piątek, 20 września 2013

Pedagodzy dyskutują o edukacji wobec różnicy i inkluzji

Do Gdańska przyjechało kilkuset pedagogów z niemalże wszystkich, największych uczelni w naszym kraju na VIII Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny. Miasto przyjęło wszystkich najcieplejszą w kraju temperaturą, chociaż było zachmurzenie.
Współotwierając Zjazd przewodniczący PTP - Zbigniew Kwieciński wyjaśniał kluczowe dla wiodącego tematu pojęcie inkluzji. Za Rogerem Slee wyróżnił dwa nurty dyskursów edukacyjnych dotyczących różnic, ich akceptacji i znoszenia lub zmniejszania. Jeden z nich jest ściśle związany z dyskursem właściwym dla pedagogiki i socjologii krytycznej, a drugi dla pedagogiki specjalnej, skoncentrowanej w ostatnich latach na problemach szeroko pojmowanej integracji osób niepełnosprawnych.

W Polsce znakomicie ten ostatni dyskurs analizują m.in. profesorowie Amadeusz Krause z UG, Iwona Chrzanowska z UAM, Grzegorz Szumski z APS czy Zenon Gajdzica z UŚl. Brakowało mi ich wystąpienia w tej kwestii. Zapewne jednak w sekcjach, których jest ponoć ponad 100, dojdzie do wymiany poglądów i wyników badań także na ten temat.

Inkluzja - jak cytował za Slee przewodniczący PTP- jest kategorią opozycyjną wobec wykluczania, marginalizacji, segregacji osób odmiennych, odbiegających od normy zdrowotnej, kulturowej, społecznej, albo nie spełniających normatywnych oczekiwań lub wzorów instytucji i społeczności dominujących (w tym szkoły).

Organizator Zjazdu zapewnił, że jego intencją jest zorganizowanie spotkania o szerokiej formule programowej, dostępnego dla jak najszerszego środowiska naukowców i praktyków zainteresowanych kwestiami związanymi z jego profilem tematycznym. Powinna ona pozwolić nie tylko na pogłębioną analizę wiodącego tematu Zjazdu, ale także na prezentację szerokiego spektrum aktualnych badań prowadzonych w ośrodkach akademickich przez wszystkie pokolenia pedagogów i badaczy edukacji.

Akurat przed wyjazdem do Gdańska dowiedziałem się, że Sejm pracuje nad nowelizacją ustawy antydyskryminacyjnej. Nic dodać, nic ująć, jakby politycy pomyśleli o pedagogach i przewodnim dla Zjazdu motywie. Może zatem kogoś zainteresuje akcja społeczna przeciwko jej projektowi. Być może w toku debaty ktoś sięgnie też do rozpraw polskich pedagogów specjalnych i społecznych, którzy już wiele lat temu uruchomili dyskurs naukowy na temat inkluzji i ekskluzji społecznej osób niepełnosprawnych przekraczając lokowanie go jedynie w obrębie jednej subdyscypliny jaką jest - pedagogika specjalna. Od kilkudziesięciu lat zajmują się tym także pedagodzy społeczni, którzy w listopadzie organizują Zjazd Pedagogiki Społecznej w Warszawie.

Powróćmy jednak do wspomnianej inicjatywy obywatelskiej. Zdaniem jej prawników projekt sejmowy ustawy antydyskryminacyjnej uderza w konstytucyjną ochronę rodziny, ogranicza wolność gospodarczą oraz wolność słowa. W opinii organizacji prorodzinnych ustawa ma zapewnić uprzywilejowaną pozycję środowiskom homoseksualnym pod pretekstem walki z dyskryminacją. W związku z tym, w tym tygodniu ruszyła internetowo kampania społeczna „Stop dyktaturze mniejszości”.

Uczestnicy mają w dniu dzisiejszym szansę na to, by znaleźć się w centrum dyskursu politycznego. Być może będzie ktoś zainteresowanym tym, by zabrać głos w sprawie kampanii „Stop dyktaturze mniejszości”. Jacek Sapa z Fundacji Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny jako jeden z organizatorów w/w akcji uważa, że nowelizacja ustawy jest dobrym momentem, by zwrócić uwagę na jej treść i potencjalne skutki społeczne. Jak pisze:

- Powinniśmy odpowiedzieć sobie na trzy zasadnicze pytania:

1) Czy chcemy dopuścić, aby media jeszcze bardziej promowały zachowania homoseksualne, bojąc się oskarżeń o dyskryminację i odpowiedzialności finansowej?

