Jak wybrani nastolatkowie mówią o dezinformacji i teoriach spiskowych”.
Obserwuję
swoistą modę na publikowanie raportów z badań, których nie tylko tytuł, ale i
treść bywają nieadekwatne do uzyskanych danych. Konrad Ciesiołkiewicz, Anna
Buchner, Katarzyna Ferenc-Błońska i Maria Wierzbicka - Tarkowska są autorami
publikacji, której tytuł powinien brzmieć - „Jak wybrani nastolatkowie mówią o
dezinformacji i teoriach spiskowych”. Nie rozpoznali bowiem podatności
młodzieży na dezinformację i teorie spiskowe w środowisku mediów
cyfrowych.
Pojęcie „młodzież” wprawdzie wskazuje na grupę wiekową badanych osób, ale zestawienie go z „podatnością” na dezinformację i teorie spiskowe przedstawia tę właściwość jako rzekomo już rozpoznaną cechę tej zbiorowości.
Poznawcza
wartość tego raportu sprowadza się przede wszystkim do rozpoznania sposobów
rozumienia świata informacyjnego przez 30 uczestników badania. Zebrany materiał
pozwala poznać ich kategorie, uzasadnienia i dylematy, nawet, jeśli nie
wystarcza do wykazania tytułowej podatności.
Autorzy
ujawniają znaczenia, których pytania ankietowe mogłyby nie uchwycić.
Przeprowadzone wywiady pokazują, że określenie „teoria spiskowa” może oznaczać
dla rozmówców fałszywe wyjaśnienie, niepotwierdzoną możliwość, rozrywkę albo
narzędzie manipulacji. Ta wieloznaczność jest istotnym ustaleniem: zanim badacz
zacznie liczyć odpowiedzi, powinien wiedzieć, czy uczestnicy rozumieją pytanie
podobnie.
Badacze
pokazują zarazem zróżnicowanie postaw młodzieży. Przytoczone wypowiedzi
ujawniają zarówno bezkrytyczne zaufanie, jak i ostrożność, porównywanie źródeł,
konsultacje z dorosłymi oraz rozpoznawanie ekonomicznych interesów nadawców.
Materiał pozwala zatem zakwestionować jednolity obraz „młodego odbiorcy”. Udostępniony
nam zasób poznawczy częściowo jest osłabiany przez uogólniający język
wyprowadzanych z wypowiedzi wniosków.
Rozpoznano
deklarowane racje działania. Niekomentowanie wiadomości może wynikać z
obawy przed agresją, troski o prywatność lub przekonania o bezcelowości sporu.
Niezgłaszanie treści może wiązać się z wcześniejszym doświadczeniem
nieskuteczności zgłoszeń. Badanie odsłania więc możliwe znaczenia zachowań,
które z zewnątrz łatwo uznać za obojętność. Wyrażone przez badaną młodzież
racje w rozmowie wymagają jednak ich odróżnienia od samego działania, którego
przecież nie obserwowano.
Raport
dostarcza materiału do konkurencyjnych interpretacji. Wątpliwość wobec wiadomości można odczytać jako dezorientację, ale również jako
ostrożność poznawczą. Unikanie dyskusji może oznaczać wycofanie albo świadome
zarządzanie własnym zaangażowaniem. Wartością uzyskanego materiału jest
możliwość sprawdzania różnych wyjaśnień, zamiast podporządkowywania wszystkich
wypowiedzi jednej diagnozie.
Badania
jakościowe pozwalają przygotować trafniejsze przyszłe badania empiryczne w
paradygmacie ilościowym. Wypowiedzi rozmówców wskazują bowiem, o co
należałoby pytać i jakie sytuacje obserwować. Warto w przyszłości zbadać, jak
młodzi ludzie rozpoznają niezależność źródeł, odróżniają dowód zaistniałego
faktu od jego popularności, czy uzasadniają zawieszenie osądu itp. Raport może
więc służyć budowaniu pojęć, hipotez i zadań badawczych.
Tego
typu badania umożliwiają także częściową kontrolę interpretacji autorów
raportu. Obecność cytatów pozwala czytelnikowi zestawić wypowiedź z
przypisanym jej znaczeniem, ale także dostrzec nadinterpretację. Nie
zastępuje to dostępu do pełnego materiału i procedury analizy, ale daje więcej
możliwości krytycznej oceny niż samo przedstawienie końcowych tez.
Najcenniejsze
poznawczo jest tu rozpoznanie różnorodności znaczeń i doświadczeń. Właśnie
potraktowanie ich jako otwartego problemu badawczego pozwoliłoby w pełni
wykorzystać zgromadzony materiał, bez przedwczesnego zamykania go kategorią
„podatności”. Materiał badawczy pochodzi od 30 celowo dobranych osób.
Warto tę pracę przeczytać,
bowiem nie można jej autorom odmówić staranności organizacyjnej i etycznej,
która została w niej częściowo udokumentowana.
Autorzy
raportu informują o terminie realizacji badań, podają liczbę i długość
wywiadów, kryteria rekrutacji oraz podstawową strukturę próby. Potwierdzają
otrzymanie zgody od uczestników i opiekunów, ale także możliwość odmowy
udzielania odpowiedzi oraz skonsultowanie projektu badawczego pod względem
etycznym i metodologicznym (s. 89–91). Są to rzeczywiste zalety, choć same
deklaracje nie pozwalają zweryfikować wszystkich warunków
realizacji.
Zasadniczą
słabość tego raportu postrzegam w niewystarczającym udokumentowaniu przejścia
od uzyskanych danych do ich interpretacji. Staranność analityczna nie
została wystarczająco udokumentowana. Nie udostępniono bowiem pełnego
scenariusza wywiadu, zasad kodowania całego materiału, sposobu uzgadniania
interpretacji ani kryteriów wyboru cytatów.
Można
analizować to jako socjotechniczną funkcję przekazu — zwłaszcza gdy raport
służy legitymizowaniu określonych działań. Trzeba jednak oddzielić wykazany
skutek konstrukcji tekstu od niewykazanej świadomej manipulacji autorów. Brak
dowodu podatności nie jest również dowodem odporności młodzieży; oznacza, że raport
tej kwestii nie rozstrzygnął.
Nie
jest jasne kryterium odróżniania dezinformacji od opinii. Na s. 43 autorzy
piszą, że przytoczone wypowiedzi pokazują skuteczność wpływu antyukraińskich
treści. Nie przedstawiają jednak materiałów, które oglądali rozmówcy, ani ich
weryfikacji.
Bez
tego nie sposób ustalić, czy uczestnik zetknął się z fałszerstwem,
jednostronnym komentarzem, autentycznym nagraniem wyrwanym z kontekstu czy
prawdziwym zdarzeniem, które następnie nadmiernie uogólnił. Negatywna lub
krzywdząca opinia nie jest sama przez się dowodem wcześniejszego oddziaływania
dezinformacji.
Widoczna
jest skłonność badaczy do przeciwstawiania emocji racjonalności. Na s.
42–45 autorzy interpretują zmianę zdania jako częściej emocjonalną niż
racjonalną. Tymczasem emocjonalna reakcja na zachowanie polityka może
współistnieć z uzasadnioną oceną jego postępowania. Nie pokazano kryteriów
rozpoznawania, kiedy emocje zastępują analizę, a kiedy jej towarzyszą. Powstaje
ryzyko, że emocjonalny sposób opowiadania o zmianie opinii zostaje uznany za
dowód nieracjonalnego sposobu jej powstania.
Dostrzegam
w tej pracy mylenie niepewności poznawczej z relatywizmem. W analizie
rozumienia prawdy (s. 46–51) potrzeba sprawdzania i porównywania źródeł zostaje
powiązana z niestabilnością prawdy i relatywizmem. Tymczasem przekonanie „nie
potrafię jeszcze ustalić, co jest prawdą” zasadniczo różni się od przekonania
„nie istnieje prawda niezależna od mojej opinii”. Pierwsze może świadczyć o
odpowiedzialności poznawczej. Raport nie utrzymuje zatem dostatecznie wyraźnego
rozróżnienia między prawdą a pewnością własnego poznania.
