Koniec roku nie wieńczy końca dzieła
Koniec roku sprzyja podsumowaniom, analizom i ocenom, ale te wymagają też czasu. Jednego mogę być pewien, na co zwróciła już uwagę każdemu z nas Wisława Szymborska w swoim wierszu „Zatrzęsienie”: Jestem kim jestem, Niepojęty przypadek jak każdy przypadek. W sylwestrowy dzień nie ma pięknie uformowanych przez naturę chmur na niebie, a szkoda, bo można by za innym wierszem tej poetki im pozazdrościć: Nie obciążone pamięcią o niczym, Unoszą się bez trudu nad faktami. A my wchodzimy w Nowy Rok obciążeni pamięcią minionych wydarzeń, faktów, procesów, międzyludzkich spotkań, które można usytuować w puli własnych działań, jak i doświadczeń oraz przeżywania postaw innych wobec nas - na szalach: mocy i słabości, sukcesów i porażek, radości i przykrości, zaskoczeń i rozczarowań, wartości i bylejakości, wsparcia i opuszczenia, nauki i jej pozorów, twórczości i sprawozdawczości, pozytywów i negatywów, przyjaźni i wrogości, zaufania i zdrady, wiarygodności i hipokryzji, panowania i uległości...