13 maja 2021

Najlepiej radzące sobie z pandemią szkoły w Niemczech

 


Listę siedmiu szkół, które najlepiej radziły sobie w okresie pandemii,  otwiera 
Szkoła Podstawowa i Ponadpodstawowa 
Alter Teichweg w Hamburgu.  

W minionym roku właśnie ta szkoła zachwyciła wypracowaniem nowatorskich pomocy dydaktycznych do uczenia się na odległość, rozładowywaniem napięć wśród uczniów i nauczycieli oraz dostarczaniem w okresie lockdownu pomocy dydaktycznych i "dowożeniem zajęć" oraz np. żywności uczniom najbardziej tego potrzebującym.

Przekładam fragment artykułu na temat tego projektu, żeby pokazać, jak można integralnie rozwiązywać problemy socjalne, efektywnego uczenia się i dostępu do zajęć szkolnych.     

Kapituła konkursu bardzo wysoko oceniła prowadzenie przez wolontariuszy zajęć dla uczniów zamkniętych w domach, ale mających otwarte okna oraz stworzenie w szkole studia internetowego do utrzymywania łączności z uczniami i ich rodzicami, by budować poczucie wyjątkowej wspólnoty (Youtube-Show „DulsbergLate Night“). 

Dyrektor szkoły wraz z nauczycielami prezentowali w ramach Show zarówno ciekawe materiały edukacyjne, jak i starali się rozładowywać napięcia, lęki, niepokoje swoich podopiecznych. Przykładowo tak uczniowie, jak i nauczyciele pokazywali, jak sami rozładowują stres w swoich domach, czym się interesują, jak spędzają wolny czas, prezentowali sposoby radzenia sobie z nudą itp.    

Zwycięska szkoła jest dla 1.6 tys. uczniów wszystkich roczników i poziomów obowiązkowego kształcenia "małą ojczyzną", wspólnotą społeczną, którą cechuje to, że jeśli uczeń do niej nie przychodzi, to szkoła musi iść do niego, nawiązać z nim kontakt, poznać przyczyny absencji i pomóc w ich wyeliminowaniu lub wsparciu w pojawiających się problemach. 

Realizacja nowatorskiej edukacji sprowadzała się do czterech komponentów: 

1: Obowiązują wszystkie wykłady! „Be Part“ 

Zatrudniono ok. 100 wolontariuszy-nauczycieli pomocniczych (sił społecznych) w szkole, osoby z umiejętnościami np. gry na dowolnym instrumencie, których celem było wymyślanie nowych zadań w zakresie uczynienia bardziej atrakcyjnymi formy zdalnego uczenia się języka, wspomagania w radzeniu sobie w rozwiązywaniu prac domowych. Mogli wykorzystywać materiały ze szkolnej biblioteki. Powołano do życia także „wytwórnię filmów edukacyjnych i satyrycznych" mających na celu wspomaganie uczenia się na odległość oraz rozładowywanie napięć. 

2: Kontakt osobisty 

Ten moduł projektu skierowany był do najmłodszych uczniów klas I-IV, by wychowawca i nauczyciele klas utrzymywali z nimi stały kontakt. Zatrudnionymi do takich zadań siłami społecznymi były osoby starsze, które tak jak babcia czy dziadek miały za zadanie nawiązywanie telefonicznego kontaktu z dziećmi. Utworzony zespół kryzysowy odwiedzał dzieci znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji, by przed ich domem, przy "otwartym oknie” zabawiać je, przekazywać wiedzę, zachęcać do ćwiczeń. 

 

3: Własna placówka pocztowa 

40 wolontariuszy urządziło w holu budynku szkolnego stanowisko pocztowe. W ciągu pierwszych sześciu tygodni lockdownu rozwozili codziennie do domów uczniów w różnych częściach miasta ok. 200 do 400 pakietów materiałów dydaktycznych. W razie potrzeb, dwa tygodnie później, dostarczali szkolny obiad (stołówka szkolna „to go“), by żaden  uczeń nie był pozbawiony wcześniejszej możliwości korzystania ze szkolnego posiłku. 

 

4: „Dulsberg Late Night“

„Dulsberg Late Night-Show" to było coś dla dziecięcych serc w okresie kryzysu. Każdego wieczora szkoła pojawiała się w YouTube. Uczniowie z rodzicami mogli oglądać od godz. 20.00 specjalnie zarejestrowane Show w YouTube, a każdy zainteresowany mógł się do tego włączyć i zaproponować coś od siebie. To była okazja do zorganizowania koncertu życzeń, zaśpiewania, wspólnego doznawania wzruszeń i radości. 

Dzięki temu uniknięto w szkole, a przynajmniej zminimalizowano poczucie dystansu, nieobecności, osamotnienia. Show było moderowane przez kierownictwo szkoły, ale jej gośćmi mogli być nie tylko samorządowcy, artyści, gwiazdy, ale i uczniowie czytający swoje wiersze czy relacjonujących wydarzenia z domowej codzienności. Były także programy tpu: Dance-Challenger czy Physik-Battles.

Współtworzenie „Be Part“ dotyczyło budowania więzi między wspólnotą lokalną a rodzinami w danej części miasta. Co ciekawe, po powrocie uczniów do stacjonarnej szkoły projekt był kontynuowany. W ciągu roku szkolnego zaczęły powstawać i nagrywać swoje Show  prawie wszystkie klasy. 

 

Dzisiejszy wpis otwiera klip filmowy z przykładami szkolnego Show.


12 maja 2021

Najlepsze szkoły w Niemczech a polski konserwatyzm światopoglądowo-dydaktyczny

 


(fot. Ogłoszenie wyników Konkursu "Najlepsza Szkoła" 


      

W Niemczech od wielu lat Prezydent tego kraju patronuje inicjatywie organizacji pozarządowych, w tym tak znaczącym dla rozwoju nauki i oświaty Fundacjom - Robert Bosch Stiftung GmbH oraz Heidehof Stiftung, które wiosną każdego roku przyznają laur najlepszym szkołom w Niemczech. 

W tym roku szczególny akcent położono na problemy edukacji zdalnej i hybrydowej, by wzmocnić nowatorski ruch nauczycieli rozwiązujących na co dzień najtrudniejsze problemy dotyczące procesu kształcenia i uczenia się oraz kwestie wspomagania rozwoju psychofizycznego uczniów w dobie pandemii Covid-19.

W dn. 10 maja 2021 r. Prezydent Republiki Niemiec Frank-Walter Steinmeier skierował per video do uczestników Konkursu na szkołę najlepiej radzącą sobie w okresie pandemii wyrazy szczególnego uznania dla uczniów i ich nauczycieli oraz poinformował o przyznanej przez kapitułę statuetce i nagrodzie finansowej w wysokości 10 tys. Euro, która jest ufundowana przez w/w fundacje. Kolejnych jedenaście najlepszych szkół otrzyma wyróżnienie wraz z premią 5 tys. Euro.  

Nie jest tak istotna wysokość nagrody finansowej, jak uzyskany tytuł a wraz z nim prestiż placówki. Szkoły w Niemczech, a raczej w niemieckich Landach, są bardzo dobrze finansowane, zaś zatrudnieni w nich nauczyciele należą do wysoko opłacanej klasy średniej. Miesięczna pensja mieści się bowiem w przedziale 4 tys. - 8 tys. Euro.    

Szkolnictwo w Niemczech jest zdecentralizowane. W każdym kraju związkowym (Landzie) działa regionalne ministerstwo kultury czy ministerstwo kultury i edukacji zarządzające oświatą publiczną i wspierające finansowo, organizacyjnie wszystkie placówki edukacyjne, by mogły one jak najlepiej, tzn. nowocześnie i w trosce o uczniów realizować założone funkcje. 

W 2021 r. wpłynęło na Konkurs "SZKOŁA ROKU" aż 366 wniosków. Kapituła musiała dokonać wyboru i nominować do finalnego rozstrzygnięcia tylko 18 szkół. Zwycięskimi mogło być już tylko siedem szkół, których koncepcje kształcenia i ich wdrażanie w życie w 2020 r. były najbardziej przekonujące ekspertów. 

Zwyciężyły szkoły z Hamburga, Mülheim an der Ruhr, Lengede, Marburg, Nordhorn, Münster i Duisburgu. Już od czerwca zaczyna się okres rejestrowania wniosków do Nagrody w 2022 roku za najlepsze rozwiązania pedagogiczne w edukacji dzieci i młodzieży w 2021 r. O nominację zwycięskie szkoły mogą ubiegać się co dwa lata. Dzięki temu możliwe jest wpuszczenie na podium także innych placówek.   

Informując w tym roku szkoły o uzyskaniu najwyższego wyróżnienia w powyższym konkursie Prezydent Niemiec podkreślił w przemówieniu, że pandemia odsłoniła pewne słabości czy niedoskonałości systemów szkolnych, ale zarazem wyzwoliła nieprawdopodobną energię twórczych zmian, dzięki którym udaje się rozwiązywać kryzysowe zdarzenia dla dobra każdego ucznia.   

Także Joachim Rogall, szef marketingu Fundacji Roberta Boscha podkreślił w swojej wypowiedzi: „Dzięki odwadze, konieczności działania i kreatywności uczestniczące w tym konkursie szkoły stały się laboratoriami idei dla szkół przyszłości.

