5 czerwca 2026).
Przywołaną
we wczorajszym wpisie encyklikę Leona XIV- Magnifica Humanitas postanowiłem skonfrontować z filozofią hedonizmu Katarzyny de Lazari-Radek, by sprawdzić, czy obie nauki spotykają się ze sobą w pytaniu o
dobro człowieka w kontekście nowych technologii w komunikacji międzyludzkiej? Ktoś może stwierdzić, że trudno, by afirmacja hedonizmu w tak
skrajnej postaci zasługiwała na uwagę filozofa, teologa czy pedagoga. Istotnie, zarówno papież, jak i
filozofka, odpowiadają na to pytanie z dwóch odmiennych perspektyw, gdyż
nie ulega wątpliwości, że zależy im na humanum.
U
de Lazari-Radek punktem centralnym jest pytanie: co jest dobre dla
człowieka jako podmiotu doświadczającego przyjemności? W jej ujęciu
hedonizm opowiada się za „jedynym dobrem ostatecznym dla każdego z nas jest
przyjemność, a jedynym ostatecznym złem jest cierpienie”, toteż dobrostan
polega na odpowiednim zrównoważeniu jednego i drugiego. Encyklika stawia to
pytanie inaczej, a mianowicie - Co ocala człowieczeństwo osoby stworzonej na
obraz Boga, żyjącej we wspólnocie, w świecie technicznej potęgi? Punktem wyjścia
dla papieża nie jest dobrostan jako stan świadomości, lecz godność osoby, dobro
wspólne, solidarność, prawda, praca, wolność i integralny rozwój człowieka.
Można
więc powiedzieć, że de Lazari-Radek pyta o dobre życie od strony
doświadczenia dobrostanu; encyklika zaś pyta o dobre życie od strony godności,
relacji, prawdy i zbawczego sensu człowieczeństwa.
Obie
perspektywy - co ważne - odrzucają naiwność, by zbyt łatwo nie przeciwstawić
świecką filozofię przyjemności chrześcijańskiej antropologii godności osoby,
bowiem kwestia ta jest subtelniejsza. De Lazari-Radek nie broni prymitywnego
hedonizmu, wyraźnie odróżniając hedonizm jako teorię aksjologiczną od teorii
normatywnej wskazującej, co jest wartością.
Hedonizm
per se nie rozstrzyga jeszcze, kto i jak ma być beneficjentem działań
zorientowanych na przyjemność. To istotne, bo ten nurt filozofii nie jest
zachętą do „ślepej pogoni za przyjemnością”. Wręcz przeciwnie, podmiot
zainteresowany swoim dobrostanem powinien brać pod uwagę całe życie, a nie
tylko natychmiastowe zaspokojenie popędów. Niektóre z doznawanych tu i teraz
przyjemności mogą bowiem przynieść tam i kiedyś więcej cierpienia.
Obie
perspektywy są więc racjonalistyczne: de Lazari-Radek przestrzega przed
uproszczonym rozumieniem przyjemności, Leon XIV przed uproszczonym rozumieniem
technologii.
Główna
różnica między tymi poglądami sprowadza się do antynomii: dobrostan czy
godność? U de Lazari-Radek dobrostan jest kategorią „dobra dla kogoś”.
Autorka odróżnia dobrostan od dobra moralnego i podkreśla, że teorie dobrostanu
pytają o to, co składa się na moje lub twoje dobre życie, ale nie rozstrzygają
jeszcze, jak rozstrzygać o wyborze wartości w relacjach międzyludzkich ani czy
mamy dążyć do własnego dobra czy dobra innych.
W
encyklice takie rozdzielenie byłoby niewystarczające. Dobro osoby nie może
zostać oderwane od dobra wspólnego, solidarności, sprawiedliwości społecznej i
odpowiedzialności za słabszych. Człowiek nie jest tylko podmiotem stanów
świadomości, lecz osobą — bytem relacyjnym, duchowym, społecznym, cielesnym,
historycznym i otwartym na Boga. Dlatego papież nie pyta jedynie: czy AI
zwiększa dobrostan? ale czy AI służy godności osoby i dobru
wspólnemu?
