O bezprawnym podwyższaniu sobie statusu naukowego przez niektórych naukowców
Okazuje się, że nie tylko studenci mają problem z rozróżnieniem tego, kto jest kim w ich uczelni. Nawet ci, którzy pełnią w uczelniach publicznych lub niepublicznych funkcje dziekanów czy prodziekanów, jak i ci, którzy organizują różnego rodzaju konferencje naukowe czy wydają publikacje naukowe przypisują sobie tytuł naukowy, choć go w rzeczywistości nie posiadają. Nie ma problemu, gdy ktoś ma tytuł zawodowy licencjata, magistra czy inżyniera lub tytuł im równorzędny. Nie ma go także wówczas, kiedy ktoś posiada pierwszy stopień naukowy, jakim jest doktor określonej dyscypliny naukowej. Problem pojawia się jednak wówczas, kiedy osoba ze stopniem naukowym doktora została zatrudniona w szkole wyższej na stanowisku profesora nadzwyczajnego . Zapis przy nazwisku takiego naukowca wygląda następująco: prof. nadzw. dr Jan K……. albo dr Jan K……. prof. nadzw. Niektórzy podają przed lub po nazwisku zamiast skrótu „nadzw. (od stanowiska profesora nadzwyczajnego) nazwę swojej uczelni np. dr Jan K…...