środa, 10 października 2012

Wielokulturowość, ekumenizm, tolerancja, interdyscyplinarność i krytycyzm myślenia zakorzenione w wartościach chrześcijańskich

to niezwykle spójne wartości społeczności akademickiej Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, która w dn. 9.10.2012 r. inaugurowała rok akademicki 2012/2013. Była to symboliczna uroczystość (zajęcia toczą się już od 1 października), bowiem przypadła na ten sam dzień, w którym w Watykanie biskupi uczestniczący w synodzie na temat nowej ewangelizacji alarmowali, że Europa traci swą chrześcijańską pamięć, a coraz częściej ma miejsce w różnych krajach świata m.in. dyskryminowanie katolików, zafałszowywanie obrazu wiary w mediach i nieskuteczny jej przekaz w społeczeństwach ponowoczesnych.

W przypadku mojej Uczelni, która ma dwa Wydziały: Teologiczny, z pełnymi uprawnieniami akademickim do nadawania stopni naukowych i Pedagogiczny – prowadzący studia magisterskie na dwóch kierunkach: pedagogika oraz praca socjalna, uroczystość miała szczególnie podniosły charakter. Dla mnie była to już druga inauguracja roku akademickiego, po wcześniejszej w Akademii Pedagogiki Specjalnej, która potwierdziła jak wielką wagę przywiązuje się w stołecznych uczelniach publicznych do podkreślania nie tylko godności akademickiej, ale i solidarności władz tych uczelni we wzajemnym okazywaniu sobie szacunku i wspólnym zabieraniu głosu w sprawach kluczowych dla procesu dydaktycznego i naukowo – badawczego. Nie bez powodu i nie z racji jakiejś kurtuazji w obu inauguracjach uczestniczyli rektorzy czy prorektorzy wszystkich warszawskich uczelni publicznych.

Pięknie podziękował im za obecność JM Rektor ChAT – dr hab. Bogusław Milerski prof. ChAT, wskazując na wielki honor i zaszczyt, jaki został okazany obecnością rektorów, arcybiskupów i biskupów różnych Kościołów, działaczy społecznych - tej właśnie społeczności akademickiej, która świętuje niemalże 90-lecie akademickiego kształcenia teologów w uniwersyteckiej przestrzeni kulturowej i społeczno-politycznej Polski, w toku już czwartej formacji ustrojowej.

Każde z wystąpień było pełne autentycznej refleksji, podkreślającej powagę namysłu nad sprawami szkolnictwa wyższego i egzystencji człowieka zanurzonego w „płynną rzeczywistość”. Nie obyło się bez podziękowań dla rektorów ChAT minionych kadencji, w tym szczególnie dla Abp prof. dr hab. Jeremiasza Jana Anchimiuka, który doprowadził do otwarcia nowych kart w rozwoju tej uczelni. Mam tu na uwadze m.in. powołanie nowego Wydziału - Pedagogicznego, jak i uzyskanie dzięki wsparciu MNiSW oraz Prezydent m.st. Warszawy działki pod budowę własnej siedziby ChAT na Bielanach.

Wszystkich zgromadzonych w czasie tej uroczystości zainteresowały słowa JM Rektora Bogusława Milerskiego, który przypomniał, że Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie jest publiczną uczelnią o charakterze akademickim i ekumenicznym. Została założona w 1954 roku, jednak geneza kształcenia realizowanego w Akademii jest związana z Uniwersytetem Warszawskim, którego częścią były: studium teologii ewangelickiej i studium teologii prawosławnej. W 1922 roku, a więc przed 90 laty, studium teologii ewangelickiej zostało przekształcone w samodzielny wydział – podstawową jednostkę organizacyjną uniwersytetu. Dzisiaj możemy więc obchodzić swoisty jubileusz kształcenia uniwersyteckiego w Rzeczypospolitej, uznającego wielość tradycji wyznaniowych i nawiązującego do tzw. złotego wieku kultury polskiej – wieku otwartości, dialogu i tolerancji.