2) Czy chcemy dopuścić do sytuacji, w której każda Nasza opinia krytyczna na temat środowisk homoseksualnych może stać się podstawą oskarżenia o dyskryminację?

3) Czy chcemy dopuścić do sytuacji, w której Nasze dziecko będzie zmuszone do wzięcia udziału w zajęciach prowadzonych przez tzw. seksedukatorów promujących „różne wizje seksualności”, a jakikolwiek sprzeciw zostanie uznany za akt dyskryminacji, za który będzie można zostać ukaranym?

Jeżeli nie, to może wyrazić swój sprzeciw na stronie www.stopdyktaturze.pl

Jeżeli ktoś uważa, że akcja ta nie ma sensu, a nowelizowana ustawa spełnia swoje kluczowe funkcje, to może podzielić się z jej organizatorami swoją opinią na ten temat. Jak wynika z Komunikatu tej Fundacji:

Obowiązująca obecnie ustawa antydyskryminacyjna z 3.12.2010 r. całkowicie wypełnia, obowiązek implementacji dyrektyw UE w tym zakresie. Mimo to, posłowie SLD i Ruchu Palikota złożyli kontrowersyjny projekt nowelizacji tej ustawy (druk 1051), który realizuje szereg radykalnych postulatów środowiska promującego LGBT i gender. Zamierzenia te zostały skutecznie zablokowane w 2008 r. na poziomie UE. Obecnie lobby LGBT próbuje jednak forsować te postulaty na gruncie poszczególnych państw. Odrzucili je już Anglicy i Irlandczycy a ostatnio Austriacy.

Zdaniem prawników z Centrum Prawnego Ordo Iuris, Polski projekt radykalizuje prawo antydyskryminacyjne. Nowelizacja uczyni zaburzenia tożsamości płciowej takie jak transwestytyzm i transseksualizm, cechami chronionymi wprowadzając przesłankę dyskryminacji ze względu na tożsamość oraz ekspresję płciową. Poszerzenie definicji „molestowania”, które – inaczej niż dotychczas – odnoszone będzie również do treści zawartych w reklamie, oznaczać może konieczność tworzenia specjalnych, reklam uwzględniających osoby prowadzące homoseksualny tryb życia. Reklama przedstawiająca naturalną rodzinę przy stole będzie mogła zostać uznana za stwarzającą „upokarzającą lub uwłaczającą atmosferę” wobec homoseksualistów.

Ponadto projekt zakłada też obowiązek współpracy organów państwa i samorządu z organizacjami homoseksualnymi (LGBT) w zakresie realizowania tzw. programów antydyskryminacyjnych, co w praktyce oznaczałoby zwalczanie postaw prorodzinnych i promowanie niemoralnych zachowań za pieniądze podatników i przy wykorzystaniu instytucji państwowych. W połączeniu z rozszerzeniem pojęcia molestowania prowadzi to do bezprecedensowego uprzywilejowania organizacji LGBT, które będą mogły z powodzeniem wytaczać procesy wszystkim podmiotom prezentującym treści niezgodne z ich światopoglądem. Zdaniem Jacka Sapy z Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny – organizatora akcji protestacyjnej - lewicowy projekt bezpośrednio uderza w rodzinę. - W praktyce będzie to oznaczało zwalczanie postaw prorodzinnych i promowanie dewiacyjnych zachowań za nasze pieniądze. (...)

- Nowa ustawa, to również zamach na wolne media - uważa dr hab. Aleksander Stępkowski z Centrum Prawnego Ordo Iuris. - Ciężar dowodu przerzucony jest w postępowaniach o dyskryminację na pozwanego. To dziennikarz lub redakcja będą zmuszeni do udowodnienia, że nie molestowali osoby lub organizacji, które im to zarzucają – wyjaśnia prawnik. Rozwiązania takie będą szczególnie niebezpieczne dla istnienia i niezależności mediów lokalnych lub obywatelskich, zwłaszcza zaś dla pluralizmu poglądów prezentowanych w przekazie medialnym.

