czwartek, 16 lutego 2012

Słowacy też walczą z nieuczciwością akademicką

Pracujący na Słowacji polski profesor przesłał mi artykuł z tamtejszej prasy, w którym jest mowa o tym, że w tym kraju także tropi się próby wyłudzania stopni i tytułów naukowych nie tylko przez tzw. habilitacyjnych turystów, ale i własną kadrę "naukową" czy studentów. Patologie w tym zakresie nie dotyczą tylko przedstawicieli nauk humanistycznych czy społecznych, ale także nauk typu science.

Możemy dowiedzieć się o tym, jak to b. minister gospodarki uzyskał na Technicznym Uniwersytecie w Koszycach tytuł profesora, mimo niespełnienia obowiązujących tam kryteriów. Jedna z posłanek do Parlamentu nie zawarła w swojej pracy dyplomowej przypisu do źródeł, z których korzystała i je obficie wykorzystała. Przewodniczący wojewódzkich struktur jednej z partii politycznych uzyskał stopień bakalarza (odpowiednik naszego licencjatu) w Wyższej Szkole Bankowej. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie to, że jest ona w dużej mierze plagiatem tekstów z wielu podręczników, bez wskazania na wykorzystane źródła. Inny członek tego samego stronnictwa zdał aż 40 egzaminów w ciągu jednego roku, zyskując stopień inżyniera w Uniwersytecie w Trenczynie.

Od roku specjalna komisja weryfikuje na Uniwersytecie Jana Amosa Komeńskiego w Bratysławie autoplagiat dziekana Wydziału Pedagogicznego Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberku, którego zdradził anonimowy donos do władz resortu szkolnictwa wyższego. Ktoś je poinformował, dokumentując to bardzo szczegółowo, że pełniący obecnie tę funkcję docent (odpowiednik doktora habilitowanego w Polsce) Tomáš Jablonský obronił w 2005 r., rozprawę doktorską pt. "Kooperatívne učenie v etickej výchove" (Nauczanie kooperacyjne w wychowaniu etycznym), a w dwa lata później przedłożył książkę pt. "Kooperatívne učenie vo výchove" (Kooperacyjne nauczanie w wychowaniu) jako swoją dysertację habilitacyjną. Obie rozprawy są treściowo tożsame.

Jak stwierdził dziennikarzowi gazety "SME" „Jego rozprawa habilitacyjna była zmienionym wydaniem pracy doktorskiej. W zasadach postępowania habilitacyjnego Uniwersytetu Komeńskiego nie mówi się nigdzie o tym, na ile muszą takie prace różnić się między sobą". Jego przewód habilitacyjny został w końcu uznany przez naukową komisję tegoż Uniwersytetu".

Wystarczy zajrzeć na strony wyższych szkół prywatnych w Polsce, które prowadzą kształcenie na kierunku pedagogika, by zobaczyć, że zatrudniają słowackiego docenta na pełnym etacie. Pojawia się pytanie: Czy istnieje jakiś związek między tym, że z tych też szkół, jakoś dziwnym trafem, habilitowali się niektórzy Polacy właśnie w uczelni, którą on reprezentuje?

Rzecznik prasowy KU w Rużomberku ustosunkował się do - jego zdaniem - nieuzasadnionego osaczania tej uczelni przez dziennikarzy oraz manipulowania informacjami. Po pierwsze, sprawa autoplagiatu dziekana jest w toku jej sprawdzania, chociaż władze tej uczelni dziwią się, że ktoś rozpatruje w ogóle tego typu anonimy, a po drugie przekonuje, że doc. T. Jablonsky habilitował się w Bratysławie, zanim został zatrudniony w KU w Rużomberku, a zatem niesłusznie łączy się tę uczelnię z jakimiś nieetycznymi praktykami. W końcu polskie ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego potwierdziło poprawność przeprowadzanych w tym uniwersytecie przewodów naukowych, w stosunku do których stawia się nawet wyższe wymagania, niż w innych uczelniach tego kraju.

