Edukacja w Polsce, czyli malowanie elewacji szkolnej mimo dziurawego dachu
Polska szkoła przypomina dziś budynek z dziurawym dachem. Deszcz leje się do środka, wiatr hula po korytarzach, a politycy z zapałem malują elewację, przekonując, że to wielka rewolucja w polskiej edukacji. Kolejna lista lektur, zakaz prac domowych, nowe „godziny” – to wszystko kosmetyka, która nie chroni ani uczniów, ani nauczycieli przed codziennym chaosem. Nauczyciele mówią wprost: „to nie podwyżka, tylko waloryzacja” , „prestiż to porażka” , „jesteśmy figurantami w cudzej reformie” . Ich głosy kontrastują z ministerialnym językiem sukcesu, w którym każde pudrowanie systemu przedstawiane jest jako historyczna zmiana. Opór, który płynie z pokoju nauczycielskiego, nie jest więc kaprysem, ale reakcją na odbieranie autonomii i degradację prestiżu zawodu. Socjologowie edukacji od dawna ostrzegali przed tą pułapką. Pierre Bourdieu zauważał: „The function of the educational system is to conceal from itself and from others the social functions it performs” (1977). Innymi słowy ...