Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Pedagogika dyskretna, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Pedagogika dyskretna, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

07 czerwca 2016

Co ma wspólnego matematyka z pedagogiką dyskretną?


Znakomici uczeni, którzy publikują na łamach różnych czasopism społeczno-kulturalnych, politycznych czy oświatowych, dochodzą po kilku latach do słusznego wniosku, że owoc ich pracy trwa tak długo, jak długo dane pismo - tygodnik, miesięcznik czy internetowa odsłona jest obecny w przestrzeni publicznej. Żywot jego jest krótki, bo mało kto odkłada na półkę wybrane numery czasopism lub gazet z artykułem czy publikacjami, do których chciałby jeszcze kiedyś powrócić. Różne są tego powody, chociaż najczęstszym jest albo brak środków na stałą prenumeratę pisma, albo brak miejsca na archiwizowanie każdego lub przynajmniej wybranych z niego tekstów. Znakomicie, że po wielu latach niektórzy autorzy wydają w jednym tomie zbiór pism pomniejszych, rozproszonych, nadając wcześniejszym publikacjom nowe życie w nowej formie i stylistyce narracyjnej.

Pisałem już wielokrotnie o tym, że martwi mnie zanikająca kultura wiązania się czytelników z periodykiem naukowym, a co dopiero mówić o pismach popularnonaukowych czy magazynach kulturalnych. W nich jednak piszą znakomici uczeni. Nie wyobrażam sobie "Odry" bez tekstów matematyka i psychologa zarazem Józefa Kozieleckiego, podobnie jak zdziwiłaby mnie nieobecność felietonów i/lub pojawiających się rzadko esejów prof. pedagogiki UMK w Toruniu Aleksandra Nalaskowskiego w tygodniu "wSieci" czy na portalu "wPolityce'. Są osoby, które prenumerują lub doraźnie kupują czasopismo ze względu na to, z kim mogą "spotkać" się na jego łamach.

Im niższe są nakłady tygodników i miesięczników, tym trudniej jest o nawiązanie trwale pośredniej więzi z ulubionym autorem. On sam nie ma oddźwięku na swoje rozprawki, chyba że ukazują się dodatkowo w pełnej wersji na stronie internetowej czasopisma. Wówczas jednak znajdą się hejterzy, którzy bez jakiejkolwiek znajomości rzeczy będą siepać na prawo i lewo, byle mieć jak największy ubaw.

Można pisać opasłe tomy naukowych rozpraw, po które sięgnie garstka pasjonatów lub przymuszona do tego dydaktycznym zobowiązaniem grupa czytelników (studenci, doktoranci, kursanci, kanclerze szkół prywatnych i publicznych, dyrektorzy bibliotek, itp.), ale też można dzielić się z innymi tym, czego sami doświadczamy momentalnie i sytuacyjnie, zdarzeniowo i procesualnie, a co pobudza w nas potrzebę do podzielenia się owym stanem (auto-)refleksji z innymi, bez jakichkolwiek zobowiązań czy oczekiwań.

Tak m.in. uczynił w swojej najnowszej książce znakomity pedagog - prof. Aleksander Nalaskowski z UMK w Toruniu, który postanowił niejako "przytulić" do siebie rozproszone w różnych pismach pomniejsze teksty, by nadać im wspólny tytuł „Pedagogika dyskretna”. O tym, dlaczego wydał swoje rozprawki pod takim właśnie tytułem, pisze we wstępie, że całość jest (...) oparta na wrażeniach, na skojarzeniach i wnioskach wynikających nie z dobrze zaplanowanych badań utrzymanych w reżimie metodologicznym lecz z pewnej wrażliwości, podglądania rzeczywistości, oglądaniu spraw niekiedy „zza węgła”. To pedagogika dla której materiału dostarczył mój prawie sześćdziesięcioletni spacer po świecie.

Już się niepokoję, że ktoś, kto nie przeczyta ani jednego eseju z tego tomiku, uwiedziony intrygującym tytułem dorobi do niego zupełnie inną ideologię, albo na pytanie egzaminatora, jakie zna rodzaje współczesnych pedagogii, odpowie, że jedną z nich jest "pedagogika dyskretna", czyli pewnie zajmująca się edukacją w zakresie spraw intymnych, wymagających taktu czy subtelnego komentarza. Nie, nie, to nie o taką dyskrecjonalność chodzi autorowi. Zajrzyjcie chociaż do spisu treści......

Typów czy kategorii pedagogiki namnożyło się w ostatnich latach wiele, bowiem pedagogikę łatwo da się przykleić czy powiązać z jakimkolwiek stanem ludzkich emocji, postaw czy nawet orientacji życiowych. Mamy zatem pedagogie przejścia i pogranicza, postu i nadużycia, białe i czarne, pozoru i ułudy, hipokryzji i nudy, ciszy i milczenia, nadziei i zwątpienia, losu i złudzenia, krytyczne i autorytarne, potoczne i popkulturowe, pamięci i zapomnienia, itd., ale pedagogiki dyskretnej jeszcze nie mieliśmy.