Oskarżenie o dyskryminację wiąże się także z groźbą ponoszenia znaczących kosztów odszkodowania lub zadośćuczynienia. Co więcej, w przypadku oskarżenia o dyskryminację, to dostawca towarów lub usług będzie musiał udowodnić, że odmawiając zawarcia transakcji nie kierował się względami na orientację seksualną, ekspresję lub tożsamość płciową. Ustawa przewiduje bowiem w art. 14 ust. 3 przerzucenie ciężaru dowodu na osobę oskarżoną o dyskryminację. Można się też spodziewać, że nowelizacja spowoduje istotny wzrost liczby pozwów z tytułu rzekomej dyskryminacji osób epatujących otoczenie swym homoseksualnym stylem bycia. Nawet jeśli oskarżenia będą bazowały na bardzo wątpliwych podstawach, rozkład ciężaru dowodu będzie stawiał osoby pozwane w niezwykle trudnym procesowo położeniu.

Projektodawcy chcą również aby przepisy ustawy dotyczyły wszelkich usług edukacyjnych - nie tylko tych, świadczonych przez placówki oświaty i szkolnictwa wyższego ale i kursów językowych, zawodowych, doskonalących itp. Jedyny wyjątek czyni się dla szkół kształcących oddzielnie chłopców i dziewczęta, a i to wyłącznie ze względu na płeć, czyli wciąż nie będzie można n.p. oskarżyć szkoły męskiej o dyskryminację dziewczynek. Jednocześnie jednak, szkoła męska nie będzie mogła odmówić n.p. zatrudnienia homoseksualisty jako nauczyciela W-F.

Na tę ustawę w pierwszym czytaniu Sejm zareagował pozytywnie. Obecnie nowelizacja, z ogromną większością głosów, została skierowana do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.


Może ktoś jest kompetentny w tej kwestii? A może uczestnicy Zjazdu (przynajmniej niektórych jego sekcji) znają odpowiedź na powyższe problemy?

W każdym razie życzę wszystkim owocnych obrad, a gdyby komuś odjęło mowę, to Gdańsk zaoferował zakupienie za 3 lub 5 zł odpowiedniej porcji helu.

21 komentarzy:

  1. Szanowni Państwo;
    Uważam, że różnorodność i jej promowanie posiada w sobie wielki potencjał rozwojowy, co w tej kwestii czyni z mojej osoby jak mniemam liberała. Jednakże mam także szacunek do tradycji i jedno mnie od zawsze zastanawia; jeśli ja będąc heteroseksualistą nie manifestuje tego publicznie to nie rozumiem w jakim celu mieliby czynić to homoseksualiści? Czyniąc to jedynie narażają się na ataki...a przecież chcącemu nie dzieje się krzywda.
    Każde rozwiązanie postawionych tu pytań będzie krzywdzące dla którejś ze stron...E. Kuby doskonale opisuje negatywne skutki rewolucji genderowej, dobitnie wskazując, że to większość jest w tym dyskursie pokrzywdzona... ciekawe, że jak mi się zdaje rewolucje genderową aplikują w UE elity intelektualne, które czynią z niej normę. Pieniądz rodzi władzę i odwrotnie, a jak wiadomo homoseksualiści zarabiają statystycznie więcej niż heteroseksualiści.
    Nie dziwota zatem, że społeczeństwo broni się jak może... myślę, że jak zawsze brak tu konstruktywnego dialogu, który umożliwiłby równomierne zyski, ale i straty po obu stronach konfliktu...i taki stan rzeczy musiałby zostać przez wszystkich zaakceptowany.
    Pozdrawiam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pieniądz rodzi władzę i odwrotnie, a jak wiadomo homoseksualiści zarabiają statystycznie więcej niż heteroseksualiści." A skąd takie dane? Samo to stwierdzenie jest ogromnie tendencyjne i nie czarujmy się, ma postawić homoseksualistów w negatywnym świetle.
      Gender powinno zaistnieć w świadomości ogółu w normalnym wydaniu, a nie jako diabeł wcielony. Na razie przeciwnicy Gender stawiają je w takim świetle.
      I na razie społeczeństwo nie broni się, bo jest mało w tym kierunku uświadomione, albo uświadomione przez jedyną słuszną opcję czyt. tradycyjną, zaściankową. To właśnie ten "zaścianek' broni się jak może. Reszta społeczeństwa zajęta jest wiązaniem końca z końcem przed pierwszym i patrzy jak przeżyć za marne pensje. Temat Gender raczej nie jest jej głównym problemem. Strasznie pan, panie Andrzeju, przekłamuje i nadinterpretuje.

