Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 9, 2011

Pedagogika a reforma dziedzin nauki

Trwają prace nad projektem rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych. Już trzy lata temu dyskutowaliśmy o tym, że istniejący w naszym kraju podział na dziedziny nauki i przypisane mu dyscypliny nie jest zsynchronizowany z tym, jaki ma miejsce w Europie. Do tej pory w Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów wnioski w sprawie awansów naukowych z pedagogiki były rozpatrywane w „Sekcji nauk humanistycznych i społecznych”. Ministerstwo zamierza jednak dokonać podziału dziedzin nauk, by osobno występowały nauki humanistyczne i nauki społeczne. Zapewne trudno będzie uzyskać akceptację całego środowiska w tej sprawie, ale w przypadku secesji dziedzin nauk pedagogika powinna znaleźć się wśród nauk społecznych, co przecież w żadnej mierze nie wyklucza korzystania przez jej przedstawicieli z metod badań nauk humanistycznych. Naukowcy wskazują, że nie ma potrzeby utrzymywania tak wąskich...

Nauczyciele wolności

Obraz
Piętnaście lat temu, w styczniu, zmarła moja żona — nauczycielka nauczania początkowego — Wiesława Śliwerska. Jej dramatyczne zmagania z nieuleczalną chorobą nie przeszkodziły Jej prowadzić ze swoją klasą w czasie remisji choroby zajęć dydaktycznych, spotykać się z rodzicami oraz przygotowywać dla nauczycieli kolejny projekt zajęć i metod aktywizujących w edukacji początkowej. Niestety, nie mogła go dokończyć, ale też i nie doczekała się edycji jego części, którą opublikowałem w mojej książce „Edukacja autorska” (Kraków 2006, II wyd. 2008). Patrząc wstecz na dorobek polskich nauczycieli na tym poziomie kształcenia, mogę stwierdzić, że znakomicie wykorzystali daną im szansę, potwierdzili słuszność oraz wartość rozwiązań dydaktycznych, które na początku lat 90. minionego stulecia były w naszym kraju pionierskie, a przy tym jakże głęboko zrośnięte z tradycjami rodzimego personalizmu humanistycznego. Okres pełnej wolności nauczycieli do kreowania własnych rozwiązań w szkołach publicznych z...

Nie wszystko może być określane jako Uniwersytet Dziecięcy?

Obraz
Niepubliczne szkoły wyższe, w tym także te, które usiłują reperować swoją nadszarpniętą reputację w wyniku nie tylko bezprawnych działań na edukacyjnym rynku, wkraczają w kolejny obszar przejmowania działalności polskich uniwersytetów, by na ich wizerunku kreować własny. Rzecz w uruchamianiu przez te szkoły uniwersytetów dziecięcych czy uniwersytetu dla dzieci. Mimo, że same nie są uniwersytetami używają nazwy, która jest zastrzeżona dla uczelni najwyższego poziomu naukowego. Jak zapisano w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym - §3.1. Wyraz „uniwersytet” może być używany w nazwie uczelni, której podstawowe jednostki organizacyjne posiadają uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora co najmniej w dwunastu dyscyplinach, w tym przynajmniej po dwa uprawnienia w dziedzinach nauk humanistycznych, społecznych lub teologicznych, matematycznych, fizycznych lub technicznych, przyrodniczych oraz prawnych lub ekonomicznych. Władze tych szkół nie wiedzą, że posługują się nazwą, która im ...