Pedagogika dyskretna jest pedagogią Aleksandra Nalaskowskiego i jako taka - kompletną, starannie napisaną i zrekonstruowaną rozprawą o edukacyjnej rzeczywistości w naszym kraju. W tej wersji nie jest podręcznikiem pedagogiki dyskretnej, który mógłby służyć studiującym jako kolejny wariant najnowszej pedagogiki. Trudno też, by pedagogika dyskretna była pomocna wykładowcom i prowadzącym ćwiczenia z tego kierunku kształcenia i dyscypliny naukowej, gdyż jej mocną stroną jest jej barwny, ciekawy sposób prezentacji myśli, refleksji autora, wzbogaconych o przykłady z codziennego życia, z drugiej zaś strony dyskrecja tej pedagogiki polega na odsłonięciu przez Profesora osobistych przekonań, myśli na tematy socjalizacji i wychowania, kształcenia i prowadzenia badań.

Powracam zatem do tytułowego pytania: Co ma wspólnego matematyka z pedagogiką dyskretną? W naukach ścisłych istnieje kategoria matematyki dyskretnej jako subdyscypliny naukowej. Jedynie "słuszna i wiarygodna" encyklopedia świata, z której korzystają nasi studenci definiuje matematykę dyskretną jako zbiorczą nazwę wszystkich działów matematyki, które zajmują się badaniem struktur nieciągłych, to znaczy zawierających zbiory co najwyżej przeliczalne (czyli właśnie dyskretne). Co to zatem ma wspólnego z pedagogiką A. Nalaskowskiego? Bardzo dużo.

Jeden z wykładowców (niestety nie ujawnia swojego autorstwa) przeprowadził wśród studentów matematyki ankietę, pytając ich o to, czym jest - ich zdaniem - matematyka dyskretna? Jedna z odpowiedzi brzmiała tak:

"Matematyka dyskretna to jest dział matematyki, który „dyskretnie się wciska gdzie się da”.

No i proszę, a czy pedagogika nie wciska się, gdzie tylko się da? Przeczytajcie książkę A. Nalaskowskiego, a przekonacie się, gdzie wciska i odciska się nasza pedagogika. Zachęcam do przeprowadzenia logicznej gry na bazie tekstu pedagoga, w wyniku której czytelnicy mogliby poszukać zbieżności czy tożsamych odniesień w analizowanych problemach, zdarzeniach czy zjawiskach edukacyjnych do tych, które zostały skojarzone przez studentów matematyki z jej dyskrecjonalnością:

Otóż matematyka dyskretna to:

- inaczej nazwana logika, objaśnianie (ujawnianie) pewnych sekretów matematyki;

Zastanówmy się, jakie sekrety ujawnia w swojej książce A. Nalaskowski?

- dyskretnie, czyli za pomocą małych kroków, dochodzi się do rozwiązania problemu;

W jaki sposób - zdaniem A. Nalaskowskiego - można dojść do rozwiązania problemu wychowawczego czy dydaktycznego?

- coś tajemniczego, niekonkretnego, mało zrozumiałego; kojarzy się z twierdzeniami i dowodami;

Jaką tajemnicę skrywały posunięcia rządzących polską oświatą? Co jest w nich niezrozumiałego?

- większe „wymyślanie” niż w analizie matematycznej;

Co wymyśla autor "pedagogiki dyskretnej"?

- znajdowanie matematyki w przyrodzie tam, gdzie byśmy nie podejrzewali, że jest;

Gdzie A. Nalaskowski odnajduje pedagogikę i jaki to ma związek z naturą?

- tylko dla osób wtajemniczonych w „czarną magię”, obowiązuje ich dyskrecja, gdyż osoby niewtajemniczone mogą ich uznać za niepoczytalnych;

Które argumenty A. Nalaskowskiego mogłyby świadczyć o stosowaniu "czarnej magii"?

- dogłębne analizowanie matematyki, ale nie od strony teoretycznej, ale poszczególne działy, gdzie jest coś nielogicznego i bardzo często niezrozumiałego, jak się nie zna jakichś twierdzeń;

Dlaczego, jak urzędnicy MEN nie znają pedagogiki jako nauki, czynią coś bardzo niezrozumiałego?

- ujawnia sprytne sposoby, którymi możemy wyjaśnić zjawiska dotyczące funkcjonowania świata;

Co ujawnia na sprytne sposoby A. Nalaskowski w swojej rozprawce z pedagogiką szkolną?

- jak się kombinuje, to trzeba to robić dyskretnie;

Jaki jest stosunek profesora pedagogiki do kombinowania?

