niedziela, 12 kwietnia 2015

Naukowiec APS i KNP PAN odsłania skandaliczne błędy Ministerstwa Edukacji Narodowej i autorek (nie-) "Naszego elementarza"






W najnowszym numerze kwartalnika "Ruch Pedagogiczny" (2015 nr 1) gorąco polecam artykuł prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej z Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, który nosi tytuł: O złej jakości edukacji matematycznej dzieci i błędach merytorycznych w pierwszym dziecięcym podręczniku "NASZ ELEMENTARZ". Jakie działania trzeba podjąć, aby to zmienić na lepsze".

Już sam tytuł artykułu powinien zainteresować nie tylko Najwyższą Izbę Kontroli, ale i organy ścigania za niegospodarność Ministerstwa Edukacji Narodowej, za wydatkowanie milionów złotych na bubel, jakim jest tzw. bezpłatny, rządowy elementarz autorstwa Marii Lorek i Lidii Wollman. To nie są żarty. To jest po prostu skandal, że organy państwa nie reagują na krytykę naukową środka dydaktycznego, który wprowadziła bez konkursu, a wydrukowała bez przetargu publicznego ministra Joanna Kluzik-Rostkowska. To, że był i jest to kicz wydawniczy, pisali już sami nauczyciele, którzy wskazywali od samego początku na liczne błędy merytoryczne, ortograficzne, metodyczne i graficzne.
Teraz czytamy już poważne studium naukowe wybitnej specjalistki w zakresie edukacji matematycznej dzieci w wieku wczesnoszkolnym, które stawia pod znakiem zapytania nie tylko wiarygodność osób sprawujących władzę w resorcie edukacji, ale nieodpowiedzialność tych naukowców, którzy swoim nazwiskiem i stopniem naukowym przyłożyli do tego rękę. To, że źle dzieje się w edukacji, wiemy od dawna, ale że jest aż tak źle, to trzeba solidnych badań i naukowych argumentów, które powinny poruszyć także opinię publiczną.

To niedopuszczalne, by dzieci były ofiarami ignorantów, politycznych graczy i usłużnych "naukowców", którzy zapewne sądzą, że w tłumie i gadżetowej strategii zmian oświatowych zostanie ukryta ich współodpowiedzialność za szkodnictwo edukacyjne. Profesor E. Gruszczyk-Kolczyńska pisze w swoim artykule już bez ogródek, wprost o fatalnej sytuacji matematycznego kształcenia dzieci już od pierwszej klasy szkoły podstawowej.


Stwierdza, że:

- w zalecanym przez najwyższe władze oświatowe dziecięcym podręczniku "Nasz elementarz" nie uwzględnia się właściwości rozwoju umysłowego pierwszoklasistów oraz prawidłowości kształtowania pojęć i umiejętności matematycznych;

- błędy merytoryczne znajdujące się na matematycznych stronach tego podręcznika utrudniają rozwój logicznego myślenia dzieci.

Wszystko razem sprawia, że nie sposób harmonijnie i skutecznie kierować edukacją matematyczną w pierwszym roku nauki w szkole, jeżeli dzieci korzystają z "Naszego elementarza".

Podobnego zdania jest coraz więcej nauczycieli, którzy w rozmowach ze mną powołują się na doświadczenia pedagogiczne z kilku miesięcy korzystania z tego pierwszego dziecięcego podręcznika.

Nieprawdziwe są też zapewnienia Ministerstwa Edukacji Narodowej, że nie było poważnej krytyki merytorycznej matematycznych stron "Naszego elementarza". Osobiście palcem wskazywałam rażące błędy merytoryczne występujące na bodaj każdej (!) matematycznej stronie tej publikacji. Wyjaśniałam, dlaczego nie można dobrze uczyć matematyki w klasie I według tego , co zawierają kolejne części "Naszego elementarza".

Podawałam też argumenty merytoryczne przemawiające za koniecznością wyłączenia edukacji matematycznej z systemu zintegrowanego kształcenia już w pierwszym roku nauki w szkołach. Niestety, najwyższe władze oświatowe odrzucały argumenty broniąc wadliwej koncepcji edukacyjnej zawartej w "Naszym elementarzu".
(podkreśl. Autorki; cytat ze str. 97-98)

Na stronach 98-109 zainteresowani przeczytają szczegółową argumentację skandalicznych błędów w rzekomo bezpłatnym elementarzu. Jak długo jeszcze będą polskie dzieci manipulowane dla celów partyjnego dobrostanu nie tylko tej władzy? Na Facebooku - nie bez powodu - aż roi się od memów politycznych, których główną aktorką jest ministra edukacji.
(źródło: .facebook_1418882919263_resized.jpg)

15 komentarzy:

  1. Ciekawe co na to pani odpowiedzialna za edukację w naszym kraju? Czy kiedykolwiek była w szkole na zajęciach, na przerwach, czy przeglądała podręczniki, czy rozmawiała z dziećmi, nauczycielami i rodzicami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest zbyt zajęta lansowaniem się w godzinach pracy na Facebooku.

      Usuń
    2. Gdzie jest link do całego art. Pani profesor?

