sobota, 27 października 2018

Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii oraz zanikania akademickiego etosu


Wydział Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie obchodzi jubileusz 45-lecia, toteż z tej okazji zorganizował w dniach 25-26 października 2018 r. ogólnopolską konferencję naukową pn. "Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii".

Jest to cykliczna konferencja, którą zapoczątkował b. dziekan tego Wydziału - prof. dr hab. Ryszard Bera, a w tej kadencji kontynuuje ją prof. dr hab. Janusz Kirenko zapraszając do wspólnej debaty naukowej przedstawicieli akademickich ośrodków pedagogicznych z Polski oraz psychologów, by w ramach dyskursu naukowego dokonać analizy współczesnych problemów pedagogiki i psychologii w wymiarze teoretycznym i praktycznym.

Moje wystąpienie dotyczyło zanikania etosu pracy naukowej wśród części samodzielnych pracowników naukowych, którzy zamiast być wzorem dla swoich młodszych koleżanek i kolegów, wćwiczają ich w pozoranctwie, w cwaniactwie, pseudonaukowej produkcji nikomu niepotrzebnych tekstów czy przyznawaniu stopni naukowych takim właśnie postaciom. Kłamstwo i korupcja stają się zjawiskami przenikającymi do renomowanych w kraju jednostek akademickich. Trzeba dostrzec stan zapalny organizmu naszego środowiska, by przestać go tolerować, zaleczać na krótką chwilę paralekami, gdyż wraz z najbliższą oceną parametryczną pedagogiki jako dyscypliny naukowej, per analogiam do pacjenta, może okazać się ona niezdolną do dalszego życia.

Z metodologicznego punktu widzenia nauki humanistyczne i społeczne w XXI wieku stają przed tym samym dylematem uzasadnienia własnej naukowości nie tyle w sensie historycznym, administracyjno-prawnym, społecznym, instytucjonalnym, ale właśnie metodologicznym. Chodzi bowiem o imperatyw spełnienia metodologicznych kryteriów odpowiadających współczesnym naukom społecznym i humanistycznym, które bezapelacyjnie różnią się od nauk przyrodniczych, technicznych czy ścisłych typu science nie mając szans na osiągnięcie ich naukowego statusu.

To, co pedagogikę zbliża do nauk medycznych, technicznych czy innych nauk społecznych, to jej aplikacyjny charakter orientujący jej dokonania na szeroko pojmowaną praktykę pedagogiczną, edukacyjną, wychowawczą, służącą bezpośrednio lub pośrednio ludziom, bez względu na ich wiek i inne cechy instrumentalne czy kulturowe. Nasza dyscyplina ma służyć praktyce, ale też powinna wykraczać poza potoczną wiedzę o wychowaniu i kształceniu oraz tworzyć dzięki prowadzonym badaniom empirycznym odpowiednio ugruntowaną wiedzę, która może, ale nie musi mieć praktycznego zastosowania. Ważne jest, by pozwoliła na opis i wyjaśnienie zjawisk, zdarzeń czy procesów, które nie są dostrzegane przez laika, ale pozwalają je części z nich zrozumieć, zaś uczonym projektować kolejne badania.

Rządzący, którym zależy na wykorzystaniu pedagogiki czy innej nauki społecznej do sterowania społeczeństwem, manipulowania nim dla realizacji własnych interesów politycznych i ideologicznych, nauka jest podporządkowana ideologii partii władzy (np. ekonomicznie), stapiana z jedynie słuszną ideologią „ludzi lepszego sortu”. Spełnianie funkcji aksjonormatywnej przez naukę równoznaczne jest z jej uprawianiem kiedy odbywa się w formie ideologicznej.

Właśnie dlatego niektórzy uczeni wpisując się w tak rozumianą naukę podejmują się funkcji w rządzie, by zamiast dociekać prawdy i ją odkrywać - głosić ideologiczną prawdę i indoktrynować zgodnie z nią społeczeństwo, poczynając od dzieci i młodzieży a na ich rodzicach i członkach rodzin kończąc. Spełnianie funkcji ideologicznej nie może jednak być uznane za uprawianie nauki. Szczytem naukowości mogło być jedynie w oficjalnej nauce państw o charakterze totalitarnym, w istocie rzeczy tożsamej z ideologią.