Inauguracja roku akademickiego stanowiła swoistego rodzaju jubileusz unikatowego kształcenia wielokulturowego i wielowyznaniowego, które zostało włączone w obieg i rozwój kultury polskiej. Pracownicy naukowi ChAT kierują się bowiem w swoich badaniach naukowych krytycznym interesem poznawczym odwołując się do dorobku tradycji teologicznych oraz nauk pokrewnych. Współcześnie nie można uprawiać teologii bez językoznawstwa, historii, filozofii, socjologii, psychologii, nauk o kulturze i pedagogiki. Właśnie dlatego kształcenie studentów ma tu charakter międzynarodowy (dzięki współpracy m.in. z Uniwersytetem w Bonn i we Freiburgu) i interdyscyplinarny.

W dalszej części swojego stanowiska JM Rektor ChAT odniósł się do nieuzasadnionego, a katastrofalnego w dalekosiężnych skutkach, podporządkowywania polityki szkolnictwa wyższego wymogom gospodarki rynkowej, parametryzacji wszystkiego i skupiania uwagi głównie na tym, co jest wymierne, z naruszeniem wartości kulturowych, humanistycznych. Jak stwierdził:

Ostatnio w wielu mediach pojawiły się, często radykalne, oceny polskiego systemu kształcenia wyższego. Główny zarzut dotyczył zbyt nikłego ukierunkowania kształcenia na potrzeby rynku pracy. Polemika z utylitarnym, instrumentalnym pojęciem kształcenia wyższego została wyrażona podczas wielu tegorocznych inauguracji roku akademickiego, i to zarówno w wystąpieniach samych rektorów, jaki i wykładach profesorskich. Podkreślano, że kształcenie wyższe nie może zostać zredukowane do odpowiedzi na bieżące potrzeby rynku pracy, lecz musi przygotowywać studenta do funkcjonowania w społeczeństwie na kolejne dziesięciolecia. Powinno go wyposażyć w możliwe uniwersalne umiejętności odnajdowania się w sytuacjach zawodowych i społecznych, których tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Z powyższym korelowało dowartościowanie kształcenia ogólnego, dzięki któremu student może nabyć umiejętność interpretowania otaczającego go świata i reagowania na różne wyzwania gospodarcze i społeczne. Za znanym aforyzmem można powtórzyć, że prawdziwe wykształcenie to jest to, co pozostanie, gdy człowiek zapomni o tym wszystkim, czego nauczył się w szkole, a więc o wszystkich utylitarnych umiejętnościach nabytych w toku edukacji. Utożsamiając się w pełni z tego typu tezami, chciałbym sformułować dodatkowe argumenty w tej materii. Państwa obecność w tak specyficznej uczelni jest bowiem dobrą okazją do postawienia pytania o uprawomocnienie i sens kształcenia na poziomie wyższym, zwłaszcza kształcenia humanistycznego.

Niewątpliwie, konstytutywną podstawą działalności każdej szkoły wyższej o charakterze akademickim jest prowadzenie badań naukowych i dydaktyki. W praktyce życia społecznego jest to w sposób oczywisty przesłanka konieczna, ale – jak powiedziałby logik – nie jest to przesłanka wystarczająca. Każda uczelnia pełni bowiem wiele funkcji ważnych społecznie i kulturowo: wyrównuje szanse edukacyjne, jest miejscem socjalizacji i enkulturacji do życia wspólnego, prowadzi kształcenie ustawiczne, integruje wspólnotę.

Z tej perspektywy Chrześcijańska Akademia Teologiczna nie tylko realizuje priorytety polityki państwa demokratycznego, a mianowicie: ideały sprawiedliwości społecznej i równomiernego rozwoju, lecz jest również miejscem, w którym głos obywateli RP, przynależących do grup mniejszościowych, może zostać wyartykułowany i wprowadzony do dyskursu społecznego. Uczelnia kształtuje bowiem refleksyjną i krytyczną podmiotowość i emancypację. W tym sensie jest ona znakiem pluralistycznego i obywatelskiego społeczeństwa polskiego. Wyraża ona prawa Kościołów i ich członków do podmiotowości i obecności w obszarze symbolicznym – społecznym i kulturowym.

Akademia pełni również istotne funkcje w zakresie alfabetyzacji religijno-kulturowej. Religia jest istotnym elementem życia społecznego. Z tego też względu państwu, a szerzej – instytucjom odpowiedzialnym za kształt życia społecznego, nie powinna być obojętna jakość religijności obywateli. Budowanie społeczeństwa demokratycznego nie jest bowiem możliwe na bazie religijności zamkniętej, fundamentalistycznej i integrystycznej. W czasach, w których religia może być niebezpieczna, stając się instrumentem w realizacji niereligijnych celów, formowanie świadomości ekumenicznej i swoista alfabetyzacja wiary stają się jednym z najważniejszych zadań, i to nie tylko w wymiarze typowo religijnym, lecz również w znaczeniu społecznym.

