Posty

Wyświetlanie postów z sierpnia 17, 2012

Historyczna eks-misja

Przecieram oczy ze zdumienia, kiedy otrzymuję kolejne doniesienia medialne o tym, że Instytut Pamięci Narodowej ponoć ma być wyrzucony z budynku na bruk, gdyż organ właścicielski, a jak rozumiem jest nim polskie państwo, nie uregulował przez tyle lat statusu własnościowego jego siedziby. Ta bowiem znajduje się przy ul. Towarowej 28 w Warszawie, gdzie z budżetu państwa zostało zainwestowanych w remont i jej dostosowanie do realizacji statutowych zadań 17 mln zł, a w ub. piątek sprzedano ją spółce GHN związanej firmą deweloperską Skanska Property. Ta zaś nie zamierza ujawnić planów związanych ze swoją inwestycją. Słusznie. Mnie też nie interesuje to, co chce zrobić z budynkiem jego nowy właściciel. Może bowiem wypowiedzieć umowę najmu, a może ją przedłużyć na skutek rwetesu, jaki powstał w tych dniach w tej sprawie. Zastanawiam się nad tym, jak jest możliwe w naszym państwie tak rozrzutne gospodarowanie majątkiem publicznym z naszych podatków, które miały służyć ważnym sprawom narodowy...

Problemy z listą czasopism naukowych czy tych, którzy ją tworzą?

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań w stosunku do środowiska akademickiego. Już w ub. roku obiecał na swojej stronie internetowej, że będzie publikował regularnie raz do roku wykaz czasopism punktowanych, który będzie składał się z trzech części: A - czasopisma z obliczonym współczynnikiem wpływu (Impact Factor - IF), umieszczone w bazie Journal Citation Reports (JCR) B - czasopisma nieposiadające obliczonego IF; C - czasopisma umieszczone w bazie European Reference Index for the Humanities (ERIH). O ile nie musimy czekać na resortową łaskę w części A i C, gdyż te są na szczęście dostępne na stronach źródłowych wspomnianych baz JCR i ERIH, o tyle nadal nie wiemy, co się dzieje z listą części B. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego już na początku 2012 r. informowało, że mając na uwadze dotarcie do szerokiego grona redaktorów naczelnych i wydawców czasopism naukowych, termin złożenia ankiety aplikacyjnej czasopisma naukowego do gen...

Byli premierzy III RP ujawniają kulisy rządzenia

Obraz
W maju 1994 roku ukazała się książka Teresy Torańskiej "My", na którą złożyły się wywiady z Leszkiem Balcerowiczem, Janem Krzysztofem Bieleckim, Jackiem Merklem, Wiktorem Kulerskim, Jarosławem Kaczyńskim, Piotrem Szczepanikiem i Janem Rulewskim. Teraz powtarza je w swojej serii Newsweek. W drugim zeszycie tego cyklu Teresa Torańska rozmawia m.in. z Tadeuszem Mazowieckim oraz Janem Krzysztofem Bieleckim, byłymi premierami obozu solidarnościowego w latach 1989-1993. Są to niezwykle ważne i aktualne opinie na temat tego, czym jest władza, jak powinna być sprawowana i jak sobie z nią radzić w sytuacji, gdy pojawiają się z różnych stron próby manipulowania nią lub wpływania na jej decyzje (także wbrew interesowi publicznemu). Są w wypowiedziach obu premierów wątki oświatowe, edukacyjne, dzięki którym poznajemy kulisy rozwiązań budzących wiele kontrowersji lub też możemy uświadomić sobie, dlaczego np. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie jest forpocztą koniecznych w naszym kraju...

Nauczycielska dola

Obraz
Nauczyciele mieli ochronę i wsparcie władz państwowych wcześniej, niż wskazuje się w debacie na temat czasu i innych uwarunkowań jakości pracy pracowników przedszkoli oraz szkół. To nie Karta Nauczyciela z 1982 r. zapewniała im wiele przywilejów. Mało kto pamięta, że w dn. 27 kwietnia 1958 r., a więc 54 lata temu, została przyjęta przez Sejm PRL Ustawa o prawach i obowiązkach nauczycieli (Dz.U. PRL poz.63). To, co wówczas zyskali nauczyciele, zostało im częściowo odebrane właśnie w 1982 r. za cenę m.in. obniżenia pensum dydaktycznego. Ustawa z 1958 r. zawierała wiele korzystnych propozycji dla kandydatów do pracy w tym zawodzie, a był to okres drobnej „odwilży” po październiku 1956 r. Jak na socjalizm, który obiecywał obywatelom egalitaryzm, to jednak już na przykładzie tej grupy zawodowej widać było strukturalnie generowane nierówności. Nauczyciele otrzymywali pobory w zależności nie tylko od poziomu wykształcenia czy stażu pracy, (co jest zrozumiałym czynnikiem różnicującym), ale ...

Na koloniach fajnie jest

Obraz
Minęła już połowa sierpnia. Powoli dobiegają końca kolonijne turnusy. Miałem tego lata możliwość zaobserwowania kolonijnego życia dwóch turnusów w jednym z ośrodków nadmorskich. Nie jest to zatem podstawą do jakichkolwiek uogólnień, a jedynie okazją do sformułowania kilku spostrzeżeń i refleksji. Oba kolonijne turnusy odbywały się nad polskim morzem, dzięki czemu nie było obaw, że dzieci nie zostaną na nie dowiezione i z powrotem odwiezione do miejsc zamieszkania, gdyż Polska to nie Egipt, a organizatorami kolonii nie było żadne z upadłych biur turystycznych. W jednym ośrodku, usytuowanym w obskurnym budynku z lat głębokiego socjalizmu, nieestetycznym, brudnym, z małymi pokoikami dla dzieci, program zajęć był standardowy: rano ok. 7.00 - pobudka poranna toaleta śniadanie 8.30-9.00 czas wolny : 9.00-10.00 (dzieci nudzą się w pokojach, niekoniecznie własnych) I wersja - piękna pogoda: Wyjście na plażę - czas wolny. Nikt niczego dzieciom nie organizuje. Jak, niestety, niekt...

Cynicy w szkolnictwie wyższym

Obraz
Wywiad z byłym dziekanem jednej z wyższych szkół prywatnych: Jak doszło do tego, że postanowiłeś zostać dziekanem w jednej z wyższych szkół prywatnych? - Ani o tym nie marzyłem, ani do tego nie dążyłem. Jestem naukowcem, więc w złożonej mi propozycji przez założyciela szkoły odczytałem zaproszenie do współpracy, w której będę mógł realizować własne idee, własne podejście do dyscypliny naukowej. Jasno określiłem swoje warunki, wśród których kluczowym był ten, że nie będę dziekanem malowanym. To nie mnie zależało na pełnieniu tej roli, toteż jeśli ktoś postanawia mi ją powierzyć, to musi mi zaufać i realizować standardy, które w żadnej mierze nie mogą naruszać zarówno prawa, jak i akademickich obyczajów. Rozumiem, że w wyniku rozmów zostały uzgodnione warunki progowe dla obu stron? - Niestety, nie. One miały charakter jednostronny, to znaczy, że zapewniono mnie o spełnieniu moich oczekiwań, ale w żadnej mierze nie zostały określone warunki współpracy z założycielem szkoły, któ...

Polacy, nic się nie stało? O czym świadczy tegoroczny Ranking Szanghajski szkół wyższych?

Obraz
" Polskie uczelnie znów na szarym końcu " pod takim tytułem ukazał się wczoraj artykuł w Gazecie Wyborczej po opublikowaniu wyników tegorocznego Rankingu Szanghajskiego. Ten ranking układa Uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju - jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych w Chinach. Po to, żeby sprawdzić jak on sam oraz inne chińskie uczelnie wyższe wypadają na tle reszty świata. Dziennikarze wspominają o kryteriach, na podstawie których ów ranking jest konstruowany. Wymagają one jednak komentarza. Nie do końca jest tak źle, jak piszą: Po raz kolejny dwa najlepsze polskie uniwersytety znalazły się na szarym końcu - dopiero w czwartej setce na pięćset sklasyfikowanych . Zajrzałem na stronę organizatora rankingu , gdzie mogłem przeczytać, że obejmuje on różne dziedziny nauk, z pominięciem jednak osiągnięć nauk humanistycznych. Te nie są w ogóle w nim brane pod uwagę. A zatem pedagogika czy filozofia, które są naukami humanistycznymi, nie są w nim uwzględniane. Od dziesięci...