W Polsce zaś mamy szkoły-laboratoria przeszłości. Nikogo już z władz nie interesuje inwestowanie w edukację szkolną, w nowatorstwo pedagogiczne, bo tak uczniowie, jak i ich nauczyciele muszą być skazani na przystosowanie dydaktyki i organizacji procesu kształcenia do ideologicznych założeń partii władzy. 

Nawet część konserwatywnych profesorów przestała już czytać i afirmować najnowsze rozstrzygnięcia naukowe w zakresie dydaktyki, bo albo wolą być cynicznymi konformistami, albo już im się nie chce. W końcu - konserwa.  

W ubiegłym roku prezentowałem najlepsze szkoły A.D. 2019. W tym roku scharakteryzuję tegorocznych laureatów, a zatem c.d.n.  

 

10 maja 2021

Wymagająca mania

 


Są takie uczelnie, szkoły wyższe ("gotowania na gazie"?), których pracownicy chyba wstydzą się tego, że nie są pracownikami naukowymi, z odpowiednim wykształceniem i koniecznymi kompetencjami do prowadzenia wykładów.

W uczelnianych gablotach, na web-stronach czy udzielając wywiadów mediom niektórzy wprowadzają odbiorców w błąd przypisując sobie wyższy status społeczny. 

Pisze o tym jeden z byłych studentów szkoły wyższej: 

W czasie studiów magisterskich, chodziłem na przedmioty z drugiej specjalizacji. Okazało się, że źle wpisałem w indeksie i zdaje się karcie egzaminacyjnej stopień naukowy wykładowcy. Otóż, w gablocie przed dziekanatem widniało, że ta osoba jest doktorem. Tak też przez dwa semestry wszyscy zwracali się do niej per "pani doktor", a ona nie protestowała, nie korygowała naszego zwrotu. 

 

Z prowadzonego przez nią przedmiotu było zaliczenie na ocenę. Dzisiaj, kiedy praktycznie wszystko można sprawdzić w Internecie, okazało się, że ta pani jest magistrem. Na stronie wydziału widnieje wykaz pracowników, gdzie przy jej nazwisku jest stopień zawodowy magistra. 

 

Absolwent pyta, czy to ma jakieś znaczenie, że sam wpisał w swoim indeksie przy nazwisku wykładowczyni stopień naukowy doktora zamiast jej właściwego stopnia zawodowego - magistra?  Jeśli tak, to czy może i powinien to próbować sprostować?

Moim zdaniem, dla lepszego samopoczucia może sam dokonać w indeksie korekty, bowiem dane o prowadzących zajęcia rejestrowali sami studenci. Takich informacji nie wpisywał pracownik dziekanatu. Mógł jednak zwrócić uwagę studentowi, że przypisuje wykładowcy niezgodny z prawdą stopień naukowy. 

Podobnie mógł zareagować na ten błąd dziekan ds. studenckich, który musiał podpisać zaliczenie semestru. Nie ulega wątpliwości, że wpisujaca ocenę wykładowczyni sama powinna dokonać korekty i poinformować studenta o swoim wykształceniu. Nie jest to przecież wstydliwe.  

Nie ma już na szczęście drukowanych indeksów. Przebieg studiów jest rejestrowany w USOS, a prowadzący drukują karty zaliczeń/egzaminacyjne, które wypełnia administracja szkoły wyższej.  Tak więc tego typu błędy lub autorskie "retusze" danych nie istnieją już od kilku lat.  

 Autor tego listu może zatem wygumkować przy tej pani stopień, którego nie posiadła, gdyż w tej rubryce on jest sprawcą danych, bez jakichkolwiek skutków prawnych. Indeks nie jest dyplomem, dowodem, legitymacją.  Jest pamiątką po latach studiów w czasach przedponowoczesnych. 

Jak doświadczamy tego zjawiska od wielu, wielu lat - bywają osoby pełniące funkcje publiczne (np. nauczyciel akademicki, poseł, polityk, dziennikarz, dyrektor, minister, itp.), które dla podwyższenia własnej samooceny i samopoczucia wprowadzają innych w błąd, oszukują, kłamią lub zezwalają innym (przymykając oczy) na przypisywanie im wyższego statusu zawodowego lub akademickiego niż jest on w rzeczywistości. 

 

Wystarczy tu przywołać odsłonę manipulacji w okresie wyborczym wyrażającej się w przypisaniu sobie stopnia zawodowego magistra przez kandydata na prezydenta RP (zresztą nim został).  Ostatnio media informują o korespondencie TVP w Berlinie, który też nie ukończył studiów ze stopniem magistra czy o ministrze, którego pracy magisterskiej strzegą chyba służby specjalne, by nie okazało się, że jest plagiatem. 

 

Mamy zatem krążących wśród nas pseudomagistrów, pseudodoktorów, pseudoprofesorów, pseudoprezesów, pseudodyrektorów itp., itd. Słyniemy na świecie z tytułomanii. A mania jest wymagająca...  .