Jest
to bardzo ważne z pedagogicznego punktu widzenia. W narracji de Lazari-Radek
można byłoby zapytać: czy korzystanie z AI zwiększa przyjemność, redukuje
cierpienie, wzmacnia poczucie dobrostanu? W języku encykliki trzeba zapytać o
coś więcej, a mianowicie - czy korzystanie z AI wzmacnia prawdę,
odpowiedzialność, uwagę, relację, zdolność do wysiłku, wolność wewnętrzną i
solidarność?
Czy
AI jest współczesną „maszyną doznawania przyjemności”? De Lazari-Radek omawia
eksperyment Nozicka, który miał podważyć hedonizm: jeśli można byłoby podłączyć
się do maszyny dającej nam przyjemne doświadczenia, czy zgodzilibyśmy się na
życie w iluzji? Autorka pokazuje, że argument Nozicka nie jest tak
rozstrzygający, jak często sądzono, bo nasze intuicje mogą być obciążone
przywiązaniem do status quo.
AI
staje się zatem niezwykle interesującym przypadkiem skoro cyfrowe środowisko,
algorytmy rekomendacji, generatory obrazów, chatboty, immersyjne media i
systemy personalizacji mogą tworzyć rzeczywistość, która działa jak miękka,
rozproszona „maszyna doznań”, bowiem dostarcza natychmiastowej satysfakcji,
potwierdzenia, rozrywki, symulacji rozmowy, pozoru wiedzy i poczucia
sprawczości.
Encyklika
odpowiadałaby na to ostrzej niż filozofia hedonizmu. Jeśli takie
doświadczenia są przyjemne, to jeszcze nie wystarczy do uznania ich za
humanizujące. Mogą bowiem osłabiać pragnienie prawdy, zdolność pytania,
cierpliwość poznawczą, realne relacje i odpowiedzialność. Właśnie dlatego w
części o przymierzu wychowawczym papież ostrzega przed kulturą
natychmiastowości i hiperstymulacji oraz podkreśla, że każda technologia
wychowuje tego, kto się nią posługuje .
W
tym sensie można by skomentować w duchu encykliki , że jeśli nawet AI pomnaża
przyjemne stany świadomości, to trzeba zapytać, czy nie czyni tego kosztem
prawdy, wolności, pracy nad sobą, relacji i duchowego dojrzewania.
De
Lazari-Radek ma jednak coś bardzo ważnego do powiedzenia pedagogom, a nie
dostrzegam recepcji jej książki w literaturze z nauk o wychowaniu. Nie wolno
lekceważyć przyjemności i cierpienia w edukacji. Jeżeli uczeń doświadcza szkoły
wyłącznie jako źródła frustracji, nudy, lęku, poniżenia lub bezsensu, to nie
wystarczy mówić mu o godności, prawdzie i wysiłku. Trzeba rozumieć, że
cierpienie realnie blokuje rozwój. Autorka wychodzi przecież od mocnego
stwierdzenia, że człowiek jest istotą cierpiącą, a cierpienie wpływa na nasze
decyzje, działania i możliwość rozwijania własnego potencjału.
Encyklika
także nie lekceważy cierpienia, ale wpisuje je w szerszą antropologię. Nie
chodzi w niej o świat bez trudu, lecz o świat, w którym trud ma sens. Edukacja
nie może być tylko redukcją przykrości ani maksymalizacją satysfakcji. Ma
prowadzić do dojrzałości, a dojrzałość wymaga czasu, wysiłku, rozmowy,
oczekiwania i konfrontacji z rzeczywistością. Papież pisze, że procesy
wychowawcze potrzebują czasu dojrzewania, cierpliwej drogi i konfrontacji z
rzeczywistością wykraczającą poza pozory.
Bardzo
ciekawe jest też pytanie o paternalizm. De Lazari-Radek pokazuje, że obiektywne
teorie dobrostanu łatwo oskarżyć o paternalizm: mogą bowiem mówić, że coś jest
dobre dla człowieka nawet wtedy, gdy on sam tego nie chce lub nie uznaje za
swoje dobro. Z perspektywy świeckiej filozofii analitycznej podobny zarzut
można postawić encyklice: Kościół mówi człowiekowi, czym jest jego dobro,
odwołując się do antropologii teologicznej.
