Czeskie szkolnictwo wyższe jak "młynek do kawy"

 



W Czechach ukazała się praca zbiorowa, w której autorami analiz polityki naukowej są uczeni różnych dziedzin i dyscyplin. Przedmiotem ich analiz jest problem ekonomizacji nauki: granty, wskaźniki, rywalizacja antagonistyczna, efektywność, ewaluacja osiągnięć, podporządkowanie badań logice zarządzania. Autorzy sięgają tu po metaforę „kafemlejnku” ("młynku do mielenia kawy"), ale także rozprawiają o kulturze audytu i akademickim kapitalizmie.  

Wyniki naukowe przelicza się na punkty, a następnie punkty wiąże z finansowaniem uczelni. Martin Profant pisze o próbie stworzenia jednego „powszechnego ekwiwalentu”, pozwalającego porównywać ze sobą artykuł matematyczny, badania archeologiczne, patent i monografię filozoficzną. 

To niemal czysta postać punktozy: nie jest najpierw ważne, co zostało poznane, lecz ile jednostek rozliczeniowych zostało dzięki temu wytworzone. Emil Višňovský trafnie odróżnia:

  • osiągnięcia poznawcze,
  • publikacje jako sposób upowszechnienia wyników badań,
  • cytowanie jako późniejszą reakcję innych badaczy.

System parametryczny łączy te trzy odrębne zjawiska i traktuje publikację oraz cytowanie tak, jakby same były osiągnięciem naukowym. Autor stwierdza wręcz, że ktoś może mieć setki publikacji i tysiące cytowań, a mimo to nie stworzyć własnego, oryginalnego dzieła naukowego. 

Wypowiadający się na temat polityki szkolnictwa wyższego nie twierdzą jednak, że cały system jest już całkowicie zdegenerowany ani że problem ma wyłącznie czeskie pochodzenie. Przeciwnie, przedstawiają Czechy jako szczególnie wyrazisty, niekiedy wręcz groteskowy wariant szerszej, międzynarodowej przemiany uniwersytetu w instytucję zarządzaną według reguł wolnego rynku i New Public Management. 

Szczególnie krytyczna jest diagnoza grantozy. Grant nie jest w niniejszym studium przedstawiany jako dobrowolne uzupełnienie stabilnego finansowania szkół wyższych, lecz jako mechanizm, który zaczął organizować całe życie akademickie.

Autorzy wskazują na następujące skutki grantozy:

Po pierwsze — marnotrawstwo czasu.
Naukowcy spędzają tygodnie lub miesiące na pisaniu wniosków, z których większość musi zostać odrzucona. Koszt pracy przegranych zespołów nie jest ujmowany w rachunku efektywności.

Po drugie — odwrócenie hierarchii kompetencji.
System premiuje niekoniecznie najlepszych uczonych, lecz osoby najbardziej sprawne w konstruowaniu aplikacji, harmonogramów, budżetów i deklarowanych „rezultatów”. Jak piszą autorzy, większą wartość uzyskuje czasem naukowy fundraiser lub menedżer niż badacz.

Po trzecie — zależność tematyczna.
Badacz nie formułuje już swobodnie problemu, ale wybiera z politycznie ustalonego „menu” priorytetów. Martin Kopecký wskazuje na różnicę między badaniem polityki oświatowej a badaniem „dla” polityki, czyli dostarczaniem oczekiwanych ekspertyz w ramach wcześniej ustalonego języka i celów.

Po czwarte — fragmentaryzacja nauki.
Trzyletni lub pięcioletni horyzont projektu zaczyna określać, jakie wolno stawiać pytania. Wieloletnie monografie, syntezy i badania wymagające cierpliwości stają się systemowo nieatrakcyjne.

Po piąte — prekaryzacja.
Powstają zespoły ad hoc, zatrudnienie zależy od kolejnego konkursu, a młody naukowiec nie może planować ani badań, ani życia zawodowego. 

Bardzo istotna jest obserwacja, że patologii nie można sprowadzać do nieuczciwości pojedynczych naukowców, skoro to system wskaźników wytwarza racjonalne strategie przystosowawcze. 

Stanislav Štech i Martin Profant wymieniają między innymi:

  • rozdrabnianie jednego projektu na wiele publikacji;
  • „klonowanie” wyników;
  • rotowanie pierwszego autora;
  • mnożenie czasopism;
  • wzrost publikacji w wydawnictwach drapieżnych;
  • dobieranie czasopisma według kwartylu, a nie rzeczywistego profilu naukowego;
  • wymuszanie cytowań;
  • powstawanie karteli lub kręgów cytowań;
  • przekształcanie materiałów konferencyjnych w „monografie zbiorowe”, aby spełnić kryteria punktowe.

Autorzy odwołują się tu do prawa Goodharta. Gdy wskaźnik staje się celem, przestaje być dobrym wskaźnikiem. Cytowanie miało informować o oddziaływaniu rozprawy na naukę, społeczeństwo, a po powiązaniu go z karierą i finansami staje się przedmiotem produkcji i wymiany.

To dokładnie ten sam mechanizm, który znamy z polskiej punktozy i grantozy.  Autorzy książki reprezentują przede wszystkim humanistykę i nauki społeczne wykazując, że systemy ewaluacji przejmują model pracy właściwy części nauk przyrodniczych i medycznych, skoro:

  • preferuje się artykuły zamiast monografie;
  • wzmacnia krótki cykl publikacyjny;
  • angielski staje się niemal jedynym językiem uznawanym jako naukowy;
  • bibliometria jest zamiast jakościowej oceny dzieła;
  • zespołowa produkcja „outputów” jest zamiast indywidualnej, wieloletniej syntezy.

Štech podaje wymowny przykład wewnętrznego systemu jednej z czeskich jednostek akademickich: artykuł w wysoko pozycjonowanym czasopiśmie otrzymuje wielokrotnie więcej punktów niż monografia w języku czeskim jako następstwo wieloletniej pracy badawczej. To nie tylko techniczna różnica wag, ale także jest to komunikat kulturowy: książka skierowana do własnego społeczeństwa staje się naukowo podejrzana, podczas gdy krótki tekst w czasopiśmie anglojęzycznym automatycznie zyskuje wyższą rangę. 

Nie każdy autor wskazuje na patologię jako termin kliniczny, ale na zjawiska, które zdecydowanie można uznać za patologie instytucjonalne:

  • cele pozorne zastępują cele rzeczywiste;
  • środki stają się celami;
  • system pochłania zasoby, które miał sprzyjać oszczędnościom;
  • mierzenie jakości obniża jakość;
  • konkurencja osłabia współpracę;
  • krótkoterminowa efektywność niszczy długofalową twórczość;
  • kontrola odpowiedzialności produkuje nieufność;
  • ewaluacja pracy naukowej zaczyna zajmować więcej uwagi niż sama praca naukowa.

Višňovský ujmuje to szczególnie trafnie: środowisko akademickie od lat koncentruje się na ocenianiu, zanim odpowiedziało sobie na pytanie, jak stworzyć warunki do pracy twórczej. 

Przywołana tu książka nie jest bezstronnym raportem o całym czeskim szkolnictwie wyższym. Jest manifestem krytycznym, napisanym z określonej perspektywy filozoficznej i społecznej. Autorzy:

  • koncentrują się na naukach humanistycznych i społecznych;
  • silnie eksponują neoliberalizm i akademicki kapitalizm jako źródła deformacji;
  • częściej analizują skutki negatywne niż korzyści konkurencyjnego finansowania;
  • proponują reformy normatywne, a nie tylko przywołują dane statystyczne.

Nie oznacza to jednak, że diagnoza jest publicystyczną przesadą. Książka zawiera również analizy empiryczne, zwłaszcza rozdział Radima Hladíka o zależnościach rozwoju dyscyplin naukowych od finansowania Agencji Grantowej (GAČR). Z danych wynika, że finansowanie projektów obejmowało około 40% wniosków kończących się publikacjami, choć ich znaczenie było bardzo różne między dyscyplinami. 

Nauki społeczne i humanistyczne były w obrębie środków projektowych szczególnie zależne od GAČR (odpowiednik polskiego NCN), ale jednocześnie ogólnie częściej opierały wydanie publikacji na finansowaniu instytucjonalnym niż wnioskodawcy nauk przyrodniczych czy technicznych.

Czescy autorzy opisują niemal identyczne mechanizmy, z jakimi spotykamy się w Polsce: 

  • naukowiec przestaje badać, a zaczyna wytwarzać mierzalne dowody badań;
  • uniwersytet przestaje chronić czas twórczości, a zaczyna administrować jego rozliczaniem;
  • grant przestaje wspierać naukę, a zaczyna wyznaczać, co w ogóle może uchodzić za naukę.

Specyfika czeskiej polityki naukowej polega na tym, że system przybrał wyjątkowo czytelną postać „młynka do kawy”, a jednocześnie został już poddany poważnej krytyce i częściowej korekcie. Autorzy nie ogłaszają zatem końca czeskiego uniwersytetu. Ostrzegają raczej, że bez trwałego finansowania instytucjonalnego, jakościowej oceny dorobku i odbudowy zaufania nawet reforma punktowego algorytmu nie przywróci nauce jej sensu.


(we współpracy z AI. ChatGPT 5) 

Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22