Niesymetryczne
jest też interpretowanie krytycyzmu. Na s. 23 przekonanie młodych o
przewadze polityków, celebrytów i korporacji zostaje powiązane z brakiem
właściwego dystansu i refleksyjności. Jednocześnie sami autorzy opisują
strukturalne ograniczenia wpływu młodzieży. Z kolei rozpoznawanie przez uczestników
ekonomicznych i politycznych interesów twórców dezinformacji jest później
oceniane jako przejaw kompetencji krytycznych (s. 78–81).
Autentyczność
cytatu nie gwarantuje trafności przypisanego mu znaczenia. Wypowiedź może być
wiernie przytoczona, a mimo to nie uzasadniać wniosku o podatności,
nieracjonalności czy zmianie postawy pod wpływem dezinformacji.
Obie
interpretacje mogą być zasadne w konkretnych przypadkach, ale potrzebne są
jawne kryteria wyjaśniające, kiedy podejrzliwość oznacza kompetencję, a kiedy
deficyt. Niejednorodne są w tym projekcie kategorie
analityczne. Pięć podejść do teorii spiskowych (s. 72–76) obejmuje
przecież różne porządki. Przykładowo: „spisek mniejszości” dotyczy przede
wszystkim treści wyjaśnienia; „możliwe, acz mało prawdopodobne wyjaśnienie”
odnosi się do oceny prawdopodobieństwa; „wyjaśnienia antynaukowe” dotyczy
stosunku do wiedzy naukowej, zaś „teoria użytkowa” odnosi się do przypisywanych
jej celów i korzyści.
Autorzy
słusznie zaznaczają, że kategorie nie są rozłączne. Problem jest jednak
głębszy:, gdyż nie stanowią one podziału według jednego kryterium. Mogą
służyć jako mapa wątków, ale wymagają ostrożności, gdy przedstawia się je jako
typologię postaw.
Łączenie
wypowiedzi różnych osób w zbiorowy obraz „młodych” sprawia, że rekonstrukcja
pola semantycznego prawdy (s. 46–50) nie oznacza łączenia tych znaczeń w
myśleniu przez każdego uczestnika wywiadu. Bez zachowania kontekstu
poszczególnych przypadków trudno rozstrzygnąć, czy uchwycono sprzeczności
wewnątrz przekonań jednej osoby, czy różnice między osobami. Zbiorowy obraz
może wyglądać na bardziej niespójny niż poszczególni rozmówcy.
Wreszcie,
sformułowanie, że prawdziwość „przestała” być nadrzędnym kryterium lub że
atrakcyjność „coraz częściej” staje się ważniejsza (s. 76), zakłada porównanie
w czasie. Jednak przeprowadzone w jednym miesiącu wywiady nie dostarczają
danych do takiego porównania.
Reasumując,
słabością badań jest niedostateczne oddzielenie wypowiedzi uczestników,
interpretacji badaczy mającej uzasadnić postulat dla polityki społecznej.
Eksploracyjny charakter badania ma wartość poznawczą, ale ogranicza
zakres formułowania wniosków. Nadawanie mu mocniejszego statusu utrudnia rozpoznanie
problemu i może podważać zaufanie także do rzetelnie przeprowadzonych
badań.
Niedostateczna
jest refleksyjność autorów raportu. Przy mocno zaznaczonej perspektywie
interwencyjnej należało wyjaśnić, jak poszukiwano przypadków przeczących
oczekiwaniom autorów i rozważano konkurencyjne interpretacje. Na przykład:
kiedy nieufność oznacza dezorientację, a kiedy uzasadniony krytycyzm? Kiedy
brak komentarza świadczy o wycofaniu, a kiedy o rozsądnym unikaniu konfliktu?
Podejście
jakościowe musi pozwalać czytelnikowi prześledzić, jak z wypowiedzi uczestników
wyprowadzono określone interpretacje. W tym przypadku potrzebne były przede
wszystkim: kontekst pytań i odpowiedzi, przejrzyste zasady analizy i wyboru
cytatów, uwzględnienie przypadków przeczących dominującej interpretacji oraz
rozpatrzenie alternatywnych wyjaśnień.
Raport
wywołuje wrażenie naukowego potwierdzenia podatności młodzieży, mimo że
zastosowana procedura jej nie wykazała. W ten sposób autorytet badaczy ma
wzmacniać przekaz interwencyjny, którego przesłanka wykracza poza przedstawione
ustalenia empiryczne.

Komentarze
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam