Patologia wytwarza własną spiralę milczenia. Artykuły o nieuczciwości akademickiej Marka Wrońskiego na łamach "Forum Akademickiego" od lat potwierdzają, że są tacy rektorzy uniwersytetów, którzy czynią wszystko, by wyciszyć, zamieść ZŁO we własnym środowisku pod przysłowiowy dywan. Uczelnie zaś z definicji i własnych dziejów, które mają być dowodem autonomii moralnej i poznawczej, nie reagują skutecznie na anomię moralną.
Anomia moralna jest zatem wspierana przez anomię epistemologiczną.
Ta bowiem prowadzi nas już poza samą diagnozę marginalnej części kadr akademickich ku teorii instytucjonalnego
poznania. Stawiam pytanie: czy wspólnota, która moralnie milczy, może jeszcze epistemicznie
widzieć i stać po stronie prawdy. Odpowiem więc nie tylko publicystycznie, ale także wskazując na kategorie pojęciowe tych zjawisk.
Anomią epistemologiczną określiłbym nie tylko brak wiedzy, chociaż ten występuje u niektórych osób ze stopniem doktora, lecz rozpad znacznie poważniejszy deficyt kompetencyjny, bo dotyczący norm, które powinny regulować dochodzenie do wiedzy.
Anomia
moralna oznacza, że wspólnota akademicka wie, czym jest dobro, uczciwość, odpowiedzialność,
ale nie potrafi albo nie chce postępować według tych wartości.
Anomia
epistemologiczna oznaczałaby analogicznie, że wspólnota uniwersytecka wie, czym jest rzetelność
poznawcza, jawność danych, krytyka, replikacja, recenzja, korekta błędu itp., ale nie
stosuje tych norm wtedy, gdy zagrażają one interesowi środowiska, instytucji
albo osób, którym wbrew anomii zamierza się nadać stopień naukowy.
To jest szczególnie niebezpieczne, bo uniwersytet traci wtedy nie tylko moralny autorytet, ale także zdolność rozpoznawania prawdy o samym sobie.
Gdy naukowcy wiedzą, ale milczą wobec zła, to wsópłtworzą anomię moralną. Gdy to milczenie zaczyna
organizować sposób widzenia, oceniania, recenzowania i awansowania, mamy już
anomię epistemologiczną.
W takim układzie nieprawda nie musi być jawnie głoszona. Wystarczy, że zostaje proceduralnie osłonięta. Komisja habilitacyjna wnioskuje o odmowę nadania stopnia naukowego, ale rada dyscypliny to ignoruje. Władze nie muszą twierdzić: „bronimy patologii”. Wystarczy, że taką decyzją komunikują: „dbamy o dobre imię uczelni”, „nie eskalujmy”, „sprawa jest złożona”, „nie ma podstaw formalnych”, „to konflikt personalny”, „nie możemy szkodzić reputacji jednostki”.
Język administracyjny staje się wtedy narzędziem epistemicznego zaciemnienia, ukrywania patologii we własnym środowisku. To jest właśnie spirala milczenia w nauce: najpierw milczy świadek, potem milczy komisja, potem milczy rada dyscypliny, potem milczy rektor, potem milczy środowisko, a na końcu milczenie zostaje uznane za dowód, że „nic się nie stało”.
Najgorsze
jest to, że taka pseudonaukowa wspólnota nadal może publikować artykuły, organizować konferencje na temat etosu nauki, opracowywać strategie doskonałości, akcentować własną pozycję w rankingach, składać sprawozdania, podkreślać rolę ewaluacji i powoływać się na kodeksy etyczne. Dla opinii publicznej, dla osób z zewnątrz szkoły wyższej wygląda to tak, jakby rzeczywiście miała w niej miejsce nauka. Wewnątrz uczelni może jednak jej kadra tracić to, co stanowi
jej rdzeń: odwagę korekty.
W
tym sensie patologia nie jest tylko naruszeniem norm. Ona zaczyna produkować
własny porządek normatywny. Powstaje odwrócona aksjologia akademicka:
uczciwy uczony - staje się „kłopotliwy”,
dociekliwy członek rady - staje się „wścibski”,
recenzent krytyczny - staje się „nielojalny, toksyczny”,
a ten, kto zamiata pod dywan, uchodzi za „odpowiedzialnego za wizerunek
instytucji” czy za uchronienie przez ujawnieniem skandalu.
To
już nie jest zwykła słabość organizacyjna. To jest perwersja ethosu
universitas.
Wspólnota uczących się i nauczających,
podporządkowana prawdzie, argumentacji, sporowi, autonomii poznania prowadzi do przekształcenia pseudonauki w immunitet środowiskowy. Następuje
dramatyczne odwrócenie sensu: autonomia nie chroni prawdy przed władzą
zewnętrzną, lecz chroni instytucję przed prawdą o sobie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam