27 lutego 2026

Bez krytyki czeka nas upadek pedagogiki

 











Barbara Sitarska wydała kilka lat temu książkę pt. "Edukacja szkolna w kontekście edukacji  całożyciowej w perspektywie autobiograficznej". Przypadkowo trafiłem na tę monografię, toteż postanowiłem zapoznać się z jej treścią. Już sam tytuł wzbudził moje zainteresowanie bo oto mamy coś, co jest podobno analizowane w kontekście, a zarazem w perspektywie. Zdumiewający tytuł, ale na rynku wszystko jest możliwe. Chyba ktoś to recenzował? 

 

Dostępne w otwartym obiegu akademickim rozprawy należy czytać, ale nie wszystkie należy postrzegać jako równoważne źródła wiedzy naukowej, gdyż wymaga to rozpoznania rzeczywistego statusu metodologicznego. Funkcjonujące w obiegu akademickim książki nie są automatycznie źródłami wiedzy naukowej nawet wówczas, jeśli zostały opublikowane przez uniwersytecką oficynę. Ich wartość poznawcza zależy bowiem od jawności i spójności procedur badawczych, które prowadzą od rzetelnej analizy stanu wiedzy na dany problem badawczy oraz od uzyskanych przez autora danych empirycznych do sformułowanych na tej podstawie wniosków. 

Nie jestem już zainteresowany „krytyką książki”, tylko aktem obrony sensu nauki jako praktyki poznawczej, skoro tego typu prace czytają studenci i doktoranci. Naukowcy nie czytają, skoro nie ma w czasopismach naukowych jakiejkolwiek recenzji danego tytułu.  Skoro książka jest w open access jako praca naukowa, to wymaga refleksji. Konieczne jest świadome, krytyczne uwzględnianie takich pozycji w recepcji, z wyraźnym oznaczeniem ich pozytywnego czy negatywnego statusu poznawczego. 

Na skutek  fatalnej ustawy o ewaluacji nauki zaprzestano w niej komunikacji z badaczami i czytelnikami ich książek. Nie opłaca się pisać recenzji. Dopuszcza się do naukowego obiegu publikacje, których autorzy deklarują przeprowadzenie badań jakościowych lub ilościowych, ale nie przedstawiają jawnej procedury teoretycznej i analitycznej. Ich wnioski mają zatem charakter ilustracyjny, a nie analityczny. Tekst zaledwie fragmentarycznie jawi się jako wartościowy refleksyjnie, chociaż jest jałowy poznawczo. 

Nie upominam się o to, by negować takie rozprawy, tylko kontekstualizować ich zawartość, wskazywać na sposób wykorzystania przez autora źródeł wiedzy, bo jest to bardzo ważne a często pomijane. Czytajmy refleksyjnie książki, by uświadamiać także ich autorom sposób myślenia o danym zagadnieniu, zastosowane analizy narracji o (w tym przypadku o edukacji szkolnej, uczeniu się, tożsamości) jako przykład określonej tradycji dyskursu. Nie powinno się jednak wyciągać na podstawie narracyjnych, metodologicznie niekontrolowanych prac, jak w przypadku powyższej monografii, twierdzeń typu: „badania pokazują, że…”, ani traktować ich jako równorzędnych z pracami o poprawnie skonstruowanych i zrealizowanych założeniach metodologicznych. 

W paradygmacie ilościowym badanie naukowe polega na formułowaniu twierdzeń, które narażają się na możliwość błędu czy nierozwiązanie problemu poznawczego. Wiedza naukowa nie jest zbiorem przekonań ani opisów doświadczeń, lecz rezultatem procedur, które pozwalają odróżnić twierdzenia uzasadnione od nieuzasadnionych. 

Z tego punktu widzenia o naukowości badań nie decyduje ani autorytet autora, ani instytucjonalna forma publikacji (np. to, że była recenzowane przez profesora czy doktora habilitowanego), lecz logiczna struktura argumentacji: jasno określony problem, hipotezy - o ile problem jest zależnościowy a nie istotnościowy, sposób ich testowania oraz reguły odrzucania błędnych wyjaśnień. Badanie, które nie określa warunków, pod jakimi jego wnioski mogłyby zostać zakwestionowane, nie spełnia minimalnych kryteriów naukowości.

Mający miejsce w niniejszej książce opis doświadczeń, nawet bardzo bogaty faktograficznie (chociaż bardziej kronikarsko niż w nurcie socjologii nauk), nie staje się wiedzą naukową, skoro nie zapewniono kontroli potencjalnego błędu. W nauce nie chodzi o to, by potwierdzać to, co już wiemy lub intuicyjnie przeczuwamy, lecz o to, by ryzykować tezy i poddawać je sprawdzianowi.

Z perspektywy popperowskiej badanie, które nie precyzuje swoich założeń, nie odróżnia danych od interpretacji, nie wskazuje, co mogłoby podważyć jego wnioski, pozostaje poza obszarem nauki, niezależnie od tego, jak przekonująco brzmi jego narracja. W nauce nie liczy się szczerość przekonań, lecz odporność twierdzeń na krytykę.

Część teoretyczna w recenzowanej książce jest obecna tylko jako tło lub ornament. Nie można jej zatem traktować jako wzorcową pracę naukową, w której teoria wprawdzie jest obszerna, ale nie ma znaczenia dla analizy danych. Uzyskane dane empiryczne nie są interpretowane w jej świetle, zaś teoria służy potwierdzaniu oczywistych tez. 

Sitarska przeprowadziła swoje "badania" w paradygmacie jakościowym, w którym wiedza naukowa nie polega na testowaniu hipotez, lecz na uzasadnionej interpretacji rozpoznawanych znaczeń, sensów. Nie oznacza to jednak dowolności. Hermeneutyka nie znosi rygoru, ale przesuwa go z testowania danych na ich rozumienie. 

Badanie jakościowe jest naukowe wtedy, gdy autor pokazuje jak rozumie badane doświadczenie, z jakiej pozycji interpretuje dane oraz jakie kroki interpretacyjne prowadzą od materiału empirycznego do wniosków. 

Narracja, biografia czy doświadczenie osobiste autora stają się przedmiotem badań dopiero wtedy, gdy zostają uprzedmiotowione analitycznie, zaś autor traktuje je nie jako oczywiste świadectwo, lecz jako tekst wymagający interpretacji, problematyzacji i dystansu. W hermeneutyce nie obowiązuje kryterium falsyfikacji, lecz kryterium uzasadnialności interpretacji. Czytelnik powinien móc zapytać autorkę: dlaczego w jej pracy jest taka a nie inna interpretacja, na jakich fragmentach danych się opiera, jakie alternatywne odczytania zostały wykluczone i dlaczego? 

W książce B. Sitarskiej metodologia badań biograficznych dotyczy respondentów, natomiast autobiografia autorki i relacje rodzinne nie zostają formalnie ustanowione jako przedmiot badań naukowych ani ni zostały objęte odrębną procedurą metodologiczną. Tzw. badania biograficzne w tym projekcie mają charakter quasi-jakościowy. Opierają się na nieadekwatnym narzędziu (ankieta), deskryptywnej analizie treści i nie prowadzą do wytworzenia nowej wiedzy naukowej, a jedynie do ilustracyjnego potwierdzania tez znanych z literatury.

Takie badanie jakościowe jest w tym przypadku kroniką rodzinną. Może być intelektualnie i w kręgu bliskich interesujące, ale nie spełnia kryteriów wiedzy naukowej. Hermeneutyczna naukowość wymaga od badacza świadomości metodologicznej. Filozofia nauki od dawna rozróżnia kontekst odkrycia i kontekst uzasadnienia. To, że badanie ma osobisty lub biograficzny impuls, nie czyni go jeszcze naukowym. O naukowości decyduje to, czy autor potrafi przejść od opowieści do uzasadnionych twierdzeń poznawczych. 

W badaniach jakościowych nie wystarcza powołanie się na „subiektywność” czy „refleksyjność”. Subiektywność nie znosi wymogu uzasadnienia. Przeciwnie,  zwiększa potrzebę metodologicznej przejrzystości. Badanie jest naukowe nie dlatego, że autor jest szczery wobec własnego doświadczenia, lecz dlatego, że pokazuje, jak z tego doświadczenia wytwarza wiedzę.

Nie każda praca, która używa języka metodologii, jak w tym przypadku, rzeczywiście spełnia jej wymogi. Deklaracje metodologiczne Autorki pełnią jedynie funkcję retoryczną. Z tego powodu w pedagogice akademickiej konieczne jest rozróżnienie między tekstami refleksyjnymi a badaniami naukowymi. Oba są potrzebne, ale nie są tym samym. Mylenie ich prowadzi do erozji kryteriów naukowości, a w konsekwencji  do osłabienia samej idei badań naukowych. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam