piątek, 10 lipca 2015

Na horyzoncie wyborów do Sejmu - MEN-ska polityka błędów: arogancji, ignorancji, centralizmu i biurokratyzacji


Ukazało się właśnie najnowsze wydanie kwartalnika "Nowe Horyzonty Edukacji. Nowoczesna Edukacja, Nauka, Technologie, Innowacje". Znakomita edycja, świetne teksty, piękna i trafnie dobrana szata graficzna. Z przyjemnością sięgnąłem po ten numer, gdyż jest idealny do czytania nie tylko ze względu na okres wakacyjny, ale także zbliżającą się kampanię wyborczą do Sejmu.

Mamy tu bowiem znakomitą diagnozę polskiej polityki oświatowej i uwikłanej w nią szkoły. Z wywiadu numeru z prof. Marią Dudzikową dowiadujemy się, dlaczego polska szkołą jedzie "na jałowym biegu", czyli o mechanizmach działań pozornych. Poznańska pedagog jako pierwsza i jedyna w kraju przeprowadziła z zespołem współpracowników z Zakładu Pedagogiki Szkolnej Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu oraz z Wydziału Pedagogiki, Socjologii i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego badania wzdłużne wśród pierwszego rocznika ustrojowej reformy szkolnej (M. Handke), a więc wśród beneficjentów i "ofiar" zmiany, która była źle wprowadzona, a jej toksyczne skutki odczuwane będą jeszcze przez długie lata.

Wybieram kilka uwag z tego wywiadu:

- Szkoła z wbudowanymi w nią chorymi mechanizmami nie poddaje się zmianie pod wpływem magicznych zaklęć urzędników ministerialnych i nauczycielskich recytacji, że „kochają uczniów”.

(...)

- Zamiast pogłębionej refleksji na temat wizji szkoły w społeczeństwie demokratycznym i warunków jej realizacji, czego nie znajduję w programach kolejnych MEN-owskich ekip, mogliśmy przez te dwie dekady słyszeć chór głosów dyrygowany przez takich czy innych urzędników ministerialnego bądź też kuratoryjnego szczebla lub/i z poselskich ław określonych partii politycznych: zaostrzyć sankcje, wprowadzić czytelny system kar, nie promować ucznia do następnej klasy z powodu nieodpowiedniego zachowania, „karać” pracą społeczną, wprowadzić mundurki, uruchomić w każdym województwie infolinię informującą MEN/policję/prokuraturę o agresji w szkole, wyposażyć szkoły w monitoring, a nawet wprowadzić uczniowską kartę kar i nagród („teczkę”), która – przekazywana ze szkoły do szkoły – towarzyszyłaby uczniowi od początku do końca jego edukacji.

(...)

- Mechanizmy działań pozornych, które niekiedy trudno zidentyfikować w świecie zinstytucjonalizowanej edukacji podporządkowanej administracji oświatowej różnego szczebla, blokują a nawet niszczą oddolne zaangażowanie (o różnej dynamice, od ciągle jeszcze anemicznego do szybko już i z dużą siłą rozwijającego się ) i rzeczywistą partycypację samorządów, rodziców, nauczycieli a także samych uczniów w inicjowaniu prorozwojowych zmian w środowiskach szkolnych i wciągają te de nomine podmioty w uprzedmiotowującą grę pozorów. Prowadzą do erozji kapitału społecznego i/lub powstawania jego niekorzystnych odmian poprzez wzrost biurokratycznej kontroli (n a d z o r u pedagogicznego) jako wskaźnik braku zaufania i „osłabienia morale obywatelskiego” – jakby powiedział Lutyński – „nie tylko wykonawców działań pozornych i obserwatorów, ale nawet zleceniodawców”. Działania pozorne mają wiele cech, ale zawierają zawsze jakiś element fikcji.


- (...) jeśli nie zabierzemy się za rozpoznawanie i blokowanie mechanizmów działań pozornych (w niektórych sytuacjach trzeba je nawet antycypować, aby w ogóle do nich nie doszło), to będziemy bezradni w szkole i wobec szkoły jako „machiny na jałowym biegu”. I jeszcze jedno. Jeśli posłużylibyśmy się kopernikańską metaforą, to można uznać że centralnym punktem jest nadal Ministerstwo Edukacji Narodowej, dlatego prawdziwym przewrotem kopernikańskim byłaby... jego likwidacja.

Nie zdradzam treści tej rozmowy. Jej krytyczną narrację znakomicie dopełnia artykuł adiunkta z Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego w Kaliszu (UAM w Poznaniu) - dr. Radosława Nawrockiego pt. "Jak demon biurokracji niszczy szkołę i nauczyciela". Słusznie autor wskazuje na to, że krytyka szkoły podejmowana jest dzisiaj z różnych pozycji, a każdy z jej autorów dostrzega w szkole innego demona.

Metaforyczne spojrzenie na szkołę przez pryzmat właśnie demona jako złej, nieczystej siły, złośliwego ducha o szkodliwym charakterze, pozwala dostrzec w niej przede wszystkim to negotium, do którego doprowadza i utrwala fatalna polityka kolejnych ekip rządzących w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Jak pisze Nawrocki:

"W polskiej szkole demonów nie brakuje, nie sposób je rozpoznać i opisać. W tym kotle sporów o siły nieczyste w edukacji zapomina się jednak o demonie, który dziś w największym stopniu niszczy polską szkołę, formatuje i przygniata nauczycieli. To demon biurokracji i centralizacji. To on przede wszystkim osadcza dziś nauczycieli, doprowadzając ich pracę do granic absurdu."

Świetnie R. Nawrocki ujawnia oba demony egzemplifikując je przenikaniem władzy urzędniczej do różnych obszarów edukacji szkolnej, które niszczą po drodze i w procesie wartość podmiotowości nauczycieli, uczniów i dyrektorów szkół.

Sfrustrowani tymi diagnozami mogą sięgnąć do artykułu dr.hab. Marka Budajczaka profesora Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu, który udziela odpowiedzi na najbardziej typowe pytania dotyczące edukacji domowej. Ci bowiem rodzice, którzy chcieliby sami organizować (auto-)edukację swoim dzieciom, by nie były one niszczone przez demony szkolnictwa publicznego czy prywatnego, mogą dowiedzieć się, czym jest homeschooling, na czym polega jego legalny charakter, jak go realizować oraz jakie problemy mogą pojawić się w wyniku ignorancji otoczenia czy nawet nadzoru pedagogicznego.

A jak ktoś chce zmieniać edukację w wymiarze technologicznym, niezależnie od tego, gdzie jest ona prowadzona i przez kogo, to profesor Maciej Sysło z Uniwersytetu Wrocławskiego odsłania uwielbiany już przez dzieci i młodzież świat wirtualnego dostępu do wiedzy i eksperymentowania. Pedagog nie straszy mobilnymi mediami, ale wprost odwrotnie, pokazuje, w jaki sposób urządzenia te stanowią świetną pomoc dydaktyczną w realizacji treści kształcenia i dochodzenia do edukacyjnych sukcesów.

Redaktor naczelny NHE - prof. Zdzisław Ratajek jako już emerytowany profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach dodaje wszystkim osobom, które otrzymują emeryturę (nie wiadomo bowiem, co będzie z kolejnym pokoleniem pustej kasy ZUS-u), jak inteligentnie a aktywnie "ześlizgiwać się" w starość. Odsłania wyniki badań brytyjskich naukowców nad mózgiem, który w starym ciele może być ciągle młody.

6 komentarzy:

  1. Czasopismo kupiłam dziś w Empik-u, pomiędzy Charakterami i Światem Wiedzy. Jest zatem nadzieja, że artykuły zamieszczone w NHE mogą trafić do szerszego odbiorcy, a nie tylko na półki czytelni naukowych. . Wypowiedź Profesor Dudzikowej o mechanizmie działań pozornych uwrażliwia czytelnika na dostrzeganie przejawów pozoru nie tylko w edukacji. Pani Profesor przestrzega przed dojściem do takiego momentu (punktu przegięcia), po którym ta wrażliwość może zacząć maleć.Oby tak się nie stało Pani Profesor! Jola Sajdera

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, wywiad z panią profesor M. Dudzikową czytałam - znakomity

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym państwie już wszystko niemalże zostało zrujnowane... jak długo to jeszcze wytrzyma przeciętny obywatel?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widzę tu ani słówka na temat oceny pionu katechetycznego polskiej edukacji. Coś przeoczyłem? A może jest w tym świetnym numerze artykuł równie uczciwie oceniający cele, założenia, metody, rezultaty oraz syntetycznie cały dorobek ostatniego ćwierćwiecza "pracy" katechetów w polskiej szkole? Jakże aktywnego religijnie i politycznie oraz jakże kosztownego składnika tak bardzo ubogacającego polską szkołę publiczną. Niestety tylko nieco kosztownego zarówno czasowo jak i finansowo. W omawianym czasopiśmie opisano jakieś mierzalne rezultaty tej katechetycznej działalności? Opisana została metodologia oceniania skutków wprowadzenia katechezy do szkół i do portfela polskiego podatnika?
    Czy Szanownemu Ciału Gogicznemu osobistej odwagi i etyki zawodowej starcza tylko do oceniania laickiego składnika polskiej szkoły? A może nasz system oceniania został nagle w sposób cudowny wybrakowany tak, aby nie ruszać najbardziej niebezpiecznego z punktu widzenia kariery zawodowej aspektu?
    Gdzie są krytyczne profesorskie analizy wad i zalet przeniesienia katechezy do szkoły publicznej i de facto wymuszania na uczniach w niej udziału? Analizy alternatyw organizacyjnych i finansowych?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wystarczy, że anonimowy przeprowadzi takie analizy i je opublikuje. Czekamy z niecierpliwością. Tymczasem polecam literaturę na ten temat, także b. krytyczną (www.boguslawsliwerski.pl), tylko trzeba chcieć ją dostrzec. O każdym przedmiocie zajęć szkolnych można pisać, prowadzić badania dotyczące procesu kształcenia czy wychowania. To, że anonimowy ich nie zna, nie usprawiedliwia ignorancji przy krytykanctwie

    OdpowiedzUsuń
  6. http://edukacja.dziennik.pl/artykuly/495947,reforma-oswiaty-scisnie-dzieci-w-szkolach-i-przedszkolach-szesciolatki-i-siedmiolatki-ida-do-szkoly.html
    A może by tak o tym? To będzie temat edukacyjny najbliższych 3 miesięcy - tyle kosztuje PO nieudolnie i bezmyślnie zapisany przez Hall/Szumilas/Kluzik (i ich przyboczne Krajewską&Berdzik!) kalendarz tej "reformy"!!! Pańcie zajęły się ideologią oraz promocją/maniplulacją, a tu REALNY świat skrzeczy ... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.