Przeciwdziałanie analfabetyzmowi religijnemu i kształtowanie religijności otwartej nie może jednak zostać sprowadzone do głoszenia abstrakcyjnych idei. Z tej perspektywy w interesie państwa i społeczeństwa jest wspieranie konkretnych postaci praktycznej realizacji owych idei. Do takich instytucji niewątpliwie należy Chrześcijańska Akademia Teologiczna. Jest ona bowiem nie tylko miejscem głoszenia idei ekumenicznych, lecz również ich praktykowania, z wszelkimi związanymi z tym korzyściami i trudnościami. Innymi słowy, szczególne znaczenie Akademii polega na tym, że ona nie tylko propaguje ideę przyszłej integracji społecznej, lecz jest konkretnym, współczesnym przykładem przeżywanej, pluralistycznej wspólnoty, jest współczesnym urzeczywistnieniem idei „universitas”.
(...)

Ks. prof. i Rektor ChAT - B. Milerski przywołał myśl wybitnego filozofa Schleiermachera, który w swoich dziełach podkreślał, że: (...) wolność badań naukowych i ich holistyczny charakter nie są jedynie wyrazem ludzkiej ciekawości poznawczej, lecz również leżą w podstawowym interesie państwa. I nie jest to interes prymarnie gospodarczy! Czytamy tam: Państwo może istnieć wyłącznie w oparciu o wielość poznania, które przybliża się do całości. Państwo szlachetne nie istnieje inaczej, jak tylko wtedy, gdy poszukuje ogólnych sensów istnienia w obszarze wiedzy. Państwo opiera się na języku. W języku legitymizowane są jego poczynania. Dbałość o język i przekazywane w nim wykładnie świata jest tym, co spaja państwo i naukę. Tam, gdzie zasypia rozum, budzą się demony ...

I tak zataczamy koło: państwo – kierując się w polityce oświatowej interesami efektywności, praktyczności, wydajności, produktywności czy wymierności – nie może zrezygnować z kształcenia humanistycznego. Inaczej bowiem podważyłoby rację własnego istnienia. Gerhard Ebeling, klasyk hermeneutyki, w następujący sposób opisał zadania i charakter kształcenia humanistycznego, kształcenia o ludzkim obliczu: „W świecie, w którym coraz bardziej uczymy się ujmować w liczbach nie tylko naturę, lecz również człowieka i jego społeczne relacje, musimy zreflektować się, aby człowiek nie został przekształcony w seryjny produkt, w element jakiejś maszyny, lecz aby wpierw został w sposób ludzki ukształtowany (...).

Do prawdziwego kształcenia humanistycznego przynależy kontakt z przekazywaną historią. Nie oznacza to jednak ani bezkrytycznej stronniczości w zaciszu jednej tradycji (...), ani historycznego przeładowania pamięcią przeszłości, której związek z życiem zanika bądź wręcz umyślnie zostaje zastopowany. Na myśli mamy natomiast otwartość na doświadczenia, które przerastają własną teraźniejszość, a zarazem – jako doświadczenia przypominane – teraźniejszość tę poszerzają, pogłębiają, wzbogacają, czynią piękniejszą, bardziej znaczącą i poważniejszą.

Do prawdziwego kształcenia humanistycznego przynależy następnie to, co jest owocem kontaktu z historią (...), a mianowicie zdolność do porównywania, rozróżniania, rozgraniczania, niuansowania, a tym samym to, do czego ciągle nie przywykliśmy, to jest do gotowości do rozumiejącego spotkania i – co przysparza trudności – praktykowania sprawiedliwości wobec tego, co wychodzi nam na przeciw. Do prawdziwego kształcenia przynależy także to, co – parafrazując znaną wypowiedź Alberta Schweitzera o szacunku wobec życia – można określić szacunkiem wobec języka: refleksyjnym, skrupulatnym, troskliwym obchodzeniem się ze słowem, w świadomości tego, jak jednym słowem możemy zniszczyć i jak jednym słowem możemy pomóc i coś polepszyć”.