- matematyka jest dyskretnie wpleciona w nasze życie codzienne, ukrywa się w naszym Wszechświecie niczym Ninja;

Czy pedagogika jest równie - jak matematyka - wpleciona w nasze życie codzienne, ukrywa się w naszym Wszechświecie niczym Ninja?

- będziemy siedzieć w kominiarkach;

Dla jakiej specjalności pedagogicznej najlepszym atrybutem byłaby kominiarka?

- będziemy opracowywać jakieś szyfry.

Jakimi szyframi posługują się pedagodzy, a jakimi politycy i rządzący oraz opozycja, by edukować dzieci i młodzież? Można też zastanowić się nad tym, co odszyfrowuje w codzienności szkolnej prof. A. Nalaskowski?


Zapewniam, że lektura książki może dostarczyć fascynujących odkryć, wyjaśnień, a nawet deKODować współczesną pedagogikę z udziałem najnowszej publikacji toruńskiego pedagoga. Życzę miłej i dyskretnej lektury.









29 października 2016

"Pedagogika dyskretna" Aleksandra Nalaskowskiego wyróżniona na 20. Targach Książki w Krakowie


Wczoraj zakończył się drugi dzień Targów Książki w Krakowie. Stoisko C61 należy do jednego z najlepszych w kraju wydawnictw naukowych pedagogicznych, chociaż także publikuje prace z nauk o polityce, socjologii, psychologii czy wreszcie poradniki dla środowisk nauczycielskich (bardzo bogata oferta książek metodycznych).

Już pierwszego dnia Oficyna Wydawnicza "IMPULS" zaproponowała nowe tytuły oraz atrakcyjne niespodzianki. Do niedzieli jest szansa na odwiedzenie oferty. Profesor pedagogiki - Aleksander Nalaskowski uzyskał pierwszego dnia targów wyróżnienie za swoją książkę pt. "Pedagogika dyskretna". Ogromnie mnie to ucieszyło, gdyż jakiś czas temu dzieliłem się w blogu swoją opinią na temat tej eseistycznej miniatury naukowej w pedagogice. Powyższy tytuł otrzymał to wyróżnienia w plebiscycie Najlepszej Książki na Jesień oraz Najlepszej Książki Psychologicznej organizowanej przez wortal Granice.pl.

Studenci pedagogiki resocjalizacyjnej mogą odpocząć od naukowych lektur sięgając po beletrystyczną książkę Andrzeja Dembińskiego pt."Kariera" klawisza", która także uzyskała wyróżnienia w kategorii "Literatura faktu"! Ta wyjątkowa, bo wspomnieniowa książka może zainteresować także studentów psychologii, przedstawicieli służb mundurowych oraz osoby ciekawe, jak wygląda rzeczywistość w więzieniu.


Jak pisze Wydawca: Nie jest to książka dla wszystkich, bo opisywane są w niej tragiczne zachowania, upadki moralne i fizyczne, próby samobójcze i wiele innych spraw dotyczących osadzonych. O tych, co mieli i mają honor, jak i zwykłych obszczymurków. Każdy z funkcjonariuszy musiał na tym swoim odcinku pracy dawać sobie radę. Zaglądać wielokrotnie śmierci w oczy. Klawisze nie uważają się za bohaterów. Każdy klawisz, który to przeszedł, pracował lub pracuje minimum 4 lata na oddziale mieszkalnym jako oddziałowy, spokojnie może tą książkę podpisywać dając autografy. Andrzej Dembiński, będąc autorem tego tekstu, opartego na faktach autentycznych im zezwala. Możecie porównać jak było kiedyś, a jak jest teraz.

Na stoisku IMPULSU można także zobaczyć nowości, bestsellery i wiele ciekawych oraz topowych tytułów spośród blisko 250 publikacji, które stanowią przecież tylko część pokaźnej oferty. Podczas tegorocznych targów książki została przedstawiona w całej pełni unikatowa w dziejach polskiego harcerstwa seria reprintów z lat 1911-1945. Mam tu na uwadze nowe i w znakomitej większości niewznawiane od czasów przedwojennych publikacje z liczącej ponad 100 tytułów serii zatytułowanej „Przywrócić Pamięć”. Harcerze i ich instruktorzy odnajdą tu korzenie ruchu skautowego oraz jego polskiej kultury harcerskiej.


Także naukowcy, pedagodzy społeczni, andragodzy i przedstawiciele nauk o kulturze fizycznej znajdą w tej serii tomiki dla swoich dociekań badawczych, bowiem są tu znakomite wykłady oraz naukowe analizy wybitnych myślicieli i humanistów z okresu II RP, dla których harcerstwo stanowiło nie tylko treść ich osobistego zaangażowania, ale także impuls do rozwijania nauk humanistycznych i społecznych.