      Usuń
  2. Artykuł jest w kwartalniku "Ruch Pedagogiczny". Nie jest dostępny on-line. Wydawcą jest WSP ZNP w Warszawie ul. Smulikowskiego 6

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż na prawdzie też można zarobić... trzeba kupić "Ruch Pedagogiczny"... To ja wolę kupić dzieciom obiad ... Dziękuję za informacje, że coś jest bublem... a dlaczego to się domyślę ;)

      Usuń
    2. ZNP - i wszystko jasne...

      Usuń
    3. Anonimowy - nie ZNP tylko KNP PAN (Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk).
      Na prawdzie nie trzeba zarobić - bo autorzy artykułów nie otrzymują złotówki honorarium. Piszą dla pożytku publicznego. A Pani może skorzystać z biblioteki np. Pedagogicznej czy Głównej (Miejskiej) lub Uniwersyteckiej, by na miejscu przeczytać za darmo.

      Usuń
    4. Nie mogę przytoczyć w blogu całego artykułu - liczy kilkanaście stron. To jest rzetelna, naukowa analiza matematyka i psychologa dziecięcego oraz pedagoga wczesnoszkolnego. Nie mam prawa wydawniczego do tego tekstu. Jestem jednak przekonany, że mało kto wiedziałby o jego istnieniu, bowiem Ruch Pedagogiczny jako kwartalnik naukowy nie ma - jak i pozostałe czasopisma naukowe - dużego zainteresowania. Niektórzy wolą "Życie na gorąco", "Piękną Panią", "Galę", "Vivę" . Na tego typu tygodni nie pożałują , natomiast po co kupować czasopisma naukowe? itp.

      Usuń
  3. Profesor pisze od ponad roku o tym bublu w blogu bezpłatnie, wystarczy kliknąć i przeczytać. Starczy na bułkę dla dziecka.

    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie muszę czytać artykułu - zmagam się z tym "potworkiem" zwanym elementarzem - od września. Żeby nie ogłupiać dzieci - "tapetujemy" zeszyty kserowanymi ćwiczeniami zgromadzonymi przez lata pracy. Zastanawiałam się, jak marnej jakości wydawnictwo przetrwa 3 lata. Teraz już wiem :) Omijamy co się da w men-owskiej radosnej twórczości, "elementarz" nie ma szans się zużyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Na prawdzie nie trzeba zarobić - bo autorzy artykułów nie otrzymują złotówki honorarium. Piszą dla pożytku publicznego."
    To niech wystawią ten tekst w internecie tak, żeby każdy z tego pożytku publicznego mógł skorzystać szybko i nie płacąc. Jaki problem dziś wrzucić swój tekst na darmowy serwer?
    Doprawdy -- nie jest "pożytkiem publicznym" publikowanie tekstów w sposób, zmuszający potencjalnego czytelnik do pójścia do akademiciej biblioteki albo zapłacenia wydawcy i poczekania kilka dni, aż dostanie się go na papierze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Błąd w elementarzu MEN:
    http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,17755074.html#MTstream

    OdpowiedzUsuń
  7. Błąd jest nie tylko w elementarzu. Cały ten system nauczania to błąd. Po pierwsze zamiast oswajać dzieci z coraz szerszą gamą przedmiotów jak to było wcześniej, funduje się im skokowe podwyższanie poziomu nauczania. Jak dziecko, które przed wakacjami nie miało kartkówek klasówek, miało jedna panią i dostawało uśmiechy i słoneczka zamiast ocen ma po wakacjach dojrzeć do pełnej orki na ugorze klasy 4 bez żadnej taryfy ulgowej. A potem po 6 klasie dostaje się w tryby gimnazjum, które działa jak kiedyś liceum. Dzieci są wychowywane na machiniaki bez możliwości ich materiałem, zaszczepienia pasji naukowych. Mechaniczna wiedza sprawdzana mechanicznie - testami. Zero własnych wypowiedzi czy choćby próby pomocy ukształtowania własnych opinii. Pytanie-odpowiedź nawet z plastyki i muzyki! Wszyscy wkłądane w jedne ramki a jak nie pasuja trzeba przyciąć. A co z dziećmi myślącymi w specyficzny sposób, które nie pojmują tego szalonego świata? Niech giną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Panią zgadzam. Polityka dzisiejszych grup rządzących chyba polega na ogłupianiu młodzieży. W końcu tępym narodem łatwiej rządzić.

      Usuń
  8. Mnóstwo błędów merytorycznych jest też w aktualnych podręcznikach. Zmagam się z nimi od kilku lat. Dla przykładu, z książki do przyrody dla podstawówki - do końca 1 r.ż. trudno jest rozróżnić płeć dziecka; salamandra jest jadowita, o czym świadczy jej pomarańczowo-czarne ubarwienie; tętnice prowadzą krew ubogą w tlen; woda jest zbędnym lub szkodliwym produktem przemiany materii. Wcale nie jestem przekonany, że w produkcie MEN jest błędów więcej, bo w podręcznikach obecnie wykorzystywanych aż się od nich roi. Ale fakt, nie widziałem tego ostatniego. Przeraża mnie dzisiejsza edukacja i zwłaszcza nauczanie błędów w sposób uniemożliwiający samodzielne myślenie czy zrozumienie tematu. Panie Profesorze, co robić?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.