      Usuń
    2. Szanowana Jaskółko;
      Info. pochodzi o ile dobrze pamiętam z książki T. Szlendka "Leniwe maskotki, rekiny na smyczy".
      Czy twierdzi Pani, że Ci którzy posiadają władzę nie posiadają pieniędzy? Jeśli powiem, że sąsiad Kowalski zarabia więcej, to czy to stwierdzenie stawia go w negatywnym świetle?
      Jak ma to uświadamianie wyglądać za pomocą jakich treści i działań ma się dokonywać?
      Czy medialne bum na homoseksualizm nie kreuje zafałszowanego obrazu rzeczywistości w której większość stanowią heteroseksualiści? Czy Pani zdaniem obowiązkiem heteroseksualistów w życiu codziennym jest zajmowanie się życiem homoseksualistów?
      Kogo zalicza Pani do tego zaścianka? Jeśli Biskupów Kościoła Katolickiego, to czy idzie o poszczególne osoby czy o cały Kościół?
      Czy książka G. Kuby 'Rewolucja Genderowa" jest przekłamana jeśli tak to w którym miejscu?
      Posługuje się Pani słowem 'zaścianek' jak mniemam jest to zbiór ludzi, wobec którego jest Pani negatywnie nastawiona? Ciekaw jestem dlaczego Pani "przejawia" nietolerancje wobec zaścianka i sprzeciwia się jego tradycji? A jeśli go Pani toleruje to po co te wpisy?
      Pozdrawiam - Andrzej

      Usuń
  2. Mnie, mnie odjęło mowę:( Czytam i nie potrafię pojąć, jak bardzo dużo złej woli trzeba, żeby prowadzić akcję „Stop dyktaturze mniejszości”. Jak bardzo trzeba być bezczelnym (albo ograniczonym), żeby tak nachalnie i przewrotnie tę akcję uzasadniać. I jak mało jest w tych ludziach człowieczeństwa, skoro nie widzą w wymienianych mniejszościach "człowieka". Poza tym jest to niebezpieczna akcja, bo teraz bije się w homoseksualistów (w ateistów i Żydów już dawno wali się bez opamiętania), a następnie zacznie przeszkadzać kolor skóry, włosów, wzrost lub brak normy psychicznej. My nigdy nie wyjdziemy z tego zaścianka. Zamiast prowadzić dialog serwuje się "akcje". Szkoda słów:(


    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowną Jaskółkę;
    Ponoszą chyba emocje, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Proszę nie wrzucać wszystkich do jednego wora, to rodzi nieporozumienia i umacnia stereotypy. Nie wszyscy, którzy kultywują tradycje chrześcijańską należą do zaścianka.
    Szło mi oczywiście o Gabriel Kuby;
    http://www.pch24.pl/gabriele-kuby--wolnosc-wedlug-gender-to-samowola,15223,i.html

    Pozdrawiam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny panie Andrzeju, masz pan rację, nie wszyscy należą do zaścianka :):)Zrobił pan klasyczny unik, nie odpowiadając mi na zadane pytanie. I klasycznie odniósł się pan do moich emocji zamiast merytorycznie podyskutować:) Myślę, że na razie zakończę z panem konwersację na tym etapie:)

      Usuń
    2. Szanowna jaskółko;
      Odpowiedziałem choć mogło się zdarzyć, iż w pośpiechu kliknąłem coś nie tak jak należy i odpowiedź się nie ukazała. Nie będę powtarzał całości tym bardziej, iż Pani konwersacje już pochopnie zakończyła. Mój świat nie kręci się wokół Pani, a ponadto nie jestem na stałe podłączony do blogu Pedagogoga i ogólnie do sieci. Pani niecierpliwość i tendencje do przeceniania wartości własnych wypowiedzi daje się jak mniemam zauważyć.
      Na stwierdzenie o wyższych zarobkach homoseksualistów - o ile dobrze pamiętam - napotkałem się u T. Szlendaka w książce "Leniwe maskotki, rekiny na smyczy".
      Pozdrawiam - Andrzej

