Niepożądani wykładowcy
Nie można akceptować sytuacji, która nasila się w ostatnich latach, a dotyczy odwoływania wykładów otwartych członków akademickiej społeczności. Czyżby społeczność uniwersytecka zaczęła tracić swoją autonomię w obszarze, który jest jej największym atutem? Rozumiem wątpliwości, jakie rodzą się w sytuacji, kiedy jakaś jednostka organizacyjna uniwersytetu czy akademii lub któryś z nauczycieli akademickich zapraszają z wykładem otwartym polityka, a więc osobę, która reprezentuje określone interesy władzy czy opozycji i poszukuje w środowisku akademickim wsparcia dla realizacji swoich interesów partyjnych. W moim przekonaniu może to mieć miejsce jedynie w sytuacji nadawania godności honorowej takiej osobie i wówczas jej wykład znajduje swoje uzasadnienie merytoryczne i kulturowe. Natomiast zapraszanie do uniwersyteckich aul posłów, senatorów nie będących członkami społeczności akademickiej, a więc nie będących czynnymi nauczycielami akademickimi jest naruszeniem suwerenności uczelni i w...