawiązywanie do wiedzy osobistej ucznia, - nauczyciel nie kieruje „spod tablicy” jednakową pracą wszystkich uczniów, - respektuje się zróżnicowane kompetencje dzieci związane z czytaniem, pisaniem, liczeniem poprzez założenie, że w tym samym czasie uczniowie pracują nieco inaczej nad rozwijaniem poszczególnych kompetencji.
    Indywidualizacja. Nauczyciel proponuje uczniom zadania o różnym stopniu trudności i różnym zakresie dotyczące tego samego tematu”.

    Szanowni Państwo, program realizuję już trzeci rok. Pracuję bez pakietów edukacyjnych. Dziecko, które przychodzi do szkoły i potrafi czytać nie poznaje liter, ale czyta teksty dostosowane do ich możliwości - przygotowane zgodnie z tematem modułu. Są i takie dzieci, które poznają kolejne litery, myślę, że na tym też polega indywidualizacja. Przygotowuję też dla dzieci „karty pracy” o zróżnicowanym stopniu trudności, w kasie jest również biblioteczka bardzo dobrze wyposażona w książki popularno-naukowe, atlasy, bajki, legendy itp. Ponadto jest cały zestaw pomocy dydaktycznych – fiszek poszukujących, inspirujących samokontrolnych (fiszki autokorektywne, zestawy pus, paleta i inne)- daje to możliwość zróżnicowanej pracy, każde dziecko rozwija się przecież zgodnie z własnymi możliwościami.
    Uważam, że program nauczania – który wybiera nauczyciel- musi być dostosowany do środowiska, możliwości dzieci i nie można go wiernie kopiować. Zapraszam do mojej szkoły.
    Marzena Kędra

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się w pełni z Panią Marzeną jestem pełna uznania dla Jej inicjatyw w tym zakresie. Mam problem innej natury -w mojej szkole wymaga się przedstawienia do konca marca programu nauczania a ja pojęcia nie mam kto będzie jego odbiorcą. Pełno w tym wszystkim absurdów i ograniczania wolności i inwencji nauczyciela. Rama miesiąca marca zniechęca mnie do opracowania własnego programu choć pomysł jest.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.