      Usuń
    3. Szanowna Jaskółko;
      Radzę patrzeć na godziny dodawanych komentarzy, by móc uchwycić ich kolejność. Autor bloga nie jest automatem czasem jak mi się zdaje są opóźnienia...nie piszę tego w celu "podlizania się", ale z racji zrozumienia ludzkich barier, które są często nie do przeskoczenia.
      Pozdrawiam jeszcze raz - Andrzej

      Usuń
  4. Wykład profesora z Malty był na beznadziejnym poziomie. Myślał, że jesteśmy z Białorusi, więc cytował nam Suchodolskiego, Freire i Raport Faure'a. Śmieszna była zapowiedź, jakoby w USA na pytanie: kto w Europie jest najlepszym znawcą pedagogiki krytycznej, wskazywano na Petera Mayo. To znaczy, że ignoranci Amerykanie nie znają polskiej literatury naukowej na temat pedagogiki i socjologii krytycznej. Polecałbym staż naukowy temu profesorowi u prof. Lecha Witkowskiego czy u prof. UKW Hanny Kostyło. Może by coś zrozumiał poza banałami, którymi nas karmił. Dziękuję za to profesorowi Śliwerskiemu za znakomity wykład. To była prawdziwa inauguracja Zjazdu.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja czytałam wypowiedź Krzysztofa Kłopotowskiego:

    "Każdy światopogląd wnosi coś ważnego do debaty przez to, że wyraża różne interesy społeczne, które należy ze sobą uzgadniać w demokracji. Miejmy więcej dystansu do własnych poglądów."
    http://www.rp.pl/artykul/9157,668174_Dziennikarz_miedzy_kanalia_a_Katonem.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy napisał: " Jednakże mam także szacunek do tradycji i jedno mnie od zawsze zastanawia; jeśli ja będąc heteroseksualistą nie manifestuje tego publicznie to nie rozumiem w jakim celu mieliby czynić to homoseksualiści?"

    Czy mógłby pan uściślić, co pan rozumie przez fakt, iż nie manifestuje pan swojej heteroseksualności? Gdyż idąc na spacer (zakupy, gdziekolwiek) ze swoją żoną/dziewczyną i trzymając ją za rękę, już pan ją manifestuje, całując ją na powitanie/pożegnanie, manifestuje ją pan, etc.
    O jaką manifestację panu chodzi konkretnie? Może o parady równości, które z jednej strony są raz w roku pojawiającym się głosem ludzi, którym głosu tego się odmawia, a ich "skrajność" jest prostym zabiegiem służącym zwróceniu na siebie i swe kwestionowane prawa, uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Różnorodność jest źródłem i motorem życia biologicznego, społecznego i jednostkowego.
    Różnorodność jest źródłem sprzeczności.
    Sprzeczności są źródłem konfliktów.
    Sprzeczności i konflikty są naturalnymi składnikami życia, dlatego nie należy ich unikać, omijać, bagatelizować. Nie trzeba ich się bać.
    Sprzeczności i konflikty mogą prowadzić do:
    - walki, destrukcji, frustracji
    lub
    - porozumienia, współpracy, rozwoju.
    Źródłem i narzędziem poszukiwania sprzeczności w relacjach społecznych, rozwiązywania konfliktów, budowania porozumienia, współpracy i rozwoju jest dialog.
    Źródłem dialogu jest szacunek.
    Źródłem szacunku jest ... .