Ideologicznej funkcji nauki nie można utożsamiać z jej aksjologicznymi uwarunkowaniami, które nie muszą i nie powinny stać na przeszkodzie praktykowania właściwych jej tradycyjnych cnót epistemicznych
(H. Izdebski, Ile nauki w nauce, Warszawa 2018, s. 96-97). Szczególnie narażone są na ingerencję rządzących nauki społeczne i humanistyczne, jeśli przyjmowane przez badaczy stanowisko jest sprzeczne z interesem sprawującej władzy zorientowanej populistycznie, a zatem odrzucającej wyniki badań naukowych kwestionujących zasadność podejmowanych reform czy zmian w regulacjach prawnych. To również może stać się punktem odniesienia dla niektórych naukowców, którzy w celu przyspieszenia swojej kariery będą kwestionować stanowisko starszych kolegów z powodów w istocie pozanaukowych (…). (Izdebski, s. 122).

Z analizy postępowań habilitacyjnych w kraju w dyscyplinie pedagogika wynika, że poziom nauki w nauce jest coraz mniejszy nie dlatego, że:

1) akademicy nie mają dostępu do literatury z metodologii badań społecznych, albo

2) z powodu niewiedzy, czy(-m) jest pedagogika jako nauka, czy

3) brakuje im wiedzy,

ale z braku samokształceniowego wysiłku, samoświadomości metodologicznej, skoro popełniają kardynalne błędy we własnych badaniach naukowych. Trudno zatem, by nie skutkowało to pedagogicznym „zakalcem”, skoro niektóre składniki były nieświeże, źle dobrane albo/i wykorzystane w niewłaściwych proporcjach czy wymieszane w złej kolejności.

Z niepokojem postrzegam studenckie błędy w procedurach badawczych, w konceptualizacji badań czy w sposobie ich realizacji oraz omawiania u osób, które już uzyskały stopień naukowy doktora habilitowanego nauk społecznych w dyscyplinie pedagogika, a nawet tytuł naukowy profesora. Ośmieszają w ten sposób nie tylko siebie, ale i kompromitują naszą dyscyplinę oraz reprezentowane przez siebie jednostki akademickie. Niektórzy mają podwójne oblicze: od studentów wymagają znajomości metodologii badań, ale sami jej nie stosują w swoich badaniach, a tym bardziej, kiedy oceniają cudze.



Interesujące było m.in. wystąpienie prof. Jerzego Nikitorowicza, który mówił o hybrydowej tożsamości kulturowej osób, które coraz częściej doświadczają w naszym kraju sytuacji wykluczania. Czy istnieje otwartość na obcość? Czy może manipuluje się odmiennością kulturową i narodową dla realizacji celów ideologicznych władzy? Profesor przywołał postać m.in. Ludwika Zamenhofa, Aloszy Awdiejewa, Janusza Korczaka czy Czesława Miłosza jako osób o hybrydalnej tożsamości. Cytował ich wypowiedzi na temat poczucia własnej narodowości i swoistego rodzaju bycia POMIĘDZY.

Osoby o tego typu osobowości mają dylemat, w jakim zakresie pozostając w rodzimym języku są jeszcze wzorem narodowości mieszkańców kraju ich miejsca zamieszkania? Nauka i sztuka są beznarodowościowe, a mimo to codziennie odzywa się problem własnego pochodzenia - Kim jestem? W społeczeństwach wielokulturowych muszą unikać poszukiwania czy kreowania wroga. W człowieku trzeba wspierać kosmos wielokulturowości. Badaniami tych kwestii zajmuje się heterologia jako nauka o swoistości więzi międzyludzkich osób o hybrydalnej tożsamości.




W lubelskiej konferencji uczestniczyło ponad 230 osób, w tym także naukowcy z za wschodniej granicy. W programie było 13 sekcji tematycznych, w których najczęściej młodzi adepci nauk przedstawiali wyniki własnych badań czy prezentowali spory teoretyczne w pedagogice i psychologii. mamy nadzieję, że ci, którzy z różnych przyczyn nie przyjechali, nie przedłożą we własnym cv informacji o rzekomej aktywności w zakresie upowszechniania nauki.

Jeden z prelegentów mówił bowiem o tym, że bywają tak zdemoralizowane postaci, które zgłaszają się do wielu konferencji w kraju, nawet do komitetów programowych takowych, a następnie nie przyjeżdżają, by we własnej uczelni przedłożyć wydrukowany z ich nazwiskiem program. Papier jest cierpliwy, ale i bywa zbiorem fałszywych danych. Są też tacy organizatorzy konferencji, którzy wpisują nazwisko profesora mając wiedzę na temat tego, że on nie może czy nie zamierza w niej uczestniczyć. Wprowadzają w błąd uczestników i nawet nie poczuwają się do tego, by przeprosić za to tak ich, jak i owego profesora.