Najtrudniejszy dla pedagoga pierwszy krok na rynku ...
Student ostatniego roku pedagogiki jednej z wielkomiejskich uczelni w naszym kraju podzielił się dylematem związanym z jego przyszłą pracą. Dostał bowiem propozycję założenia prywatnej świetlicy w mieście, gdzie jest duża liczba wykluczonych społecznie dzieci i młodzieży. Otrzymał tę ofertę od pani, która zadzwoniła do niego (po uprzednim odnalezieniu jego ogłoszenia w Internecie w sprawie poszukiwania pracy jako nauczyciela świetlicy) i zapytała, czy chciałby pomóc jej w otwarciu środowiskowej świetlicy. Zainteresowana powołaniem do życia takiej placówki ma swój lokal i dość pieniędzy na takie przedsięwzięcie, tylko nie posiada należytej wiedzy i kwalifikacji oraz czasu. Nie jest pierwszą osobą w tym kraju, która traktuje edukację, wychowanie społeczne czy socjoterapeutyczne jako jeszcze jeden biznes obok prowadzonych już dwóch sklepów spożywczych. Dlatego poszukuje osoby, która ma większe pojęcie o tym niż ona i "rozkręci" jej interes. Poprosiła zatem studenta o spotkani...