    OdpowiedzUsuń
  8. "chcącemu nie dzieje się krzywda". Proszę pamiętać wypowiedziana przez siebie tezę. Przyda się, gdy Anonimowemu,jego dzieciom, matce, przyjacielowi stanie się krzywda.
    "dyktatura mniejszości" - no, tośmy poszaleli z logiką. Polakom trudno jest zrozumieć demokrację. Demokracja nie polega na jedynie ważnym glosie większości. Prawdziwa demokracja chroni mniejszości.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szanowni Państwo;
    Poruszane tu kwestie społeczne są zawiłe i skomplikowane, ich rozwiązanie wymaga poświęcenia wielu wykładów, a przede wszystkim dyskusji i debat prowadzonych przez kompetentne osoby.
    Jednakże ja pozwolę sobie na wyrażenie pokrótce swego zdania, do czego mam prawo, a Państwo mają prawo się z nim nie zgodzić.
    Po pierwsze; Anonimowy z dnia 21 września 2013 00:21 – przytoczone słowa nie są moją osobistą tezą jest to treść prawa rzymskiego, które dotyczyło jedynie osób świadomych następstw swoich czynów. Zakładam, iż homoseksualista idący na „paradę równości” jest świadom, tego, iż może to spotkać się z negatywnym odbiorem ze strony większościowego społeczeństwa. Reakcja społeczeństwa jest w tym kontekście naturalna, śmiem nawet twierdzić, iż instynktowna i w pewnym sensie i zakresie przysługuje i jest dopuszczalna prawnie. Ponadto proszę zapoznać się z tym co napisał tu trafnie z resztą Pan Wiesław.
    Po drugie; Anonimowy z dnia 20 września 2013 22:37 – szło mi oczywiście o skrajne manifestowanie swojej orientacji seksualnej, za pomocą parad itd.
    W każdym społeczeństwie obowiązują pewne zwyczaje aprobowane przez większość jego obywateli, zatem zwyczajem heteroseksualistów jest trzymanie się za rękę, przytulanie, buziaki w policzek na powitanie/pożegnanie (to nawet Towarzysze tej samej płci robili ze swego czasu), ale np. namiętne całowanie pary heteroseksualistów na rynku np. średniego miasta w Polsce bywa już nieco niesmaczne dla niektórych osób przyglądających się temu z boku. „Pokrzywdzona” heteroseksualna para jednakże nie bierze udziału w paradzie z racji, iż komuś nie podoba się to, że „liże się” publicznie.
    Para chodzących ze sobą za rękę mężczyzn, lub całujących się godzi w moje „poczucie estetyki”, a zatem jako heteroseksualista kategorycznie nie chcę tego widzieć. Jeżeli homoseksualista nie akceptuje tego czego ja nie chcę, to na jakiej podstawie (jakim prawem), wymaga ode mnie bym ja akceptował to co on chce? Jak można domagać się tolerancji samemu będąc jej pozbawionym?
    Obecnie nawet palenie papierosów jest w miejscu publicznym zabronione, a jak wiemy czynność ta uzależnia fizycznie, proszę mi wierzyć odmówienie sobie papierosa nie należy do łatwych. Czy trzymanie się za rękę pary homoseksualistów w miejscu publicznym wynika z ich potrzeby fizjologicznej? Czy oni muszą to robić? Palacze tytoniu nie organizują parady z racji, iż państwo zabrania im robić to od czego są uzależnieni.
    Jak mniemam Pan Wiesław zgodzi się ze mną, iż źródłem szacunku jest wychowanie. Jednakże, żadna edukacja, a w tym też pseudo-neoliberalna indoktrynacja (w dużej mierze medialna) nie zmieni moich estetycznych preferencji czy gustu. Mam szacunek do ludzi i nie obchodzi mnie to kto? z kim?, kiedy? i ile razy? uprawia seks w swojej sypialni. Homoseksualiści w moim mniemaniu mają do tego prawo - ja im nie zaglądam do domów i tego samego oczekuje od nich.
    Jednakże czy przyczyną organizowania parad przez homoseksualistów jest jedynie ich niemożność trzymania się za rękę w miejscu publicznym? Czego zatem domagają się jeszcze homoseksualne pary?
    Julien Freund słusznie stwierdził, że „pojęcie wykluczenia doświadcza właśnie losu większości terminów, które zostały w naszych czasach uświęcone za sprawą miernoty mód intelektualnych i akademickich: zostało nasycone sensem, bezsensem i sprzecznymi znaczeniami; ostatecznie dochodzi się do stanu, w którym może ono wyrażać niemal cokolwiek, łącznie ze złością wynikającą z tego, że nie można osiągnąć wszystkiego, czego się pragnie”. (cyt. za: J. Damon, Wykluczenie, Oficyna Naukowa Warszawa 2012, s. 19-20.)
    - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  10. c.d.