Po uroczystej imatrykulacji studentów I roku głos zabrał przewodniczący samorządu studenckiego (student V roku teologii ewangelickiej) - Tymoteusz Bujok. Po raz pierwszy spotkałem się z tak niezwykle dojrzałą, głęboko osobistą wypowiedzią, która poruszyła wszystkich uczestników tej uroczystości. Przytoczę ją w całości, by oddać dosłownie nie tylko jej treść, ale i głęboki sens, który jak w sztafecie stał się zobowiązaniem dla kolejnych pokoleń młodzieży włączającej się w proces własnej i wspólnotowej zarazem edukacji:

Magnificencjo Księże Rektorze, Wysoki Senacie, Szanowni Profesorowie i Wykładowcy, Ekscelencje, Magnificencje, Szanowni Państwo, Drodzy Studenci i Koledzy. To dla mnie bardzo wielki zaszczyt móc w imieniu wszystkich studentów skierować kilka słów do tutaj zebranych, zwłaszcza do studentów I roku, którzy wstępują do naszej wspólnej rodziny akademickiej.

Pamiętam doskonale moją pierwszą inaugurację roku akademickiego i uczucia, jakie mi wtedy towarzyszyły. Pewien psycholog powiedział kiedyś, że tylko dwie grupy ludzi są całkowicie wolne od lęku: zmarli i szaleni. Ponieważ nie należę do żadnej z tych grup (przy czym nie mam pewności co do tej drugiej) oczywiście bałem się, miałem pewne obawy, czułem się niepewnie. Czy zostanę przyjęty przez kolegów, czy sobie poradzę z nauką, czy sprostam wszystkim wymaganiom i wyzwaniom?

Ale początek studiów to nie tylko negatywne emocje. Z pierwszej inauguracji pamiętam także bardzo pozytywny impuls, który do tej pory pomaga mi stawić czoło wyzwaniom , które wydają się o wiele za duże. Otóż, kiedy wnoszono sztandar, jak to m miało miejsce i dzisiaj, skojarzyłem to wydarzenie z pewnym wersetem, do którego chciałbym teraz nawiązać. Jest to fragment psalmu dwudziestego, który brzmi:” Będziemy się weselić ze zwycięstwa twego i w imię Boga naszego wznieśmy sztandary! Niech Pan spełni wszystkie prośby twoje!”

Sztandar od zawsze służył ludziom jako pewien punkt orientacyjny, który pozwalał zebrać się w jednym miejscu i podążać w jednym kierunku, Służył jako coś, co informuje wszystkich wokół, nierzadko przeciwników o naszej przynależności, tożsamości. Sztandar wreszcie mobilizował, dodawał otuchy i odwagi.

Jako chrześcijanie mamy przywilej wznosić sztandar naszego Boga i cieszyć się z Jego zwycięstwa. W związku z tym życzę wszystkim, a w szczególności pierwszorocznym, aby Bóg dodawał wam siły i odwagi. Życzę Wam, aby nabywaniu wiedzy, której jest tak wiele do zdobycia na naszej uczelni, towarzyszyło nabywanie mądrości. Życzę wam, obfitego Bożego błogosławieństwa. Życzę wreszcie nam wszystkim, tak jak to też robi psalm dwudziesty, aby Bóg, w tym nowym roku akademickim spełnił wszystkie nasze prośby. Dziękuję.


Inaugurację zamknął fascynujący wykład Abp prof. dr hab. Jeremiasza Jana Anchimiuka na temat "Świętość jako realizacja wolności". Była w nim mowa m.in. o wolności Adama, o Bogu jako Stróżu wolności człowieka i o drodze odzyskiwania wolności. Wolność jako pojęcie i jako opis stanu człowieka zajmuje istotne miejsce w systemach filozoficznych i koncepcjach politycznych. Jest stawiana jako wartość nadrzędna w koncepcjach praw człowieka, dlatego tak często pojawia się w środkach masowego przekazu. Zapewnienie życia w wolności lub jej przywrócenie jest celem różnorodnych zadań, często również wojennych. Hasło wolności używano i wykorzystuje się do uzasadnienia rewolucji, przewrotów politycznych, działań wojennych. (...) wolność i świętość traktowane sa często jako różne, albo nawet sprzeczne cele w życiu człowieka. Wolność to przecież w naukach teologicznych przyczynek do poszukiwania odpowiedzi na pytanie o przyczyny zła. W dalszej części wykładu była mowa o różnorodności opinii i odczytań Biblii, ale jedno nie budziło w debatach teologicznych żadnej wątpliwości, że Bóg tworząc człowieka, obdarzył go wolnością.

Ważne było przesłanie JM Rektora ChAT, które kończyło Inaugurację roku akademickiego 2012-2013:

Szkoły wyższe odnajdują swoją podstawową legitymizację w badaniach naukowych i działalności dydaktycznej. Zarazem jednak spełniają dodatkowe funkcje społeczne. Dzięki działalności naukowej i dydaktycznej uczelni tworzeni są nie tylko „produktywni fachowcy”, lecz również – co jest zasadniczym interesem państwa – w sposób odpowiedzialny są kształtowane procesy upodmiotowienia jednostek i grup społecznych, alfabetyzacji i rozumienia i komunikowania świata humanum. Z tej perspektywy mogę tylko wyrazić nadzieję, że nowy rok akademicki będzie czasem rozpoznania przez polityków dodatkowych funkcji szkół wyższych w nowoczesnym społeczeństwie.

12 komentarzy:

  1. ChAT to z pewnością dobra uczelnia. Kiedyś myślałem o ChAT, bo to uczelnia taka inna niż wszystkie. Po pierwsze nie jest stricte katolicka co raczej ekumeniczna. Poza tym to uczelnia publiczna. Gdybym mieszkał w Wawie, na pewno wybrał bym ChAT.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie! I teraz przeciwstawmy tym głębokim i naprawdę mądrym myślom prymitywne medialne naganianie na jedynie słuszne teraz studia na kierunkach ścisłych. Instrumentalizacja, parametryzacja i wszechobecne niby-projakościowe procedury zabijają wyższe uczelnie i intelektualistów! Dobrze, że są jeszcze świątynie nauki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyjątkowa uroczystość, w znakomitym, prawdziwym klimacie, poruszający autentyzm słów, no i wyjątkowi studenci oraz kadra. Szkoda, że takich akademickich wspólnot uczących się jest tak mało. Gdybym nie znał tego studenta, to pomyślałbym że ktoś mu to napisał, a to jest tak mądry i wrażliwy człowiek. Tu dopiero widać efekt kształcenia, a nie jakieś wskaźniki H6, H12, H8!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Istotnie, anonimowy ma rację: ta uroczystość pokazała, na czym polega różnica pomiędzy biurokratycznymi miernikami jakości kształcenia a prawdą o jego istocie, która jest niemierzalna w ten sposób. Co zrobić, kiedy ministerstwo woli płytkie, dające się zmanipulować wskaźniki, bo nie wie, co począć z tymi szkółkaami prywatnymi, na których rozwój zezwalało, a teraz ekonomiści wyliczyli władzy, że co czwarty absolwent jest bezrobotny. Jak to MNiSW schowa pod dywan? Oczywiście, bez żenady już głosi, że studenci są źle kształceni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro to chrześcijańska uczelnia, to taki link:

    http://gosc.pl/doc/988595.Ucieczka-do-Egiptu

    Ciekawe do poczytania

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy link
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  7. Znakomite teksty, świetny poziom wywodów

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, pokazano watki, których brakuje we współczesnych dyskursach publicznych

    OdpowiedzUsuń
  9. super, nareszcie pojawiły się watki, których brak w publicznym dyskursie

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Profesorze - z olbrzymią przyjemnością czyta się takie teksty o Akademii. Czasem mam wrażenie, że ChAT jest marginalizowany, pokazuje się małą liczbę studentów, narzeka się na poziom dyskusji naukowej i przytacza się obraz raczej negatywny.

    Natomiast w swojej relacji widzę dowartościowanie, pochwałę i szacunek dla tej uczelni. I cieszę się, że mogę na niej studiować.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jestem po tej uczelni dobre parenaście lat. i nigdy w życiu nie zamieniłabym czasu przeżytego w tych murach. Należy jednak pamietac, że atmosferę tworzą ludzie. I wlaśnie tej atmosfery mi szarości dnia brak...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.