http://www.sme.sk/c/5470149/dekan-z-katolickej-univerzity-zbiera-tituly-jednou-pracou.html

4 komentarze:

  1. To świadczy jedynie o tym, że wymyślona w XIX wieku przez pruskich urzędników habilitacja to twór uznaniowy, skoro nie można odróżnić książki podoktorskiej od habilitacyjnej. A swoją drogą ciekaw jestem, ilu to zaufanych towarzyszy, do dziś kształcących młodzież i rozdających granty, uzyskało habilitację w krajach b. ZSRR? Tam odpowiednikiem naszego dr hab. jest tzw. doktor nauk. Tyle, że stopień ten uzyskuje się pod kierunkiem promotora, zgodnie z leninowską zasadą: zaufanie to dobra rzecz, ale lepsza jest kontrola.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja cieszę się, że Profesor podał przykład reakcji środowiska słowackiego na nieuczciwości z prowadzeniem przewodów awansowych w NIEKTÓRYCH tamtejszych uczelniach. Nasila się bowiem we mnie dysonans związany z jednej strony z doniesieniami o masowości tego procederu, z drugiej zaś z szacunkiem dla pedagogicznego dorobku naukowego naszych słowackich i czeskich sąsiadów. Wiem, że Profesor też chętnie sięga po tamtejszych autorów - właściwie to za Profesora "przewodem" sama zaczęłam sięgać po słowackie i czeskie teksty. I widzę, że w wielu obszarach mamy się czego z nich uczyć. Zatem poziom osiągnięć naukowych tamtejszych naukowców zasługuje na to, by bronić dobrego imienia słowackiej i czeskie pedagogiki, między innymi przez walkę z patologią w mechanizmach awansów. Przy okazji myślę sobie, ile złego mogą uczynić nieprzemyślane decyzje administracyjne i polityczne, w szczególności złe prawo, stwarzające okazję do nadużyć, zwłaszcza przy braku zdrowych samooczyszczających mechanizmów środowiskowych. No ale czy możemy oczekiwać ich w hipermarkecie?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Sam od lat czytam bardzo wiele rozpraw czeskich i słowackich humanistów - filozofów, pedagogów, socjologów i psychologów. W blogu wielokrotnie przywoływałem niektóre z nich, a w swoich rozprawach naukowych, przekładach wielu naukowców z tych krajów wielokrotnie dawałem dowód temu, że warto sięgać do nauki południowych sąsiadów.

      Jakoś nie udało mi się kupić tam książki polskiego naukowca, który tam się habilitował czy uzyskał tytuł profesora (z chlubnym wyjątkiem prof. Stanisława Juszczyka). Tak Czesi, jak i Słowacy chętnie natomiast tłumaczą rozprawy naukowe Kołakowskiego czy Baumana. Bywało i tak, że dysponowałem wcześniejszym przekładem książki Baumana w języku słowackim, niż polskim. No tak, ale ci, którzy tylko fingują swoją naukowość i tak tego nie zrozumieją. Nie szkodzi.

      Usuń
  3. Rosjanie też mają problem z pseudouczelniami:

    РИА Новости > Путин обещает в течение трех лет очистить Россию от "псевдовузов"
    Кандидат в президенты РФ, премьер-министр Владимир Путин обещает в течение трех лет провести аудит российской высшей школы и очистить ее от "псевдовузов".

    "В течение трех лет предстоит провести аудит программ высшего профессионального образования, особенно по экономике, управлению, общественным наукам. Вердикт им вынесут не чиновники, а наши ведущие университеты, ученые и признанные международные эксперты", - сказал Путин на встрече с доверенными лицами и членами Общероссийского народного фронта.

    "Мы должны очистить нашу высшую школу от псевдовузов, которые прямо нарушают права людей на качественное образование. При этом мы увеличим бюджетную поддержку сильным университетам и институтам", - пообещал Путин.

    занесение: 29/02/2012 16:40

    OdpowiedzUsuń