    Jak mi się zdaje w systemie demokratycznym każda grupa społeczna o charakterze formalnym ma prawo wyodrębnić swoich przedstawicieli reprezentujących swoje środowisko w rozmowach z przedstawicielami władzy. Problemem jest to moim zdaniem, iż brak mechanizmów i narzędzi do realizacji dyskusji. Z. Bauman słusznie zauważa, iż miejsca się dewaluują, brak też pewnych „kanałów” umożliwiających bezpośredni przekaz i wyrażenie swojego stanowiska.
    W społeczeństwie demokratycznym każdy ma prawo wyrazić swoje racje, jeśli homoseksualistom odbiera się, lub ogranicza to prawo - zamiast manifestować swoją seksualną odmienność - winni protestować z racji barku demokracji, a ten problem dotyka nie tylko ich, ale też palaczy marihuany, lewicowych skejtów, czy prawicowych kibiców. Dla mnie osobiście ważny jest człowiek i to, że odmawia się mu praw, nie dokonuje w tym kontekście podziałów, bardziej od tolerancji cenię sobie ludzką solidarność. Z czasem oczywiście wyodrębniłby się podział na tych, którzy chcą demokracji i jej przeciwników. Z drugiej strony praktyka życia społecznego zapewne zwielokrotniła, by ilość podziałów, ale taka już jest jak mniemam ludzka natura.
    Pozdrawiam – Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Andrzeju, pisze pan:
    "Para chodzących ze sobą za rękę mężczyzn, lub całujących się godzi w moje „poczucie estetyki”, a zatem jako heteroseksualista kategorycznie nie chcę tego widzieć. Jeżeli homoseksualista nie akceptuje tego czego ja nie chcę, to na jakiej podstawie (jakim prawem), wymaga ode mnie bym ja akceptował to co on chce? Jak można domagać się tolerancji samemu będąc jej pozbawionym?" I naprawdę nie widzi pan w swoim rozumowaniu sprzeczności? Jedynym logicznym rozwiązaniem dla pana "poczucia estetyki" jest odwrócenie sytuacji. Niech pary heteroseksualne też publicznie nie trzymają się za ręce, gdyż narusza to ich wonność do nieoglądania tego, czego nie chcą.
    I myślę, że zgodzi się pan z tym gdyż sam pan napisał, iż: " Dla mnie osobiście ważny jest człowiek i to, że odmawia się mu praw, nie dokonuje w tym kontekście podziałów, bardziej od tolerancji cenię sobie ludzką solidarność." Chyba, że czuje pan tylko solidarność z heteroseksualną większością.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowny Anonimowy z dnia 21 września 2013 21:18;
    Cieszę się, iż Anonimowy docenił mój trud i włożył także własny w przeczytanie tego co napisałem, to dobrze świadczy o człowieku przynajmniej w moich oczach.
    Jak rozumiem dokonał Anonimowy odwrócenia mojej narracji? Pyta się zatem Anonimowy na jakiej podstawie (jakim prawem) domagam się od homoseksualisty respektowania zwyczajów, które dotyczą heteroseksualistów?
    Bardzo dobrze, że zwrócił Anonimowy na to uwagę. Człowiek przychodząc na ten świat i z czasem poznając porządek w nim obowiązujący zaczyna mieć poczucie, iż miejsce to stało się przynajmniej na jakiś czas jego domem. Na to kiedy i gdzie się urodziliśmy nie mamy wpływu (kiedy i jak odejdziemy też nam jest nieznane), jednakże sam fakt tego, iż się urodziliśmy akurat w tym świecie i w określonym czasie jego dziejów, wymaga od Nas ludzi szacunku do tego co zastaliśmy przychodząc tu. Nie znaczy to, że mamy nie zmieniać porządku dotychczas obowiązującego i nie być jego „kreatorami”, ale trzeba mieć na uwadze odpowiedzialność jaka na wszystkich nas spoczywa. Misją człowieka jest zatem w moim mniemaniu poznawanie i kultywowanie dziedzictwa kulturowego, oaz jego krytyczne przetwarzanie.
    W dużej mierze opowiadam się za rekonstrukcjonizmem społecznym, którego głównym twórcą był Theodore Brameld w latach pięćdziesiątych XX w. pisał wprost:
    „Świat przyszłości powinien być takim światem, w którym przeciętny człowiek rządzi nie tylko teoretycznie, ale i faktycznie. Powinien być to świat, w którym możliwości technologiczne, już w tej chwili wyraźnie rozpoznawalne, zostają wyzwolone w celu zapewnienia zdrowia, dostatku oraz bezpieczeństwa dla ogółu ludzi o różnych kolorach skóry, narodowościach i wyznaniach.
    Powinien być to świat, w którym narodowa suwerenność jest podporządkowana międzynarodowemu autorytetowi. Mówiąc krótko, powinien być to świat, w którym marzenia starożytnego chrześcijaństwa i współczesnej demokracji stapiają się z aktualną technologią i sztuką w kulturę, która jest kontrolowana przez znaczną większość ludzi, będących suwerennymi panami swojego własnego losu”. Cyt. za; Kostyło, H. (2012). Rekonstrukcjonizm społeczny: wzajemność oddziaływań kultury i edukacji. Forum Oświatowe, 2(47), 15-32. Pobrano z: http://forumoswiatowe.pl

    Odpowiedzią jest zatem Kultura (tradycja) – o której chyba nie wszyscy tutaj odnoszą się z należytym szacunkiem, posługując się stereotypującymi ogólnikami charakterystycznymi dla potocznego rozumienia tego świata. I to właśnie Kultura, którą reprezentuje większość społeczeństwa winna ograniczać Anonimowego od-do wprowadzania zmian, które są niczym innym jak bezpodstawnymi „roszczeniowymi życzeniami” mniejszościowych społeczności (oczywiście nie wszystkie propozycje, ale „zakaz” trzymania się heteroseksualistów za rękę, bo tak chce Anonimowy ma charakter roszczenia).
    Warto dodać, iż współczesną odmianą rekonstrukcjonizmu jest rekonceptualizm, czyli „pedagogika dla uciśnionych” mająca na uwadze „włączanie” grup wykluczonych do głównego dyskursu społecznego, co nie oznacza, iż ma się on zamienić w stricte mniejszościowy. Przy czym myślę, iż większość pedagogów odwiedzających to „miejsce” zdecydowanie lepiej ode mnie zna poruszone tu zagadnienia. Proszę cytując fragmenty moich wypowiedzi nie zmieniać kontekstów w jakich je umieściłem i użyłem.

    Pozdrawiam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  13. Pan Andrzej ma po prostu problem ze zrozumieniem pojęć: demokracja i tolerancja. A w zasadzie wyznaje proste prawo Kalego... i tyle.
    Panie Andrzeju, w filmie "Sami swoi" jest taka scena- Kargul ładuje się na furmankę, upycha w kieszeni parę granatów i mówi: Sądy sądami, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie..." i to jest odzwierciedlenie pańskich wywodów. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanownej Jaskółce;
    Zabrakło argumentów, zatem to naturalne iż zajęła się prowokacją. Nieważne jest w moim przekonaniu komu odmawia się praw, bowiem wszyscy należymy do jednej ludzkiej rodziny, ale ważna jest ich treść i następstwa. Gdyby nie Pani zauważalny fanatyzm być może warto by było zużyć jeszcze trochę klawiatury.
    Pozdrawiam i żegnam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Andrzeju, czy przegadywanie się na necie ma jakikolwiek sens, kiedy zarzuca się fanatyzm osobie, której się nie zna? Panie Andrzeju, prawdziwie mądrym wyjściem byłoby spotkać się i przy kawie, tudzież kieliszku dobrego wina, podyskutować. Wtedy okazałoby się, zapewne, że mamy dosyć zbliżone poglądy, daleko nam do fanatyzmu, a jedynie nasze charaktery nieco się różnią. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Szanowna Jaskółko;
      Tu się z Panią zgadzam - internet znacznie ogranicza nasze pole widzenia, a spotkanie face to face z pewnością zweryfikowałoby nasze poglądy... kto wie, być może po którymś kieliszku nawet byśmy się polubili :)
      Pozdrawiam - Andrzej

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.