Jednak
encyklika Leona XIV próbuje uniknąć twardego paternalizmu przez język dialogu,
poznania i przymierza. Nie mówi: „zakazać technologii”, lecz: „rozeznać jej
skutki”. Nie mówi: „człowiek świecki ma przyjąć gotową doktrynę”, lecz zaprasza
do rozmowy wszystkich ludzi dobrej woli. Papież wyraźnie wpisuje naukę
społeczną Kościoła w dialog z naukami, kulturami i doświadczeniami ludzkimi, a
nie w czysto odgórną normatywność .
Różnica
między tymi perspektywami nie musi być negatywnie postrzegana. De Lazari-Radek
broni podmiotowego doświadczenia dobrostanu przed moralizatorskim
unieważnieniem, zaś encyklika broni godności osoby przed redukcją do stanu
psychicznego, preferencji lub przyjemności.
Tytuł
książki de Lazari-Radek — Godny pożądania stan świadomości —
można zestawić z tytułem encykliki — Magnifica humanitas, a
dostrzeżemy istniejącą opozycję filozoficzną. U de Lazari-Radek centrum
stanowi świadomość doświadczająca: przyjemność, cierpienie, dobrostan,
rezonowanie, bilans życia, racjonalność w dążeniu do dobra dla siebie. U Leona
XIV centrum stanowi człowieczeństwo jako powołanie: osoba nie wyczerpuje
się w tym, co odczuwa, bo jest kimś więcej niż suma stanów mentalnych. Jest
istotą, która ma godność, odpowiada za innych, żyje w prawdzie, pracuje,
cierpi, tworzy więzi, rozeznaje i przekracza siebie.
Oba
podejścia łączy wspólny, chociaż graniczny punkt: filozofia de Lazari-Radek
przypomina pedagogice, że nie wolno wychowywać przeciw dobrostanowi człowieka,
zaś encyklika uświadamia nam, że nie wolno redukować wychowania do koncentracji
na dobrostanie jako wartości autotelicznej.
Co
z tego wynika dla „przymierza wychowawczego w erze cyfrowej”? W konfrontacji z
de Lazari-Radek papieskie „przymierze wychowawcze” można rozumieć jako próbę
przekroczenia dwóch skrajności. Pierwsza z nich to cyfrowy hedonizm
natychmiastowości: edukacja ma być łatwa, szybka, przyjemna, spersonalizowana,
bez wysiłku, bez nudy, bez frustracji. AI ma dostarczać odpowiedzi zanim uczeń
naprawdę sformułuje pytanie.
Druga
skrajność to ascetyczny antyhedonizm szkolny: edukacja ma być trudna,
surowa, oparta na wyrzeczeniu, a przyjemność poznawcza jest podejrzana. Ani
jedna, ani druga skrajność nie wystarcza. De Lazari-Radek zwraca uwagę na to,
że przyjemność, satysfakcja i redukcja cierpienia są realnymi składnikami dobrego
życia. Encyklika pozwala zobaczyć, że edukacja nie może zatrzymać się na
przyjemnym doświadczeniu, bo jej celem jest człowiek zdolny do prawdy,
odpowiedzialności i wspólnoty.
Edukacja
cyfrowa powinna troszczyć się o dobrostan ucznia, ale nie może uczynić
dobrostanu jedyną miarą wychowania. Ma prowadzić od przyjemności poznawczej ku
dojrzałości, od ulgi technologicznej ku odpowiedzialności, od natychmiastowej
odpowiedzi ku cierpliwemu rozumieniu. W tym sensie encyklika nie
unieważnia współczesnej filozofii dobrostanu. Raczej stawia jej pytanie
graniczne: czy człowiek, któremu jest dobrze, zawsze staje się bardziej
człowiekiem?
De
Lazari-Radek mogłaby odpowiedzieć: nie lekceważmy tego, że „dobrze” jest realną
wartością. Leon XIV dopowiedziałby: ale człowieczeństwo zaczyna się tam, gdzie
pytamy nie tylko o to, jak się czujemy, lecz także o to, kim się stajemy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam