(źródło: Gazeta Uniwersytecka)
Recenzja
wybitnego humanisty, literaturoznawcy i językoznawcy, byłego rektora
Uniwersytetu Śląskiego - profesora Tadeusza Sławka uświadomiła mi, że tak
znakomita monografia przygotowana przez Komitet Naukowy pod kierunkiem dr. Michała Palucha z UKSW w Warszawie nie
zaistniała w polskim dyskursie naukowym, oświatowym, ale także politycznym.
Trzeba było czekać cztery lata, żeby doświadczyć rezonansu na dzieło, które być
może niezbyt klarownie wyeksponowało w tytule rzekomo jego leksykograficzny
rodzaj narracji, a przecież nie jest to słownik sensu stricte.
Jak
pisze prof. Tadeusz Sławek: "Jeżeli wojna stała się codziennością, trzeba
jak największą połać tej codzienności przed nią obronić. Oznacza to czynienie
pokoju (choćby tylko wokół siebie), ale, by było ono skuteczne, musi
brać początek w myśleniu pokoju. Myśleć pokój zaś to efekt
„świadomego przeżywania i wyrażania własnego działania”, co pozwala na
krytyczną refleksję wobec siebie i otaczającego świata. Chodzi o
stworzenie przestrzeni namysłu, w którym jest czas na refleksyjność pozwalającą
zerwać z obojętnością, ale jednocześnie wypracować najskuteczniejszy sposób
praktycznego działania, także pedagogicznego. Myśleć pokój i uprawiać
pedagogikę pokoju – to rozmawiać z samym sobą o świecie po to, aby nie ulec
podsuwanym nam przez polityków i media a-społecznościowe prostym (a słuszniej
będzie rzec: prostackim) rozwiązaniom i by świat móc w konsekwencji
zmieniać".
Co wnosi recenzja prof. T. Sławka do recepcji niniejszej rozprawy? Autor czyni coś precyzyjnego, a mianowicie wydobywa z tej książki jej filozoficzny nerw. Opozycja rabunek–ratunek zaczerpnięta od Béli Hamvasa, rozróżnienie między komunikacją a rozmową, pojęcie myślenia o pokoju jako warunku czynienia pokoju — to nie jest streszczenie, ale głęboko humanistyczna interpretacja, która nadaje monografii rangę, jakiej sama sobie explicite nie przypisuje.
I
to być może jest najcenniejszy skutek tej recenzji. Nie tyle zwraca uwagę na
książkę, ile pokazuje, jak ją czytać wbrew tytułowi, wbrew gatunkowej
etykiecie, jako diagnozę humanistyczną i etyczne wezwanie.
Są w tej głęboko humanistycznej monografii rozprawy, esej, ilustracje i fotografie ofiar wojny w Ukrainie, wspomnienia uchodźców (od ukraińskich dzieci po uczonych, dziennikarzy, psychoterapeutów), którzy włączyli się w danie świadectwa kordialnej pedagogii w czasach raszystowskiego terroru.
Monografia pod
redakcją dr. M. Palucha powstała w bezpośredniej odpowiedzi na rosyjską inwazję
z 24 lutego 2022 roku, a tworzyli ją razem polscy i ukraińscy pedagodzy,
psycholodzy, terapeuci i filolodzy — ludzie, którym, jak sami piszą, w
pierwszych dniach wojny dosłownie „zabrakło słów".
Pomysł
był prosty i głęboki zarazem: pozyskać świadectwa rzeczywistych słów i fraz,
które w obliczu zagrożenia życia, ewakuacji, utraty domu, żałoby, traumy
okazały się dla konkretnych ludzi ocalające. Jakie to słowa?
Słownik
dzieli je na kilkanaście głównych kategorii pojęciowych, z których
każda to osobny esej z zebraną refleksją:
Przeżycie
fizyczne i ratunek RATUNEK · EWAKUACJA · BEZPIECZEŃSTWO
Więzi
i obecność MAMA · RODZINA · SPOTKANIE · OBECNOŚĆ ·
CZUŁOŚĆ · GOŚCINNOŚĆ
Zakorzenienie DOM
· OJCZYZNA · NARÓD I PAŃSTWO · TOŻSAMOŚĆ · UKRAINA · POLSKA
Siła wewnętrzna WOLNOŚĆ · WALKA I ZWYCIĘSTWO · MODLITWA · WIARA · NADZIEJA · DZIELNOŚĆ · MUZYKA
Słowa
w relacji KOMUNIKACJA MIĘDZYLUDZKA · PRZEBACZENIE I
POJEDNANIE · WSPÓLNOTA · SERCE I MIŁOŚĆ
Na
czym polega głębokie przesłanie AUTORÓW tej książki? Rozróżniają oni dwa poziomy „ratowania życia przez słowa":
Poziom
dosłowny — słowa, które w sytuacji realnego zagrożenia
orientują, ostrzegają, wzywają pomoc: „Alarm", „Ewakuacja",
„Ratunek", „Telefon", „Tamowanie krwi", rozkaz „Słuchaj
dowódcy — to uratuje życie".
Poziom
egzystencjalny — słowa, które podtrzymują wolę
życia, chronią psychikę i tożsamość przez lata: „Mama",
„Muzyka", „Miłość", „Dziękuję", „Proszę", a nawet przeklinanie
i ekspresja gniewu jako forma zachowania własnego głosu wobec
przemocy.
Redaktor
tomu celowo zadbał o to, by w tekstach wszystkie słowa z obu poziomów — każdy
czytelnik mógł dostrzec w konkretnych kontekstach, w żywej narracji, a nie w
abstrakcyjnym języku nauk humanistycznych i społecznych.
Dlaczego
jest to tak ważne dziś, po ponad czterech latach trwającej wojny w Ukrainie?
Autorzy
wprost ostrzegają przed błędem, który Polska popełniła po własnych traumach
historycznych, jakimi było zmuszanie do milczenia ocalałych w I i II wojnie światowej. Paluch pisze, że wojenna trauma przenika pokolenia, a naród, który
zamilkł w bezsilności, traci zdolność do „zrodzenia się życiodajnej
myśli".
Słownik
ma więc służyć nie tylko Ukraińcom w czasie trwania dramatycznego konfliktu
zbrojnego przeciwko narodowi ukraińskiemu, ale wszystkim ludziom, niezależnie
od narodowości, wieku życia, płci, kultury, itp. — jako narzędzie pedagogiczne,
terapeutyczne i etyczne — długo po zakończeniu wojny. Najkrócej ujmuje to
jedno zdanie z wprowadzenia: słowa nie tylko mogą uratować życie, ale
przede wszystkim ratują zdrowie psychiczne i emocjonalne dla kolejnych pokoleń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam