Recenzenci
rozpraw doktorskich, habilitacyjnych oraz wniosków o nadanie tytułu profesora ponoszą
odpowiedzialność etyczną za kształt i przyszłość nauki. Nie jest to
odpowiedzialność symboliczna ani wyłącznie proceduralna. Jest to
odpowiedzialność realna, ponieważ każda pozytywna recenzja współtworzy zasób
wiedzy uznanej za uprawnioną oraz legitymizuje osoby, które będą ją dalej
reprodukować.
Transparentność
postępowań awansowych nie zastępuje rzetelności. Dostępność recenzji w sieci
nie chroni nauki przed degradacją, jeśli same recenzje są nierzetelne. Recenzja
jest aktem etycznym, a nie jedynie administracyjną formalnością.
W
naukach humanistycznych i społecznych spór interpretacyjny jest czymś
naturalnym. Można różnić się co do znaczenia pojęć, doboru tradycji
teoretycznych czy sposobu konceptualizacji problemu badawczego. Jednak
poprawność metodologiczna nie podlega negocjacji. Błędy metodologiczne nie są
„inną perspektywą” – są błędami.
Akceptowanie
prac zawierających poważne uchybienia w założeniach badawczych, konstrukcji
narzędzi, doborze próby czy analizie danych stanowi naruszenie elementarnej
uczciwości naukowej. Skutkiem takiego naruszenia jest krzywda poznawcza: do
obiegu zostają wprowadzone twierdzenia, które sprawiają pozór wiedzy, lecz nie
spełniają jej warunków.
Krzywda
ta nie dotyczy wyłącznie abstrakcyjnej „nauki”. Dotyczy studentów, którzy będą
uczyć się z wadliwych publikacji. Dotyczy młodych badaczy, którzy będą na nich
budować własne projekty. Dotyczy wreszcie społeczeństwa, które finansuje
badania i oczekuje wiedzy możliwie rzetelnej.
Pozytywna
recenzja ma charakter konstytutywny: tworzy fakt naukowy. Oznacza to, że
recenzent współodpowiada za dalsze konsekwencje istnienia danej pracy w obiegu
akademickim. Analogicznie promotor, dopuszczając dysertację do recenzji,
zaświadcza, że autor opanował podstawy warsztatu badawczego. Jest to
zobowiązanie moralne wobec wspólnoty akademickiej.
Odpowiedzialność
ta nie dotyczy jednak wyłącznie recenzentów i promotorów. Autor pracy
awansowej również ponosi odpowiedzialność etyczną za jakość własnych badań.
Stopień naukowy nie jest nagrodą za wysiłek, lecz świadectwem kompetencji.
Autor ma obowiązek sprawdzić poprawność zastosowanych metod, zrozumieć używane
procedury i być gotowym do obrony swoich decyzji badawczych.
Nieznajomość
metodologii nie jest etycznie neutralna. Powoływanie się na „błędy nieświadome”
nie może usprawiedliwiać wprowadzania do obiegu prac, które nie spełniają
podstawowych kryteriów poprawności. Ambicja awansowa bez kompetencji staje się
formą nadużycia.
Szczególnie
destrukcyjny jest mechanizm, w którym osoby dopuszczone do stopnia mimo
poważnych braków metodologicznych same stają się promotorami i recenzentami.
Wówczas krzywda poznawcza ulega zwielokrotnieniu. Błąd przestaje być incydentem
– staje się strukturą.
Model
pełnej autonomii środowiska akademickiego ma sens tylko wtedy, gdy jest wsparty
silną kulturą samokontroli. Autonomia bez samodyscypliny prowadzi nie do
wolności badań, lecz do erozji standardów.
Publikowanie
recenzji powinno pełnić funkcję nie tylko informacyjną, lecz także formacyjną i
kontrolną. Tymczasem ukrywanie negatywnych recenzji w przypadku umorzenia
postępowań pozbawia środowisko wiedzy o typowych błędach i ogranicza możliwość
uczenia się na cudzych porażkach. Jest to rozwiązanie nie do pogodzenia z
etosem nauki.
Porażka
w postępowaniu awansowym sama w sobie nie jest kompromitacją. Kompromitacją
jest brak refleksji, uporczywe powielanie tych samych błędów oraz roszczeniowa
postawa wobec środowiska.
Jeżeli
chcemy chronić poziom nauki, musimy jasno powiedzieć: recenzowanie, promowanie i aplikowanie o stopień naukowy są działaniami
obciążonymi odpowiedzialnością moralną. Każdy uczestnik tych procesów współtworzy jakość wspólnego dobra, jakim jest
wiedza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam