Niespodziewanie odszedł wspaniały pedagog, uczony, humanista - Janusz Morbitzer
( źródło fot. Janusza Morbitzera) Po powrocie z Lublina dotarła do mnie wiadomość, której w żadnej mierze bym się nie spodziewał. Spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Nie mogę się z tym faktem pogodzić. Janusz - mój serdeczny Przyjaciel - sam nie mógł przewidzieć, że nas nagle opuści. Jest z nami w obu światach - offline i online. W tym ostatnim był niemalże przez 20 godzin na dobę, skoro zdarzało się, że odpowiadał na moje wpisy w WhatsAppie nawet po drugiej godzinie w nocy. W realu będzie z nami na zawsze, gdyż zapisał się w ludzkich sercach, pamięci społecznej i utrwalił własne badania w wielu publikacjach. Wzajemnie informowaliśmy siebie o tym, co będziemy robić danego dnia, a co jest już za nami i z jakimi efektami. Każdy Jego udział w kolejnych, a jakże licznych konferencjach, debatach naukowych, sesjach, spotkaniach, webinariach był odnotowywany krótkim komentarzem, zdjęciem, symbolami świadczącymi o tym, że jest O.K. Janusz chłonął całym sobą realn...