Profesor Stefan Łaszyn przesłał do mnie swoją recepcję książki Bogdana Bileckiego pt. Wspomnienia Ukraińca z Polski, która powstała z potrzeby ocalenia pamięci tak autora, jak i czytelnika. Bilecki opowiada w sposób prosty i powściągliwy własne życie, które było naznaczone deportacją, wykorzenieniem i koniecznością ciągłego zaczynania od nowa. Jego prywatny los stał się świadectwem zbiorowym, a doświadczenie jednostki głosem całego pokolenia Ukraińców z Polski.
Najmocniej wybrzmiewają fragmenty poświęcone dzieciństwu przerwanemu przez bolesną historię obu narodów oraz powojennemu życiu w Polsce. Pisze o edukacji, pracy nauczycielskiej i mozolnym budowaniu tożsamości w nowych warunkach. Autor unika ocen i wielkich deklaracji, pozwala mówić faktom, pamięci i codzienności. Dzięki temu książka nie moralizuje, lecz świadczy.
Rusyfikacja,
indoktrynacja i podporządkowanie edukacji celom politycznym stają się jednym z
najtrwalszych narzędzi przemocy, bo uderzają w to, co ma trwać poza jednym
pokoleniem. Dlatego biografie takie jak ta opisana przez Bileckiego nie są
jedynie świadectwem przeszłości, ale są ostrzeżeniem. Pokazują, że wojna o
terytorium bardzo szybko zamienia się w wojnę o świadomość, a w konsekwencji w wojnę o dzieci.
To książka
czytana jednym tchem, napisana klarownym językiem, starannie wydana i dostępna
w dwóch wersjach językowych. Jej prawdziwa wartość polega jednak na przypomnieniu, że pamięć nie jest luksusem, lecz obowiązkiem, zwłaszcza wobec tych, którzy nie zawsze mogli opowiedzieć swoją historię sami.
Trwająca wojna w Ukrainie już teraz
zapisuje się jako nie tylko pokoleniowe doświadczenie narodu, ale także rejestr bombardowanych
miast, utraconych domów, rozdzielonych rodzin i wymuszonej migracji. Za
niespełna dekadę, w czwartą rocznicę tej wojny, kolejne pokolenie będzie
poddawać ten czas bolesnej refleksji, próbując nazwać stratę, nadać sens
przetrwaniu i ocalić pamięć.
Dziś jednak lektura ta domaga się ostrzejszego kontekstu. Wojna przeciwko Ukrainie nie trwa od czterech, ale od dwunastu. Rozpoczęta w 2014 roku, od aneksji Krymu i okupacji Donbasu, ma charakter długiego procesu niszczenia suwerennego państwa, społeczeństwa i pamięci kulturowej. Pełnoskalowa agresja z 2022 roku jest zatem eskalacją, a nie początkiem ogromnego dramatu ludności cywilnej, tysięcy porwanych dzieci i zabitych na froncie żołnierzy.
W tym sensie książka Bileckiego przestaje być wyłącznie zapisem
przeszłości, ale staje się kluczem do zrozumienia teraźniejszości i zapowiedzią
przyszłych narracji pamięci tych, którzy przeżyją.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam